„Anegdoty z koloratką” to publikacja oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia autora. Ks. Wojciech Węgrzyniak z charakterystycznym dla siebie dystansem opisuje codzienne sytuacje, pokazując ludzkie oblicze kapłaństwa oraz przekonując, że w wierze jest miejsce na uśmiech, życzliwość i spontaniczną radość.
To nie jest klasyczna książka religijna ani zbiór dowcipów. Każda historia niesie ze sobą krótką refleksję o człowieku, relacjach i codziennym życiu. Humor nie ośmiesza bohaterów, lecz pomaga spojrzeć na rzeczywistość z większym dystansem i optymizmem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Autor przypomina, że chrześcijaństwo nie musi kojarzyć się wyłącznie z powagą. Wręcz przeciwnie – radość jest ważnym elementem życia duchowego, a zwyczajne wydarzenia często stają się okazją do odkrywania tego, co naprawdę ważne.
Książka może zainteresować zarówno osoby wierzące, jak i czytelników poszukujących lekkiej, inteligentnej lektury opartej na prawdziwych historiach. To także inspiracja dla duszpasterzy, katechetów i wszystkich, którzy cenią humor z klasą i opowieści z życiowym przesłaniem.
Poniżej fragment książki Anegdoty z koloratką. Publikacja do kupienia w naszej księgarni: ksiegarnia.niedziela.pl.

WSTĘP
Reklama
I śmiech niekiedy może być nauką, Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa; I żart dowcipną przyprawiony sztuką Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa (Ignacy Krasicki, Monachomachia) Zawsze lubiłem humor sytuacyjny. Życie przynosi tyle okazji i historii, że tylko szkoda, ile wyleciało już z głowy. Dzielę się tym, co pamiętam. Może i w Tobie uśmiechnie się serce albo chociaż usta podczas czytania anegdot, z których żadna nie została wymyślona. Niektóre są całkiem poważne, a każda na swój sposób niesie też w sobie morał, czy po prostu jakąś myśl, która oby została na dłużej niż chwilowy uśmiech.
Czytałem kiedyś w seminarium artykuł, który próbował odpowiedzieć na pytanie: „Czy Jezus się śmiał?”. Autor, przytaczając te momenty, kiedy Jezus zapłakał, i nie znajdując żadnego, w którym się roześmiał, starał się to tłumaczyć tym, że Jezus wiedział, iż na tym świecie nie ma powodów do śmiechu. Jakoś mnie to nie przekonuje, tak samo jak stwierdzenie jednego, już nieżyjącego księdza, że w życiu nie skalał się tym, żeby sprowokować ludzi do tego, by się uśmiechnęli w kościele. Naprawdę wierzę, że Bóg nieraz się uśmiecha i jak dobry Tata cieszy się, kiedy nam jest weselej. I mam nadzieję, że te anegdoty wpuszczą do serca chociaż trochę promyków radości.
DROGA
20 lat temu w Krakowie, zimą, wieczorem, padał śnieg. Wracałem – nie pamiętam skąd – iwjechałem w wąską uliczkę. Nagle patrzę, a z naprzeciwka jedzie samochód. Myślę: „No przecież będzie czołówka”. Udało mi się jednak wcisnąć między dwa zaparkowane samochody i uniknąć zderzenia. Kiedy samochód znalazł się na mojej wysokości, zatrzymał się i kierowca otworzył szybę. Ja też otworzyłem. Patrzę – starszy pan. Zaczyna mówić bardzo dystyngowanym, grzecznym głosem: „Przepraszam pana, czy nie zauważył pan, że jest pan na drodze jednokierunkowej i jedzie pan w przeciwnym kierunku?”. Nie wiem, jak zwracacie uwagę osobom popełniającym błędy – także na drogach. Natomiast dla mnie do dzisiaj pozostaje to ideałem tego, jak można zwrócić uwagę drugiemu człowiekowi: przypominając mu błąd, a nie robiąc mu żadnej szkody.
