Reklama

Gorzowska droga do akademii

2016-04-28 10:34

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 18/2016, str. 6

pwsz.pl
Campus PWSZ przy ul. Chopina w Gorzowie

Wydaje się, że wysiłki gorzowskiego środowiska naukowego zmierzające do utworzenia uczelni akademickiej w rządowej stolicy województwa zbliżają się do szczęśliwego finału. Droga do akademii nie była jednak ani łatwa, ani krótka. Pierwsze próby utworzenia akademii na bazie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie sięgają 2006 r. Wówczas poparcie premiera z Gorzowa wydawało się przesądzać sprawę. Tak się jednak nie stało.

Pierwsze było seminarium

Pierwszą uczelnią wyższą w Gorzowie było Wyższe Seminarium Duchowne, które utworzono w 1947 r. na podstawie dekretu administratora apostolskiego ks. Edmunda Nowickiego. Kadrę wykładowców zapewniło Zgromadzenie Księży Misjonarzy z Krakowa. Seminarium mieściło się w budynkach przy ul. Warszawskiej. Seminarium ze swej natury jest uczelnią, której celem jest formacja przyszłych kapłanów. Badania naukowe nie są istotą tej instytucji. Jednak to właśnie seminarium, które w Gorzowie działało do 1961 r., rozpoczęło historię szkolnictwa wyższego na Ziemi Lubuskiej.

Miała być też ASP

Po zakończeniu II wojny światowej Gorzów rozwijał się bardzo intensywnie pod względem kulturalnym, społecznym i politycznym. Był w latach 1946-50 stolicą Ziemi Lubuskiej. W tym czasie zaczęły w mieście działać rolnicze i weterynaryjne instytuty naukowe. Miały one stanowić bazę do utworzenia samodzielnej uczelni w Gorzowie. W tym celu nawiązano współpracę z poznańskim środowiskiem naukowym. Starosta gorzowski Florian Kroenke podjął także rozmowy zmierzające do utworzenia uczelni ekonomicznej oraz filii Akademii Sztuk Pięknych z Poznania. Niestety żadne z tych działań nie zostały zakończone sukcesem. Po 1950 r. i utworzeniu nowego województwa zabrakło w Gorzowie siły społeczno-politycznej, która byłaby zdolna doprowadzić do powołania samodzielnej szkoły wyższej.

Reklama

W zdrowym ciele

Pierwszą publiczną uczelnią w Gorzowie była filia Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego z Poznania. Szkoła została utworzona w 1971 r. na bazie działającego w mieście Studium Nauczycielskiego. W latach 1971-84 gorzowska uczelnia miała status filii. W 1984 r. została podniesiona do rangi samodzielnego wydziału, który w takiej strukturze działał do 1993 r. W 1993 r. wydział został zdegradowany do rangi Instytutu Wychowania Fizycznego. Stan taki trwał do 2003 r., gdy instytut znów stał się samodzielnym wydziałem, posiadającym dodatkowo od 2005 r. prawo do nadawania stopnia doktora.

Zdrowy duch

W 1988 r. bp Józef Michalik utworzył w Gorzowie Instytut Formacji Katolickiej, który stał się sekcją Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Siedziba uczelni początkowo mieściła się przy ul. Obotryckiej 10. Po roku udało się pozyskać niezbędne budynki przy ul. Żeromskiego 22. W szczytowym okresie teologię studiowało na gorzowskiej uczelni kilkuset studentów, którzy w tym czasie zostali afiliowani do Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adam Mickiewicza w Poznaniu, a ostatecznie do Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego. Teologia w Gorzowie istniała do 2003 r., gdy instytut przeniesiono do Zielonej Góry.

Myśl o uniwersytecie

Przemiany społeczno-polityczne w Polsce w 1989 r. miały w Gorzowie także swój akademicki wymiar. W 1990 r. ówczesny dyrektor Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie Zbigniew Pusz rozpoczął rozmowy ze stroną niemiecką w sprawie powołania Uniwersytetu Europejskiego we Frankfurcie i w Gorzowie. Miała to być instytucja polsko-niemiecka. Plany do dziś budzą respekt i uznanie. Uniwersytet Europejski w Gorzowie i Frankfurcie miałby wydziały zlokalizowane w obu miastach. Niestety, choć ze strony Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie i istniejących wówczas w Gorzowie uczelni była pełna wola realizacji tego dzieła, to władze centralne nie wyraziły zgody na utworzenie polskiej części uniwersytetu w Gorzowie. W argumentacji strony rządowej Gorzów nie posiadał odpowiedniego zaplecza i był zbyt peryferyjnym ośrodkiem. Nie przeszkodziło to jednak w utworzeniu Collegium Polonicum w Słubicach.

Uczelnie prywatne

W tym miejscu warto również wspomnieć prywatne uczelnie działające w Gorzowie. Pierwszą prywatną autonomiczną uczelnią powstałą w Gorzowie była utworzona w 1997 r. Wyższa Szkoła Biznesu. Szkoła istnieje do dziś, prowadząc studia z zakresu zarządzania. Drugą prywatną szkołą wyższą była Wyższa Informatyczna Szkoła Zawodowa. W 2009 r. została ona przejęta przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową, która na bazie WISZ utworzyła Instytut Techniczny.

PWSZ

Pierwsza samodzielna publiczna uczelnia wyższa w Gorzowie została powołana w 1998 r. jako Gorzowska Wyższa Szkoła Zawodowa. Później szkołę przemianowano na PWSZ, czyli Państwową Wyższą Szkołę Zawodową. Dziś uczelnia posiada cztery wydziały.

Decyzje polskiego parlamentu powołującego na bazie PWSZ Akademię im. Jakuba z Paradyża wieńczą długą drogę do powołania samodzielnej uczelni akademickiej w Gorzowie. Jest ona trochę na kredyt, ale jest także spełnieniem marzeń i planów gorzowskich pionierów z trudnych lat powojennych.

Tagi:
uczelnia

Warszawa: obchody 50-lecia misjologii w Polsce

2019-10-12 14:03

mw OMI / Warszawa (KAI)

Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie trwają obchody 50-lecia polskiej misjologii, połączone ze zjazdem Stowarzyszenia Misjologów Polskich oraz absolwentów misjologii ATK/UKSW.

Obchody 50-lecia misjologii na UKSW rozpoczęły się 11 października międzynarodową, dwudniową konferencją naukową: „50 lat misjologii na ATK / UKSW”. W swoich wykładach misjolodzy z Polski i z Europy mówili o historii tej dziedziny nauk w Polsce i nie tylko, a także o jej perspektywach rozwoju.

O. prof. Jarosław Różański OMI wygłosił prowadzający referat: „Misjologia warszawska na przestrzeni pięciu dekad”, natomiast o. prof. UKSW Wojciech Kluj OMI przedstawił „Dorobek naukowy katedry misjologii w perspektywie półwiecza”, a ks. prof. KUL, dr hab. Andrzej Pietrzak, ukazał stan rozwoju misjologii w Polsce poza UKSW, mówiąc przede wszystkim o ośrodku lubelskim, a w mniejszym stopniu olsztyńskim, poznańskim i katowickim.

Dokonania misjologii oraz jej perspektywy rozwoju we Włoszech (Gregorianum, Urbanianum), Niemczech i Holandii przedstawili ks. prof. Bryan Lobo SJ, o. prof. Paul Steffen SVD, prof. Klaus Vellguth i prof. Frans Vijsen. O współpracy międzynarodowej misjologów polskich mówił natomiast ks. prof. Jan Górski.

Po południu o. prof. UKSW Tomasz Szyszka SVD mówił o „Znaczeniu sympozjów misjologicznych oraz publikacji i wystaw w dorobku misjologii warszawskiej”, a ks. dr hab. Franciszek Jabłoński o „Dorobku naukowym i publicystycznym członków Stowarzyszenia Misjologów Polskich”.

„Za symboliczną datę powstania misjologii uważa na ATK w Warszawie uważa się dzień 23 kwietnia 1969 r., gdy w rocznicę męczeńskiej śmierci wielkiego misjonarza, św. Wojciecha, ks. Feliks Zapłata SVD rozpoczął wykłady zlecone z teologii przekazu misyjnego dla studentów z katechetyki. Pisząc o rozkwicie Akademii Teologii Katolickiej ks. Hieronim E. Wyczawski zaznaczył, iż trwałym osiągnięciem rektoratu ks. Józefa Iwanickiego była rozbudowa specjalizacji na poszczególnych wydziałach Akademii Teologii Katolickiej. Na Wydziale Teologicznym utworzono osiem tzw. „kierunków studiów”, wśród których znalazł się „kierunek” teologii praktycznej. W ramach tego kierunku utworzono sześć „specjalizacji”, wśród których znalazła się specjalizacja misjologii” – mówił o początkach misjologii o. Różański. Wspominał założycieli misjologii na ATK: o. dr. Feliksa Zapłatę SVD, prof. Władysława Kowalaka SVD i dr. hab. Antoniego Kurka OMI.

W sobotę odbyło się na UKSW spotkanie Stowarzyszenia Misjologów Polskich, została odprawiona uroczysta msza św. pod przewodnictwem misjologa ks. bpa Jana Piotrowskiego z Kielc. Po Eucharystii odbyło się spotkanie absolwentów misjologii, zarówno studiów magisterskich, jak i licencjackich i doktoranckich, w którym wzięło udział kilkadziesiąt osób.

Misjologia jest to nauka teologiczna, której przedmiotem jest systematyczne ujęcie wiedzy o rozkrzewianiu wiary: przepowiadaniu Ewangelii i zakładaniu Kościoła wśród ludów nieznających Chrystusa. Działalność taka uzasadniana jest teologicznie i pełni funkcję krytycznej oceny realizacji dzieła misyjnego w świecie (również w ujęciu historycznym).

Misjologia katolicka zrodziła się w niemieckim Münster, gdzie w 1910 r. powstała pierwsza katedra misjologii. Od 1968 r. misjologia była wykładana na ATK, a później UKSW w Warszawie, a od 2006 r. działa naukowe Stowarzyszenie Misjologów Polskich, skupiające prawie 50 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niepokalana – nasz ideał

2019-12-04 07:07

Wincenty Łaszewski
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 20-21

Mój przyjaciel powtarza, że Kościół co rusz popełnia błędy. Nie powinien np. ogłosić dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. „Dogmat – tłumaczy – dotyczy mojego zbawienia, a ta maryjna prawda nie ma nic wspólnego ze mną. Wiąże się tylko ze zbawieniem Maryi”.
Przyjaciel nie zna nauki Kościoła. Nie wie, że zapatrzeć się w Niepokalane Poczęcie to odkryć siłę, która pcha ku niebu, że zapragnąć być jak Niepokalana to stanąć na drodze wypełnienia największej tęsknoty, która mieszka w ludzkim sercu. Nie wie, że ten dogmat jest potrzebny do zbawienia

Francisco de Zurbaran
"Niepokalane Poczęcie", Francisco de Zurbaran, olej na płótnie, 1630-1635

Być czystym i niewinnym. Mieć oczy, które widzą dobro. Serce, które nie rozumie pokus. Być całym utkanym z myśli Boga i w swej duszy nosić Jego obraz... Każdy z nas tego pragnie.

Tęsknota aż po łzy

Nosimy w sobie tęsknotę za swoim pierwszym domem i pierwszym imieniem. Oglądamy się za rajem. Śnimy o bliskości Boga, aż namacalnej.Marzy nam się zawrócenie z drogi, którą idziemy, i zatoczenie wielkiego koła, by raz jeszcze znaleźć się w punkcie wyjścia – gdzie nie ma grzechu, brudu, skazy. Bywa, że tęsknota za tym „pierwszym sobą” jest tak wielka, iż wyciska łzy.

Mamy za czym tęsknić, bo „na początku tak nie było”. Przypomina nam to Jezus, a my to wiemy w głębi serc. Chcemy, by raz jeszcze nastał „Boży początek”.

To pragnienie jest wypisane w naszych sercach przez samego Stwórcę. Właśnie po to, by się spełniło, potrzebujemy Chrystusa, Jego Krzyża, Jego Zmartwychwstania. Ewangelia jest dobrą nowiną o zbawieniu, czyli o naszym ocaleniu: od złego, od winy, od pokus większych niż my sami. Jezus przyszedł, by imię Boże zajaśniało w nas w pełni i objawiło swą potęgę, by Boże królestwo nastało wśród ludzi, by Jego wola stała się naszą radością. O ten raj modlimy się codziennie w Modlitwie Pańskiej (por. Mt 6, 8-15).

Raj tam, gdzie Maryja

Raj to nie miejsce na mapie ani punkt na linii czasu. Raj to dusza zjednoczona z Panem. Oglądamy go w Sercu Maryi, bliskiej Boga bardziej niż Adam i Ewa z pierwszego Edenu. Ci ostatni słyszeli kroki Stwórcy przechadzającego się po ogrodzie „w porze powiewu wiatru” (Rdz 3, 8), Maryja zaś nosiła Go w swoim łonie, karmiła swym mlekiem, tuliła w ramionach. Ona była stałym mieszkańcem raju, bo trwała w obecności Boga jak kamień leży na dnie oceanu. Dla Niej zawsze, wszędzie i wszystkim był Bóg...

Duch Święty i Kościół stawiają Ją przed nami jako znak – zaproszenie do naśladowania. Jan Paweł II nazywał Ją „początkiem lepszego świata”. Wskazywał na Niepokalaną i mówił: To droga do pełni. Człowiek może być taki!

Czy Apostoł Narodów nie przypomina, że kiedy Bóg wybrał nas dla siebie, miał wobec nas jasny plan, który wpisał na zawsze w nasze serca: „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4)? To dlatego do dziś budzi się w nas raz po raz ta tęsknota.

Zachowana od brudu

Ona jest Niepokalana, a my? Czyżbyśmy, nawróceni, niczym nie różnili się od Niej? Musi być jakaś inność, skoro tylko Ona jest „najświętsza”. Nawet najwięksi ze świętych są tylko świętymi. Ona – śpiewa Kościół – jako jedyna jest Niepokalanie Poczęta, czyli zawsze Niepokalana. Nawet ten, kto nigdy nie zgrzeszył, nie jest „jak Ona”. Cóż dopiero my...

Są tacy, którzy uważają, że Matka Najświętsza niczym się od nas nie różni. Ona tylko „mgnienie oka” wcześniej niż my dostąpiła łaski odkupienia. Ją łaska zachowała od brudu, nas z brudu całkowicie obmyła. Teraz jesteśmy tacy sami – wszyscy zanurzeni w Bożym miłosierdziu.

Ale to nieprawda.

Inna suknia ślubna

Jak to wyjaśnić? Może za pomocą pewnej historii...

Moja znajoma mieszkała jakiś czas w Nowym Jorku. Jej przyjaciółki, wiedząc, że przygotowuje się do ślubu, wynalazły wyjątkowo korzystną promocję pięknej sukni ślubnej, dołożyły trochę ze swoich portfeli i... przyszła małżonka wróciła do domu z cudowną suknią. Do ślubu poszła jednak w innej, dużo tańszej i skromniejszej.

Co się stało? Suknia miała na dole kilka drobnych plam. Nie było ich widać, chyba że ktoś szukałby z lupą przy oku, jednak za namową matki oddała ją do pralni. Ślubny strój wrócił „inny”. Suknia była czysta, ale tu i tam pojawiły się zmarszczki, ściągnięcia, nierówności. Dziewczyna przepłakała wiele nocy...

Matka Najświętsza jest odziana dla swego Boskiego Oblubieńca w piękną suknię ślubną niewymagającą ani prania, ani czyszczenia. Nic jej nigdy nie skalało, nie dotknął jej najmniejszy brud. Nasza suknia jest taka sama – w końcu zostaliśmy, jak Maryja, stworzeni na obraz Boga (por. Rdz 1, 26). Została ona jednak natychmiast zabrudzona grzechem pierworodnym – i nie była to garść niedostrzegalnych plamek. Na szczęście można ją zanieść do „Bożej pralni”: wody chrztu oczyszczą suknię – ale nigdy już nie będzie ona taka jak „na początku”. Po sakramentalnym obmyciu jest tu i tam pomarszczona, tu i tam ściągnięta. A skoro jeszcze będziemy ją błocić w grzechu powszednim i porozdzieramy grzechem śmiertelnym, gdy po raz kolejny trafi do duchowej „pralki”, którą jest sakrament pokuty, będzie coraz bardziej „inna” niż przeczysta suknia Maryi.

Czyścimy i cerujemy cenną suknię. Z zazdrością spoglądamy na Niepokalaną, bo nasza dusza pragnie mieć na sobie czystą szatę Boskiej Oblubienicy... Kiedy jednak zawstydzeni patrzymy w oczy Oblubieńca, widzimy w nich radość. Wciąż mamy na sobie czystą szatę godową! Zbawiciel patrzy na nas, szczęśliwy, że przychodzimy do Niego na ucztę weselną gotowi do wiecznych zaślubin. W tych zmarszczkach, cerach, ściągnięciach widzi nasz wysiłek, by zachowywać czystość naszej ślubnej szaty.

Dbamy o nią. Bóg to widzi i nagradza niebem. Spojrzenie na Przeczystą Maryję zaprasza nas jednak do czegoś jeszcze piękniejszego. Dobrze, że powstajemy z grzechu, ale ideałem jest, byśmy nie upadali w brud zła. Maryja Niepokalana to wezwanie, by nie grzeszyć, nie pokalać się grzechem. Zaproszenie i pomoc.

„Niepokalana – wołał o. Kolbe – to nasz ideał!”. Dziś Kościół zapewnia, że z łaską Bożą możemy sięgnąć aż tak wysoko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: niech Maryja uczy nas zawsze mówić Bogu „tak”

2019-12-08 12:23

st (KAI) / Watykan

Do wielkodusznego odpowiadania Bogu na Jego plany i propozycje na wzór Niepokalanej Maryi Dziewicy zachęcił Franciszek wiernych w swoim rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” 8 grudnia na Placu św. Piotra w Watykanie.

Vatican Media

Papież zauważył, że uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jest umieszczona w kontekście Adwentu, który jest okresem oczekiwania na wypełnienie się Bożych obietnic. Jednak w dzisiejszej uroczystości rozważamy już część tego, co z Bożych obietnic się wypełniło w życiu Maryi Panny. Zanim się zaczęła poruszać w łonie swej matki, była już tam obecna uświęcająca miłość Boga, chroniąc ją przed skażeniem złem, które jest wspólnym dziedzictwem rodziny ludzkiej.

Franciszek nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii według św. Łukasza (Łk 1, 26-38), opisującego scenę zwiastowania. Podkreślił pełne zaufanie Maryi Bogu i całkowite oddanie się Jemu do dyspozycji. „Odpowiadając doskonale na plan Boga względem niej, Maryja staje się «cała piękna», «cała święta», bez najmniejszej oznaki samozadowolenia. Jest arcydziełem, ale pozostając pokorną, maluczką, ubogą. Odzwierciedla się w Niej piękno Boga, który cały jest miłością, łaską, darem siebie” – podkreślił Ojciec Święty.

Zauważył, że dyspozycyjność Maryi wobec Boga znajduje swój wyraz w Jej postawie dyskretnej służby i nawiedzeniu Elżbiety. „Również w naszych wspólnotach jesteśmy wezwani do podążania za przykładem Maryi, praktykując styl dyskrecji i ukrycia” – wskazał Franciszek. „Niech uroczystość naszej Matki pomoże nam uczynić z całego naszego życia «tak» dla Boga, «tak» składające się z adorowania Go i codziennych gestów miłości i służby” – powiedział Ojciec Święty przed odmówieniem modlitwy „Anioł Pański” i udzieleniem apostolskiego błogosławieństwa.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem