Lm 2, 2. 10-14. 18-19<- KLIKNIJ
Lamentacje powstały w cieniu zburzenia Jerozolimy. Hebrajskie ’Êkāh rozpoczyna się pytaniem: „Jakże?”. To słowo niesie zdumienie bólem, który przekracza zwykły język. Rozdział drugi ma układ akrostychiczny. Kolejne wersety idą za alfabetem. Nawet w ruinie modlitwa trzyma się porządku słowa. Miasto zostaje opisane jak osoba zraniona, upokorzona i opuszczona. Starcy siedzą na ziemi w milczeniu. Dziewczęta pochylają głowy ku ziemi. Dzieci słabną na ulicach z głodu. Obraz jest surowy. Pismo nie zasłania katastrofy słowami łatwego pocieszenia. Szczególnie bolesne są słowa o prorokach. Mieli odsłonić winę miasta i wezwać do nawrócenia. Zamiast tego przekazywali widzenia próżne i zwodnicze. Fałszywe słowo rani podwójnie, bo odbiera ludziom ostatnią szansę powrotu. Dlatego na końcu rozlega się wezwanie do nocnego czuwania. Serce ma być wylane jak woda przed obliczem Pana. Ręce mają zostać wzniesione za życie dzieci. Ta modlitwa nie ucieka od historii. Wchodzi w nią z płaczem i błaganiem. Właśnie tak rodzi się nadzieja oczyszczona z iluzji.
Mt 8, 5-17<- KLIKNIJ
W Kafarnaum przychodzi do Jezusa setnik. Jest człowiekiem władzy, związanym z aparatem rzymskim. Prosi za swoim pais, sługą lub chłopcem, sparaliżowanym i cierpiącym. Już sama ta prośba odsłania serce setnika. Nie przychodzi dla siebie. Niesie ból drugiego. Jezus okazuje gotowość wejścia do jego domu. W odpowiedzi słyszy słowa, które Kościół zachował w liturgii: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój”. Setnik rozumie władzę przez doświadczenie rozkazu. Wie, że słowo wydane z prawdziwego autorytetu działa na odległość. Tak właśnie wierzy w Jezusa. Jezus dziwi się tej wierze. W Ewangelii Mateusza to chwila szczególna. Poganin okazuje zaufanie, którego brakuje wielu synom Izraela. Pada zapowiedź uczty z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. To obraz zbawienia otwartego dla narodów. Po tym słowie sługa zostaje uzdrowiony. Zaraz ewangelista przechodzi do domu Piotra. Teściowa apostoła leży w gorączce. Jezus dotyka jej ręki. Choroba ustępuje i kobieta zaczyna usługiwać. Uzdrowienie przywraca ją do pełni życia codziennego. Wieczorem przyprowadzają wielu chorych i opętanych. Mateusz widzi w tych znakach spełnienie Iz 53,4. Jezus bierze ludzkie słabości na siebie. Nie tylko usuwa chorobę. Niesie ciężar człowieka ku uzdrowieniu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
