W homilii abp Adrian Galbas SAC nawiązał do własnych święceń sprzed 32 lat. Przyznał, że obok radości pamięta także „drżenie, lęk, a może nawet i przerażenie”. Zwrócił uwagę, że wymagania stawiane kandydatom do kapłaństwa są bardzo wysokie, a publicznie wypowiadane podczas święceń „chcę” oznacza zgodę na życie całkowicie oddane Chrystusowi i Kościołowi.
Odwołując się do postaci proroka Jeremiasza, apostołów w Wieczerniku oraz św. Tymoteusza, wskazał, że lęk towarzyszył także tym, których Bóg powoływał do szczególnych zadań. Podkreślił jednak, że odpowiedzią Boga na ludzkie obawy jest Jego obecność i wsparcie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Abp Galbas mówił też o współczesnych źródłach trudności w kapłaństwie. Wskazywał na postępującą sekularyzację, obojętność wobec wiary oraz tendencję do obciążania wszystkich duchownych winami pojedynczych osób.
- Wielu będzie wokół tego przechodziło obojętnie, dając wam do zrozumienia, że i wy jesteście dla nich tak samo nieważni, a wasze wartości są śmieszne - zauważył.
Hierarcha podkreślił, że źródłem niepokoju może być także świadomość własnej grzeszności, słabości i ograniczeń. Przypomniał, że święcenia nie czynią człowieka wolnym od ludzkich niedoskonałości.
Wskazując sposoby przezwyciężania kryzysów i zniechęcenia, metropolita warszawski wymienił cztery filary kapłańskiej wytrwałości: pamięć o dniu święceń, systematyczną modlitwę, mądre towarzyszenie duchowe oraz życie we wspólnocie.
Reklama
Szczególnie mocno podkreślał konieczność codziennej modlitwy i trwałej więzi ze Słowem Bożym. - Wasze życie ma być zżyte ze Słowem Bożym i z modlitwą osobistą. Te czynności nie mogą więc być sporadyczne i spontaniczne, ale muszą być stałe i pewne - wskazał.
Przywołując świadectwo emerytowanego arcybiskupa Wiednia kard. Christopha Schönborna, który w młodości niemal całkowicie porzucił modlitwę, ostrzegł przed aktywizmem pozbawionym życia duchowego.
- Kto przestaje się modlić, odmawiać brewiarz, adorować Najświętszy Sakrament, odprawiać rekolekcje, regularnie się spowiadać, pobożnie sprawować sakramenty, niechybnie się wypali, wszystko pokryje się jakąś szarością i straci swój smak - mówił.
Abp Galbas zachęcał także neoprezbiterów do korzystania z pomocy stałego spowiednika lub kierownika duchowego. Podkreślił, że kapłan potrzebuje osoby, przed którą może szczerze otworzyć swoje sumienie i wspólnie analizować przeżywane doświadczenia.
Ważnym elementem homilii było również przypomnienie znaczenia kapłańskiego braterstwa i więzi ze świeckimi. Abp Galbas zaznaczył, że ksiądz nie może jedynie opiekować się wspólnotą, ale powinien żyć we wspólnocie, która potrafi wspierać go w chwilach zmęczenia i zwątpienia.
Na zakończenie metropolita warszawski modlił się o dar męstwa dla nowych kapłanów. Przywołał przykłady patrona katedry św. Jana Chrzciciela, św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego oraz bł. Stefana Wyszyńskiego jako wzory niezłomności i wierności Ewangelii.
- Tak więc, Drodzy Bracia, odwagi. Odwagi radosnej i stałej - zakończył homilię.
Święcenia prezbiteratu przyjęło archikatedrze warszawskiej ośmiu diakonów, w tym trzech absolwentów warszawskiego seminarium duchownego oraz pięciu alumnów seminarium misyjnego „Redemptoris Mater”. W trakcie formacji odbywali oni praktyki duszpasterskie i misyjne zarówno w Polsce, jak i za granicą, m.in. we Włoszech, Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Austrii i na Litwie.
