Reklama

Chcą korespondować

5961. Danuta

Jestem samotną emerytką, l. 66, ze średnim wykształceniem, ceniącą wartości chrześcijańskie. Mam spokojne usposobienie, jestem uczciwa i odpowiedzialna. Pracowałam w służbie zdrowia. Lubię przyrodę, kontakty z ludźmi, interesuję się sztuką, poezją, psychologią. Ponieważ bardzo dokucza mi samotność, chętnie poznałabym uczciwą, kulturalną osobę, którą mogłabym przyjąć do wspólnego zamieszkania.

5962. Czytelniczka z Mazowsza

Mam 68 lat, jestem katoliczką. Lubię książki, muzykę, kocham przyrodę. Trochę dokucza mi samotność. Jeśli czujesz podobnie – napisz. Wymienimy się myślami, radościami, smutkami, doświadczeniami życiowymi. Choć na chwilę oderwiemy się od szarej codzienności. Proszę o listy, najchętniej od osób z okolic Warszawy, ale nie tylko.

5963. Marzena z woj. mazowieckiego

Mam 38 lat, jestem panną, praktykującą katoliczką. Jestem osobą rodzinną, z zasadami. Mam wykształcenie wyższe, pracuję. I mam nadzieję, że przez „Niedzielę” poznam szczerego i kulturalnego przyjaciela.

Reklama

5964. Czytelniczka z woj. lubelskiego

Emerytka, l. 70, wierząca i praktykująca, czuła i szczera. Lubię ogród i pracę w nim. Nie szukam przygód, mogę zmienić miejsce zamieszkania. Poznam kogoś najchętniej z okolic Lublina.

5965. Tomasz z Krakowa

Mam 33 lata, jestem kawalerem, praktykującym katolikiem. mam średnie wykształcenie, pracuję zawodowo. Pragnę poznać osobę dobrą, uczciwą, katoliczkę.

Uwaga! Czytelnicy nawiązują kontakty z osobami ogłaszającymi się na własną odpowiedzialność.

2016-08-24 09:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wierni pustelnicy

2020-07-08 08:40

Niedziela Ogólnopolska 28/2020, str. VIII

pl.wikipedia.org

O kim mowa? O świętych Andrzeju Świeradzie i Benedykcie, których liturgiczne wspomnienie obchodzimy 13 lipca.

Pierwszy pochodził najprawdopodobniej z okolic Krakowa. Swoją drogę życiową odnalazł jednak na Węgrzech, w benedyktyńskim klasztorze św. Hipolita na górze Zabor nieopodal Nitry. Pełnił tam różne funkcje. Wcześniej zaś wiódł żywot pustelnika. Po ukończeniu 40 lat powrócił do dawnego stylu życia, w łączności jednak z macierzystą placówką zakonną. W odosobnieniu karczował las. Słynął z umartwień, m.in. postów. Ponadto, jak podają jego biografowie, nawet podczas snu stosował praktyki pokutne, np. siadał na pieńku, by nie zasnąć.

Być może obecnie tego typu zachowania wydają się niezrozumiałe, ale w czasach średniowiecza były czymś oczywistym dla tych, którzy pragnęli osiągnąć ideał świętego życia. W każdym razie św. Andrzej zmarł przedwcześnie właśnie na skutek umartwień.

Święty Benedykt był uczniem św. Andrzeja i wzorował się na swoim mistrzu. Wychwalał jego cnoty i naśladował w umartwieniach. Prawdopodobnie także pochodził z naszych ziem. Został zamordowany w pustelni przez bandytów. Według przekazów, jego ciało wrzucono do rzeki Wag (dzisiejsza Słowacja). Przez rok miał go strzec orzeł, dlatego też odnaleziono je w nienaruszonym stanie.

Relikwie obu pustelników znajdują się w kaplicy św. Barbary w katedrze św. Emerama w Nitrze. To drudzy w kolejności Polacy wyniesieni do chwały ołtarzy – nastąpiło to w roku 1083; pierwszymi byli międzyrzeccy kameduli (Izaak, Mateusz i Krystyn).

Warto wiedzieć, że na naszych ziemiach kult św. Andrzeja jest bardzo żywy w Tropiu. Do tego miejsca ściągają liczni pątnicy, przede wszystkim z Sądecczyzny i Słowacji, ale nie brakuje też pielgrzymów z innych części Polski i Europy. W Tropiu znajduje się cudowne źródełko, z którego św. Andrzej Świerad miał czerpać wodę – ma ona teraz szczególną moc uzdrawiania. Przepiękny kościół w tej miejscowości szczyci się jego relikwiami sprowadzonymi z węgierskiej Nitry.

„Najłaskawszy Boże, Ty sprawiłeś, że święci Andrzej i Benedykt oddali się Tobie samemu przez podziwu godną wstrzemięźliwość i wytrwałą surowość życia; spraw za ich wstawiennictwem, abyśmy przez nieustanną pokutę usunęli grzech z naszych serc i oczyszczoną duszą służyli Tobie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

CZYTAJ DALEJ

Łódź uczciła dwudziestolecie śmierci Jana Karskiego

2020-07-14 08:55

[ TEMATY ]

Łódź

Jan Karski

Jan Karski Society

W murach archikatedry łódzkiej pw. świętego Stanisława Kostki uczczono 12 lipca br. dwudziestą rocznicę śmierci jednego z najwybitniejszych łodzian, legendarnego emisariusza Jana Karskiego. Uroczystą Mszę św. w intencji bohatera i jego działa, które wpisało go do historii celebrował ordynariusz archidiecezji łódzkiej arcybiskup Grzegorz Ryś.

W homilii poświęconej bohaterowi zwracał uwagę na motywację jego działania zmierzającego do ocalenia z Holokaustu wszystkich Żydów, jakich tylko da się uda. Ważyła na tym formacja religijna nakazująca nie tylko traktowanie jako grzech śmiertelny mordowania narodu przez który Bóg się ludziom objawił, nie tylko współdziałania w tej zbrodni ludzi podłych, ale nawet obojętności na ten fakt polskich katolików. Ważyło na tym przygotowanie do roli emisariusza: inteligencja, znakomita pamięć, znajomość języków obcych i Europy, odwaga. Przede wszystkim jednak siła moralna i głęboka wiara w to, co robi.

Arcybiskup nawiązywał do łódzkiej biografii bohatera i kultu, jakim otaczany jest rodzinnym mieście. Także dumy Łodzi ze swego "wielkiego syna". Dumny jest z niego także Kościół bowiem wojenne dzieło Karskiego z nauki tego Kościoła było wywiedzione.

W drugiej części uroczystości dokonano wręczenia tegorocznej Nagrody Orła Jana Karskiego dominikaninowi ojcu Ludwikowi Wiśniewskiemu, charyzmatycznemu duszpasterzowi, opozycjoniście w czasach PRL, dziś odważnie zabierającego głos we wszystkich najważniejszych kwestiach nurtujących polskie społeczeństwo i Kościół.

W laudacji napisanej przez Waldemara Piaseckiego przypomniano motto jakie ustanowił dla swojej Nagrody Orła Jan Karski: „Dla tych, którzy godnie nad Polską potrafią się zafrasować” oraz motywację uhonorowania laureata: „za odwagę serca i sprawiedliwość rozumu w zmaganiach o Kościół i Polskę”. Powiązanie obu tych sentencji było wywodzone w prezentacji działalności ojca Ludwika.

W planie społecznym poprzez działalność opozycyjną poczynając od historycznego listu otwartego dominikanina do Edwarda Gierka z 1976 roku po zaangażowanie w ruch przemian solidarnościowych, które doprowadziły do transformacji 1989 roku. Zaś obecnie, poprzez konsekwentne piętnowanie wszechobecnej wzajemnej nienawiści i podziałów dewastujących i deprawujących życie publiczne i polityczne. Nienawiść prowadzi do zbrodni czego przykładem był mord na Pawle Adamowiczu.

W planie religijnym, za odważne wskazywanie zła trapiącego Kościół i zmagań o jego odnowę. "Jakiej odwagi tych zmagań trzeba by w liście do biskupów pisać: „Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrześcijaństwo. I nie jest to wynik propagandy libertyńskiej, zabiegów kół masońskich czy międzynarodowych spisków. Chrześcijaństwo wykorzeniamy my sami, duchowni i najgorliwsi członkowie Kościoła, własnymi rękami i na własne życzenie`. Pośród przyczyn dostrzega pychę i poczucie wyższości wobec wiernych, pokusę łączenia Kościoła i jakiejkolwiek konkretnej partii lub opcji politycznej czy zło zjawiska pedofilii, przed którą Kościół nie zdołał się obronić, a co wyplenić stara się Ojciec Święty Franciszek. Ileż odwagi bólu trzeba by mówić wiernym: `Jestem przerażony tym co się dzieje w Kościele. To co dochodzi do nas możemy potraktować jako klęskę, lub jako dar. To co przeżywamy i to co mnie smuci traktuję jako dar, który ma nas pobudzić wszystkich, ma spowodować, że ludzie wierzący, świeccy wezmą sprawy Kościoła w swoje ręce bardziej niż dotąd. Może w tym całym jakimś chaosie jest to jakiś dar, który spowoduje, że nasza wiara w Pana Jezusa się oczyści`. Ta szczerość musi budzić głęboki szacunek. Oczywiście u wielu entuzjazmu nie wzbudza" - czytamy w laudacji.

Kapituła przypomniała również, ze w gronie uhonorowanych Nagrodą Orła Jana Karskiego, Kościół reprezentowany jest obficie. Już pierwszy Orzeł lądował w rękach ks. prof. Józefa Tischnera. Zaś inne trafiały do kard. Stanisława Dziwisza, abp Alfonsa Nossola, bp Tadeusza Pieronka czy "Tygodnika Powszechnego". Także jednak do ks. Grzegorza Pawłowskiego, urodzonego jako Jakub Hersz Griner, cudem ocalałego z Holokaustu polskiego Żyda, który wybrał trudną drogę katolickiego kapłana w Izraelu. Także ks. Ibrahima al-Sabbagha, heroicznego proboszcza parafii w ogarniętym wojną syryjskim Aleppo. Można wynieść z tej listy z jaką wizją Kościoła identyfikował się Patron i twórca Nagrody i jaką drogą stara się Jego śladami podążać Kapituła. Konkluzja brzmiała: „Tegoroczna Nagroda dla Ojca Ludwika Wiśniewskiego mieści się w tym nurcie w sposób oczywisty i zupełny”.

Statuetkę Orła wręczył laureatowi członek Kapituły abp Grzegorz Ryś, zaś dyplom Edwarda Natkańska, siostra cioteczna Jana Karskiego, Jerzy Kozielewski, stryjeczny wnuk bohatera i Jacek Woźniak sekretarz Towarzystwa Jana Karskiego.

Dziękując za wyróżnienie, najwyraźniej wzruszony ojciec Ludwik mówił, że nie jest pewien czy na nie zasłużył. Dodał, że w swym życiu stara się na miarę swych sił i sumienia służyć budowaniu Wspólnego Domu – Ojczyzny i Wspólnego Domu – Kościoła. Nagroda, którą stworzył Jan Karski będzie mu w tym pomocą. Bohaterowi poświęcił wiele słów ludzkiego dobra i historycznej sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję