Iz 55,1-3 <- KLIKNIJ
Rozdział 55 zamyka Księgę Pocieszenia (Iz 40-55) i tworzy klamrę z jej początkiem: tam słowo Boga „trwa na wieki” (40,8), tu okazuje się skuteczne jak deszcz (55,10-11). Prorok woła niczym przekupień lub herold na placu targowym: „hôy” - okrzyk, który zatrzymuje przechodnia. Adresatami są spragnieni, ubodzy, pozbawieni środków - wygnańcy, którym Babilon oferował swoje dobra za cenę asymilacji. Bóg zaprasza ich do wody, chleba, mleka i wina, a więc do tego, co podtrzymuje życie, i do tego, co je czyni świętem. Paradoks zaproszenia polega na tym, że kupuje się tu „bez pieniędzy i bez zapłaty”: łaska uprzedza wszelką zasługę. Scena przypomina ucztę, na którą w Prz 9 zaprasza uosobiona Mądrość - słowo Boże samo jest pokarmem.
Pytanie o srebro wydawane na to, co nie jest chlebem, dotyka ludzkich iluzji każdej epoki. Człowiek potrafi zainwestować całe życie w rzeczy, które nie sycą. Dlatego prorok trzykrotnie wraca do słuchania: „Słuchajcie”, „nakłońcie ucha”, „słuchajcie, a dusza wasza żyć będzie”. W idiomie biblijnym słuchać znaczy więcej niż rejestrować dźwięki - znaczy wejść w posłuszeństwo przymierza, jak w codziennym Szema Israel.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Werset trzeci otwiera perspektywę Dawidową: „zawrę z wami wieczyste przymierze - niezawodne łaski dla Dawida” (chasdê Dawid). Po upadku dynastii obietnice dane królowi nie wygasają, lecz zostają rozciągnięte na cały lud; egzegeci mówią tu o „demokratyzacji” przymierza Dawidowego. Z ruin monarchii rodzi się nadzieja mesjańska, a liturgia niedzielna słusznie ustawia ten tekst przed Ewangelią o rozmnożeniu chleba. Bóg, który karmi darmo, zasiada ze swoim ludem do stołu.
Rz 8,35.37-39 <- KLIKNIJ
Fragment stanowi kulminację ósmego rozdziału Listu do Rzymian i całej jego pierwszej części. Bezpośrednio wcześniej Paweł posłużył się językiem sądowym: kto oskarży wybranych Boga, kto potępi, skoro Chrystus umarł, zmartwychwstał i wstawia się za nami (8,31-34)? Teraz pytanie przechodzi z sali sądowej w sam środek egzystencji: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?”. Katalog zagrożeń - utrapienie, ucisk, prześladowanie, głód, nagość, niebezpieczeństwo, miecz - nie jest figurą retoryczną; pokrywa się z tym, co Apostoł wylicza jako własne doświadczenie (2 Kor 11,23-27), i z realiami wspólnot żyjących pod presją. Opuszczony przez lekcjonarz werset 36 cytuje Ps 44: „z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień” - skarga Izraela staje się modlitwą Kościoła.
Reklama
Na to tło pada czasownik hypernikōmen: „odnosimy pełne zwycięstwo”, dosłownie - zwyciężamy ponad miarę. Chodzi o udział w zwycięstwie „dzięki Temu, który nas umiłował”; jego kształtem w historii jest wytrwanie. Druga część perykopy rozszerza spojrzenie na cały kosmos w serii przeciwstawnych par: śmierć i życie, aniołowie i zwierzchności, rzeczy teraźniejsze i przyszłe, wysokość i głębia. Dwa ostatnie terminy (hypsōma, bathos) mogły oznaczać w ówczesnym języku również pozycje ciał niebieskich - moce astralne, którym starożytność przypisywała władzę nad losem. Paweł ogarnia je wszystkie jednym słowem: „ani jakiekolwiek inne stworzenie”. Granica przebiega między Stwórcą a stworzeniem - i nic, co stworzone, nie może odłączyć wierzącego od miłości Boga, „która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Miłość Boga jest tu osobą i wydarzeniem paschalnym; dlatego trwa, gdy wszystko inne się chwieje. Jan Chryzostom czytał ten hymn jak autoportret Pawła. Dla Apostoła jedno tylko było straszne - odpaść od miłości Chrystusa; przy tej jednej groźbie wszystko inne, nawet śmierć, ważyło niewiele.
Mt 14,13-21 <- KLIKNIJ
Mateusz wiąże rozmnożenie chleba z wiadomością o śmierci Jana. „Gdy Jezus to usłyszał, oddalił się stamtąd łodzią na miejsce pustynne”. Greckie erēmos kieruje myśl ku pustyni wyjścia - przestrzeni próby, ale i spotkania z Bogiem, w której Izrael otrzymywał mannę. Tłumy uprzedzają Jezusa, idąc pieszo wzdłuż brzegu. Ewangelista opisuje Jego reakcję czasownikiem splanchnizomai, oznaczającym poruszenie do głębi wnętrzności. Współczucie Jezusa jest decyzją, która najpierw uzdrawia chorych, a potem karmi głodnych.
Wieczorem uczniowie proponują rozwiązanie rozsądne: odesłać ludzi, niech każdy radzi sobie sam. Jezus odpowiada poleceniem, które stanie się kartą posługi Kościoła: „Wy dajcie im jeść”. Pięć chlebów i dwie ryby to inwentarz ubóstwa - i dokładnie z tego ubóstwa, oddanego w ręce Chrystusa, zaczyna się obfitość. Sekwencja gestów: spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał, dawał - powróci niemal dosłownie w opisie Ostatniej Wieczerzy (Mt 26,26). Pierwotny Kościół czyta tę scenę jako katechezę eucharystyczną, a zarazem słyszał w niej pamięć o mannie (Wj 16) i o cudzie Elizeusza, który dwudziestoma chlebami nakarmił stu ludzi (2 Krl 4,42-44); tutaj miara zostaje przekroczona wielokrotnie.
Dwanaście koszów ułomków odsyła do dwunastu pokoleń Izraela i do grona Dwunastu: dar obejmuje cały lud i przewyższa potrzebę, nic też nie ginie. Liczba pięciu tysięcy mężczyzn, „nie licząc kobiet i dzieci”, dopełnia obrazu zgromadzenia całego Izraela na uczcie, którą Izajasz zapowiadał jako ucztę na górze dla wszystkich ludów (Iz 25,6). Po śmierci proroka nie następuje odwet ani ucieczka w rozpacz - następuje chleb. Taka jest odpowiedź Mesjasza na przemoc świata.
