Reklama

Wiadomości

Osiem tygodni w kosmosie

Niedziela Ogólnopolska 21/2016, str. 22-23

[ TEMATY ]

Polacy

NASA

Scott Parazynski podczas naprawy panelu słonecznego, 3 listopada 2007 r.

Scott Parazynski podczas naprawy panelu słonecznego, 3 listopada 2007 r.

Scott Edward Parazynski, astronauta, lekarz i naukowiec z tytułem doktora, alpinista, płetwonurek, pilot. Spędził w przestrzeni kosmicznej ponad 1380 godzin, w tym ponad 47 na zewnątrz statku, w trakcie tzw. spacerów kosmicznych (EVA). W maju 2009 r., jako pierwszy w historii astronauta, zdobył Mount Everest. Jego pradziadkowie, pochodzący z Krakowa, pod koniec XIX wieku wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. W swoją ostatnią kosmiczną podróż na pokładzie wahadłowca Discovery w 2007 r. Parazynski zabrał odznakę Eskadry Kościuszkowskiej.

Dziecięce marzenia

Scott urodził się 28 lipca 1961 r. w Little Rock. Jego ojciec był naukowcem specjalizującym się w technikach rakietowych w firmie Boeing i pracował m.in. przy programie Apollo dla NASA. Jako dziecko Scott miał na biurku model rakiety, a na ścianach plakaty przestrzeni kosmicznej oraz pierwszego amerykańskiego kosmonauty, a zarazem swojego idola – Johna Glenna. Później, ze względu na pracę ojca, podróżował po całym świecie. Lata szkolne spędził kolejno w Dakarze w Senegalu, później w Atenach w Grecji, następnie były Teheran w Iranie i Bejrut w Libanie, gdzie w 1979 r. ukończył szkołę średnią. Jest absolwentem Uniwersytetu Stanforda, a dodatkowe szkolenia w zakresie medycyny ratunkowej odbył na Uniwersytecie Harvarda oraz w Denver. Jest doktorem nauk medycznych i uważany jest za jednego z najlepszych specjalistów z zakresu medycyny kosmicznej. Zawsze uprawiał sport, a w saneczkarstwie znalazł się w 10-osobowej reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Trenował ambitnie, aby wziąć udział w zimowych igrzyskach olimpijskich, które odbyły się w Calgary w 1988 r., ale nie uzyskał kwalifikacji. Jeszcze gdy był w szkole medycznej, został wyróżniony i uczestniczył w badaniach prowadzonych przez NASA nad zmianami zachodzącymi w ludzkim organizmie podczas lotów kosmicznych. W 1992 r. znalazł się natomiast w 15-osobowym zespole specjalistów wybranych przez NASA spośród 2 tys. kandydatów przygotowywanych do misji kosmicznych. Marzenia zaczęły się spełniać.

Misje w kosmosie

Reklama

W latach 1994 – 2007 Parazynski odbył 5 lotów promami kosmicznymi Atlantis, Discovery i Endeavour. Tylko 8 astronautów w historii wykonało więcej lotów od niego. Pierwsza misja – STS-66 była poświęcona badaniom atmosfery ziemskiej przy pomocy zestawu aparatury ATLAS-03. Była to 13. misja wahadłowca Atlantis. Trwała od 3 do 14 listopada 1994 r. – dokładnie 10 dni 22 godz. 34 min i 2 s (174 okrążenia Ziemi). Druga misja – STS-86 wahadłowcem Atlantis na rosyjską stację orbitalną Mir – odbywała się w dniach 26 września – 6 października 1997 r. Trwała 10 dni 19 godz. 22 min i 12 s (170 okrążeń Ziemi). Wówczas Scott miał wymienić astronautę Michaela Foale’a i pozostać na prawie 5 miesięcy na stacji Mir, jednak został odrzucony, gdyż był za wysoki jak na warunki panujące na rosyjskiej stacji. W efekcie Foale’a wymienił David Wolf. Był to 7. lot promu na stację Mir. Parazynski i Władimir Titow natomiast wspólnie wykonali EVA (1 października 1997 r., 5 godz. 1 min). Był to pierwszy spacer Scotta w kosmosie. W trzecią misję – STS-95 wahadłowcem Discovery – Parazynski wystartował 29 października 1998 r., wylądował 7 listopada. Misja trwała dokładnie 8 dni 21 godz. 43 min i 57 s (134 okrążenia Ziemi). Był to lot naukowy z laboratorium Spacehab-RSM, a zarazem spektakularny powrót na orbitę pierwszego amerykańskiego astronauty Johna Glenna, który miał wówczas 77 lat. Parazynski był jego osobistym lekarzem. Czwarta misja – STS-100 wahadłowcem Endeavour – odbywała się w dniach 19 kwietnia – 1 maja 2001 r. Celem była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Załoga statku kosmicznego z powodzeniem dostarczyła tam, zainstalowała i przetestowała urządzenie Canadarm2. Wyprawa trwała dokładnie 11 dni 21 godz. 31 min i 14 s (186 okrążeń Ziemi). Ostatnia misja Scotta to STS-120 wahadłowcem Discovery. Odbywała się w dniach 23 października – 7 listopada 2007 r., dokładnie przez 15 dni 2 godz. 22 min i 59 s (238 okrążeń Ziemi). Podczas tej misji Scott czterokrotnie wychodził poza statek kosmiczny:

• 26 października – EVA-1 – Parazynski i Douglas Wheelock wykonali podłączenie modułu Harmony do tymczasowego portu w module Unity. Wyjście w kosmos trwało 6 godz. i 14 min.

• 28 października – EVA-2 – Parazynski i Daniel Tani przygotowali część systemu baterii słonecznych stacji do relokacji i dokonali przeglądu złącza obrotowego SARJ-S3. Astronauci dokonali także kilku drobnych prac wokół modułu Harmony. Przebywali poza ISS 6 godz. i 33 min.

Reklama

• 30 października – EVA-3 – Parazynski i Wheelock wykonali okablowanie segmentu P6 i rozwinęli panele słoneczne. Podczas rozwijania astronauci wykryli poważne rozdarcie panelu. Spacer w kosmosie trwał 7 godz. i 8 min.

• 3 listopada – EVA-4 – Parazynski i Wheelock dokonali naprawy uszkodzonego panelu. Astronauci pracowali w otwartym kosmosie 7 godz. i 19 min. Do tej pory ten EVA jest uznawany za jeden z najniebezpieczniejszych spośród tych, które dotychczas się odbyły. Scott był cały czas narażony na porażenie prądem i jako pierwszy oddalił się na tak dużą odległość od statku.

Po powrocie z ostatniej misji Scott zajął się medycznymi badaniami naukowymi dla NASA. Jako m.in. doskonały płetwonurek, w ramach sponsorowanej przez NASA naukowej wyprawy w wysokich Andach, kierował nurkowaniem w kraterze wulkanu Licancabur, w którego środku znajduje się najwyżej położone jezioro na świecie (5916 m n.p.m.). Parazynski opuścił NASA w marcu 2009 r. i zajął się inną działalnością. Oblatuje samoloty, prowadzi badania na Antarktydzie, jest wykładowcą i naukowcem. W 2014 r. uzyskał tytuł profesora na Arizona State University.

Mount Everest

Scott Parazynski uwielbia wspinaczki wysokogórskie – zdobył wiele gór, w tym w samym Kolorado 53 szczyty powyżej 4300 m n.p.m. W 2008 r. podjął próbę wejścia na najwyższy szczyt świata. Był już bardzo blisko, ale przegrał walkę z bólem związanym z kontuzją pleców. Podjął decyzję o powrocie, choć koledzy z ekspedycji byli już na szczycie. Później, po powrocie do kraju, musiał przejść zabieg chirurgiczny. Nie poddał się jednak i rok później ponownie podjął wyzwanie. 20 maja 2009 r. o ok. 4 nad ranem znalazł się na dachu świata i dumnie pozował do zdjęcia, trzymając w dłoniach fotografię swojej rodziny i swoich rodziców. Stał się pierwszym astronautą, który stanął na Mount Evereście. Jako lekarz podczas każdej wyprawy wysokogórskiej wykonywał również badania naukowe związane z zachowaniem się organizmu w tak trudnych warunkach.

Rodzina

Swoją żonę Meenakshi Wadhwa poznał, jak sam mówi ze śmiechem, na randce w ciemno w Kolorado. Pobrali się w 1993 r. Meenakshi jest profesorem geologii i dyrektorem Center for Meteorite Studies na Arizona State University i zajmuje się badaniem meteorytów. Mają dwoje dzieci. Syn Łukasz urodził się w 1997 r. Jest, jak ojciec, bardzo wysportowany. Gra w koszykówkę i piłkę nożną. Córka Jenna urodziła się w 2000 r. i cierpi na autyzm. Scott mówi o niej, że jest wyjątkowa: „blond włosy, niebieskie oczy i wygląda jak supermodelka”, że przewartościowała całe ich życie. Dzięki terapeutom i szkole, w której pracują odpowiednio przygotowani nauczyciele, Jenna poczyniła ogromne postępy. Scott wraz z żoną zaangażowani są w pomoc chorym dzieciom, a szczególnie tym przebywającym w onkologicznym szpitalu dziecięcym w Teksasie. W 2007 r. w tym szpitalu była akcja nagrywania przez chore dzieci ich autorskich piosenek. Płytę z tymi nagraniami Scott zabrał w swoją ostatnią misję w kosmos i tam były one odtwarzane podczas transmisji telewizyjnych. Kiedy Parazynski wrócił z misji, pojechał na spotkanie do szpitala. Jeden z małych pacjentów wykonał wtedy swój utwór poświęcony Scottowi, a ten nie potrafił ukryć wzruszenia.

W 2013 r. astronauta odwiedził Polskę na zaproszenie organizatorów Forum Innowacji w Rzeszowie. Otrzymał wówczas Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a Wojskowa Akademia Techniczna uhonorowała go tytułem doktora honoris causa. – Jestem dumny z mojego polskiego dziedzictwa – powiedział Scott Parazynski i dodał, że jego polscy pradziadkowie, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych na przełomie poprzednich wieków, przywiązywali wielką wagę do wykształcenia i ciężkiej pracy. – Myślę, że te polskie cnoty przyczyniły się do mojego sukcesu – powiedział.

2016-05-18 08:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ambasador Kumoch o polskiej pomocy Żydom w czasie Holokaustu: Ładosiów było więcej

2020-09-11 18:06

[ TEMATY ]

Polacy

ambasador

Turcja

Holokaust

Wikipedia

Żydzi w wagonie towarowym w drodze do obozu zagłady

Żydzi w wagonie towarowym w drodze do obozu zagłady

Pomoc Żydom podczas Holokaustu była wpisana w działania całej polskiej dyplomacji, nie tylko Grupy Berneńskiej - podkreślono w piątek w Warszawie na promocji publikacji "Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia" Danuty Drywy. Ładosiów było więcej - ocenił ambasador RP w Turcji Jakub Kumoch.

"Praktycznie nie było (polskiej) placówki, która w okresie drugiej wojny światowej byłaby obojętna na los Żydów" - podkreślił na spotkaniu Kumoch, który w latach 2016-2020 był ambasadorem RP w Szwajcarii i przyczynił się do upowszechnienia wiedzy o roli Grupy Berneńskiej w ratowaniu Żydów (określanej także jako Grupa Ładosia od nazwiska Aleksandra Ładosia - polskiego dyplomaty działającego wraz ze współpracownikami w neutralnej Szwajcarii).

"Ładoś nie był wyjątkowy. To po prostu była postawa polskiej dyplomacji w tamtych czasach, postawa, którą wielu próbuje przemilczeć" - zaznaczył.

Dyplomata zapowiedział też kolejne odkrycia dotyczące polskiej pomocy Żydom, tym razem w Turcji, gdzie jest ambasadorem. "Każdy ambasador, który wyjeżdża do kraju, w którym była placówka polska w czasie Zagłady powinien zacząć od tego, że idzie do Archiwum Akt Nowych i wyciągnie tam po kilkaset dokumentów. Bardzo podobną historię obecnie śledzimy w Turcji" - mówił Kumoch.

"Będzie o tym też głośno, bo jesteśmy wspólnie z dziennikarzami na tropie bardzo poważnego i podobnego działania do działań Ładosia" - dodał.

Dopytywany o tę sprawę nie chciał jednak zdradzić szczegółów, tłumacząc, że jest na to za wcześnie. Odpowiedział jednak, że według niego niesienie pomocy Żydom przez polskich dyplomatów było systemowe. Każda polska placówka dyplomatyczna, która w latach drugiej wojny światowej działała zwłaszcza w neutralnym kraju - jak zwrócił uwagę - będzie miała dokumenty potwierdzające niesienie pomocy Żydom, zagrożonym niemiecką eksterminacją.

"Będzie miała mnóstwo dokumentów i będzie miała swojego Ładosia. Tych Ładosiów jest więcej, znacznie więcej niż sam Aleksander Ładoś" - mówił Kumoch.

Okazją do spotkania z ambasadorem Kumochem, a także z wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdaleną Gawin, była promocja publikacji dr Danuty Drywy "Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia". To pierwsza, licząca prawie 300 stron wraz z dokumentami, monografia o grupie Aleksandra Ładosia, którą wydało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w koedycji z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

W swojej publikacji obecna na spotkaniu w Warszawie dr Danuta Drywa opisała Grupę Berneńską jako świadomie wybrane przez polski rząd na uchodźstwie narzędzie w działaniach ratunkowych oraz informacyjnych. Była to nielegalna polsko-żydowska struktura, która w latach II wojny światowej zajmowała się masowym fałszowaniem paszportów państw Ameryki Południowej. Dokumenty te trafiały do Żydów, którzy dzięki nim unikali wywózek do niemieckich obozów zagłady i trafiali do obozów dla internowanych w Niemczech oraz do okupowanej Francji, dzięki czemu część z nich doczekała końca wojny.

Bohaterską grupę tworzyli dyplomaci żydowskiego i polskiego pochodzenia: ambasador Aleksander Ładoś, jego zastępca Stefan Ryniewicz, konsul Konstanty Rokicki i dyplomata Juliusz Kuehl. Należeli do niej także poseł na Sejm II RP Abraham Silberschein oraz przedstawiciel organizacji żydowskich Chaim Eiss. Do początku 2020 r. udało się ustalić imienny spis ponad 3,2 tysięcy Żydów, których dyplomaci próbowali ratować; z tej grupy ocalono co najmniej blisko tysiąc osób.

"Książka pani dr Drywy jest potwierdzeniem mojej opinii, że na temat drugiej wojny światowej naprawdę jeszcze bardzo wiele rzeczy nie wiemy" - powiedziała wiceszefowa MKiDN Magdalena Gawin. Podkreśliła przy tym, że badacze wciąż nie mają pełnego dostępu do wszystkich archiwów w Europie zachodniej.

"Polska odtajniła swoje wszystkie archiwa, to znaczy nie mamy archiwów historycznych, które mają charakter tajny. We wszystkich państwach Europy Zachodniej, mówię tutaj o Anglii, o Francji, o Niemczech i o innych państwach, materiały z lat wojny w dalszym ciągu nie są - jak to się mówi ładnie - deklasyfikowane. Dotyczy to także archiwum naszego wywiadu, to jest w dalszym ciągu utajnione przez archiwa angielskie" - mówiła wiceminister, wskazując przy tym, że władze Polski w czasie II wojny światowej alarmowały aliantów w sprawie sytuacji ludności cywilnej w Polsce i informowały o dokonującej się Zagładzie Żydów.

"Utajnienie tych archiwów po prostu pomogło zachować dobrą twarz naszym zachodnim partnerom, którzy przez bardzo długi czas nie zabierali głosu, ale również unikali odpowiedzi na pytania, dlaczego nikt nie pomógł Polsce i polskim obywatelom" - stwierdziła Gawin.

W rozmowie z PAP dr Drywa podkreśliła, że działania polskich dyplomatów nakierowane były nie tylko na bezpośrednia pomoc, ale także na informowanie świata o Zagładzie. "Polska polityka dyplomatyczna w czasie drugiej wojny światowej poprzez Poselstwo RP w Bernie była nastawiona nie tylko na bezpośrednie ratowanie zagrożonych niemiecką eksterminacją Żydów, ale także, co polscy dyplomaci czynili już pośrednio, na informowanie świata o dokonującej się w okupowanej Polsce Zagładzie. Temat ten ma ogromne znaczenie dla polskiej pamięci narodowej, ale także dla badań skali pomocy udzielanej Żydom podczas drugiej wojny światowej" - powiedziała PAP dr Drywa, która na co dzień kieruje pracami działu dokumentacyjnego w Muzeum Stutthof w Sztutowie na Pomorzu.

Mimo że władze Polski wspierały działania na rzecz ratowania polskich uchodźców, w tym polskich Żydów, dr Drywa podkreśla, że Grupa Berneńska wykazała się wyjątkową odwagą. "Ładoś i jego ludzie bardzo mocno wyszli poza instrukcje rządu polskiego w Londynie, biorąc na siebie ryzyko nielegalnego fałszowania dokumentów. Państwo polskie żądało od nich opieki nad uchodźcami, ale nie domagało się - bo nie mogło - fałszowania paszportów Paragwaju, nie ono też podejmowało decyzję o udostępnieniu żydowskiej organizacji szyfrów. Zrobił to Aleksander Ładoś na własną rękę" - oceniła ekspertka.

Publikacja "Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia" przedstawia działalność Grupy Berneńskiej od września 1939 r. do kwietnia 1940 r., a następnie od maja 1940 r. do 1944 r., czyli do momentu zaprzestania jej działalności. Czytelnicy znajdą tam też informacje o działalności międzynarodowej polskiego poselstwa w Szwajcarii, m.in. informacje o niesieniu przez dyplomatów pomocy polskim uchodźcom na Węgrzech, w Rumunii, Jugosławii i Francji, a nawet w dalekiej Japonii i Chinach. Autorka przedstawia również Poselstwo RP w Bernie jako istotne centrum informacji o Zagładzie Żydów. (PAP)

nno/ dki/

CZYTAJ DALEJ

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

PRENUMERATA KRAJOWA
494,00 zł roczna
247,00 zł półroczna
123,50 zł kwartalna

Cena prenumeraty zawiera koszt wysyłki 1 egzemplarza.

Numer konta dla prenumeraty krajowej (złotówkowe):
86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

PRENUMERATA ZAGRANICZNA (kwartalna)
237,90 zł pocztą zwykłą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Ameryki

Przy zamawianiu prenumeraty zagranicznej półrocznej należy kwotę za prenumeratę kwartalną pomnożyć przez 2, a zagranicznej rocznej – przez 4.
Numer konta dla prenumeraty zagranicznej (dla wpłat złotówkowych):
kod BIC (SWIFT) BPKOPLPW PL 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

Zamów

TELEFONICZNIE:
tel. (34) 324-36-45,
centrala: tel. (34) 369-43-00
lub (34) 365-19-17

LISTOWNIE:
Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa

E-MAILEM:
kolportaz.niedziela@niedziela.pl

Wpłaty należy kierować na konto:
PKO BP I/O Częstochowa 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418
lub przekazem pocztowym pod adresem Redakcji:
Tygodnik Katolicki „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa.
W tytule przelewu należy wpisać rodzaj prenumeraty i edycję diecezjalną, którą chcą Państwo zamówić.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: modlitwa i spotkanie przed beatyfikacją Prymasa Wyszyńskiego

2020-09-28 13:18

[ TEMATY ]

Jasna Góra

kard. Wyszyński

Mazur/episkopat.pl

Jasna Góra

Jasna Góra

Kolejne spotkanie w cyklu „Maryjna droga do świętości kard. Stefana Wyszyńskiego” odbyło się 27 września na Jasnej Górze. Gośćmi wieczoru byli pochodzący z Krakowa, Piotr Pałka, współautor muzyki do oratorium „Soli Deo per Mariam” oraz paulin o. Grzegorz Prus, do niedawna przeor Sanktuarium Męczeństwa Świętego Stanisława w Krakowie na Skałce. Dziś w Sanktuarium, jak każdego 28 dnia miesiąca, dzień modlitwy o rychłą beatyfikację tego Prymasa Jasnogórskiego.

Omawiając krakowski wątek związany z prymasowską posługą kard. Wyszyńskiego o. Prus przypomniał jego udział, wspólnie z kard. Wojtyłą, w uroczystościach ku czci św. Stanisława. - Gospodarzem uroczystości zawsze był Karol Wojtyła a tym, który szczególnie przewodniczył uroczystościom i głosił bardzo ważne przesłania był Prymas Polski - zauważył paulin. Zaznaczył, że szczególnie od roku 1966, od millenium chrztu Polski, te obchody stały się ogólnopolskimi a od 1969r. z zasady był na nich cały Episkopat. - Prymas głosił homilie, mówił o rzeczach, o których nikt w Polsce nie mógł mówić, on mówił w imieniu narodu, kierując też ważne słowa nawet pod adresem władz - podkreślił o. Grzegorz Prus.

Poprzez łącza internetowe o oratorium o Stefanie kard. Wyszyńskim mówili także ks. Tadeusz Golecki, autor libretta i drugi kompozytor Hubert Kowalski.

Kapłan zwrócił uwagę na inny krakowski wątek, połączony z Jezusem Miłosiernym. - Było wiadomo, że ks. Prymas był dość sceptyczny wobec objawień s. Faustyny i tego co opracował ks. Sopoćko, a tu w jego „Zapiskach więziennych” znalazł się obrazek Jezusa Miłosiernego z podpisem „Jezu ufam Tobie”. Uświadomiłem sobie, że on aresztowany, uwięziony też wszedł w to dzieło Bożego Miłosierdzia - powiedział ks. Golecki.

Opowiadając o swym utworze Piotr Pałka podkreślał, że poznając życie i posługę Prymasa Wyszyńskiego starał się odnosić poszczególne wydarzenia również do swojego życia. - Kiedy patrzę na osobę kard. Stefana i na to, jak ważna była dla niego Maryja, w wezwaniu ostrobramskim czy, jak tu, w jasnogórskim - to bardzo podobnie wyglądało to w moim życiu. Przywiozła mnie tu mama i wskazała, że tu jest to centrum, miejsce, gdzie mam wracać. Do dzisiaj Jasna Góra jest dla mnie bardzo ważna - powiedział kompozytor.

Oratorium „Soli Deo per Mariam” powstało w 2017 r. w celu pokazania osoby i dziedzictwa Prymasa Tysiąclecia - miłośnika Pani Jasnogórskiej. W swoim życiu i pasterskim posługiwaniu heroicznie wierzył on Bogu i „wszystko postawił na Maryję”, Jej oddał się bez granic, od Niej czerpał moc i siłę na czas więzienia, cierpienia, na lata służby Kościołowi i Ojczyźnie. Autor libretta podkreślił, że tak jak biblijny Mojżesz doprowadził naród wybrany do ziemi obiecanej, tak Prymas Tysiąclecia doprowadził nas w czasach komunizmu do wolności, pokazał, że wolność najgłębsza, duchowa, a potem ta ludzka bierze się z oddania i zawierzenia Matce Bożej.

Oratorium „Soli Deo per Mariam” powstało z inspiracji Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Zakonu Paulinów. Jego premiera odbyła się na Jasnej Górze w 2018r. w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Wkrótce ma zostać wydane na płycie.

Gospodarzami wieczoru byli: Małgorzata Bartas-Witan i o. Mariusz Tabulski, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego.

Spotkania „Maryjna droga do świętości kard. Stefana Wyszyńskiego” odbywają się od początku roku i stanowią przygotowanie do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.

Na Jasnej Górze po śmierci Prymasa Tysiąclecia, a więc od 1982r., w nocy z 27 na 28 dzień każdego miesiąca w Kaplicy Matki Bożej zanoszona jest modlitwa o rychłą beatyfikację kard. Wyszyńskiego. 28 dnia każdego miesiąca trwa „dzień modlitwy o beatyfikację”. O godz. 18.30 odprawiana jest Msza św. o rychłe wyniesienie na ołtarze Czcigodnego Sługi Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję