Reklama

Młodzież przejmuje dziedzictwo

2016-08-03 09:26

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 32/2016, str. 22

Tomasz Lewandowski

W grudniu przed świętami, pracując nad projektem ornatów na ŚDM, dowiedziałem się, że część komórek w moim organizmie postanowiła się zbuntować i narobiła trochę zamieszania. Zbuntowały się i pojechały po bandzie, bo przekształciły się w nowotwór złośliwy” – te słowa Macieja Cieśli przeczytane przez jego brata Michała usłyszał papież Franciszek podczas spotkania z 15 tys. wolontariuszy w ostatnim dniu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

O zmarłym 2 lipca grafiku – wolontariuszu śDM – usłyszeliśmy z ust samego Ojca Świętego, gdy po raz pierwszy wyszedł do okna na Franciszkańskiej 3. Teraz Maciek przemówił do Papieża, do młodych zgromadzonych w Tauron Arena i do nas wszystkich.

„Okazało się, że ta odmiana raka bardzo mnie lubi – pisał. – Postanowiła pozwiedzać mój organizm i dodatkowo najechać moje płuca, liczniej niż Polacy najeżdżają na Chorwację podczas wakacji”.

Reklama

Dziękował za modlitwy i Msze św. w jego intencji, wyznawał, że modli się o cud. „Wielu z nas marzy o wielkich karierach, dużej rodzinie i sławie, samochodzie, awansie” – słuchali wzruszeni młodzi i nie mniej od nich poruszony Franciszek. „Ja od pół roku mam tylko jedno marzenie: chciałbym po prostu żyć. Chciałbym spędzić z wami kolejne ŚDM”.

Czy to świadectwa, czy konieczność skrócenia przedłużającego się spotkania sprawiły, że Papież zmienił plan i odłożył przygotowane wcześniej przemówienie, stwierdzając, że jest ono nudne. W spontanicznej wypowiedzi po hiszpańsku nawiązał do słów powitania biskupa bp. Damiana Muskusa, koordynatora śDM.

„Biskup w trakcie swojego wystąpienia powiedział wam – nie wiem, czy zrozumiecie to słowo: «un piropo» – komplement. Zrozumieliście? Powiedział wam komplement. Że jesteście nadzieją przyszłości. To prawda, ale pod dwoma warunkami”.

Te warunki to pamięć i odwaga.

„Młody człowiek pozbawiony pamięci nie jest nadzieją przyszłości” – mówił Papież, zalecając, aby młodzi rozmawiali ze swoimi dziadkami i osobami starszymi i korzystali z ich wielkiej mądrości.

„Drugi warunek – ciągnął Ojciec Święty: – Skoro jestem nadzieją przyszłości i pamiętam o przeszłości, to zostaje teraźniejszość.

Jaki mam być w teraźniejszości? Masz być odważny, śmiały, nie przestraszyć się. Wysłuchaliśmy świadectwa, będącego pożegnaniem naszego kolegi, którego pokonał rak. Chciał być tutaj z nami, ale nie udało mu się. Jednak był odważny: z odwagą stawił czoła i z odwagą dalej walczył, mimo najgorszych z możliwych okoliczności. Tego młodego człowieka nie ma tu dzisiaj, jednak ten młody człowiek zasiał nadzieję na przyszłość. Zatem w teraźniejszości: odwaga i śmiałość. Jasne?”.

Całe spotkanie odbyło się w obecności krzyża Światowych Dni Młodzieży oraz przywiezionego z Kalwarii Zebrzydowskiej cudownego wizerunku Najświętszej Maryi Panny, tego samego, przy którym wiele razy modlił się Lolek – biskup i kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Po raz ostatni – w sierpniu 2002 r., gdy przybył do Krakowa, aby konsekrować bazylikę Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Było to dwa tygodnie po Toronto, gdzie odbyły się ostatnie śDM z Janem Pawłem II.

Tamto spotkanie, podobnie jak obecne w Krakowie, było naznaczone lękiem. Po zamachu z 11 września 2001 r. liczba rejestracji gwałtownie spadła, podobnie stało się teraz po zamachach terrorystycznych w zachodniej Europie. Gdy Maciek Cieśla walczył z nowotworem, wydawało się, że olbrzymia przestrzeń w Brzegach (skrytykowana jeszcze mocno pod kątem bezpieczeństwa) będzie za wielka dla topniejącej liczby uczestników śDM. A jednak w niedzielny poranek 2,5 mln młodych ludzi wzięło udział w Mszy św. posłania. Wśród nich „Siewcy Lednicy” osieroceni przez zmarłego na trzy dni przed Wigilią Bożego Narodzenia o. Jana Górę. Byli oni jakby żywym potwierdzeniem owoców tamtych pierwszych Dni Młodzieży w Polsce, a jednocześnie żywym dowodem pamięci, która sięga w przyszłość.

Święty patron i inicjator śDM sam dał dowód tego, czym jest odwaga, o której mówił jego obecny następca. Od słów „Nie lękajcie się!” na progu pontyfikatu, przez zamach, po heroiczne odchodzenie z tego świata dał młodzieży inspirację, która trwa. Inspiracja ta u źródła ma dwa wezwania: do wiary, która przezwycięża lęk – „Jezu, ufam Tobie”, i do pamięci – „Maryjo, jestem, pamiętam, czuwam”.

Dziś dziedzictwo to przejmuje młodzież – obecna w Krakowie, modląca się, służąca (jak wolontariusze) i cierpiąca jak Maciek. Dlatego przekazanie symbolicznej iskry miłosierdzia przedstawicielom wszystkich kontynentów na zakończenie Mszy św. posłania nie było tylko gestem czy zachętą. Była to nasycona treścią obietnica, że stąd wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Pana Jezusa.

Niedziela – 31 lipca 2016 r.

Tagi:
ŚDM

Reklama

Diecezja kielecka: rusza sztafeta modlitewna przygotowująca do ŚDM w Lizbonie

2019-11-27 17:25

dziar / Kielce (KAI)

Od pierwszych dni Adwentu w diecezji kieleckiej rusza sztafeta modlitewna przygotowująca do Światowych Dni Młodzieży w Lizbonie, rozłożona na kolejne miesiące. Do modlitwy, czuwań, adoracji zaproszone są wszystkie parafie z dekanalnymi duszpasterzami młodzieży, zgromadzenia zakonne, ruchy i stowarzyszenia.

Tę inicjatywę podjęło Diecezjalne Centrum ŚDM z ks. Marcinem Boryniem – diecezjalnym duszpasterzem młodzieży, aby dobrze przygotować się do ŚDM w Lizbonie, które odbędą się w 2022 roku. Mottem spotkania będą słowa: „Maryja wstała i poszła z pośpiechem” (Łk 1,39). Ks. Boryń przypomina, że minął już prawie rok od Światowych Dni Młodzieży w Panamie, a Ojciec Święty Franciszek stawia przed nami nowe wyzwanie oraz zachęca, abyśmy wstali i poszli za Jezusem w dalszą drogę. - Ważne jest, by razem duchowo przygotowywać się do tego spotkania. Prosimy wspólnoty, ruchy i stowarzyszenia o włączenie się do tej inicjatywy– zachęca ks. Marcin Boryń. - Dniem modlitwy za ŚDM jest 13 dzień miesiąca, dlatego zapraszamy młodych z Kielc i okolic na Wesołą 54 do kościoła Akademickiego na Mszę świętą o godz. 18.30, a potem na spotkanie formacyjne – mówi.

Od 1 grudnia jako pierwsze będą się modliły parafie z dekanatu bodzentyńskiego z siostrami albertynkami i benedyktynkami ze Świętej Katarzyny, w styczniu kolej na parafie dekanatu bodzentyńskiego i buskiego. W lutym ŚDM obejmie modlitwą dekanat buski i chęciński.

Jak informuje ks. Boryń, forma modlitwy pozostaje dowolna: może to być Msza św., adoracja np. prowadzona przez młodych, różaniec lub jakakolwiek inna modlitwa. Kalendarium sztafety modlitewnej będzie publikowane co trzy miesiące.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rekolekcje adwentowe z ks. Pawlukiewiczem

2019-12-02 15:38

Salve NET

Czekamy na Pana Jezusa. Jakieś sprytne dziecko zauważyło, że przecież Pan Jezus jest cały czas w Kościele: i w tabernakulum, i jak ksiądz mówi kazanie. I jak ksiądz czyta Ewangelię, to czyta słowo Chrystusa. Chrystus jest obecny. Jak to więc jest, że my czekamy na kogoś, kto jest obecny? To jest wielka tajemnica, że Bóg jest i Bóg przychodzi - mówi ks. Piotr Pawlukiewicz.

youtube.com

Zapraszamy na pierwszy odcinek rekolekcji ks. Piotra, kolejne będą ukazywały się w każdy poniedziałek adwentu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem