Jr 26, 1-9 <- KLIKNIJ
Jeremiasz staje na dziedzińcu świątyni na początku panowania Jojakima. To zarazem centrum religijne i publiczne; przychodzą tu ludzie z miast Judy. Pan poleca prorokowi wypowiedzieć wszystko, niczego nie ujmując. Słowo Boga wchodzi więc w samo serce wspólnego życia - tam, gdzie religia spotyka się z władzą, opinią i interesem.
Orędzie dotyczy słuchania Prawa i proroków. Jeśli lud nie wróci do posłuszeństwa, świątynia stanie się jak Szilo, a miasto przestrogą dla narodów. Szilo było dawnym sanktuarium, które upadło; pamięć o nim przypominała, że o losie świętych murów rozstrzyga posłuszeństwo ludu. To słowo bardzo doniosłe. Jeremiasz staje w obronie prawdy o świątyni: obnaża złudzenie, jakoby sam kult dawał bezpieczeństwo bez nawrócenia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reakcja słuchaczy jest gwałtowna. Kapłani i prorocy chwytają Jeremiasza i wołają o śmierć. Prawdziwy posłaniec Boga zostaje oskarżony jak wróg sanktuarium. Tak działa serce przywiązane do religijnego znaku mocniej niż do wezwania do przemiany. Bóg grozi po to, by lud się zatrzymał. Nawrócenie wciąż jest możliwe. Słowo ostrzeżenia jest jeszcze łaską.
Mt 13, 54-58 <- KLIKNIJ
Reklama
Jezus wraca w rodzinne strony i naucza w synagodze. Słuchacze zdumiewają się Jego mądrością i znakami, lecz zdumienie szybko przechodzi w opór. Mieszkańcy przywołują Jego rodzinę, zawód, codzienne pochodzenie. Mateusz mówi o „synu cieśli”; greckie tektōn oznacza rzemieślnika, człowieka twardej, zwyczajnej pracy. Właśnie ta zwyczajność staje się dla słuchaczy przeszkodą. Wspomniani wśród zarzutów „bracia” Jezusa oznaczają w biblijnym nazewnictwie bliskich krewnych - tak wyjaśniał Hieronim w rozprawie przeciw Helwidiuszowi, broniąc wiary Kościoła w dziewictwo Maryi.
Ewangelista mówi, że „gorszyli się Nim”. Czasownik skandalizō oznacza potknięcie, które prowadzi do odrzucenia. Zewnętrzna znajomość zasłoniła im tajemnicę osoby Jezusa: znali Jego pochodzenie według ciała, a rozpoznanie, skąd przychodzi według woli Ojca, wymagało wiary. Dlatego pada zdanie o proroku pozbawionym czci we własnej ojczyźnie i we własnym domu. Ten motyw powraca w dziejach zbawienia wielokrotnie. Bliskość wymaga czujnego serca: zdolność posłusznego zdumienia trzeba w sobie stale odnawiać.
Mateusz dodaje, że Jezus nie uczynił tam wielu znaków z powodu ich niewiary. To zdanie odsłania naturę znaku: cud jest światłem dla wiary i zaproszeniem dla wolności. Swoje zadanie spełnia w sercu, które otwiera się wiarą. Można znać imię Jezusa, Jego historię i Jego dom. Trzeba jeszcze otworzyć serce na Jego słowo. Wtedy zwyczajność staje się miejscem objawienia.
