Reklama

W drogę

2016-07-27 14:51

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 31/2016, str. 6-7

Paweł Wysoki

Dnia 1 sierpnia na szlak wyruszy grupa chełmska Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, która ma do pokonania najdłuższy odcinek drogi. Dzień później dołączą do niej pątnicy z grupy krasnostawskiej. 3 sierpnia po Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika na pl. Katedralnym (początek o godz. 8.30) w drogę do Jasnogórskiej Pani wyruszy 17 grup z Lublina. 14 sierpnia pielgrzymi „Miłosierni jak Ojciec” dotrą do Częstochowy. Na pełny udział w rekolekcjach w drodze rokrocznie decyduje się ok. 2,5-3 tys. osób. Wraz z tymi, którzy na pielgrzymim szlaku mogą spędzić tylko kilka dni, a czasem zalewie kilka godzin, jest ich nawet 5 tys. Co sprawia, że prawdziwa rzesza ludzi pozostawia rodzinę i pracę, by podjąć trud pieszej wędrówki do Częstochowy? Odpowiedzi jest zapewne tyle, ilu pątników, ale każdy, kto wyrusza na szlak, musi mieć w sercu prawdziwe pragnienie spotkania Boga i człowieka. W spiekocie i w deszczu, z poranionymi stopami, z dającym się we znaki zmęczeniem, czasem po nieprzespanych nocach – bez silnej motywacji i otwarcia się na bliźniego, a przede wszystkim bez łaski Bożej nikt nie przejdzie ponad 300 km.

Łaska pielgrzymowania

– Pielgrzymka jest dla mnie radością ducha. W każdym pacierzu proszę o łaskę pielgrzymowania. Kiedy jestem już u Maryi, czuję się jak w niebie. Mam też swoje intencje: za syna, biskupów i kapłanów, archidiecezję lubelską – mówi Ryszard Gronowski. Od lat nazywany żelaznym pielgrzymem, tym razem będzie szedł na Jasną Górę już po raz 40. Niewiele mniejszy staż ma ks. Mirosław Ładniak, przewodnik lubelskiej pielgrzymki. Jego wędrowanie do Matki zaczęło się przed 34 laty. – Pielgrzymka to super uzależnienie, z którego mam nadzieję nigdy się nie wyleczyć – mówi duszpasterz. – Podczas wędrowania człowiek może naładować akumulatory, poznać wspaniałych ludzi, sprawdzić siebie w różnych sytuacjach: kiedy jest pięknie i radośnie, ale też wówczas, gdy jest naprawdę trudno – dodaje.

Wielu podkreśla, że niesamowitym doświadczeniem pielgrzymki jest radość spotkania drugiego człowieka. – Niezależnie od wieku, sprawowanej funkcji czy pozycji społecznej mówimy do siebie: siostro, bracie. Dla każdego mamy czas, z każdym możemy porozmawiać, każdy nas wysłucha. Na co dzień rzadko kto bierze mnie za rękę, by wspólnie pomodlić się czy zaśpiewać piosenkę. Nikt też nie pomaga mi nosić ciężkich siatek z zakupami, a na pielgrzymce wystarczy, że zmęczonym wzrokiem tylko spojrzę na plecak, a już ktoś życzliwy niesie go przez długi odcinek drogi. No i najpiękniejsze są pielgrzymkowe spowiedzi, gdy nasze sakramentalne pojednanie z Bogiem dokonuje się pod błękitem nieba – mówi Joanna Kamińska, która do Częstochowy szła dwa razy.

Reklama

Pątnicy, a wśród nich ks. Mirosław, wspominają często spotkania z mieszkańcami mijanych miejscowości. – Wiele osób przez cały rok czeka na nas, wita ze łzami w oczach, z kubkiem wody lub dorodnym jabłkiem, jakby pośród nich przechodzili prawdziwi wybrańcy losu. Czekają na nas z posiłkami, z noclegiem, z darem rozmowy i wspólnej modlitwy. Jest w nich prawdziwa tęsknota za takim przeżywaniem wiary, na które z różnych powodów nie mogą sobie pozwolić. Takie spotkania uświadamiają nam, że naprawdę jesteśmy wyróżnieni – mówi przewodnik.

Cuda się zdarzają

W trudnych chwilach, których mimo wielkiej radości i zaufania na pielgrzymce nie brakuje, sił dodają niesione intencje. Te ogólne, w których modli się cała pielgrzymka (w tym roku to dziękczynienie za Światowe Dni Młodzieży i prośba o trwałe owoce spotkania z papieżem Franciszkiem, a także w intencji czytelników i pracowników „Niedzieli”), ale przede wszystkim osobiste. – Pamiętam, jak kilka lat temu jeden z pątników chciał wziąć ślub na Świętym Krzyżu, przez który przechodzimy. Wszystko było już przygotowane, gdy okazało się, że narzeczona jest niepłodna. Do ostatniej chwili nie wiedziałem, czy ta uroczystość się odbędzie. Jednak młodzi pobrali się, a cała pielgrzymka modliła się w ich intencji. Później nie miałem z nimi kontaktu. Przed kolejną pielgrzymką chłopak znów zadzwonił, tym razem z prośbą o chrzest dla dziecka. Ze zdumieniem usłyszałem, że zdaniem lekarzy niepłodna kobieta kilka tygodni wcześniej urodziła dziecko. Chrzest maleństwa na Świętym Krzyżu był dla wszystkich wielką radością i dowodem na skuteczność modlitwy przez wstawiennictwo Matki Bożej – opowiada ks. Ładniak.

Gdy zaufa się Bogu i wszystko powierzy Maryi, takie cuda zdarzają się na pielgrzymce bardzo często; są dosłownie na wyciągnięcie dłoni. – Najczęściej słyszę o nawróceniach, wyzwoleniu z nałogów, uzdrowieniu, darze macierzyństwa, otrzymanej pracy – mówi przewodnik. – Modlitwa w drodze na Jasną Górę naprawdę ma moc – zapewnia kapłan, który swoje powołanie odkrył i wymodlił właśnie na pielgrzymce.

Duchowa wymiana dóbr

Wielkim darem lubelskiej pielgrzymki jest fundusz solidarnościowy „Idę z tobą”. W ramach jego działalności dokonuje się niezwykła wymiana dóbr. Pątnicy niosą przed tron Jasnogórskiej Pani intencje tych, którzy nie mogą osobiście pielgrzymować. Ci, których na to stać, przekazują na rzecz pielgrzymki środki finansowe. Pokrywane z nich są opłaty wpisowe tych uczestników, którzy na co dzień doświadczają niedostatku i biedy.

W ramach duchowej wymiany dóbr ponad 90% lubelskich pielgrzymów corocznie podejmuje duchową adopcję dziecka poczętego. – Zawsze mówię pielgrzymom, że ich modlitwa może uratować przed śmiercią konkretne dziecko. Z drugiej strony takie zobowiązanie sprawia, że przez codzienną modlitwę kształtuje się nasza duchowość. Duchowa adopcja jest więc nie tylko darem dla dziecka, lecz także osoby podejmującej za nie systematyczną modlitwę – podkreśla ks. Ładniak.

Dzięki otwartości i wielkiej ofiarności pątników materialną pomoc otrzymali m.in. mieszkańcy Ukrainy, Ziemi Świętej i Afryki. W tym roku środki finansowe zostaną przekazane na fundusz Caritas; w ramach akcji „Tornister pełen uśmiechów” zostaną za nie zakupione wyprawki szkolne dla najuboższych dzieci naszej archidiecezji.

Pielgrzymkowy wolontariat

2-tygodniowa wędrówka przez Polskę potrzebuje doskonałej organizacji. Nad wszystkim czuwa przewodnik ks. Mirosław Ładniak. O duchowe bezpieczeństwo pielgrzymów troszczy się ponad 50 kapłanów i ok. 30 sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń. Każdą grupą opiekuje się kilkunastu pielgrzymów – wolontariuszy z sekcji: porządkowej, łączności, kwatermistrzowskiej, medycznej, muzycznej. Wraz z kolumnami przemieszcza się kilka samochodów ciężarowych z bagażami oraz kilkanaście mniejszych, potrzebnych do bieżącej obsługi. Wśród nich najważniejsze są samochody sekretariatu, który nazywany jest sercem pielgrzymki i faktycznie stanowi centrum logistyczne całego przedsięwzięcia. Ważne miejsce w kilkusetosobowym wolontariacie zajmują dziennikarze i fotoreporterzy, którzy systematycznie przekazują informacje i za pośrednictwem strony internetowej (www.pielgrzymka.lublin.pl) zapewniają łączność pątników z pozostałymi w domach rodzinami, a także z duchowymi pielgrzymami.

Do 3 sierpnia zapisy na pielgrzymkę przyjmowane są w sekretariacie działającym przy archikatedrze lubelskiej. Istnieje także możliwość zapisania się w trakcie trwania pielgrzymki

Tagi:
pielgrzymka

Reklama

Rowerzyści z Białorusi przejechali prawie tysiąc kilometrów na Jasną Górę

2019-07-17 18:00

mir / CzęstochowaA (KAI)

W skwarze, wietrze i deszczu pokonali prawie 1000 km. Z parafii św. Franciszka z Asyżu w Soligorsku na Białorusi dotarła na Jasną Górę pielgrzymka rowerowa. To już piąta pielgrzymka, w której tym razem przyjechało 6 osób. Jej najstarszy uczestnik miał 62 lata, najmłodszy 11 lat.

Antranias/pixabay.com

Pomysłodawcą prawie dwutygodniowej pielgrzymki rowerowej jest franciszkanin o. Sobiesław Tomala, proboszcz parafii. - To była jedna z trudniejszych pielgrzymek – zauważył franciszkanin. W pierwszym tygodniu rowerzyści jechali w zimnie i pod wiatr, „zdarzało się z górki jechać i 6 km/h, to co dopiero mówić o wjeździe na górę” – opowiadał zakonnik. Duchowo pielgrzymi łączyli się z Jasną Górą szczególnie w godzinie Apelu Jasnogórskiego.

Proboszcza parafii św. Franciszka z Asyżu szczególnie cieszy wytwarzana w czasie trudnej wyprawy jedność, która przekłada się na współpracę i zaangażowanie wiernych po pielgrzymce – „razem żeśmy jechali, to teraz razem coś robimy”. Oprócz 6 rowerzystów autokarem przyjechało także kilkudziesięciu wiernych.

O. Tomala podziękował wszystkim, którzy z otwartym sercem i serdecznością przyjmowali pielgrzymów. Goszczeni byli, i w domach prywatnych, i w klasztorach czy parafiach.

W latach 40., gdy odkryto sól, do Soligorska zaczęli przyjeżdżać ludzie do pracy z Litwy, Łotwy, Estonii, zza Uralu, z Mołdawii i Kazachstanu, ale także Polacy. To do rodaków mieszkających najczęściej w hotelu zaczął jeździć o. Sobiesław. Kiedy wieść o księdzu się rozniosła, także pracownicy innych narodowości zaczęli „przypominać sobie” o katolickich korzeniach. Kiedy wierni w czasie nabożeństw nie mieścili się w mieszkaniu, wynajęto większe pomieszczenia w Domu Kultury, a później rozpoczęto budowę kościoła, którą zakończono w 2001 r.

Poświęcenia kościoła dokonał administrator apostolski z Mińska bp Antoni Dziemianko w 2006 r. Kanoniczne erygowanie domu zakonnego nastąpiło w 2007 r. Parafie prowadzą franciszkanie z prowincji Najświętszej Maryi Panny w Katowicach Panewnikach. W 120-tysięcznym posowieckim mieście to jedyny kościół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ruszyły zapisy na modlitewne wydarzenie „Polska pod Krzyżem”

2019-07-17 14:24

Magdalena Kowalewska-Wojtak

Organizatorzy Wielkiej Pokuty i Różańca do Granic 14 września zapraszają na górę Świętego Krzyża w diecezji sandomierskiej wszystkich, którzy chcą postawić krzyż w centrum swojego życia i Polski.

materiały prasowe

- Pragniemy zaprosić Polaków w kraju i za granicą do tego, aby wyznali wiarę w Jezusa Chrystusa, nawrócili się i postawili krzyż w centrum swojego życia. Zapraszamy do budowania społeczeństwa miłości w Polsce i Europie - mówi jeden z współorganizatorów modlitewnego czuwania Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta. Tłumaczy, że celem wydarzenia jest zatrzymanie tego wszystkiego, co nas frustruje i męczy, co staje się tematami pierwszych stron gazet. - Do odnowy w naszym społeczeństwie potrzeba Jezusa Chrystusa i Jego Krzyża. Chcemy przypomnieć, że początkiem naszej współczesnej cywilizacji i państwa polskiego jest Chrystus, który umarł za nas krzyżu - dodaje Maciej Bodasiński.

- Mimo osób żyjących głęboką wiarę, wśród większości katolików prawdziwy krzyż jest odrzucany. Na całym świecie atak na Kościół nabiera na sile, tracimy młodzież, coraz częściej rozpadają się związki małżeńskie, a na ulicach naszych miast dokonują się publicznie grzechy - mówi „Niedzieli” Lech Dokowicz z Fundacji Solo Dias Basta.  Organizatorzy wskazują, że duchowe zwycięstwo może przyjść tylko przez Chrystusowy krzyż. 

- Celem tego wydarzenia jest to, aby rany, które pojawiają się w Kościele leczyć przez modlitwę. Chcemy, aby jak najwięcej świeckich i kapłanów stanęło razem pod krzyżem. Przez modlitwę chcemy ożywiać życie sakramentalne w Polsce i przywracać szacunek do stanu kapłańskiego - podkreśla Maciej Bodasiński.

Wydarzenie odbędzie się w najstarszym polskim sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego w Nowej Słupi. Gospodarzami modlitewnego spotkania „Polska pod Krzyżem” będą Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Organizatorzy modlitewnego czuwania chcą, aby w sanktuarium, w którym modlił się przed wyruszeniem pod Grunwald król Władysław Jagiełło, przybyło jak najwięcej Polaków .

Ze względu na ograniczoną ilość miejsc w sanktuarium na stronie internetowej www.polskapodkrzyzem.pl rozpoczęły się zapisy. Każda z zarejestrowanych osób otrzyma bezpłatną wejściówkę i indywidualny kod QR. - Jeśli okaże się, że frekwencja dopisuje, będziemy otwierać kolejne punkty modlitewne wokół Góry Świętego Krzyża - tłumaczy Maciej Bodasiński. Zaznacza, że wydarzenie ma być zachętą dla innych, aby w różnych miejscach Polski tego dnia organizowali się na modlitwie i adoracji krzyża.

Na stronie internetowej wydarzenia znajduje się mapa, gdzie poszczególne grupy, zakony czy parafie mogą zgłaszać swoją duchową łączność.- To wydarzenie ma prowadzić nas ku pokojowi i jedności oraz otwierać na działanie łaski Bożej - dodaje Bodasiński.

Teren wokół sanktuarium należy do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. - Chcemy z wielkim jego poszanowaniem i we współpracy z władzami parku przeprowadzić to spotkanie - mówi Maciej Bodasiński. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie zagrozi przyrodzie. Posługujący wolontariusze zobowiązali się, że posprzątają teren na Łysej Górze, najpóźniej do następnego dnia. Ponadto planowana jest kampania informacyjna na temat ekologicznego charakteru świętokrzyskiego wydarzenia.

Modlitwa rozpocznie się w południe w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września. Zaplanowano liczne konferencje i świadectwa, a także procesyjne przejście pod Krzyż. W sanktuarium będzie można wyspowiadać się. Centralnym punktem będzie Msza św., której będzie przewodniczył ordynariusz sandomierski bp Krzysztof Nitkiewicz. Spotkanie zakończy się nocnym czuwaniem modlitewnym, które potrwa do następnego dnia, kiedy to przypada  wspomnienie Matki Boskiej Bolesnej.

Wydarzenie organizuje Fundacja Solo Dias i Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Patronat medialny nad modlitewnym spotkaniem „Polska pod Krzyżem” objął Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

W 2016 roku Wielka Pokuta na Jasnej Górze zgromadziło ok. 150 tys. wiernych. Z kolei w organizowanym w "Różańcu do Granic" w ponad 20 przygranicznych diecezjach, gdzie znajdowało się kilkaset punktów modlitwy uczestniczyło, około miliona osób.

Magdalena Kowalewka-Wojtak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem