Jr 26,11-16.24 <- KLIKNIJ
Perykopa przenosi czytelnika w sam środek procesu sądowego, który rozegrał się na dziedzińcu świątyni jerozolimskiej na początku panowania Jojakima (ok. 609/608 przed Chr.), a więc w chwili, gdy po śmierci Jozjasza rozwiały się nadzieje związane z jego reformą. Rozdział 26 stanowi narracyjną paralelę do tzw. mowy świątynnej z Jr 7. Tam zachowała się treść wyroczni, tu - opis jej następstw. Kapłani i prorocy występują jako oskarżyciele i żądają kary śmierci, powołując się w domyśle na prawo o proroku głoszącym słowo, którego Pan mu nie zlecił (Pwt 18,20-22). W tle działa również lęk o świątynię jako gwarancję nietykalności miasta - dokładnie ta iluzja, którą Jeremiasz w swojej mowie rozbijał, wskazując na los Szilo.
Obrona proroka nie sięga po retorykę ani po prawnicze wybiegi. Jeremiasz odwołuje się do jednego faktu: „Pan mnie posłał”. Powtarza przy tym wezwanie do poprawy dróg i uczynków, ponieważ groźba prorocka nie jest wyrokiem zamkniętym, lecz narzędziem nawrócenia. Dopóki lud może się odmienić, dopóty sąd pozostaje zawieszony. Słowa o „krwi niewinnej” należą do języka prawa przymierza. Przelana bezpodstawnie, obciąża winą całe miasto i jego mieszkańców (por. Pwt 19,10; 21,1-9). Grzech wymiaru sprawiedliwości nigdy nie jest sprawą prywatną sędziów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Rozstrzygnięcie przynoszą przywódcy świeccy i część ludu. Rozpoznają, że oskarżony przemawiał w imię Pana - pełny rozdział wspomina jeszcze precedens Micheasza z Moreszet, na który powołali się starsi kraju. Ostatni werset wymienia Achikama, syna Szafana. Ród Szafana, związany ze znalezieniem księgi Prawa za Jozjasza (2 Krl 22), przez pokolenia osłaniał Jeremiasza; synem Achikama będzie później Godoliasz, opiekun proroka po upadku miasta. Ocalenie przychodzi więc nie przez cud, lecz przez człowieka, który w godzinie nacisku bierze na siebie odpowiedzialność. W ten sposób Bóg strzeże swojego słowa oraz swojego sługi.
Mt 14,1-12 <- KLIKNIJ
Mateusz przedstawia Heroda Antypasa, tetrarchę Galilei i Perei, jako człowieka wewnętrznie rozdartego. Wieść o Jezusie budzi w nim niepokój sumienia: „To Jan Chrzciciel powstał z martwych”. Władca, który kazał zgładzić proroka, nie umie uwolnić się od jego głosu - zabity świadek przemawia dalej. Ewangelista cofa się następnie do przyczyny uwięzienia. Jan upomniał tetrarchę z powodu związku z Herodiadą, żoną jego brata; Prawo Mojżeszowe oceniało taką relację jednoznacznie (Kpł 18,16; 20,21). Józef Flawiusz, który umieszcza egzekucję w twierdzy Macheront nad Morzem Martwym, dodaje motyw polityczny - obawę przed wpływem Jana na tłumy (Dawne dzieje Izraela XVIII). Oba świadectwa nie wykluczają się. Prorok, który nazywa grzech władcy po imieniu, zawsze staje się problemem politycznym.
Uczta urodzinowa, urządzona według obyczaju dworów hellenistycznych, obnaża moralną słabość pałacu. Taniec córki Herodiady, lekkomyślna przysięga, podszept matki, wzgląd na współbiesiadników… Z tych elementów, z których żaden nie wygląda na zbrodnię, rodzi się wyrok śmierci. Mateusz zaznacza, że król „zasmucił się”, lecz smutek bez decyzji sumienia niczego nie ratuje. Antypas wybiera zachowanie twarzy przed gośćmi. Głowa proroka podana na misie jest makabryczną parodią uczty - dwór, który nie znosi prawdy, potrafi ją jedynie skonsumować. Tradycja Ojców osądziła tę przysięgę jednoznacznie. Lepiej cofnąć złe słowo, niż je wypełnić. Izydor z Sewilli ujął to w regułę, przejętą później przez Dekret Gracjana: in malis promissis rescinde fidem - „w złych obietnicach cofnij wierność danemu słowu”, bo bezbożna jest obietnica, którą spełnia się zbrodnią.
Ostatnie zdania odzyskują powagę i ciszę. Uczniowie Jana zabierają ciało, grzebią je i idą z wiadomością do Jezusa. Ten ruch - od grobu mistrza ku Chrystusowi - wyznacza drogę każdego ucznia, a zarazem spina narrację. Na wieść o śmierci Jana Jezus oddali się na miejsce pustynne (14,13), gdzie odpowiedzią na przemoc stanie się chleb. Jan okazuje się poprzednikiem także w śmierci; jego los zapowiada drogę Tego, o którym Jezus powie, że Syn Człowieczy „będzie cierpiał od nich” (por. Mt 17,12).
