Duchu Święty, potrzebujemy Ciebie! Nie tylko w czasie ewangelizacji, ale również, gdy przed nami ciężka rozmowa, egzamin, codzienne decyzje. Potrzebujemy Ciebie, gdy trudno wstać z łóżka, gdy targają nami niepokoje, choroby, gdy coś nas przygnębia. Twoje światło pozwala naszemu umysłowi sprawnie działać. Twoja miłość nadaje sens życiu. Nie jesteś łatwy do poznania. Raczej tajemniczy. A jednak, gdyby nie Ty – nie istnielibyśmy! Nasz świat byłby ruiną. To z Twojej inspiracji powstają piękne dzieła, to Ty powołujesz i umacniasz osoby do tego, by wypełniały swoje powołanie. Ty nam wyjaśniasz Ewangelię.
W bieżącym numerze nasi Czytelnicy przeczytają m.in. o dziełach, które, mamy nadzieję, powstały z natchnienia Ducha Świętego. Zapraszamy do zapoznania się z reportażem z Berlina, gdzie grupa związana z organizowaną w krakowskiej bazylice Mariackiej akcją „Chrystus w Starym Mieście”, poprowadziła analogiczne wydarzenie. Piszemy również o świeckich misjonarzach z diecezji tarnowskiej, którzy pomagają kapłanom w ich pracy dla Kościoła. Różnorodność, jaką reprezentują (choćby ta zawodowa, czy związana z talentami), jest ich bogactwem! Ludzie, do których ci misjonarze zostali posłani, mogą, za dzisiejszym czytaniem z Dziejów Apostolskich powiedzieć: „Słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże” (Dz 2, 11).
W maju zachęcamy również do udziału w nabożeństwach ku czci Oblubienicy Ducha Świętego. Można je przeżyć m.in. w Brzegach na Campus Misiericordiae, które w lipcu stanie się miejscem spotkania papieża Franciszka z młodzieżą świata. Na naszych łamach uwieczniliśmy historyczny moment pierwszej majówki na tym wyjątkowym polu.
Mamy kogo powierzać Duchowi Świętemu! 7 maja święcenia diakonatu przyjęli klerycy z naszej archidiecezji. Do wydarzenia przygotowało się 25 alumnów krakowskiego seminarium. Należą do rocznika, któremu patronuje św. Jan Paweł II. Życzmy im, by byli otwarci na Boże natchnienia, tak jak ich wybitny Patron.
„O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”.
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
Msza św. w kościele św. Augustyna w Rzymie we wspomnienie św. Moniki
Obyśmy byli narzędziami pokoju Chrystusa w naszym świecie – powiedział o. Joseph Farrell, przeor generalny Zakonu Świętego Augustyna, w homilii podczas Mszy św. w liturgiczne wspomnienie św. Moniki. Jak informuje Vatican News, przeor mówił, byśmy jak ona zostali zapamiętani słowami „Święta Dobroć”.
W przypadającą dziś uroczystość św. Moniki, matki św. Augustyna, w poświęconej mu rzymskiej bazylice na Polu Marsowym, o. Farrell podkreślił, że św. Augustyna i jego matkę łączyła bardzo silna więź.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.