Reklama

Wiara

Nie zamykaj drzwi, przez które Bóg może jeszcze wejść

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które przestały chodzić do Kościoła?

Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….

2026-08-07 21:15

[ TEMATY ]

Kościół

dziecko

rodzice

UPJPII

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.

W takiej chwili pojawiają się pytania: co zrobiliśmy źle? Czy za mało wymagaliśmy? Czy za mało tłumaczyliśmy? Czy zlaicyzowany świat odebrał nam dziecko? Czy może Kościół je zranił? Czy Bóg odnajdzie jeszcze moje dziecko?

Podziel się cytatem

Właśnie wtedy, w tej pierwszej chwili bólu i wywołanej nim reakcji, rodzic musi bardzo uważać, bo można powiedzieć słowa, które nie przyprowadzą dziecka bliżej Boga, ale odsuną je jeszcze dalej. Łatwo bowiem pomylić troskę z kontrolą, świadectwo z naciskiem, wiarę z pretensją, a miłość z lękiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie jesteś prokuratorem wiary

Pierwsza zasada w takiej sytuacji jest prosta, choć zarazem bardzo trudna. Dorosłego dziecka nie wolno traktować jak oskarżonego. Rodzic bowiem nie jest prokuratorem wiary, a rodzinny stół nie jest salą sądową. Pytania (choć mogą wydawać się słuszne i potrzebne): „dlaczego nie chodzisz do Kościoła?”, „jak możesz nam to robić?”, „czy ty w ogóle myślisz o zbawieniu?”, „po co ci był chrzest, komunia, bierzmowanie?” mogą wypływać z bólu i wydawać się słuszne i potrzebne, zwykle jednak rodzą opór, ale nie nawrócenie.

Dorosłego człowieka nie da się doprowadzić do Boga przymusem.

Podziel się cytatem

Reklama

Można go zaprosić, poruszyć, zaintrygować, wzruszyć, dać mu świadectwo, czasem powiedzieć mocne słowo, ale nie da się wymusić wiary tak, jak wymusza się wykonanie obowiązku domowego. Wiara nie jest meldunkiem posłuszeństwa wobec rodziców. Wiara jest wolną odpowiedzią człowieka na łaskę Boga. Dlatego pierwszym zadaniem rodzica nie jest wygrać spór w dyskusji o wierze i sposobie jej wyznawania, ale ocalić więź. Jeśli bowiem zniszczymy więź z dzieckiem, bardzo często burzymy także ostatni most, po którym kiedyś mogłaby wrócić rozmowa o Bogu.

Za odejściem często kryje się rana

Nie każde odejście od Kościoła zaczyna się od buntu przeciw Bogu. Czasem zaczyna się od zgorszenia, od złego doświadczenia, od chłodu i obojętności w spólnoty, od skandalu, od niezrozumienia, od złego doświadczenia, od języka , który bardziej ranił niż prowadził, od spowiedzi, która bardziej podnieść – upokorzyła, od kazań, które nie odpowiadały na realne pytania życia, od poczucia, że w Kościele nie ma miejsca na moje wątpliwości, moje osobiste cierpienie, moje sumienie i moją historię. Dlatego warto usłyszeć nie tylko deklarację: „nie chodzę do kościoła”, ale także to, co się pod nią kryje. Może tam jest wołanie: „nie umiem już wierzyć tak jak dawniej”, może: „zostałem zraniony”, może: „nie widzę sensu”, „nie spotkałem Boga, tylko instytucję”, „nie chcę udawać”. Rodzic, który od razu odpowiada kontrargumentem, może przegapić to co najważniejsze. Natomiast rodzic, który pyta: „co się stało?”, „co cię najbardziej oddaliło”, „czego dziś nie możesz przyjąć?”, „czy ktoś cię zranił”, „jak to przeżywasz” nie zdradza wiary, on otwiera przestrzeń, w której prawda może zostać wypowiedziana bez lęku.

Słuchanie nie jest kapitulacją

Reklama

Wielu rodziców boi się, że jeśli zaczną słuchać, to tak jakby przyznawali dziecku rację. To nieporozumienie. Słuchanie nie jest zgoda na wszystko. Jest aktem miłości, jest powiedzeniem: „twoja historia jest dla mnie ważna, nawet jeśli nie zgadzam się z twoimi poglądami i wnioskami”. Komunikacyjnie dojrzała rozmowa o wierze nie zaczyna się od wykładu, ale od uznania doświadczenia drugiego człowieka. Nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć podać prawdę tak, by nie stała się kamieniem rzuconym w twarz. Prawda bez miłości może upokarzać, a miłość bez prawdy może rozmywać, ale prawda wypowiedziana w miłości może stać się początkiem drogi. Rodzić może powiedzieć: „nie ukrywam, że jest mi z tym trudno. Wiara jest dla mnie czymś najgłębszym, ale chce cię zrozumieć. Nie chce cię przesłuchiwać, ale chce wiedzieć, co się w tobie dzieje”. Tego typu zdanie ma większą moc niż dziesięć oskarżeń. Ono nie zamyka rozmowy, ono ją rozpoczyna.

Wiara nie może być narzędziem emocjonalnego nacisku

Jednym z najpoważniejszych błędów jest użycie wiary jako narzędzia emocjonalnego nacisku: „przez ciebie cierpię”, „zawiodłeś nas”, „tak staraliśmy się ciebie wychować, a ty wszystko zmarnowałeś”, „co ludzie powiedzą?”, „ja w twoim wieku dwa razy dziennie chodziłam do kościoła”, „babcia by tego nie przeżyła”. Takie zdania mogą budzić poczucie winy, a z pewnością rzadko budzą wiarę. Bóg nie powinien być w rodzinie argumentem do zawstydzania, Kościół nie może być kijem wychowawczym a modlitwa nie może stać się formą wyrzutu. Jeśli dziecko zacznie kojarzyć Boga głownie z presją, obowiązkiem, rozczarowaniem rodziców i rodzinnym napięciem, wtedy im więcej będziemy mówić o wierze, tym bardziej dziecko może się przed nią bronić. Trzeba odróżnić świadectwo od nacisku. Świadectwo bowiem mówi: „wiara mnie niesie, daje mi siłę”. Nacisk mówi: „masz wierzyć, żeby mnie nie ranić”. Świadectwo zaprasza, nacisk osacza. Świadectwo może pracować w sercu przez lata, nacisk często zamyka człowieka w jednej chwili.

Miłość nie oznacza milczenia

Reklama

Czy zatem w tej przykrej i skomplikowanej sytuacji rodzice mają nic nie mówić? Oczywiście, że nie, bo milczenie może zostać odebrane jako obojętność. Rodzice mają prawo mówić, że wiara jest dla nich święta. Mają prawo powiedzieć, że wiara jest dla nich święta i maja prawo powiedzieć, że cierpią. Maja prawo bronić swoich przekonań, domowych znaków religijnych, świątecznych zwyczajów, niedzielnej Eucharystii. Dorosłe dziecko ma prawo do własnej drogi, ale rodzice maja prawo do szacunku wobec swojej wiary. W rozmowie chodzi jednak o ton, moment i i intencję. Inaczej brzmi zdanie wypowiedziane przy stole w obecności krewnych, jako publiczne upomnienie, inaczej brzmi to samo zdanie wypowiedziane spokojnie, w cztery oczy, z troską. Sprawy sumienia wymagają delikatności, bo dusza nie otwiera się przed reflektorem. Można powiedzieć: „boli mnie, że odchodzisz od Kościoła, bo wiara jest dla mnie źródłem sensu, ale chcę, żebyś wiedział: nie kocham cię mniej, nie jesteś dla mnie mniej ważny, nie zamykam przed tobą drzwi i zawsze możesz ze mną o tym porozmawiać”. Taka rozmowa to nie jest słabość, to jest ewangeliczna siła.

Zachować dom jako miejsce powrotu

Najmądrzejsza szkołą rodzicielskiej postaw pozostaje przypowieść o synu marnotrawnym, gdzie ojciec pozwala odejść synowi, choć zapewne pęka mu serce. Nie urządza za nim pościgu, nie upokarza go, nie przeklina, nie mówi: „już nie jesteś moim synem”, ale też nie przestaje czekać. To czekanie nie jest jednak bezradnością i bezczynnością, ale jest miłością, która nie zamyka serca, ani nie zamienia bólu w przemoc. Ojciec zachowuje dom jako miejsce powrotu. Gdy syn wraca, nie spotyka najpierw komisji moralnej ani sądu rodzinnego, ale ramiona ojca. Nie słyszy wykładu, ale zostaje przywrócony do godności. Zanim pojawia się rozliczenie, jest miłosierdzie. To bardzo ważne. Dom rodzinny nie może kojarzyć się dziecku wyłącznie z sądem nad wiarą. Ma być miejsce,, w którym nawet człowiek daleki od Kościoła nie przestaje czuć, że jest synem, córką, kimś kochanym. Tylko taki dom może stać się kiedyś przestrzenią powrotu.

Codzienność jest pierwszą amboną rodziców

Najbardziej przekonujące rozmowy o wierze nie odbywają się przy wielkich słowach. Często dzieją się po cichu, w sposobie, w jaki rodzice przebaczają sobie i dzieciom, jak nie plotkują, jak przezywają chorobę, jak traktują innych, jak mówią o nieobecnych, jak przezywają chorobę, jak modlą się bez demonstracji, jak idą do kościoła bez pogardy wobec tych, którzy nie idą.

Dorosłe dzieci bardzo uważnie patrzą i obserwują i bardziej niż słów słuchają stylu życia. Jeśli widzą wiarę nerwową, agresywną, pełną pretensji, mogą uznać, że nie daje ona ani wewnętrznego, ani zewnętrznego pokoju. Jeśli widzą wiarę cierpliwą, szczerą, uczciwą, pokorną, zdolną do przebaczania, mogą po latach zapytać: ”skąd oni to mają?”. Codzienność jest pierwszą amboną rodziców, niekiedy jedynej z której dorosłe dziecko jeszcze chce słuchać.

Podziel się cytatem

Miłość bez warunków, wiara bez agresji

Najważniejsza postawa wobec dorosłego dziecka, które odeszło od Kościoła, łączy cztery rzeczy: miłość bez warunków, wiarę bez agresji, cierpliwość bez obojętności i modlitwę bez manipulacji. Nie trzeba wyrzekać się własnej wiary, aby kochać dziecko i nie trzeba ranić dziecka, aby pozostać wiernym Bogu. Być może najważniejsze zdanie jakie rodzic może wypowiedzieć, brzmi: „nie przestanę cię kochać, nie przestane się modlić za ciebie i nie zamknę przed tobą drzwi”. W tym zdaniu nie ma rezygnacji z Ewangelii. Bóg czeka, puka, zaprasza, szuka, przebacza i wygląda powrotu. Rodzic, który kocha w taki sposób, nie przegrywa walki o wiarę dziecka, ale staje się znakiem Boga, który nawet, gdy człowiek odchodzi, nie przestaje być Ojcem.

Oceń: +58 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy leczenie antykoncepcją (hormonalnie) dla katolika to grzech?

[ TEMATY ]

antykoncepcja

UPJPII

pixabay.com

Najszybsza odpowiedź na to pytanie brzmi: nie. Odpowiedź ta wymaga jednak pewnego wyjaśnienia. Należy pamiętać, że moralność wyraża się przede wszystkim w ludzkich świadomych i dobrowolnych wyborach, po których, jako ich konsekwencja, następuje działanie.

Antykoncepcja jako działanie świadome i dobrowolne także wiąże się z wyborem moralnym. Chodzi tu o wybór antykoncepcyjny. Wybór ten opisał znany katolicki etyk, ks. Martin Rhonheimer, w książce, pt: „The Ethics of Procreation and the Defense of Human Life: Contraception, Artificial Fertilization, and Abortion”,1 a wcześniej w innym swoim artykule, który ukazał się z okazji 20. rocznicy opublikowania przez św. Pawła VI encykliki „Humanae vitae”. Na wybór antykoncepcyjny składają się cztery warunki (czynniki), które muszą występować razem. Są to:
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Jan Paweł II o św. Edycie Stein: symbol dramatów Europy XX stulecia

2026-08-09 12:59

[ TEMATY ]

Edyta Stein

Vatican Media

Doświadczenie tej kobiety, która musiała stawić czoło wyzwaniom burzliwego stulecia, staje się dla nas wzorem. Współczesny świat zwodzi nas kuszącą wizją otwartej bramy, która ma oznaczać, że wszystko jest dozwolone. Nie chce zarazem dostrzec ciasnej bramy rozeznania i wyrzeczenia - wskazał św. Jan Paweł II w homilii z okazji kanonizacji św. Teresy Benedykty od Krzyża, Edyty Stein. 9 sierpnia to dzień jej poświęcony - przypomina Vatican News.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję