Reklama

Wielkie Święto Młodych

2016-07-27 14:51

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 31/2016, str. 1-4

Ks. Adam Stachowicz

Chcemy dziś pokazać Wam drogę ku Światowym Dniom Młodzieży. Ruszyliśmy z Dniami w Diecezji. Chcemy spojrzeć szerzej na ostatnie nasze przygotowania. Towarzyszyć pielgrzymom w drodze do nas. Pokazać, jak przeżywaliśmy wspólne spotkania i Dni Wspólnoty. A na koniec ruszyć z młodymi z naszej diecezji i gośćmi w stronę Krakowa na spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem. Młodzi przybywali, aby poznawać Polskę, naszą kulturę, tradycję i zwyczaje. Przyjechali z różnych stron świata, reprezentując rozmaite kultury. Jedni dotarli autokarami, inni samolotami. Nie każdy mógł się spotkać z nimi osobiście, ale dzięki naszej relacji dowie się, jak wspólnie świętowaliśmy.

Zaczęło się od powitań. Kolorowo było już na lotniskach, na które przybywali młodzi. Jak sami podkreślali: „Gdy tylko wysiedliśmy na waszej ziemi, od razu zrobiło się głośno”. Z dalszych krajów, zza morza i oceanu, ale również z Hiszpanii młodzież przybywała samolotami. Z Francji czy Włoch pielgrzymi przyjechali autokarami. W nich – jak mówią – „też było głośno i radośnie”. Najważniejsze było pozytywne nastawienie.

A u nas wolontariusze przygotowywali powitalne transparenty. W ostatnie dni praca w sztabach ŚDM niemalże paliła się im w rękach. Dało się zauważyć trud włożony w dekorację nie tylko miejsc przyjęcia gości, ale całych miejscowości. Wszędzie było dużo kolorowych flag z logo ŚDM oraz flag krajów, z których pochodzili przyjezdni. Atmosfera napięcia i oczekiwania udzielała się niemal wszystkim. Koordynatorzy dzwonili, aby upewnić się, czy z przyjeżdżającymi wszystko było w porządku, a ci z drogi ku Polsce wysyłali coraz to nowsze zdjęcia informujące, gdzie aktualnie są i co po drodze oglądają. Internet żył ich życiem.

Przyjęci w rodzinach

Stare polskie przysłowie „Gość w dom, Bóg w dom” zostało urzeczywistnione. Młodzi pielgrzymi byli przyjęci przez mieszkańców Sandomierza (Hiszpanie), Ostrowca Świętokrzyskiego i Staszowa (Kanadyjczycy), Tarnobrzega (Francuzi), Stalowej Woli (Francuzi, Włosi i goście z Wybrzeża Kości Słoniowej) oraz Janowa Lubelskiego (Włosi), natomiast gośćmi z Ukrainy zajęli się młodzi z Majdanu Królewskiego – miejscem noclegowym stał się ośrodek Caritas w Bojanowie. Wszyscy mogli skorzystać z naszej gościnności.

Reklama

Okazało się, że bardzo wiele rodzin otworzyło swoje mieszkania, a co za tym idzie – serca, przed młodymi pielgrzymami z całego świata. Marzena i Roman z Janowa Lubelskiego, którzy przyjęli dwóch Włochów, mówili: – Dzieci nasze korzystały z gościny podczas pielgrzymek pieszych do Częstochowy. Przyjmowaliśmy młodzież podczas diecezjalnych Dni Młodzieży. I zawsze jak nam ktoś zaproponuje przyjęcie pod swój dach gości, to nie odmawiamy. Mamy dobre warunki mieszkaniowe i możemy tym miejscem się podzielić. Poza tym lubimy, jak dom tętni życiem. Przed ich przyjazdem otoczyliśmy te osoby naszą modlitwą. Codziennie oddawaliśmy Bogu ŚDM w naszej modlitwie małżeńskiej – mówią państwo Tomczykowie.

Rodziny przyjmujące gości proszone były o zapewnienie im posiłków w dniach, które młodzi mieli spędzać na miejscu. Przedstawiciele rodzin zapraszani byli, aby uczestniczyć razem z nimi w punktach programu ustalonych przez parafię. Rodziny i przedstawiciele parafii, które przyjmowały młodych, postarały się również o drobny upominek dla gości.

Pierwsze kroki

Najwcześniej przybyli goście z Ukrainy. Miejscem docelowym był dla nich Bojanów, ale przedtem zawitali do Majdanu Królewskiego. Po obiedzie przyszedł czas na zwiedzanie muzeum kard. Adama Kozłowieckiego w Hucie Komorowskiej, a po nim – na wyjazd do Stalowej Woli i przeżywanie w konkatedrze wraz z mieszkańcami miasta i innymi przybyłymi nabożeństwa sprawowanego w kilku językach, któremu przewodniczył bp Marc Millet z diecezji Bayonne we Francji. Towarzyszyli mu bp Krzysztof Nitkiewicz i bp Edward Frankowski. Po nabożeństwie grupy przydzielone do poszczególnych parafii w wyznaczonym przez organizatorów miejscu miały agapę z zabawami integracyjnymi, które trwały do późnych godzin nocnych.

Włosi od modlitwy w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej i Różańcowej zaczęli swój pobyt w Janowie Lubelskim, natomiast przedstawiciele wolontariuszy z Sandomierza swoich hiszpańskich gości odbierali z lotniska w Warszawie. Pozostali pielgrzymi sami dojechali do przydzielonych im miejsc zakwaterowania.

W związku ze Światowymi Dniami Młodzieży i jubileuszem 800-lecia Zakonu Dominikańskiego, w dniach 11-31 lipca w Polsce przebywały relikwie bł. Pierre Georgia Frassatiego (całe ciało w trumnie). Na trasie peregrynacji relikwii tego patrona młodzieży i studentów znalazł się również Tarnobrzeg. 20-21 lipca relikwie można było uczcić u Ojców Dominikanów w Tarnobrzegu.

Czas na integrację

Wszędzie spotkania rozpoczęły się od porannej modlitwy – Jutrzni. Dzień dla większości grup oscylował wokół sanktuarium na Świętym Krzyżu. Organizatorzy przygotowali tam wspólne zajęcia dla przyjezdnych.

Trochę inaczej dzień wyglądał u gości w Tarnobrzegu i Janowie Lubelskim. Spędzili go, zwiedzając miejscowe atrakcje, a zakończyli piknikiem rodzinnym lub w kompleksie wypoczynkowym Zoom Natury. Natomiast część osób przebywających w Stalowej Woli wyjechała na spływ kajakowy.

Zakończenie dnia wszędzie było podobne – modlitwy, wieczór uwielbienia czy nabożeństwo intermedialne. Ale było też na sportowo: mecz w siatkówkę czy spotkanie integracyjne przygotowane przez Nadleśnictwo Staszów. Gościom opowiadano, na czym polega praca leśnika, mogli też przejechać się bryczką i skosztować smakołyków z grilla.

Poznawali okolicę

Piątek dla młodych rozpoczął się modlitwą, po której sandomierzanie chcieli swoim gościom pokazać, co mają godnego zobaczenia w mieście. Okolice miejsca zamieszkania zwiedzali również przebywający w Ostrowcu Świętokrzyskim i Staszowie. Goście z Tarnobrzega ruszyli do Lublina i zwiedzali obóz koncentracyjny na Majdanku, a Francuzi przebywający w Stalowej Woli udali się do Auschwitz. Przybysze z Ukrainy byli w Kolbuszowej, Łańcucie i Leżajsku. Dla Włochów zorganizowano zajęcia w Gierłachach (Nadleśnictwo Lasów Janowskich). Włosi z janowiakami rozpoczęli dzień od Mszy św., której przewodniczył Biskup Ordynariusz.

Po południu dla większości był czas na zajęcia sportowe, a dzień kończył się nabożeństwami z procesjami po miastach. Były wieczory miłosierdzia z możliwością przejścia przez Bramę Miłosierdzia czy udział w międzyparafialnym nabożeństwie Drogi Krzyżowej.

Dzień Wspólnoty

Sobota to dzień wspólnego spotkania pielgrzymów ŚDM oraz młodych z całej diecezji. Uczestniczyło w nim ponad 4 tys. osób. Na rynku Starego Miasta stanęła scena, na której przybywający zagraniczni pielgrzymi mieli zaprezentować swoje grupy i opowiedzieć o swoim kraju i kulturze. Młodzi mogli także zwiedzić najciekawsze zabytki i miejsca Sandomierza. Drugim miejscem spotkania były sandomierskie Błonia. Na obu miejscach przybywających witali członkowie grupy wodzirejskiej Trio z Rio. Właśnie tam ruszył największy polonez, jaki zatańczono kiedykolwiek w mieście. Najpierw młodzi w kilku językach modlili się Koronką do Bożego Miłosierdzia. Centralnym punktem spotkania była Msza św. na placu, gdzie przed 17 laty celebrował ją papież Polak Jan Paweł II. Mszy św. przewodniczył abp Marie Daniel Dadiet z Wybrzeża Kości Słoniowej, a wraz z nim Eucharystię sprawowali biskupi przybyli z młodymi pielgrzymami do naszej diecezji, bp Jan Ozga z Kamerunu oraz bp Krzysztof Nitkiewicz i bp Edward Frankowski. Podczas homilii bp Michel Dubost z diecezji Évry we Francji przypomniał młodym główną ideę ŚDM, wezwanie do świętości. – Niemal przez wszystkie Światowe Dni Młodzieży przewija się hasło „Świętymi bądźcie”. Ich inicjator św. Jan Paweł II wielokrotnie namawiał, zapraszał, a nawet błagał młodych, aby uczynili wysiłek bycia świętymi. Dziś Chrystus zaprasza i nas do tego, abyśmy podjęli ten wysiłek.

Po Eucharystii na scenie na rynku Starego Miasta odbył się koncert zespołu TGD, natomiast wieczorem na Błoniach były wspólne zabawy, pokaz Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej i koncert uwielbienia.

Niedzielne świętowanie

Niewątpliwie Msza św. w parafiach, które gościły młodzież, była centralnym punktem niedzielnego świętowania. Ale ten dzień wyróżniał również wspólny obiad zjedzony z rodzinami gospodarzy.

Popołudnia spędzano różnie. W Sandomierzu goście wyruszyli na rejs statkiem po Wiśle, mogli postrzelać z łuku pod Zamkiem czy wziąć udział w pikniku przy kościele św. Jakuba. Kanadyjczycy zwiedzali Szydłów i wzięli udział w turnieju rycerskim. Francuzi wypoczywali nad Jeziorem Tarnobrzeskim i wzięli udział w festynie wraz z rodzinami. W janowskim nadleśnictwie postanowiono pogrillować, a dla gości z Ukrainy wolontariusze z Majdanu Królewskiego zorganizowali wspólne zabawy w ogrodach plebańskich. Spotkania poobiednie były również okazją do podziękowań, wymiany symbolicznych upominków i mnóstwa radości. Na wieczór natomiast większość gości i ogromna liczba osób z diecezji zjechała do Stalowej Woli. Tam miasto zorganizowało koncert Piotra Rubika z zespołem.

W stronę Krakowa

Niektórzy już z samego świtu wyruszali w stronę Krakowa. Pielgrzymi nocujący w Sandomierzu i Stalowej Woli postanowili po drodze wstąpić jeszcze do Częstochowy. W innych miejscach dzień rozpoczynano od Mszy św. Był to czas pożegnań, a w niektórych miejscach młodzi dzielili się wrażeniami z tych kilku niezwykłych dni.

Trwały ślad ŚDM

To od młodzieży wyszedł pomysł, by jednym z trwałych śladów pozostawionych po przygotowaniach i przeżyciach związanych ze Światowymi Dniami Młodzieży była praktyczna realizacja słów z Ośmiu Błogosławieństw: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. 23 lipca, w czasie sandomierskiego Dnia Wspólnoty, były zbierane ofiary dla tarnobrzeskiego hospicjum św. Ojca Pio. Natalia Bełz, odpowiedzialna za wolontariuszy ŚDM, informuje: – Jako młodzi ludzie możemy się podzielić z bliźnimi tym, co mamy. Nasze środki, np. kieszonkowe, czy oszczędności, ofiarujemy bliźniemu, który bardziej tego potrzebuje. Gdy dajemy coś bezinteresownie, nie oczekując, że dostaniemy coś w zamian, sprawia nam to dużo radości. Widzimy tego efekty, bo pomagając, zmieniamy otaczający nas świat, ale też zmieniamy się sami, wewnętrznie – mówiła Natalia w spocie, który ukazał się w Internecie.

Miłosierdzie czynione w praktyce jest odpowiedzią na apel Ojca Świętego Franciszka w Roku Miłosierdzia. Działanie Hospicjum św. Ojca Pio będzie nam przypominać Dni w Diecezji i ŚDM w Krakowie. A jednocześnie będzie to trwały owoc hojności młodych.

Tagi:
Dni w diecezjach

Reklama

Młodzież nie może żyć bez Eucharystii

2017-08-03 11:17

Magdalena Kopiwoda, Marianna Mucha
Edycja toruńska 32/2017, str. 1, 4-5

„Nie możemy żyć bez Eucharystii” to hasło tegorocznych Diecezjalnych Dni Młodzieży, które odbyły się po raz czwarty w Hartowcu. DDM w naszej diecezji organizowane są w formule zbliżonej do wyjazdowych rekolekcji, połączonych ze wspólną zabawą na koncertach i warsztatach tanecznych. Ich celem jest pogłębienie relacji z Jezusem. Są również okazją do wspólnego przeżywania wiary i dzielenia się radościami i problemami z ludźmi w tym samym wieku, którzy przeżywają podobne doświadczenia

Renata Czerwińska/Katolicki Toruń
Dla wielu młodych uczestnictwo w rekolekcjach w Hartowcu sprawiło, że ich wiara na nowo ożyła i pogłębiła się

Można powiedzieć, że mimo iż Dni Młodzieży odbyły się w dniach 20-23 lipca, to przeżywaliśmy w ich trakcie 3 dni okresu Wielkiej Nocy. W czwartek miał miejsce obrzęd obmycia nóg, w piątek adoracja krzyża, w nocy z soboty na niedzielę exodus – symboliczne wyjście z niewoli egipskiej, które dla nas przyjęło formę przejścia dookoła jeziora. Przed przemarszem jedliśmy przaśny chleb oraz piliśmy gorzkie zioła, aby doświadczyć choć w niewielkim stopniu tego, czego doświadczał naród wybrany. W trakcie wędrówki czytaliśmy Słowo Boże z liturgii Wielkiej Soboty. O północy odbyła się Msza św.

Modlitwa i taniec

W programie DDM, jak co roku, znalazły się katechezy, modlitwa uwielbienia, Eucharystia, warsztaty tańców lednickich prowadzone przez s. Krzysztofę ze Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej. DDM to także czas koncertów. W tym roku wystąpili Siewcy Lednicy oraz Tau. Uczestniczyliśmy w konferencjach prowadzonych przez Dobromira „Maka” Makowskiego, rapera i ewangelizatora, a także kapłanów: ks. Michała Dąbkowskiego, o. Tomasza Chmielewskiego OSPPE oraz ks. Dawida Wasilewskiego. Codzienne spotkania w grupach pozwalały nam poznawać lepiej siebie oraz zacieśniały relacje z Bogiem. W ciągu dnia można było także skorzystać z adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy. Nabożeństwo pokutne i spowiedź były dla nas wyjątkowym i głębokim przeżyciem. Wysłuchaliśmy pięknego świadectwa towarzyszących nam w tym roku sióstr ze Wspólnoty Błogosławieństw, pełnych Bożej radości s. Barbary i s. Faustyny. Ostatniego dnia przybył do nas bp Józef Szamocki, który przewodniczył niedzielnej Eucharystii. Mimo że tego dnia pogoda była deszczowa, w naszych sercach było słonecznie i radośnie.

Wielu uczestników przybyło do Hartowca po raz pierwszy, inni to stali bywalcy. Ewelina, która na DDM była po raz drugi, mówi: – Uczestnictwo w tych rekolekcjach sprawiło, że moja wiara na nowo ożyła i pogłębiła się. Dodaje, że nie żałuje ani chwili spędzonej w Hartowcu, i bardzo cieszy się, że nie zwiodły ją podszepty złego ducha, aby w tym roku nie jechać. Ci, którzy byli po raz pierwszy, podkreślali, że zaskoczyła ich otwartość innych uczestników oraz ich radość i że czuli się dzięki innym jak w dużej rodzinie, w której każdy jest serdeczny i gotowy służyć pomocą.

Jedni dla drugich

Młodzież nocowała w pobliskich szkołach w Hartowcu, Rybnie, Grodzicznie, remizie strażackiej w Ostaszewie i u rodzin. – Mieszkańcy i gospodarze szkół otworzyli przed nami nie tylko drzwi swoich domów, lecz także swoje serca – wspomina jedna z uczestniczek.

W Diecezjalnych Dniach Młodzieży uczestniczyło 400 osób. Już na kilka dni przed DDM do Hartowca przybyło 30 wolontariuszy, aby wszystko przygotować przed przybyciem młodzieży. Licznie pojawili się kapłani. Niektórzy byli z młodzieżą przez cały czas spotkania, inni pojawiali się w miarę możliwości, w zależności od obowiązków na parafiach. Niestrudzenie z wielką miłością i radością posługiwali uczestnikom. Byli też z nami klerycy z Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu oraz wolontariusze z Hartowca i okolic.

Wszystkim, którzy włączyli się w przygotowanie DDM, w szczególności proboszczowi parafii w Hartowcu ks. kan. Sławomirowi Skonieczce, gospodarzowi czwartych DDM, ks. Arturowi Szymczykowi, diecezjalnemu duszpasterzowi młodzieży, oraz wszystkim kapłanom, którzy byli z nami przez te 3 dni, z całego serca dziękujemy i składamy serdeczne „Bóg zapłać!”. A wszystkim uczestnikom życzymy wytrwania w głębokiej relacji z Panem oraz wielu radosnych dni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odprowadzeni z miłością

2019-10-15 22:43

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Ceremonia pochówku odbyła się dziś na Cmentarzu Osobowickim, poprowadził ją o. Jozafat R. Gohly OFM – najpierw w kaplicy cmentarnej odprawił Mszę św., a później nabożeństwo żałobne przy wspólnym grobowcu dzieci. W homilii dziękował za modlitwę i wzajemne wspieranie się w trudnej próbie jaką jest strata dziecka.

– Macie prawo płakać, macie prawo krzyczeć, macie prawo czuć żal, bunt i złość. Macie prawo nie rozumieć i szukać pociechy – mówił w homilii – macie też prawo przeżyć żałobę, każdy na swój sposób, ponieważ strata dziecka jest największym bólem, jakiego doświadczają rodzice. I nikt, nikt kto tego nie przeżył, nie zrozumie – tłumaczył. Zachęcał też, aby z tym bólem przychodzić do Maryi. – Ona też straciła Dziecko, jedynego Syna, rozumie wasz ból i cierpi razem z wami – mówił franciszkanin.

Zobacz zdjęcia: Urodzeni za wcześnie godnie pochowani


Po Eucharystii karawan zawiózł urnę z prochami dzieci na miejsce pochówku. Rodzice i towarzyszący im bliscy podążali w pogrzebowym kondukcie. Niektórzy nieśli kwiaty, znicze, niewielki figurki aniołów. Każdy niósł białą różę przygotowaną przez Siostry Boromeuszki. Na miejscu urna została umieszczona w białym woreczku i na długich wstążkach opuszczona do grobowca. Błogosławieństwo zakończyło ceremonię.

(Grobowiec w kwaterze 79 przedwcześnie narodzonych wieńczy rzeźba - to „Pomnik Dzieci Nienarodzonych II” wykonany przez słowackiego rzeźbiarza Martina Hudaćka.)

Oprócz rodziców, którzy niedawno przeżyli nagłą stratę dziecka i dziś żegnali się ze swoimi maluchami, byli też i tacy, którzy wcześniej złożyli szczątki swojego dziecka na cmentarzu a teraz każdego roku w Dniu Dziecka Utraconego przychodzą na wspólną modlitwę.

Była też mama, która straciła dziecko 29 lat temu. O wspólnym pochówku przeczytała w internecie i zapragnęła przyjść dziś na cmentarz, aby – w symboliczny sposób – pochować swojego malucha i pożegnać go, wreszcie, po tylu latach.

– Wie pani? Szłam dziś za urną i czułam się tak, jakbym wreszcie brała udział w pogrzebie mojego dziecka, jakby ono też było w tej urnie… Nosiłam tę stratę i ten ból przez 29 lat… Dopiero teraz będę mogła żyć normalnie, będzie miejsce, gdzie mogę przyjść i zapalić znicz. Wtedy, 29 lat temu, nie było takiej pomocy, kobieta poroniła, wracała do domu i miała żyć dalej. A przecież nie da się tak po prostu żyć dalej… – mówiła wzruszona.

Przez długi czas po zakończeniu ceremonii młodzi, obolali rodzice układali kwiaty, palili znicze, siedzieli objęci na pobliskich ławkach. Żegnali tych, na których czekali najbardziej na świecie.

Pochówki dzieci martwo urodzonych odbywają się we Wrocławiu od 2015 r. z inicjatywy Sióstr Boromeuszek. Udało się wypracować procedury, które regulują przechowywanie szczątków dzieci aż do czasu wspólnego złożenia we wspólnej mogile kilka razy do roku. W sytuacji, gdy dziecko umrze na terenie szpitala – w wyniku poronienia, albo zabiegu aborcji – ma szansę zostać skremowane i godnie pochowane na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Dziś złożono w mogile 17 urnę z prochami przedwcześnie narodzonych. Siostry Boromeuszki podają, że w grobowcu spoczywa już ok. 3 tys. dzieci. Wszystkich tych, którzy doświadczyli straty dziecka i potrzebują pomocy, jakiegokolwiek wsparcia zapraszają do Fundacji Evangelium Vitae. Więcej na http://fev.wroclaw.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem