Duchowym przewodnikiem pielgrzymów był św. Franciszek z Asyżu, w 800. rocznicę jego śmierci. - Rozważaliśmy Słowo Boże w oparciu o nauki św. Franciszka - zaznaczył ks. Przemek Kaziszyn. Kapłan podkreślił również, że najbardziej inspirujący jest styl życia Świętego z Asyżu oraz słowa: „Idź i odbuduj mój Kościół”.
- Szliśmy, poznając życie św. Franciszka i ucząc się od niego spojrzenia na Boga i świat. Św. Franciszek nie tylko mówił o pokoju i dobru, ale przede wszystkim pokazywał je swoim życiem - mówił ks. Adam Paprota, kierownik pielgrzymki
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Abp Andrzej Przybylski, który niósł relikwie św. Franciszka zauważył - w duchu tegorocznego hasła duszpasterskiego „Uczniowie-Misjonarze” - że dołączając na końcu pielgrzymki, przysłuchując się, obserwując pątników i włączając się w modlitwę, sam uczy się doświadczenia pielgrzymowania. Następnie wchodzi w rolę misjonarza, który wygłasza wiernym kazanie.
Arcybiskup podczas homilii przypomniał pielgrzymom, że przyszli do Matki, Gospodyni i Królowej. - Prosiłem Boga w trakcie waszej pielgrzymki, aby wasza obecność na Jasnej Górze była dla was nowym zwiastowaniem - dodał.
Reklama
Pielgrzymka Rybnicka była podzielona na dziewięć grup. Jako pierwsza na Jasną Górę weszła grupa brązowa, czyli franciszkańska. W jej szeregach szła Marzena Kania, która pielgrzymuje już od ponad 20 lat. W tym roku towarzyszyły jej córki oraz siostra. Pątniczka podkreśliła, że rodzinne pielgrzymowanie umacnia więzi, a relacje z innymi uczestnikami opierają się na szacunku i wzajemnej pomocy. - Naprawdę warto wybrać się na rekolekcje w drodze. Nawet jeśli myślisz, że nie dasz rady, spróbuj małymi kroczkami i się nie wahaj - zachęcała.
Za początek oficjalnego rybnickiego pielgrzymowania uznaje się wędrówkę pięciu znajomych, absolwentów dawnego rybnickiego gimnazjum, którzy odpowiedzieli na inicjatywę Emila Lesika. W ten sposób wypełnił on przyrzeczenie złożone podczas wojny: „Jak przeżyja, ida piechty do Częstochów”. Przetrwał niewolę na uralskiej granicy Europy i Azji, mimo realnego zagrożenia śmiercią. Po zakończeniu wojny jego pomysł podjął szkolny kolega Stanisław Pol, a do pielgrzymki dołączyło jeszcze trzech ich znajomych, tworząc pierwszą grupę uznawaną za oficjalnych rybnickich pątników.
Tradycyjnie, jak co roku, grupa górników w galowych mundurach przyniosła bukiet czerwonych róż złożony z tylu kwiatów, ile lat liczy rybnicka pielgrzymka. Wśród pątników było wiele rodzin z dziećmi. Pielgrzymi, jak co roku, wkraczając na błonia jasnogórskie, unieśli swoje chusty - symbol pielgrzymowania.
