Mija właśnie 16 lat od beatyfikacji ks. Jerzego. Teraz czekamy na kanonizację, kiedy ona się odbędzie?
- Na obecnym etapie nie da się uczciwie wskazać konkretnej daty kanonizacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Kościół nie ustala takich terminów „z kalendarza” ani pod presją rocznic, ale na podstawie zakończonego, rzetelnego postępowania w sprawie uznania cudu, który dokonuje się za wstawiennictwem danego błogosławionego po beatyfikacji.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W przypadku ks. Jerzego beatyfikacja opierała się na uznaniu jego męczeństwa – śmierci poniesionej za wiarę i za wartości płynące z wiary – dlatego wówczas nie był wymagany cud. Natomiast do kanonizacji potrzebne jest uznanie cudu, a więc wydarzenia niewytłumaczalnego w świetle obecnej wiedzy medycznej, ściśle związanego z modlitwą za wstawiennictwem błogosławionego.
W sprawie ks. Jerzego mówimy wciąż o tym samym wydarzeniu – o „cudzie francuskim”. Co to konkretnie za historia?
Reklama
- Chodzi o nagłe uzdrowienie Francuza, François Audelana, chorego na wyjątkowo złośliwą postać przewlekłej białaczki. Po latach leczenia znalazł się na oddziale paliatywnym – lekarze nie widzieli już żadnych szans, rodzina przygotowywała się na śmierć, żona wybrała nawet trumnę. Nagła zmiana nastąpiła wtedy, gdy kapelan szpitala w Créteil, ks. Bernard Brien modlił się przy jego łóżku za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki, którego życie i męczeństwo poznał wcześniej bardzo dobrze. Wtedy stało się coś, czego nikt po ludzku nie przewidywał: chory odzyskał przytomność, jego stan zaczął się gwałtownie poprawiać, badania wykazały całkowitą remisję choroby, a późniejsza obserwacja potwierdziła trwałość tego uzdrowienia.
Modlitwa za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego stanowi istotny element tego wydarzenia, ale sama obecność modlitwy nie wystarcza, by Kościół ogłosił cud. Stąd trwające postępowanie: bardzo dokładna analiza dokumentacji medycznej, przebiegu choroby, samego momentu uzdrowienia i tego, co działo się później.
Co jakiś czas pojawia się w mediach teza, że „cud francuski przepadł”, że Watykan go nie przyjął. Jak jest naprawdę?
Absolutnie nie można tak twierdzić. Kościół musi osiągnąć moralną, teologiczną i medyczną pewność, że spełnione zostały wszystkie warunki: że uzdrowienie było nagłe, całkowite, trwałe i niewytłumaczalne z punktu widzenia medycyny oraz że nastąpiło za wstawiennictwem konkretnego błogosławionego. W przypadku ks. Jerzego ten proces jest wciąż w toku. Potrzeba czasu na wnikliwe rozeznanie oraz na ostateczny wniosek watykańskiej Dykasterii i decyzję papieża.
Wspomina się też o drugim, bardzo podobnym uzdrowieniu we Francji. Co wiemy o tym przypadku?
Rzeczywiście, pojawił się drugi przypadek uzdrowienia o bardzo zbliżonym charakterze – również po modlitwie odmawianej przez tego samego księdza - Bernarda Briena, również z wezwaniem bł. ks. Jerzego. Sam fakt, że takie świadectwa istnieją, pokazuje, iż kult ks. Jerzego ma wymiar uniwersalny: nie ogranicza się do Polski, lecz żywo rozwija się także we Francji i w innych krajach.
Równolegle w przestrzeni publicznej pojawiają się nowe książki i hipotezy dotyczące uprowadzenia i śmierci ks. Jerzego, ostatnio głośno jest o nowej publikacji prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Padają głosy, że to wszystko może opóźniać kanonizację, czy rzeczywiście?
Wprost przeciwnie, wszelkie rzetelne badania historyczne, a także ustalenia śledcze, prokuratorskie czy dziennikarskie mogą jedynie pogłębiać naszą wiedzę o okolicznościach życia i śmierci ks. Jerzego oraz jeszcze mocniej pokazywać wielkość jego męczeństwa. Trzeba też brać pod uwagę fakt, że od czasu beatyfikacji ks. Popiełuszki w 2010 roku pojawiło się wiele dodatkowych danych na temat okoliczności uprowadzenia i śmierci. Oczekiwanie na kanonizację jest czasem jak najbardziej właściwym na wyjaśnienie całej prawdy na ten temat, jeśli chcemy być uczciwi wobec Pana Boga. Trzeba po ludzku zrobić wszystko co możliwe w tym zakresie oraz nastawić się na cierpliwą modlitwę i ufne czekanie na radosną chwilę, kiedy Kościół ogłosi ks. Jerzego Popiełuszkę świętym.
