O sprawie pisaliśmy tutaj: Szydłów: Gwałtowna burza uszkodziła wieżyczkę kościoła św. Władysława.
To, co znaleziono wewnątrz miedzianej kuli umieszczonej u podstawy krzyża, poruszyło lokalną społeczność i historyków. Metalowy schowek o średnicy około 60 centymetrów okazał się być kapsułą czasu, starannie przygotowaną przez poprzednie pokolenia szydłowian. W jej wnętrzu, zabezpieczona przed wilgocią i upływem czasu, spoczywała szklana butelka, a w niej dokumenty, które rzucają zupełnie nowe światło na powojenne losy jednej z najważniejszych świątyń w regionie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Odkrycie podczas remontu kościoła potwierdziło starą tradycję, według której w kulach pod krzyżami umieszcza się świadectwa dla potomnych. Po otwarciu schowka oczom świadków ukazały się trzy dokumenty, które przetrwały dziesięciolecia owinięte w papirusowe zabezpieczenie. Każdy z nich to osobny rozdział w historii Szydłowa.
Reklama
Najstarszy akt pochodzi z 1948 roku. To przejmujące świadectwo czasów tuż po II wojnie światowej, kiedy Polska dźwigała się z gruzów. Dokument, podpisany przez ówczesnego proboszcza ks. Konstantego Tomalę, zawiera akt poświęcenia nowego krzyża oraz listę imion i nazwisk osób, które brały udział w jego budowie i instalacji. To bezcenne źródło informacji o rzemieślnikach i robotnikach, którzy odbudowywali szydłowskie zabytki po wojennych zniszczeniach.
Kolejne dwie pamiątki dodano w 1977 roku, podczas gruntownej renowacji świątyni prowadzonej przez ks. Wincentego Dudzika. Jeden z dokumentów szczegółowo opisuje zakres ówczesnych prac – od zmiany pokrycia dachowego po montaż nowego zabezpieczenia krzyża i figury. Trzecim elementem znaleziska jest oficjalne zaproszenie na uroczystość poświęcenia odnowionego kościoła, której dokonał ówczesny biskup kielecki Jan Jaroszewicz.
Krzyż oraz kapsuła czasu trafią teraz pod opiekę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Odbudowa zwieńczenia wieży będzie jednak skomplikowana.
– Postawienie rusztowania, przygotowanie dokumentacji i samo odtworzenie konstrukcji tak, aby można było zamontować oraz scalić to, co spadło, wymaga czasu, ale przede wszystkim pieniędzy – podkreślił wojewódzki konserwator zabytków Krzysztof Myśliński.
Dodatkowym utrudnieniem są niewielkie bramy prowadzące na teren kościoła, przez które transport specjalistycznego sprzętu będzie znacznie bardziej wymagający.
Specjaliści szacują, że odbudowa zwieńczenia wieży wraz z odtworzeniem konstrukcji potrwa co najmniej rok.
Do historycznych aktów z 1948 i 1977 roku zostanie dołączony nowy, trzeci dokument. Znajdą się w nim informacje o dzisiejszych czasach, o ludziach dbających o kościół oraz o samej nawałnicy, która doprowadziła do odkrycia. „Miejmy nadzieję, że to czasowo jakoś wytrzyma. Spróbujemy je zabezpieczyć tak, żeby przetrwały kolejne 50 lat” – mówi proboszcz parafii ks. Ryszard Piwowarczyk. Kolejne otwarcie kapsuły nastąpi prawdopodobnie dopiero za pół wieku.
