Punktem wyjścia do rozmowy jest myśl, że Biblia jest pewnego rodzaju lustrem. Człowiek może odnaleźć w niej samego siebie – swoje pytania, słabości, nadzieje i pragnienia. To właśnie dlatego Pismo Święte, mimo upływu wieków, nie traci swojej aktualności i wciąż przemawia do współczesnego człowieka.
W wywiadzie poruszamy także temat codziennego czytania Biblii, znaczenia słów św. Hieronima oraz miejsca Słowa Bożego w świecie pełnym informacji i nowych technologii. Rozmawiamy o samotności, lęku, kryzysach relacji i o tym, jak wiara oraz Pismo Święte mogą stać się realnym wsparciem w trudnych momentach życia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To rozmowa, która zachęca nie tylko do sięgnięcia po Biblię, ale przede wszystkim do odkrywania jej jako Księgi, w której każdy może odnaleźć siebie.
Natalia Janowiec: Gościem dzisiejszego odcinka jest ksiądz doktor habilitowany Wojciech Węgrzyniak – biblista, rekolekcjonista, założyciel Wspólnoty 120 oraz wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Witamy serdecznie, księże profesorze.
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Witam serdecznie. Szczęść Boże wszystkim!
Reklama
Natalia Janowiec: Księże Wojciechu, wielu świętych i myślicieli Kościoła mówiło, że Biblia nie jest zwykłą książką, ale żywym słowem Boga. Czym dla księdza osobiście jest Pismo Święte? Żywym słowem, nadzieją, a może przyjacielem w trudnych momentach życia?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Nazwałbym ją chyba pewną przestrzenią. Podobnie jak przestrzenią jest Polska – ma wiele wymiarów, jest w niej muzyka, geografia, ludzie. Biblia to przestrzeń, w której spotykam się z Bogiem, ze świętymi i z konkretnymi prawdami. Mam w pamięci to, o czym pisał Sobór Watykański II w konstytucji Dei Verbum: kiedy człowiek otwiera Pismo Święte, to tak, jakby wchodził do pokoju i prowadził rozmowę z Panem Bogiem. Biblia jest dla mnie właśnie takim domem, do którego się wchodzi i w którym panuje nieco inny świat.
Natalia Janowiec: Św. Hieronim mówił: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Dlaczego te słowa są wciąż aktualne?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Ponieważ są po prostu prawdziwe. Trudno cokolwiek wiedzieć o Tadeuszu czy Zosi, jeśli nie zna się Pana Tadeusza. Podobnie jest tutaj – jeżeli chcemy poznać Chrystusa, a najbardziej wiarygodnym źródłem są Ewangelie, Dzieje Apostolskie i Listy, to znajomość Pisma Świętego jest czymś naturalnym. I to poznanie w znaczeniu biblijnym – nie w sensie jednorazowego przeczytania, ale wejścia w relację, w sposób myślenia, podjęcia dialogu. To przypomina przyjaźń czy miłość: trzeba ze sobą poprzebywać. Kto chce poznać Chrystusa, musi wejść w Pismo Święte.
Reklama
Natalia Janowiec: Dlaczego w ogóle warto czytać Biblię w świecie, w którym mamy przesyt informacji i nowych technologii?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Zapytam przekornie: dlaczego warto zajmować się tymi wszystkimi informacjami, skoro mamy Biblię? Jest mnóstwo argumentów za czytaniem Pisma Świętego. Zacznijmy od tych dla niewierzących: nie trzeba mieć wiary, żeby sięgnąć po tę Księgę. To pierwsza drukowana książka na świecie (Biblia Gutenberga, 1450 r.), najlepiej sprzedająca się i przetłumaczona na największą liczbę języków.
Motywy biblijne obecne są w literaturze, poezji i malarstwie. Wchodząc do kościoła, bez znajomości Pisma Świętego nie zrozumielibyśmy połowy rzeczy. Jeżeli chcemy rozumieć kulturę zachodnią, warto ją czytać. Ponadto dla ponad 2,5 miliarda ludzi – chrześcijan różnych wyznań i Żydów – jest to Księga Święta. Chcąc poznać ich mentalność, powinniśmy poznać Pismo Święte.
Z punktu widzenia religijnego: w Biblii spotykamy się z Bogiem, poznajemy prawdy wiary i żywego Jezusa. Znajomość Pisma Świętego jest potrzebna na wielu poziomach.
Natalia Janowiec: Co Ksiądz odpowiada osobom, które mówią: „Próbowałem czytać Biblię, ale nic do mnie nie przemawiało”?
Reklama
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Radzę im, żeby się z tym pogodzili – to normalne. Być może jeszcze do tego nie dorosły, a być może sięgnęły po niewłaściwą księgę w danym momencie. Jeśli ktoś jest zakochany i czyta Księgę Hioba, albo po zranieniu w miłości sięga po Pieśń nad Pieśniami, to może być mu trudno. Na pewno nie należy się tym przejmować, bo w życiu są etapy, do których się dorasta.
Często podaję przykład mojej mamy. Odmawiała codziennie cztery części różańca, bo miała czwórkę dzieci. Pisma Świętego nie czytała poza tym, co słyszała w kościele, ale różaniec był jej drogą do Boga. Dla kogoś innego taką drogą będą góry, praca z niepełnosprawnymi, muzyka albo literatura. Jest wiele dróg prowadzących do Boga i trzeba uczciwie przyznać, że Pismo Święte nie dla każdego musi być tą główną.
Natalia Janowiec: W jaki sposób Biblia może dzisiaj pomóc ludziom zmagającym się z życiowymi trudnościami czy depresją?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: W przypadku depresji Biblia przypomina choćby o tym, że Pan Bóg stworzył także lekarza, więc należy udać się do niego i się leczyć. Jeśli chodzi o ogólne trudności: Biblia niczym lustro odbija całe ludzkie życie. Nie stwarza sztucznej rzeczywistości, tylko ją skanuje. Są w niej trudności, wspaniałe rzeczy, głęboka wiara, ale też okrucieństwo, bo to wszystko występuje w świecie.
Kiedy przeżywałem największy kryzys w kapłaństwie, bardzo pomógł mi prorok Jeremiasz. Facet powołany od młodości, niesamowity posłaniec Boga, w pewnym momencie mówi: „Lepiej, żebym się nie urodził, nie chcę już prorokować, mam dość”. A Bóg nie ucisza go, tylko pozwala mu się wygadać, bo wie, że nawet wielcy ludzie mają kryzysy.
Reklama
Czytając Biblię w trudnym momencie, można zobaczyć konkretne osoby i zyskać świadomość: nie jestem gorszy dlatego, że mam wątpliwości czy trudności. Znajdź siebie w Biblii, a znajdziesz w niej także nadzieję.
Natalia Janowiec: Św. Jan Paweł II mówił, że słowo Boga nie jest po to, by je tylko znać, ale by nim żyć. Jak przełożyć czytanie Biblii na codzienność?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Najważniejsze w życiu są relacje, czyli miłość. Tak jak rozmawiają ze sobą małżonkowie czy przyjaciele, tak ja słucham Słowa, żeby wiedzieć, co wprowadzić w życie i na co zwrócić uwagę. Jeśli czytamy Biblię nie po to, by ją „zaliczyć”, ale by porozmawiać z Bogiem, On sam w pewnym momencie wskaże nam właściwe treści.
Sam mam taki werset, który mam nadzieję kiedyś w pełni wprowadzić w życie. Jezus mówi w nim, że robiąc ucztę, nie należy zapraszać znajomych ani rodziny, którzy mogą się odwdzięczyć, ale ubogich i potrzebujących. Dotąd na swoje jubileusze zapraszałem przyjaciół i znajomych, ale mam nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy zrealizuję to słowo dosłownie.
Natalia Janowiec: Jak nowoczesne technologie mogą pomóc nam w odkrywaniu Biblii?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: Są rewelacyjne! Moi profesorowie poświęcali kiedyś trzy miesiące na odnalezienie występowania jakiegoś słowa w Biblii, a my robimy to jednym kliknięciem. Programy biblijne, translatory, atlasy, nagrania konferencji czy filmy – to niesamowita platforma wsparcia.
Reklama
Internet ma ogromną moc. Gdyby nie on, nie byłoby wielu wspólnot czy spotkań, takich jak Środy Biblijne w kościele św. Anny, na które zaproszenia szły przez Facebooka. Technologia to dowód, że trzeba być tam, gdzie są ludzie. Choć przyznaję – widać, że się starzeję, bo wielu namawiało mnie już na TikToka, a wciąż nie mogę się przełamać.
Natalia Janowiec: Czy Biblia potrafi jeszcze zaskoczyć człowieka?
Ks. Wojciech Węgrzyniak: To zależy od człowieka. Jeśli ktoś jest otwarcie nastawiony, to zawsze może go coś zaskoczyć, bo sami się zmieniamy i rozwijamy.
Mnie samego w zeszłym roku zaskoczył fakt, na który wcześniej nie zwróciłem uwagi. Na pytanie, kto wyszedł z niewoli egipskiej, odpowiadamy zazwyczaj: Żydzi. Tymczasem Biblia mówi, że razem z narodem wybranym wyszli także cudzoziemcy, którzy byli tam niewolnikami. Przeczytałem Biblię kilkanaście razy po polsku, czytałem wiele ksiąg w oryginale po hebrajsku i grecku, a wcześniej tego nie zauważyłem.
Biblia potrafi zaskakiwać nieustannie – wystarczy się na niej głębiej skoncentrować.
