Reklama

Pszczoły to moje drugie życie

2016-06-15 11:09

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 25/2016, str. 7

Archiwum autora

Wojewódzka majówka pszczelarska na ziemi lubaczowskiej odbyła się już po raz jedenasty. Tym razem miała miejsce w Cieszanowie. Rozpoczęto ją w amfiteatrze Mszą św. sprawowaną przez kapelana pszczelarzy ks. Jerzego Sopla, który też wygłosił homilię. Po Eucharystii odbyło się szkolenie pszczelarzy na temat: "Zagrożenia dla pszczoły miodnej i innych zapylaczy ze strony pasożytów i chorób pochodzenia wirusowego, grzybowego oraz ich wpływ na stan ekosystemu".

W godzinach popołudniowych odbyły się główne uroczystości. O obecnych problemach pszczelarzy mówił wiceprezes Zarządu Podkarpackiego Związku Pszczelarskiego i zarazem prezes Powiatowego Stowarzyszenia Pszczelarzy Ziemi Lubaczowskiej Roman Krawczyk. - Cieszę się, że pszczelarstwo zgromadziło tak dużą ilość zainteresowanych osób. Sytuacja pszczół jest coraz trudniejsza, spada ich populacja, pogarsza się ich stan zdrowia. Przyczynia się do tego stosowanie środków owadobójczych w rolnictwie, w ogródkach kwiatowych i warzywnych oraz w sadach. Zachodzi konieczność opracowania programu ochrony owadów zapylających. Powinny też być dopłaty do rodzin pszczelich - mówił prezes Roman Krawczyk. Do pozytywów zaliczył możliwość pozyskania środków unijnych z proponowanych programów, znalezienie się dwóch miodów lubaczowskich na liście Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jako produktów tradycyjnych - miodu wielokwiatowego leśnego i lipowego. Lubaczowskie stowarzyszenie pszczelarzy liczy 140 członków, którzy posiadają ok. 5 300 rodzin pszczelich. Ok. 30 proc. pszczelarzy nie należy do stowarzyszenia. Jest to zatem jedna z największych organizacji co do liczby członków, jak i liczby rodzin pszczelich. W większości pszczelarstwem zajmują się osoby starsze i zachodzi potrzeba zarażenia tą pasją młodych.

Reklama

Lubaczowskie miody znane są nie tylko na stołach polskich, ale i we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii. Prezes R. Krawczyk podziękował samorządom i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa za wsparcie. Życzenia pszczelarzom przekazał także starosta lubaczowski Józef Michalik i kierownik Oddziału Podkarpackiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Boguchwale Jan Kocój. Najwyższe branżowe odznaczenie - statuetkę ks. dr. Jana Dzierżona otrzymał Jan Zawada z Lubaczowa. Złotą odznakę Związku Pszczelarskiego otrzymali: Władysław Zawitkowski, Władysław Strojny, Wiesław Kiełbasa. Srebrną - Jen Berdzik, Wojciech Mudło i Michał Sopel, brązową - Eugeniusz Kołodziej i Zbigniew Mudło. Honorową odznaką "Zasłużony dla Rolnictwa" nagrodzono 12 rolników. - Mieszkam w Lubaczowie, a moje 3 pasieki liczące 80 pni znajdują się w Nowym Siole, Pile i Kowalówce. W mojej rodzinie nikt nie był pszczelarzem. Czytając czasopismo "Płomyk", znalazłem w nim rysunki różnych uli. Spodobał mi się wielkopolski. O pszczelarstwie zdobywałem wiedzę z książek fachowych. Sprzedaję swoje miody w powiecie lubaczowskim, ale i w Warszawie, trafiły też do Stanów Zjednoczonych i Włoch. Pszczoły to moje drugie życie. Tegoroczny początek sezonu jest nie najlepszy, pogoda jest niekorzystna. Pszczoły zamiast zbierać nektar, siedzą w ulu. Co będzie dalej, czas pokaże - powiedział nagrodzony pszczelarz Jan Zawada z Lubaczowa.

Po części oficjalnej scenę amfiteatru opanowały zespoły artystyczne. Wystąpiły dzieci i młodzież z Ogniska Muzycznego, działającego przy Centrum Kultury i Sportu w Ciszanowie, Kapela Pszczelarska z Lubaczowa, zespół wokalno-instrumentalny Lubystok z Ukrainy, zespół folkowy Podkowa działający przy Gminnym Ośrodku Kultury w Biłgoraju, zespół śpiewaczy Niezapominajki z Cieszanowa. Panie z kół gospodyń wiejskich gminy Cieszanów oferowały potrawy i wypieki regionalne, a twórcy ludowi swoje dzieła sztuki i rękodzieło. Była też szeroka gama miodów do nabycia. Odbył się konkurs na najlepszy i najsmaczniejszy miód ziemi lubaczowskiej. Komisja konkursowa przyznała I miejsce dla miodu Romana Krawczyka, II miejsce dla Mateusza Dumy, a III miejsce dla Władysława Dropa z Oleszyc. Majówka zakończyła się zabawą taneczną.

Tagi:
pszczelarz

Dobra mowa jak plaster miodu

2015-09-10 09:53

Aleksandra Wojdyło
Edycja toruńska 37/2015, str. 2

Aleksandra Wojdyło
Modlitwom towarzyszyły relikwie św. Ambrożego, patrona pszczelarzy

Wokół relikwii swojego patrona św. Ambrożego 22 sierpnia zgromadzili się pszczelarze z województwa kujawsko-pomorskiego w kościele pw. Chrystusa Króla w Jabłonowie Pomorskim, aby po raz 32. składać dziękczynienie Bogu za błogosławieństwo w bartnictwie.

Mszę św. sprawowali: proboszcz jabłonowskiej parafii ks. kan. Grzegorz Tworzewski, diecezjalny duszpasterz pszczelarzy ks. Jacek Dudziński oraz ks. prał. Jan Kufel. W słowie wstępnym prezes Regionalnego Związku Pszczelarzy w Toruniu Tadeusz Dussa podkreślił rolę Eucharystii jako najpełniejszego dziękczynienia w pracy pszczelarza. – Dziękujemy za nasze powołanie, za wszystko, co otrzymujemy od Stwórcy, za to, co wypracowały pszczoły. Dziękujemy za opiekę naszego patrona św. Ambrożego – dodał.

Witając zgromadzonych w świątyni pszczelarzy i ich rodziny, parlamentarzystów i władze samorządowe, ks. kan. Tworzewski mówił o roli pracy jako czynnika uszlachetniającego.

Homilię wygłosił ks. Jacek Dudziński. Mówił o pszczelarskim święcie wieńczącym tegoroczne zbiory. Przypomniał postać patrona św. Ambrożego z Mediolanu i podkreślił jego mądrość, która doprowadziła go na ołtarze. – Św. Ambroży uczy nas mądrości i zachęca do jej zdobywania. On rozczytywał się w Piśmie Świętym, ponieważ zawiera mądrość i mądrości uczy – mówił ks. Dudziński. Przywołał encyklikę papieża Franciszka „Laudato si” i mówił o miłości do przyrody, wszelkiego Bożego stworzenia oraz mądrości płynącej z krzyża.

W darach ofiarnych pasiecznicy przynieśli do ołtarza różnorodne owoce pszczelego roju. Po Mszy św. uczestnicy prowadzeni przez poczty sztandarowe i orkiestrę dętą z Chełmińskiego Domu Kultury przemaszerowali na miejski stadion, gdzie odbyła się dalsza część świętowania, podczas którego wręczono resortowe odznaczenia, wymieniano się doświadczeniami i podziwiano nie tylko lokalnych artystów. Dodatkowo z wykładem pt. „Zdrowie człowieka – apiterapia w profilaktyce i leczeniu chorób cywilizacyjnych” wystąpił dr Arkadiusz Kapliński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Indian amazońskich: Ewangelia musi się inkulturować

2019-10-18 19:16

Beata Zajączkowska/vaticannews / Watykan (KAI)

Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”. Papież Franciszek mówił o tym w czasie spotkania z grupą około 40 Indian amazońskich. Część z nich uczestniczy w synodzie, a pozostali biorą udział w innych okołosynodalnych inicjatywach, jakie odbywają się w Rzymie.

Vatican News / AFP
Papież do Indian amazońskich

Na początku spotkania dwoje przedstawicieli rdzennych ludów Amazonii podziękowało Papieżowi za zwołanie synodu i poprosiło go o pomoc w zapewnieniu spokojnego i szczęśliwego życia ich ludom, w ochronie ziemi i wody, tak aby mogli z nich korzystać także ich potomkowie.

Franciszek mówił o tym, że Ewangelia jest ziarnem, które pada w ziemię i wzrasta zgodnie z cechami danej ziemi. Mówiąc o regionie amazońskim, wskazał na niebezpieczeństwo nowych form kolonizacji. Odwołując się do początków chrześcijaństwa, które zrodziło się w świecie żydowskim, rozwijało się w świecie grecko-łacińskim, a w końcu dotarło do innych ziem, w tym słowiańskich, wschodnich i amerykańskich, Ojciec Święty podkreślił, że Ewangelia musi się inkulturować, aby „ludy przyjęły nauczanie Jezusa we własnej kulturze”.

W czasie spotkania z Papieżem przedstawicielom Indian towarzyszyli abp Roque Paloschi, metropolita Porto Velho w Brazylii, i kard. Claudio Hummes, relator generalny Synodu Biskupów. Spotkanie miało charakter bardzo spontaniczny. Franciszek otrzymał w prezencie m.in. tradycyjny łuk oraz pióropusz, w którym chętnie pozował do zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem