Reklama

Vive Tauron Kielce dziękowało za sukces

2016-06-15 11:08

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 25/2016, str. 3

Archiwum Muzeum Narodowego w Kielcach
Tryumfalny przejazd przez Kielce

29 maja zawodnicy Vive Tauron Kielce wygrali Ligę Mistrzów. W finale turnieju w Kolonii mistrzowie Polski pokonali po rzutach karnych węgierski MVM Veszprem. Druga połowa zakończyła się remisem, po dogrywce było 35: 35. Vive doprowadziło do dogrywki, a następnie do zwycięstwa, po wykorzystaniu rzutu karnego przez Julena Aginagalde. Ze zwycięskimi zawodnikami spotkała się 31 maja premier Beata Szydło, a w kieleckiej fecie uczestniczył przedstawiciel prezydenta RP, Andrzeja Dudy

Od modlitwy i Mszy św. rozpoczął się tryumfalny powrót do Kielc zawodników Vive Tauron Kielce – zwycięzców w Lidze Mistrzów, po raz pierwszy w dziejach polskiej piłki ręcznej. Na Mszy św. drużyna stawiła się w komplecie, ze swymi najbliższymi, z trenerem Tałantem Dujszebajewem i prezesem Berusem Serwaasem. „Dziękuję Wam za przykład woli walki dany młodemu pokoleniu i każdemu człowiekowi. Jeszcze raz okazało się prawdziwe powiedzenie: dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” – pisał w liście do zawodników bp Marian Florczyk. List od bp. Mariana Florczyka, który nie mógł zmienić wcześniej zaplanowanych obowiązków duszpasterskich, ale jest kibicem i fanem kieleckiej drużyny, rozpoczął uroczystość w kościele. „Każdemu z Was chcę z wielkim szacunkiem wypowiedzieć słowo: dziękuję. Dziękuję za zwycięstwo! W tym Waszym zwycięstwie zawarte są łzy dzieci i starszych, nadzieja i rezygnacja, wiara w sukces i przedwczesne pogodzenie się z porażką, smutek i radość, modlitwa i westchnienia do Boga o pomoc. Dziękuję Wam za przykład woli walki dany młodemu pokoleniu i każdemu człowiekowi. Jeszcze raz okazało się prawdziwe powiedzenie: dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą, bo to co po ludzku było niemożliwe, okazało się realne. U Boga nie ma przypadków, a zatem trzeba i ten mecz odczytać w kategoriach znaku (...). Wszystkim gratuluję i ciesząc się z tego historycznego dla Polski i naszego miasta sukcesu życzę, by Bóg miał w opiece każdego z Was i cały nasz klub” – napisał bp Florczyk.

Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył diecezjalny duszpasterz sportowców ks. Krzysztof Banasik, który także powiedział homilię. Nawiązał w niej do solidarności wśród zawodników, łączących ich więzi przyjaźni i relacji podobnych do wspólnoty rodziny.

– Węgrzy nie docenili inteligencji, mądrości, klasy przeciwnika (…). To zwycięstwo należało się wam nie tylko dlatego, że jesteście wspaniałymi sportowcami, ale i wspaniałymi ludźmi – mówił, nawiązując do różnych trudności, z którymi w życiu musieli się zmierzyć zawodnicy (...). Jesteście dla siebie jak rodzina, to zasługa mądrego, cierpliwego prezesa, trenera zarządu. – Jak to się stało, Sławek, czy jakiś magnes postawiłeś na bramce? – pytał retorycznie Sławomira Szmala. Przypomniał, jak wiele osób w krytycznych momentach chwyciło za różaniec czy pobiegło do kościoła. – Mój tata w pewnym momencie powiedział: nic tu po mnie i pobiegł do kościółka, którym się opiekuje, a jak wrócił, to był remis – te słowa zebrani w katedrze nagrodzili brawami (wybuchały one raz po raz). – Żyjemy tym zwycięstwem, radością – w Kielcach, w Świętokrzyskiem, w całej Polsce, otrzymałem wiele maili i smsów od księży (...). Ale wam, kielczanom, zazdrościmy – piszą.

Reklama

Nawiązując do Ewangelii tego dnia, ks. Banasik zaapelował o podobne Magnificat, które wyraziła Maryja. – Niech z naszych serc płynie dzisiaj do Boga ten dziękczynny hymn, Magnificat – mówił.

Swoje „Bóg zapłać” wypowiedział także w kieleckiej bazylice prezes Bertus Servaas. Mówił, że czuje się „szczęśliwym ojcem tej rodziny”, przypomniał podobną, choć nie tak dramatyczną sytuację podczas meczu z Zaporożem, gdy wynik wydawał się beznadziejny. – Mówię do żony: idziemy do kościoła pomodlić się. Gdy wyszliśmy, ludzie gratulowali nam zwycięstwa – opowiadał.

Po Mszy św. zawodnicy samochodem papamobile, otoczonym przez wznoszących okrzyki kibiców, przejechali na kielecki Rynek. Tam przez wiele godzin trwała feta dla kieleckiej drużyny z udziałem tysięcy kielczan. Były gry i zabawy, w tym dla najmłodszych fanów. Na telebimach pokazywano najciekawsze mecze. Na scenie zaprezentowały się grupy młodzieżowe trenujące w klubie i drugi zespół, który awansował do 1 ligi. Wreszcie na scenie pojawiła się drużyna Vive Tauronu i wspólnie z kibicami rozpoczęła świętowanie tegorocznego sukcesu. Każdy zawodnik pojawiał się w rytm swojej ulubionej piosenki, a tryumfalny pochód zakończył sztab szkoleniowy. Kirgiz Tałant Dujszebajew przypomniał, jak kibice mocno wspierali klub po przegranej z Vardarem Skopje. – Teraz, kiedy wygraliśmy puchar Ligii Mistrzów, mówię wam: dziękujemy. To jest wasza zasługa. Dziękujemy wam za wsparcie.

Feta była również okazją do pożegnania zawodników, którzy odchodzą z klubu – Marina Sego, Ivana Cupicia, Denisa Bunticia i Grzegorz Tkaczyka, który kończy karierę, ale w klubie pozostaje.

Tagi:
turniej

Reklama

Nalot rakiet(k)owy

2019-11-19 12:18

Maciej Orman
Edycja częstochowska 47/2019, str. 7

Klerycy z Kielc po raz trzeci z rzędu zdobyli drużynowe mistrzostwo Polski wyższych seminariów duchownych i zakonnych w tenisie stołowym. W turnieju indywidualnym tytuł obronił reprezentant WSD Redemptorystów w Tuchowie kl. Robert Borzyszkowski

Facebook WSD Częstochowa
Gospodarze z brązowymi medalami

Cały sekret zwycięstwa to moi koledzy. Każdy ma oparcie w drugim i dlatego wygrywamy – powiedział „Niedzieli” kl. Krzysztof Stolarczyk. – Raz na dwa tygodnie ciężko trenowaliśmy i daliśmy radę – podkreślił kl. Grzegorz Chlewicki. Kl. Tomasz Pytlarz przyznał, że Kielce są zmotywowane do walki w kolejnych turniejach. – Planujemy przywieźć z Częstochowy jeszcze co najmniej trzy złote medale (śmiech).

Tytuł wicemistrzów wywalczyli reprezentanci WSD w Kaliszu, a brąz trafił do gospodarzy, z czego radości nie krył dk. Zbigniew Wojtysek. – Na ostatnich mistrzostwach zajęliśmy 4. miejsce. W tym roku mamy medal, z czego bardzo się cieszymy – przyznał w rozmowie z „Niedzielą” i dodał, że turniej nie jest tylko rywalizacją sportową. – To przede wszystkim spotkanie kleryków z całej Polski. Cieszymy się, że możemy się spotkać na Mszy św., a później przejść do stołu pingpongowego – zaznaczył dk. Zbigniew Wojtysek. Dla reprezentanta gospodarzy były to ostatnie mistrzostwa. – Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieję, że jeżeli Pan Bóg pozwoli, to za rok przyjadę tutaj już jako ksiądz. Odwiedzę chłopaków i pokibicuję im – powiedział.

Częstochowskie seminarium reprezentowali również klerycy: Paweł Wilk, Tomasz Gryl i Sebastian Woźniak.

Drugi raz z rzędu złoto w turnieju indywidualnym wywalczył kl. Robert Borzyszkowski z WSD Redemptorystów w Tuchowie. – Cieszę się ze zwycięstwa, bo zawsze trudniej jest obronić tytuł, niż go zdobyć – powiedział „Niedzieli”. Srebrny medal zdobył kl. Grzegorz Chlewicki z Kielc, a brąz reprezentujący WSD Salwatorianów w Bagnie kl. Damian Kokocha.

Mocnym zakończeniem turnieju był koncert zespołu TGD, który w kościele seminaryjnym zgromadził wielką publikę.

Zawody rozgrywano w dniach 13-14 listopada w hali sportowej WSD w Częstochowie. Jednym z patronów medialnych XXII Mistrzostw Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w Tenisie Stołowym była „Niedziela”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Jana od Krzyża

Benedykt XVI - papież

Audiencja generalna, 16 lutego 2011 r.


św. Jan od Krzyża

Drodzy bracia i siostry,
Dwa tygodnie temu przedstawiłem postać wielkiej mistyczki hiszpańskiej Teresy od Jezusa. Dziś chciałbym opowiedzieć o innym ważnym świętym z tych ziem, duchowym przyjacielu św. Teresy, który wraz z nią reformował karmelitańską rodzinę zakonną: św. Janie od Krzyża, ogłoszonym Doktorem Kościoła przez Piusa XI w 1926 roku i nazywanym w tradycji Doctor Mysticus - Doktor Mistyczny.

Jan od Krzyża urodził się w 1542 r. w małej wiosce Fontiveros w pobliżu Avili, w Starej Kastylii jako syn Gonzalo de Yepesa i Cataliny Alvarez. Rodzina była bardzo biedna, gdyż ojciec, pochodzący ze szlachty toledańskiej, został wypędzony z domu i wydziedziczony za to, że poślubił Catalinę, ubogą tkaczkę jedwabiu. Osierocony przez ojca w dzieciństwie, Jan jako 9-latek przeniósł się z matką i bratem Franciszkiem do Medina del Campo koło Valladolid, będącego ośrodkiem handlowym i kulturalnym. Uczęszczał tam do Kolegium Doktrynarzy, wykonując także różne najprostsze prace dla sióstr z kościoła-klasztoru św. Magdaleny. Następnie, ze względu na swe przymioty ludzkie i wyniki studiów, był najpierw pielęgniarzem w szpitalu [Niepokalanego] Poczęcia, a później w kolegium jezuitów, świeżo utworzonym w Medina del Campo: Jan wstąpił tam w wieku 18 lat i przez trzy lata studiował nauki humanistyczne, retorykę i języki klasyczne. Pod koniec formacji miał już jasne rozeznanie co do własnego powołania: życia zakonnego i wśród wielu zakonów obecnych w Medina, poczuł się wezwany do Karmelu.

Latem 1563 rozpoczął nowicjat u karmelitów w tym mieście, przyjmując imię zakonne Maciej. W następnym roku wysłano go na prestiżowy Uniwersytet w Salamance, gdzie przez trzy lata studiował sztuki i filozofię. W 1567 został wyświęcony na kapłana i wrócił do Medina del Campo, aby odprawić swą prymicyjną Mszę świętą, otoczony miłością najbliższych. Właśnie tutaj doszło do jego pierwszego spotkania z Teresą od Jezusa. Spotkanie to było decydujące dla obojga: Teresa przedstawiła mu swój plan reformy Karmelu, obejmujący również męską gałąź zakonu i zaproponowała Janowi, aby przyłączył się do niej „dla większej chwały Boga”; młodego kapłana tak bardzo zafascynowały idee Teresy, że stał się wielkim orędownikiem tego projektu. Oboje będą wspólnie pracować kilka miesięcy, podzielając ideały i propozycje, aby jak najszybciej otworzyć pierwszy dom karmelitów bosych: nastąpiło to 28 grudnia 1568 w Duruelo - samotnym miejscu w prowincji Avili. Wraz z Janem utworzyli tę pierwszą zreformowaną wspólnotę męską trzej inni jego towarzysze. Odnawiając swe śluby zakonne według pierwotnej reguły, cała czwórka przyjęła nowe imiona: Jan nazwał się wówczas „od Krzyża”, jak będzie później powszechnie znany. Pod koniec 1572 r., na prośbę św. Teresy, został spowiednikiem i wikariuszem klasztoru Wcielenia w Avili, w którym święta byłą przełożoną. Były to lata ścisłej współpracy i przyjaźni duchowej, która wzbogaciła oboje. W owym czasie powstały też najważniejsze dzieła terezjańskie i pierwsze pisma Jana.

Przystąpienie do reformy karmelitańskiej nie było łatwe i przysporzyło Janowi nawet wielkich cierpień. Najdramatyczniejszym zdarzeniem było w 1577 jego porwanie i uwięzienie w konwencie karmelitów dawnej obserwancji w Toledo i niesprawiedliwe oskarżenie, jakie potem nastąpiło. Święty pozostawał uwięziony przez wiele miesięcy, poddawany upokorzeniom i ograniczeniom fizycznym i moralnym. Napisał tam, obok innych utworów poetyckich, słynną Pieśń duchową. W końcu w nocy z 16 na 17 sierpnia 1578 udało mu się uciec w sposób "awanturniczy", chroniąc się w klasztorze karmelitanek bosych w tym mieście. Święta Teresa i jego towarzysze z ogromną radością świętowali jego uwolnienie i po krótkim okresie odzyskiwania sił Jan udał się do Andaluzji, gdzie spędził dziesięć lat w różnych konwentach, zwłaszcza w Grenadzie. Pełnił coraz ważniejsze urzędy w zakonie aż po wikariusza prowincjalnego i uporządkował swe rozprawy duchowe. Wrócił następnie na swą ziemię ojczystą jako członek zarządu generalnego terezjańskiej rodziny zakonnej, cieszącej się niemal całkowitą samodzielnością prawną. Zamieszkał w Karmelu w Segovii, sprawując urząd przełożonego tej wspólnoty. W 1591 zrzekł się wszelkiej odpowiedzialności i miał wyjechać do nowej prowincji zakonnej w Meksyku. Przygotowując się do długiej podróży z dziesięcioma innymi towarzyszami wycofał się do samotnego konwentu w pobliżu Jaén, gdzie poważnie zachorował. Jan znosił z bezprzykładną pogodą i cierpliwością wielkie cierpienia. Zmarł w nocy z 13 na 14 grudnia 1591, gdy jego współbracia odmawiali Oficjum poranne (Jutrznię). Pożegnał się z nimi słowami: „Dziś odchodzę, aby śpiewać Oficjum w niebie”. Jego doczesne szczątki przeniesiono do Segovii. Beatyfikował go Klemens X w 1675, a kanonizował Benedykt XIII w 1726.

Jan jest uważany za jednego z największych poetów lirycznych literatury hiszpańskiej. Istnieją cztery główne jego dzieła „Droga na Górę Karmel”, „Noc ciemna”, „Żywy płomień miłości” i „Pieśń duchowa”.
W „Pieśni duchowej” święty Jan przedstawia proces oczyszczania duszy, a mianowicie stopniowe radosne posiadanie Boga, dopóki dusza nie dojdzie do odczucia, że kocha Boga taką samą miłością, jaką On kocha ją. „Żywy płomień miłości” rozwija tę perspektywę, opisując bardziej szczegółowo stan przemieniającego zjednoczenia z Bogiem. Jan zawsze odwołuje się w porównaniach do ognia: tak jak ogień im bardziej rozpala się i pochłania drewno, tym bardziej staje się płomieniem, tak też Duch Święty, który w ciemną noc wygładza i „oczyszcza” duszę, z czasem ją oświeca i rozgrzewa, jak gdyby była płomieniem. Życie duszy jest nieustannym świętem Ducha Świętego, który pozwala zakosztować chwały zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

„Droga na Górę Karmel” ukazuje wędrówkę duchową z punktu widzenia stopniowego oczyszczania duszy, niezbędnego do osiągnięcia szczytów doskonałości chrześcijańskiej, symbolizowanej przez szczyt Góry Karmel. Takie oczyszczenie jest proponowane jako droga, na którą człowiek wkracza, współpracując z Bożym działaniem, aby uwolnić duszę z wszelkiego przywiązania czy uczuć sprzecznych z wolą Bożą. Oczyszczanie to, które - aby osiągnąć jedność miłości z Bogiem powinno być całkowite - rozpoczyna się od oczyszczenia życia zmysłowego, następnie przechodzi w to, które uzyskuje się za pomocą trzech cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości, oczyszczających intencje, pamięć i wolę. „Noc ciemna” opisuje aspekt "bierny", czyli interwencję Boga w ten proces "oczyszczania" duszy. Sam tylko wysiłek ludzki nie wystarcza bowiem, aby dotrzeć do głębokich korzeni skłonności i złych nawyków osoby: może jedynie je wyhamować, ale nie wykorzenić całkowicie. Aby to uczynić, konieczne jest specjalne działanie Boga, który radykalnie oczyszcza ducha i przygotowuje go do miłosnej jedności z Nim. Św. Jan określa takie oczyszczenie jako „bierne” właśnie dlatego, że choć akceptuje je dusza, to dokonuje się dzięki tajemniczemu działaniu Ducha Świętego, który niczym płomień ognia pochłania wszelką nieczystość. W tym stanie dusza jest poddawana wszelkiego rodzaju próbom, jak gdyby znajdowała się w nocy ciemnej.

Te wskazania dotyczące głównych dzieł Świętego pomagają nam zbliżyć się do ważnych punktów jego obszernego i głębokiego nauczania mistycznego, którego celem jest opisanie niezawodnej drogi do osiągnięcia świętości, stanu doskonałości, do którego Bóg powołuje nas wszystkich. Według Jana od Krzyża wszystko to, co istnieje, stworzone przez Boga, jest dobre. Przez stworzenia możemy dojść do odkrycia Tego, który pozostawił w nich swój ślad. Wiara jest bowiem jedynym źródłem danym człowiekowi, aby poznał Boga takim, jakim On jest sam w sobie, jako Boga Jedynego w Trójcy. Wszystko to, co Bóg chciał przekazać człowiekowi, powiedział w Jezusie Chrystusie, swym Słowie, które stało się ciałem. Jezus Chrystus jest jedyną i ostateczną drogą do Ojca (por. J, 14,6). Wszelkie rzeczy stworzone są niczym wobec Boga i nic nie znaczą poza Nim: w związku z tym, aby osiągnąć doskonałą miłość Boga, wszelka inna miłość musi dostosować się w Chrystusie do Bożej miłości. Stąd św. Jan od Krzyża nalega na potrzebę oczyszczenia i ogołocenia wewnętrznego, aby przemienić się w Bogu, który jest jedynym celem doskonałości. „Oczyszczanie” to nie polega na zwykłym fizycznym braku rzeczy lub ich używania: tym, co czyni duszę czystą i wolną, jest bowiem wyeliminowanie wszelkiej nieuporządkowanej zależności od rzeczy. Wszystko jest umieszczone w Bogu jako centrum i celu życia. Długi i żmudny proces oczyszczania wymaga oczywiście wysiłku osobistego, ale prawdziwym bohaterem jest Bóg: wszystko, co może uczynić człowiek, to „dostosować się”, być otwartym na działanie Boże i nie stawiać mu przeszkód. Żyjąc cnotami teologalnymi, człowiek się uwzniośla i nadaje wartość swojemu zaangażowaniu. Rytm wzrastania w wierze, nadziei i miłości idzie w parze z dziełem oczyszczenia i ze stopniowym jednoczeniem się z Bogiem, aż do przemienienia się w Nim. Gdy osiąga się ten cel, dusza zanurza się w samym życiu Trójcy Świętej, tak że św. Jan mówi, iż dochodzi ona do miłowania Boga tą samą miłością, jaką On ją kocha, gdyż kocha ją w Duchu Świętym. Dlatego właśnie Doktor Mistyczny twierdzi, że nie ma prawdziwego zjednoczenia w miłości z Bogiem, jeśli nie osiąga ono swego szczytu w jedności trynitarnej. W tym najwyższym stanie święta dusza poznaje wszystko w Bogu, nie musi już przechodzić przez stworzenia, aby dotrzeć do Niego. Dusza czuje się teraz zalana przez Bożą miłość i w pełni w niej się raduje.

Drodzy bracia i siostry! Na koniec pozostaje pytanie: czy ten święty ze swoją wielką mistyką, z tą płomienną drogą na szczyty doskonałości ma coś do powiedzenia nam, zwyczajnemu chrześcijaninowi, żyjącemu w warunkach dzisiejszego życia lub czy jest wzorem, przykładem jedynie dla niewielu wybranych dusz, które mogą rzeczywiście wejść na tę drogę oczyszczenia, mistycznego wznoszenia się? Aby znaleźć odpowiedź, musimy przede wszystkim pamiętać, że życie św. Jana od Krzyża nie było „lataniem na mistycznych obłokach”, ale było to bardzo twarde, bardzo praktyczne i konkretne życie zarówno reformatora zakonu, gdzie napotykał mnóstwo oporów, jak i przełożonego prowincjalnego czy też w więzieniu swych współbraci, gdzie był narażony na nieprawdopodobne zniewagi i fizyczne znęcanie się. Było to ciężkie życie, ale właśnie w czasie miesięcy spędzonych w więzieniu napisał on jedno ze swych najpiękniejszych dzieł. Możemy w ten sposób zrozumieć, że droga z Chrystusem, pójście za Chrystusem, „Droga" nie jest dodatkowym ciężarem do już dostatecznie ciężkiego brzemienia naszego życia, nie jest czymś, co czyniłoby to brzemię jeszcze cięższym, ale jest czymś zupełnie innym - światłem, mocą, która pomaga nam nieść ten ciężar. Jeśli ktoś nosi w sobie wielką miłość, to dodaje mu ona jakby skrzydeł i znosi on znacznie łatwiej wszystkie trudności życiowe, ponieważ nosi w sobie to wielkie światło; jest nim wiara: być kochanym przez Boga i pozwolić, aby być kochanym przez Boga w Jezusie Chrystusie. To pozwolenie, aby być kochanym, jest światłem pomagającym nam nosić brzemię każdego dnia. Świętość zaś nie jest naszym bardzo trudnym dziełem, ale właśnie ową „otwartością”: otwieraniem też okien naszej duszy, aby mogło wejść światło Boże, niezapominanie o Bogu, gdyż właśnie w otwarciu na Jego światło odnajdujemy moc i radość odkupionych. Módlmy się do Pana, aby pomógł nam znaleźć tę świętość, pozwolić się Bogu miłować, co jest powołaniem nas wszystkich i prawdziwym odkupieniem.
Dziękuję.

kg, st (KAI)/Watykan

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert, jakiego w Polsce jeszcze nie było

2019-12-14 13:10

Małgorzata Wach

17 grudnia w Krakowie odbędzie się pierwszy w pełni dostępny koncert w Polsce, w którym będą mogły wziąć udział m.in. osoby z różnego rodzajami niepełnosprawnościami, od niewidomych i poruszających się na wózkach, aż po osoby niesłyszące. Na scenie wystąpi zespół November Project.

archiwum zespołu November Project

– Podczas tego koncertu pokażemy, że kultura może być dostępna dla wszystkich. Będzie bezpieczny sektor dla osób poruszających się na wózkach, audiodeskrypcja, dzięki której osoby niewidome będą mogły się dowiedzieć co się dzieje na dzieje na scenie, jak wyglądają muzycy, w co są ubrani. Będzie tłumacz języka migowego, który będzie migał śpiewane piosenki i wypowiadane przez artystów kwestie. Osoby niedosłyszące będą mogły skorzystać z pętli indukcyjnej, a osoby Głuche z plecaków, dzięki którym będą mogły poczuć muzykę całym swoim ciałem. Dodatkowo po obu stronach sceny będą się znajdowały dwa telebimy na jednym będzie widoczny tłumacz polskiego języka migowego, a na drugim streaming zespołu wspomagający osoby niedowidzące. – mówi Magdalena Urbańska, koordynatorka wydarzenia.

Konstrukcję, dzięki której osoby niesłyszące będą mogły „usłyszeć” muzykę podczas koncertu tworzy specjalny plecak złożony z trzech wbudowanych subwooferów, słuchawki przewodzenia kostnego oraz przekaźnik transmitujący muzykę bezpośrednio z reżyserki dźwięku.

– Po raz pierwszy takie plecaki zostały użyte w ubiegłym roku na Pol'and'Rock Festival, dostarczyła je nieodpłatnie firma Mastercard. Podobnie jest w przypadku naszego koncertu. – mówi Magdalena Urbańska. – Dzięki nim, Głusi będą mogli się cali zanurzyć w muzyce i poczuć każdy bas, drganie i emocje, które wyzwolą muzycy. Liczba plecaków jest niestety ograniczona, ale jeśli się okaże, że będzie duże zainteresowanie, to być może w przyszłości takich wydarzeń będzie więcej, a co za tym idzie również odpowiedniego sprzętu.

Będzie to pierwszy tak szeroko dostępny koncert w Polsce. Na scenie wystąpi zespół November Project, który tworzy dziesięciu muzyków, grających energetyczną muzykę reggea. Sześciu z nich zmaga się z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Hymnem wydarzenia jest piosenka pt. „Optymista”, w której słyszymy m.in. „Niepoprawny optymizm - to lubię. Jeśli Ty też no to witaj w klubie”.

- Według oficjalnych norm, pięciu naszych muzyków zmaga się z niepełnosprawnością, ale tak naprawdę to każdy z nas w jakiś sposób jest osobą „specjalnej troski”, bo wszyscy mamy swoje ograniczenia. Różnica jest tylko taka, że nie zawsze je widać. – mówi Włodek „Paprodziad” Dembowski, wokalista zespołów November Project i Łąki Łan. – Ale te ograniczenia w żaden sposób nie przeszkadzają nam grać muzyki pełnej optymizmu. Dzięki technologii, która zostanie zastosowana podczas koncertu, nawet osoby niesłyszące będą mogły poczuć tę muzykę aż do szpiku kości!

Koncert odbędzie się 17 grudnia o godz. 18.00 w Hali Cracovia Karcher i będzie zwieńczeniem III. Forum Kultury Wrażliwej. Towarzyszyć mu będzie rozdanie świadectw dostępności dla wojewódzkich instytucji kultury.

Projekt „Małopolska. Kultura Wrażliwa” działa od 2016 r. Jego inicjatorem jest Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, a bezpośrednim realizatorem – Małopolski Instytut Kultury w Krakowie.

- Głównym celem projektu „Małopolska. Kultura Wrażliwa”, jest zwiększenie otwartości instytucji kultury na osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Zatytułowaliśmy go „Kultura Wrażliwa”, a nie np. „Kultura Dostępna”, bo chodzi nam przede wszystkim o zwiększenie wrażliwości na drugiego człowieka, a nie tylko na likwidowanie barier architektonicznych. – mówi Monika Wiejaczka, zastępca dyrektora Departamentu ds. Kultury i Promocji Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego. – Tak naprawdę największe bariery są w głowach. To ludzie, a nie platformy otwierają instytucje i to ludzie, a nie platformy decydują o dostępności. Kultura powinna być przestrzenią, w której osoby z niepełnosprawnościami mogą się uwolnić i czuć się tak, jak chcą. Bez lęku, że nie zostaną zrozumiane. Jeśli ludzie kultury nie będą otwarci na różnice, to kto to za nich zrobi?

- Kolejną ważną rzeczą, którą chcemy pokazywać w ramach projektu, jest to, że osoby niepełnosprawne nie są tylko odbiorcami kultury, ale również jej twórcami. – mówi Tomasz Włodarski, koordynator projektu Małopolska Kultura Wrażliwa. – W ciągu trzech lat pracy „Kultury wrażliwej”, odkryliśmy m.in. twórców, którzy z powodzeniem mogą konkurować z pełnosprawnymi artystami. Chcielibyśmy, żeby jak najwięcej instytucji zapraszało takie osoby do współpracy, stąd m.in. pomysł na to, żeby na naszym koncercie zagrał zespół November Project. Mamy nadzieję, że dzięki temu wydarzeniu stanie się bardziej rozpoznawalny, bo ich muzyka, wrażliwość i energia w pełni na to zasługują. 17 grudnia, każdy – bez wyjątku – będzie mógł się o tym przekonać, zapraszamy osoby młodsze i starsze, poruszające się na wózkach, niewidome, niesłyszące, smutne i wesołe. Wszystkich, którzy są otwarci na różnice albo chcieliby się na nie otworzyć!

Wstęp na koncert jest bezpłatny. Wejściówki są dostępne pod adresem: kulturawrazliwa.pl i ekobilet.pl Liczba miejsc jest ograniczona.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem