Reklama

Brewiarz modlitwa dla każdego

2016-06-22 09:08

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 26/2016, str. 20-23

Bożena Sztajner/Niedziela

W pierwszych wiekach była to modlitwa wszystkich wiernych. Potem była praktykowana jedynie w elitarnych wspólnotach konsekrowanych czy monastycznych.
Dziś sięga po nią coraz więcej osób świeckich

Wakacyjny czas na pewno sprzyja medytacji. W niektórych środowiskach dostrzegalne jest pragnienie stosowania tej praktyki, niekiedy nawet na granicy ortodoksji, kiedy tęskne oczy niektórych kierują się ku Wschodowi. Katolicy mają jednak przez wielu nieodkryty dar, jakim jest modlitwa brewiarzowa. Swoją tradycją wpisuje się ona w doświadczenia naszych starszych braci w wierze. Wystarczy przypomnieć sobie ewangeliczne opisy Maryi, która „odmawiała Psalmy”. W wielu wspólnotach odmawiane są one na przemian przez dwa chóry. Zupełnie tak, jak w żydowskiej świątyni... Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tej modlitwy. O ile z doświadczenia wiemy, że przestrzeń dzieli się na sakralną i świecką, o tyle zwykle nie przykładamy tych miar do czasu. Tymczasem brewiarz to nic innego jak Liturgia Godzin. Odmawiając Jutrznię, uświęcamy poranek dnia. To samo dzieje się podczas Modlitwy w ciągu dnia, Nieszporów czy Komplety. Dzięki wierności tej modlitwie czas staje się poświęcony Bogu, a przestrzeń sakralna się powiększa.

Red.

* * *

Brewiarz to najstarsza modlitwa Kościoła. Wywodzi się z modlitwy synagogalnej ze Starego Testamentu. Jak czytamy w Piśmie Świętym, Żydzi kilka razy dziennie zbierali się na modlitwie, by czytać Prawo, Pisma i Proroków. Pan Jezus też modlił się w ten sposób i zachęcał uczniów do nieustannej modlitwy: „Opowiadał im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać” (Łk 18, 1). Pełna nazwa modlitwy brewiarzowej brzmi: Liturgiczna Modlitwa Kościoła; nazywana jest też liturgią uświęcenia czasu bądź Liturgią Godzin. – Brewiarz nazywany jest Liturgią Godzin – wyjaśnia ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli” – bo są w niej określone „godziny”: Godzina czytań, Jutrznia, Modlitwa w ciągu dnia, Nieszpory, kompleta. Odmówienie wszystkich części w ciągu dnia zajmuje łącznie od 1,5 do 2 godzin, w zależności od długości czytań. Na modlitwę brewiarzową składają się odpowiednio dobrane hymny, teksty z Pisma Świętego i psalmy zaopatrzone antyfonami, a także modlitwa uwielbienia, którą wyrażają kantyki z Ewangelii oraz prośby. Trzeba też zwrócić uwagę, że Liturgia Godzin ma szczególny charakter i wartość także z tego względu, iż nie jest to modlitwa prywatna, ale całego Kościoła, wspólnoty.

Zjednoczeni w modlitwie

W tę wspólnotę włączają się także osoby świeckie. Dla wielu właśnie zjednoczenie w modlitwie było motywacją do podjęcia jej w takiej formie. – Wszystkie moje sprawy, potrzeby, zamierzenia, intencje, wszystko, co dotyczy mnie i osób, z którymi się kontaktuję i za które czuję się odpowiedzialna, włączam w wielki nurt wspólnotowej modlitwy Kościoła – wyjaśnia dr n. med. Wanda Terlecka z Częstochowy, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, która od wielu lat modli się brewiarzem. – Kościół stale i nieprzerwanie się modli, by wielbić Boga, dziękować Mu i prosić o tysiące różnych spraw dla wszystkich ludzi. Mam świadomość, że w codziennej modlitwie papieża, biskupów, kapłanów i diakonów Kościół przedstawia Bogu i moje sprawy, choć nie formułuje ich szczegółowo – Bóg sam zna je wszystkie. Podobnie i ja, gdy modlę się brewiarzem, podejmuję intencje i potrzeby wszystkich ludzi, choć nie znam ich dokładnie. W ten sposób zyskuję pewność, że moje indywidualne problemy są zawsze włączone w sprawy ogólne, a i mój cichy głos potęguje modlitwę całego Kościoła. Życie niesie nieraz trudne sytuacje, które wydają się nie do pokonania przez pojedynczego człowieka, a znajdują niespodziewanie pomyślne rozwiązanie. Rodzi się wówczas refleksja, czy nie jest to skutek modlitwy za mnie. Wierzę, że tak jest – podkreśla dr Terlecka.

Reklama

Podobne odczucia mają również inne osoby odmawiające brewiarz. – Choć brewiarz jest modlitwą dla całego Kościoła, ja traktuję ją bardzo osobiście – mówi Damian Kałużny, elektronik z Krakowa, wolontariusz w salezjańskim ośrodku dla dzieci i młodzieży. – Pan Bóg przez to, co mówi do całego Kościoła, mówi też indywidualnie do mnie.

– Brewiarz daje mi przede wszystkim stabilną modlitewną strukturę – wyjaśnia Cezary Sękalski z Krakowa, doktor teologii duchowości i psychoterapeuta, autor kilku książek z zakresu duchowości oraz wywiadów książkowych, m.in. z Janem Budziaszkiem i Adamem Nowakiem. – Jutrznia zawiera wprowadzający hymn, psalmy, krótkie czytanie, kantyk Zachariasza oraz modlitwy prośby. Nieraz zdarza się, że w psalmach odkrywam fragmenty zaskakująco zbieżne z aktualnymi wydarzeniami i przeżyciami. Wtedy jestem zadziwiony tym, jak bardzo powtarzalne w życiu są historie biblijne i jak mało przez tysiąclecia zmienił się człowiek w relacji do Boga – ze swoimi poszukiwaniami, pytaniami, słabościami... W wolne dni brewiarz staje się dodatkowo moją i mojej żony modlitwą małżeńską, wtedy dla nas dwojga nabiera charakteru wybitnie wspólnotowego. Wtedy też poszerzamy modlitwę o prośby w naszych osobistych intencjach i podziękowania za ważniejsze wydarzenia z ostatniego tygodnia.

Do brewiarza trzeba dojrzeć

Modlitwa brewiarzowa wymaga pewnego przygotowania, dojrzałości. Brewiarz składa się z psalmów, ale także z tekstów biblijnych Starego i Nowego Testamentu i z tekstów tradycji Kościoła. Może to być tradycja nowa, np. dokumenty Soboru Watykańskiego II, fragmenty z encyklik czy przemówień papieskich. – Zachęca się – wyjaśnia ks. Frukacz – by podczas odmawiania brewiarza kontemplować. Wielu bowiem, zwłaszcza młodych, szybko się nuży. Męczy ich powtarzający się rytm wezwań.

– Po raz pierwszy z modlitwą brewiarzową zetknąłem się na oazie studenckiej – opowiada Cezary Sękalski – na której Jutrznią rozpoczynano dzień. Przyznam, że recytowanie na zmianę wersetów psalmów wydawało mi się wtedy nudne. To tak, jakby na randce z ukochaną zamiast osobiście wyznawać jej miłość, recytować cudze erotyki. Było to krótko po moim nawróceniu, toteż zdecydowanie bliższa była mi charyzmatyczna, spontaniczna modlitwa, połączona ze śpiewem i uwielbieniem, i tak głównie starałem się wtedy modlić. Z czasem jednak, podobnie jak to bywa w małżeństwie, zakochanie i fascynacja powoli się stabilizują i wtedy, aby utrzymać związek na wystarczającym poziomie, potrzeba więcej zaangażowania, bo już nie niesie nas tak bardzo fala emocji. Zaczynałem potrzebować coraz bardziej stałej, skonkretyzowanej formy. Powtórnie odnalazłem brewiarz na początku lat 90. ubiegłego wieku, kiedy jako akwizytor książek katolickich jeździłem po Polsce. Jeden z kolegów z wydawnictwa miał w szoferce brewiarz i zaproponował wspólną modlitwę o świcie, kiedy jechaliśmy z Krakowa do Poznania. Bardzo spodobała mi się ta modlitwa, dojrzałem do niej i odnalazłem jej smak. Dzięki niej mogliśmy poczuć się jak prawdziwi misjonarze, którzy z książką katolicką docierają do księgarń, hurtowni, seminariów duchownych i domów rekolekcyjnych, a trzeba dodać, że były to początki katolickiej branży wydawniczej w wolnej Polsce. Podczas jednej z takich eskapad sam kupiłem brewiarz i od tamtej pory, czyli od 23 lat, jestem mu wierny przez niemal codzienne odmawianie Jutrzni. Po tylu latach nie wyobrażam sobie już życia bez tej modlitwy.

Często też ważne jest, aby znaleźć osobę, która wskaże, jak należy odmawiać brewiarz.

– Ja miałam szczęście, ponieważ na początku swego dorosłego życia spotkałam człowieka, dzięki któremu zainteresowałam się modlitwą brewiarzową – mówi dr Wanda Terlecka. – Zawsze miałam, i nadal mam, bardzo dużo różnorakich obowiązków, które nie zostawiały mi wiele czasu na sprawy osobiste, także na potrzeby duchowe. Decyzja o odmawianiu brewiarza miała więc u mnie podstawy pragmatyczne – chciałam w niej zmieścić olbrzymie potrzeby duchowe ludzi, z którymi kontaktuję się codziennie i – naturalnie – własne. Chciałam modlić się dobrze i skutecznie – któż tego nie chce? Już Apostołowie prosili Jezusa: „Naucz nas się modlić!”. Czy dobrze się modlę? Pewności nie mam, ale mam podstawy do ufności, przecież tymi samymi psalmami, które stanowią podstawę brewiarza, modlili się na ziemi nasz Pan, Jezus, i Jego Matka, Maryja. Ponadto biorę przecież przykład z tych, którzy przez wieki modlili się brewiarzem i doszli do świętości. W świętych obcowaniu mogę więc liczyć na to, aby „pilnowali” mojej modlitwy z perspektywy transcendencji.

Niebiańskie Wi-Fi

Kapłani używają najczęściej czterotomowego brewiarza w formie książkowej z podziałem na okresy liturgiczne. I tom obejmuje okres Adwentu i Bożego Narodzenia, II tom – okres Wielkiego Postu i Wielkanocy, III i IV tom to okres zwykły podzielony na poszczególne miesiące roku zwykłego. Co roku powtarza się ten sam cykl brewiarzowy. Ale książki są ciężkie, niewygodne zwłaszcza w podróży, dlatego wiele osób korzysta z wersji elektronicznej, którą można odtwarzać na tablecie lub w komórce.

– Gdy zaczęły się pojawiać nagrania w Internecie, przerzuciłem się na wersję elektroniczną – wyjaśnia Damian Kałużny. – Dla mnie ta forma jest bardziej przystępna. Obsługi brewiarza nauczyłem się sam, podpytując innych, ale nie jest to proste i zabierało mi to dużo czasu. Łatwiej korzystać z wersji elektronicznej, bo wiem, gdzie szukać. Przeważnie odmawiam Nieszpory – to tylko 15 min, a korzyści są bardzo duże. Na co dzień widzę Boże prowadzenie przez słowo. Czytania są dla mnie punktem wyjścia do rozważań, na ich podstawie robię namiot spotkania. Na co dzień staram się żyć słowem Bożym, odnosić je do każdej sytuacji.

Podobnego zdania jest Cezary Sękalski: – Po tylu latach nie wyobrażam sobie już życia bez tej modlitwy, a dodatkową sposobność do jej odmawiania daje mi aplikacja ściągnięta na komórkę. Brewiarz jest zatem dla mnie jak dostęp do niebiańskiego Wi-Fi, bo jak można lepiej kontaktować się z Bogiem, jeśli nie za pośrednictwem słowa natchnionego, które nam zostawił?

Tagi:
modlitwa

Czas łaski

2019-12-10 10:48

Ks. Marcin Miczkuła
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 50/2019, str. IV

Św. Jan Bosko mówił: „Z Krzyża musimy czerpać moc przez modlitwę i medytację”. Szczególną okazję do modlitwy i medytacji u stóp Ukrzyżowanego mieli mieszkańcy parafii pw. św. Józefa w Trzebuszu, którzy w dniach 15-22 listopada br. przeżywali „Misje u stóp Krzyża”

Ks. Marcin Miczkuła
Wierni wraz z proboszczem przy Krzyżu Wiary św. Ottona

W spólnota parafialna w Trzebuszu powstała 10 marca 1973 r. Pierwszym proboszczem mianowany został ks. Henryk Jędrychowski. Następnie w parafii duszpasterzowali ks. Franciszek Moździerz oraz ks. Zbigniew Tyszkiewicz. Obecnie duszpasterzem jest ks. Ireneusz Guczkowski. Parafianie modlą się w kościele parafialnym poświęconym 19 marca 1950 r., w kościele filialnym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Bieczynie, poświęconym 1 września 1945 r. oraz w kaplicy pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Gorzysławiu, poświęconej 14 sierpnia 1997 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

U św. Łucji w Syrakuzach

2012-12-13 09:34

Margita Kotas

MARGITA KOTAS

13 grudnia to dzień wspomnienia św. Łucji, męczennicy z Syrakuz, żyjącej na przełomie III i IV wieku.

Teatr grecki, Latomie - kamieniołomy ze słynnym Uchem Dionizjosa, grotą, której nazwę nadał malarz Caravaggi, grób Archimedesa, rozsławione utworem Karola Szymanowskiego Źródło Aretuzy - to tylko niektóre z licznych zabytków miasta położonego nad Morzem Jońskim, które nieprzerwanie przez 27 stuleci posiadało ogromne znaczenie gospodarcze i kulturalne. Współczesne Syrakuzy na Sycylii rozsławia Płacząca Matka Boża, której sanktuarium wybudowane w kształcie ludzkiej łzy odwiedzane jest przez tysiące pielgrzymów z całego świata. 6 listopada 1994 r., podczas wizyty w Syrakuzach świątynię tę poświęcił Papież Jan Paweł II Nieco w cieniu Matki Bożej, z której oczu 29 sierpnia 1953 r. na niewielkim wizerunku w małym mieszkaniu rodziny Angelo i Antoniny Janusso popłynęły łzy, patronuje rodzinnemu miastu św. Łucja, której relikwie znajdują się w katedrze na wyspie Ortigia, wyspie przepiórek - jak tłumaczy się jej nazwę.

Mostem Umbertino z lądu stałego przedostajemy się na wyspę, na starówkę Syrakuz. Spacerem docieramy do Piazza Duomo, gdzie obok ratusza miejskiego ulokowanego w Palazzo del Senato wznosi się katedra S. Maria del Piliero zbudowana w latach 1728-53. W jej projekt włączono starożytną świątynię Minerwy, której potężne kolumny oglądać można przechodząc wzdłuż północnej ściany świątyni. Jedna z kaplic prawej nawy bocznej katedry poświęcona jest św. Łucji i przechowuje się w niej relikwie - żebro i lewe ramię świętej. Niemal nieustannie trwa tu modlitwa. Święta, będąca m.in. patronką ociemniałych, do czego „zobowiązuje” ją imię oznaczające „pełna światła”, wzywana jest najczęściej w przypadku chorób oczu.

Istnienie Łucji jest potwierdzone historycznie w sposób bezsprzeczny, zwłaszcza od czasu, gdy odnaleziono grób męczennicy w katakumbach Syrakuz.

Przyszła święta urodziła się w Syrakuzach około 286 r. Już jako dziecko złożyła ślub dozgonnej czystości. Kiedy jej matka powzięła plany wydania jej za mąż za poganina, Łucji udawało się czas jakiś odkładać datę ślubu. Wkrótce z pomocą młodej chrześcijance przyszedł Bóg. Gdy matka Łucji ciężko zachorowała, córka namówiła ją, by odbyła pielgrzymkę do grobu św. Agaty w Katanii. Matka rzeczywiście odzyskała zdrowie i uznając to za cud postanowiła spełnić jedyne życzenie Łucji - zezwoliła, by ta pozostała dziewicą i mogła żyć samotnie. Niestety z tą decyzją nie chciał się pogodzić narzeczony. Zadenuncjował Łucję u namiestnika cesarza Dioklecjana, prześladowcy chrześcijan. Wkrótce aresztowana Łucja poddana została okrutnym torturom. Bezskutecznie. Postanowiono wysłać ją zatem do domu rozpusty. Związaną Łucję miano przewieźć ulicami miasta na wozie zaprzężonym w osły, by stała się pośmiewiskiem zebranych. Ponieważ jednak osłom nie udało się poruszyć wozu. Wówczas namiestnik kazał oblać chrześcijankę wrzącym olejem. I tym razem Łucja nie poniosła najmniejszej szkody. Żołnierze zatem otrzymali rozkaz ścięcia jej mieczem. Prawdopodobnie Łucja poniosła śmierć męczeńską 13 grudnia 304 r.

Wczasach bizantyńskich nad grobem św. Łucji wzniesiono kościół, który mimo iż wiele razy przebudowywany, przetrwał do dziś. Świątynia św. Łucji znajduje się obecnie w nowej części Syrakuz, a z kościoła wchodzi się do wczesnochrześcijańskich katakumb, w których odnaleziono grób Świętej.

ZOBACZ FOTOGALERIE Z SYRAKUZ

Modlitwa

Święta Łucjo,
Ty w godzinie próby wolałaś, aby pozbawiono Cię oczu
zamiast wyprzeć się Chrystusa i zgubić swoją duszę.
Ale Bóg w cudowny sposób Ci je przywrócił
jako nagrodę za Twoje męstwo i niewzruszoną wiarę
i ustanowił Cię patronką w chorobach oczu
[w tym miejscu podajemy intencję]

O wspaniała święta Łucjo, proszę Cię,
byś chroniła mój wzrok i przywróciła zdrowie moim oczom.
Pomóż mi, proszę, zachować zdolność widzenia,
aby moje źrenice mogły podziwiać piękno stworzenia,
blask słońca, kolory kwiatów i uśmiech dzieci.

Zachowaj od skazy również oczy mojej duszy,
moją wiarę, która prowadzi mnie do Boga,
pozwala mi Go poznawać, rozumieć Jego naukę,
dostrzegać Jego miłość do mnie.

I spraw, abym nigdy nie zboczył(a) ze ścieżki,
która wiedzie tam, gdzie Ty, święta Łucjo, przebywasz
w otoczeniu aniołów i innych świętych.

Święta Łucjo, stój na straży moich oczu i mojej wiary.
Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Budujmy Polskę na fundamencie Chrystusowej prawdy i miłości

2019-12-14 13:18

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

– Chcemy budować Polskę na fundamentach Chrystusowej prawdy i miłości. Wszystko po to, aby wreszcie można było kiedyś z ogromną wdzięcznością wobec Boga i ludzi powtórzyć słowa śpiewane przed laty przez tych wspaniałych i niezłomnych ludzi „A murów nie ma, nie ma, nie ma...” – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w czasie Mszy św. w katedrze na Wawelu.

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Na początku homilii arcybiskup stwierdził, że słowem-kluczem zawartym w czytaniach mszalnych jest „mur”. W księdze Izajasza Bóg chciał dać ludziom swe prawo, ale lud je lekceważył. Konsekwencją tego był brak pokoju, sprawiedliwości i błogosławieństwa Bożego, a także wymazanie imienia ludu Izraelskiego sprzed oblicza Boga. Stwórca nie ustawał jednak w wychodzeniu do ludzkości i zesłał Swego jednorodzonego Syna na świat. Ewangelia mówi o postawie Izraelitów, którzy kaprysili i byli infantylni. Między nimi a Chrystusem wyrósł mur, ponieważ brakowało im mądrości, z której rodziłyby się dobre czyny. Jezus poprzez swe cierpienie, śmierć na krzyżu, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie obalił mur dzielący Boga i ludzi. Św. Paweł pisał, że wszyscy, którzy byli daleko od Boga stali się mu bliscy przez krew Chrystusa. Zbawiciel pojednał ze sobą także ludzi „jest bowiem naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość” – pisał Apostoł Narodów.

Metropolita przywołał przesłanie Jana Pawła II z 22 października 1978 roku, w którym Ojciec Święty nawoływał: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju!”. Arcybiskup przypominał, że te słowa miały znaczenie polityczne, ponieważ Europa była wtedy podzielona żelaznym murem.

W 1978 roku Jacek Kaczmarski napisał balladę „Mury”, w której młody i natchniony poeta śpiewał: „Wyrwij murom zęby krat/ Zerwij kajdany, połam bat/ A mury runą, runą, runą/ I pogrzebią stary świat”. Jej zakończenie jest pesymistyczne, ponieważ mury zaczęły ponownie rosnąć, niewoląc ludzi. Po latach Jacek Kaczmarski mówił, że napisał tę pieśń jako utwór o nieufności wobec ruchów masowych. Artysta zostaje w niej pozbawiony swego dzieła, ponieważ ludzie je przechwytują. Tak stało się z tą balladą, śpiewano ją podczas strajków w stoczni oraz w stanie wojennym. Jej refren stał się sygnałem dźwiękowym Radia Solidarność, a ostatnią zwrotkę śpiewano, zmieniając słowa: „A murów nie ma”. Jan Paweł II w 1979 roku mówił na Placu Zwycięstwa, że człowiek ani naród nie jest w stanie się zrozumieć bez Chrystusa. W zakończeniu homilii papież prosił, by na tę ziemię zstąpił Duch Święty. Wiedział, że gdy ludzie otworzą serca dla Chrystusa, runą mury podziałów.

Metropolita stwierdził, że festiwal solidarności był zmaganiem, by zniknęły wszystkie mury. Usiłowano jednak burzyć tę międzyludzką solidarność – 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny. Wtedy wydawało się, że pesymistyczne zakończenie ballady Jacka Kaczmarskiego się spełniło. – To cośmy przeżyli wtedy, w latach 80., od 13 grudnia, przez cały stan wojenny, ale później jeszcze, przez kolejne lata, do 1989 roku, to rosnące poczucie ogromnej krzywdy i jawnej niesprawiedliwości – stwierdził metropolita. Przypomniał ofiarę górników z kopalni Wujek, a także księży, zamordowanych w 1989 roku: Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca, Sylwestra Zycha. Wbrew tym rosnącym murom ksiądz Jerzy Popiełuszko głosił: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”.

Metropolita wskazał, że to orędzie jest aktualne także dziś. Stwierdził, że należy pamiętać i modlić się za wszystkie ofiary stanu wojennego. Budując Polskę wolną i sprawiedliwą należy przeciwstawiać się antykulturze fake newsów, cynizmu, a wręcz medialnej przemocy. – Chcemy na przekór temu budować Polskę na fundamentach Chrystusowej prawdy i miłości. Wszystko po to, aby wreszcie można było kiedyś z ogromną wdzięcznością wobec Boga i ludzi powtórzyć słowa śpiewane przed laty przez tych wspaniałych i niezłomnych ludzi, którzy w czasie nocy stanu wojennego, na przekór wszystkiemu, głosili światu – zarówno swoim prześladowcom, jak i tym, co stracili nadzieję w lepszą przyszłość naszej Ojczyzny: „A murów nie ma, nie ma, nie ma…” – zakończył arcybiskup.

Po Eucharystii nastąpił przemarsz pod Krzyż Katyński, pod którym złożono kwiaty i zapalono znicze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem