Reklama

Wyjście z nałogu jest możliwe

2016-08-25 08:25


Edycja częstochowska 35/2016, str. 3

Grażyna Kołek/Niedziela
Ks. Józef Zielonka

Z ks. Józefem Zielonką – diecezjalnym duszpasterzem trzeźwości archidiecezji częstochowskiej oraz kapelanem i terapeutą Poradni Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia w Częstochowie – rozmawia Anna Wyszyńska

ANNA WYSZYŃSKA: – Co mówią statystyki na temat liczby osób uzależnionych od alkoholu?

KS. JÓZEF ZIELONKA: – Jest to ogromna liczba. Statystki podają, że w Polsce jest ok. 1 mln 200 tys. alkoholików oraz ok. 2 mln osób pijących ryzykownie, to znaczy dużo i często. Alkoholizm nigdy nie dotyczy jedynie osoby uzależnionej, jest to tragedia jego i jego rodziny. Możemy więc przyjąć, że z powodu choroby alkoholowej i nadmiernego spożycia alkoholu w naszym kraju cierpi ok. 6-7 mln osób.

– Jak można im pomóc?

– Przede wszystkim trzeba przyswoić sobie kilka podstawowych pojęć dotyczących alkoholizmu. Musimy mieć świadomość, że jest to choroba, i to choroba nieuleczalna. Jak dotąd, nie ma na nią lekarstwa, nie wynaleziono tabletki, którą można by zwalczyć alkoholizm. Jedyną możliwością opanowania nałogu jest całkowita abstynencja, do końca życia. Większość osób uzależnionych nie jest w stanie podjąć decyzji, by wyrzec się alkoholu na zawsze. Dlatego konieczna jest pomoc duchowa i specjalistyczna, dlatego istnieją kluby abstynenckie.
W terapii ważne są trzy fundamenty. Alkoholik musi mieć oparcie w rodzinie i musi być aktywny, to znaczy musi mieć czas wypełniony pracą, obowiązkami, wolontariatem, sportem lub innymi zajęciami. Musi też odizolować się od środowiska, które stwarza okazje i nakłania go do picia – jeżeli to środowisko pracy, trzeba zmienić pracę, jeżeli sąsiedztwo – przeprowadzić się. Trzecim fundamentem jest życie duchowe: modlitwa, Msza św., korzystanie z sakramentów. Bez rozwoju życia duchowego i siły, jaką ono daje, łatwo będzie zejść z tej drogi. Jest to droga długa i trudna, ale innej nie ma.

– Zdarza się, że osoby wychodzące z uzależnienia alkoholowego wpadają w pułapkę innego uzależnienia.

– Jest taki mechanizm i trzeba o tym pamiętać. Oprócz uzależnień od substancji chemicznych, takich jak alkohol, nikotyna, kofeina, amfetamina czy wiele innych, mamy do czynienia z uzależnieniami tzw. behawioralnymi: od Internetu, hazardu, gier komputerowych, od zakupów, kiedy człowiek stopniowo traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Znamy przypadek uzależnienia od toto-lotka, gdy ktoś myśląc obsesyjnie o głównej wygranej, wypełniał coraz więcej kuponów, stracił wszystko i jeszcze zaciągnął długi. Jednak szczęśliwe udało mu się wrócić do normalnego życia i odbudować więzi rodzinne.

– Od czego zacząć terapię, do jakiej instytucji należy się zgłosić?

– Może to być komisja rozwiązywania problemów alkoholowych – miejska lub gminna – bo każda gmina w Polsce ma swój program profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. Można się zgłosić do poradni odwykowej lub jeżeli takiej nie ma w miejscu zamieszkania, do poradni ogólnej. W Częstochowie przy ul. Ogrodowej działa Ośrodek Terapii Uzależnień od Alkoholu. W wielu miastach działają grupy AA, czyli Anonimowych Alkoholików i Al-Anon – grupy samopomocowe dla rodzin osób uzależnionych. Można poprosić o informacje pod numerem tzw. niebieskiej linii: 22 668-70-00. Pomocą, radą , duchowym i modlitewnym wsparciem służy także Kościół, który angażuje się w działania na rzecz trzeźwości, tworzy organizacje i stowarzyszenia, których celem jest pomoc uzależnionym, wspiera bractwa i ruchy trzeźwościowe. Specjalną okazją do modlitwy o trzeźwość narodu jest sierpień, a także pierwszy tydzień Wielkiego Postu. W duszpasterstwie parafialnym zachęcamy jednak, aby o trzeźwość w Polsce modlić się przez cały rok, codziennie odmawiając w tej intencji „Pod Twoją obronę”. Wychowanie w trzeźwości jest bardzo ważne – alkohol i alkoholizm niszczą osobowość człowieka i jego rodzinę, prowadzą do grzechów, przestępstw, wypadków i innych nieszczęść. Boli, kiedy na ulicach widzimy słaniających się młodych ludzi lub butelki po alkoholu porzucone w parkach i lasach.

– Wiele mówi się o alkoholizmie, ale problem narasta.

– W mediach świeckich o problemie alkoholizmu mówi się niewiele, a o abstynencji prawie wcale. Niektórzy z tej cnoty wyśmiewają się, nie rozumiejąc do końca, czym ona jest i jakie znaczenie ma w życiu osobistym i społecznym. Bardzo potrzebna jest zmiana obyczajowości, przyjęcie zasady, że jako chrześcijanie nigdy nie nadużywamy alkoholu, jesteśmy zawsze trzeźwi i szanujemy abstynentów. Nie podajemy alkoholu kierującym pojazdami, dzieciom, młodzieży i kobietom w stanie błogosławionym. Picie alkoholu przez matkę może skutkować narodzinami dziecka z FAS, czyli alkoholowym zespołem płodowym. Zwracamy uwagę, gdy alkohol jest sprzedawany osobom niepełnoletnim. Nikogo nie namawiamy, ani tym bardziej nie zmuszamy do picia. Szanujemy i propagujemy przyjęcia bezalkoholowe, uroczystości religijne – zwłaszcza I Komunię św. – obchodzimy w domu bez alkoholu. Warto również propagować inicjatywę „Wesel bez alkoholu” podjętą przez ks. Władysława Zązela. Jan Paweł II podczas Apelu Jasnogórskiego w 1987 r. mówiąc o walce o trzeźwość narodu, podkreślał, że trzeba w tej dziedzinie odważnie iść pod prąd! Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii. Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej „wolności”. Niech te słowa będą dla nas drogowskazem.

Strona Internetowa Niepublicznego ZOZ Ośrodka Terapii Uzależnień w Parzymiechach jest jedną ze stron, gdzie można znaleźć ważne informacje: czym jest alkoholizm, jakie są sygnały ostrzegawcze choroby, jak działają grupy samopomocowe anonimowych alkoholików i ich bliskich: www.otua.pl/alk

Tagi:
trzeźwość

Reklama

W służbie trzeźwości

2019-10-22 13:00

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 43/2019, str. 1

Tradycyjnie w październiku w diecezji drohiczyńskiej organizowany jest Dzień Pastoralny. W tym roku połączony był z konferencją naukową „Lokalni Liderzy Trzeźwości w służbie Narodowego Programu Trzeźwości”

Ks. Marcin Gołębiewski
W konferencji udział wzięli znamienici goście

Duszpasterze, siostry zakonne, alumni, katecheci, liderzy grup i wspólnot działających w naszej diecezji przybyli 12 października do Drohiczyna, aby pochylić się nad tematyką trzeźwości. Uczestnicy mieli okazję wysłuchać wykładów dotyczących uzależnień, duszpasterstwa trzeźwości, współpracy różnych środowisk: rodziny, szkoły, Kościoła na rzecz pomocy ludziom uzależnionym. Ks. prof. dr hab. Piotr Kulbacki zaprezentował temat „Młodzi trzeźwi i wolni – formacja w rodzinie i parafii”. „Ku trzeźwości Narodu” to tytuł wykładu ks. Mariana Piwko CR. Dr Robert Derewenda z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ukazał postać ks. Franciszka Blachnickiego jako orędownika abstynencji w Polsce drugiej połowy XX wieku. Przypominając istotne momenty z życia Sługi Bożego, ukazał, z jak wielką powagą do tematyki trzeźwości podchodził założyciel Ruchu Światło-Życie. „Zaangażowanie Lokalnych Liderów Trzeźwości w społecznościach lokalnych, czyli o praktycznym wymiarze współpracy z samorządem” opowiadała dr Agnieszka Muzyk. Swoje spostrzeżenia oparła na własnych doświadczeniach pracy na rzecz trzeźwości.

W drugiej części spotkania Katarzyna Owczarek – członek Centralnej Diakonii Wyzwolenia, zwróciła uwagę na reklamę napojów alkoholowych. Jej ograniczenie jest wyrazem troski o trzeźwość. O kampanii „Nierozerwalni” opowiadał Łukasz Terlikowski. Natomiast temat kampanii „Ciąża bez alkoholu” zaprezentował Mateusz Terlikowski.

Organizatorami konferencji była Diecezjalna Diakonia Wyzwolenia oraz Ruch Światło-Życie Diecezji Drohiczyńskiej. Wpisuje się ona w jubileusz 50-lecia istnienia i działalności ruchu oazowego w diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem