Reklama

Kościoły pełne modlitwy i folkloru

2016-09-01 09:56

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 36/2016, str. 4-5

Krystyna Smerd
Na festiwal folkloru przyjechały zespoły z całego świata

W Strzegomiu trwał od 11 do 14 sierpnia 25. Międzynarodowy Festiwal Folkloru, na którym zaprezentowało się blisko trzydzieści zespołów folklorystycznych z kraju i zagranicy. Ku zadowoleniu mieszkańców muzyką i pięknem folkloru reprezentowanego przez zaproszone zespoły zagraniczne, m.in. z Tajwanu, Serbii, Rumunii, Chorwacji, Słowacji i Włoch, Zespołu Folklorystycznego „Przodkowianie” z Kaszub oraz zespołów dolnośląskich, „Wałbrzych” i „Kostrzanie” z gminy Strzegom można było też się zachwycać w niedzielę na Mszach św. w bazylice mniejszej oraz kościele pw. Zbawiciela Świata i Matki Boskiej Szkaplerznej kończących się po godz. 11.

Udział zespołów ludowych przyjeżdżających na festiwal folkloru z całego świata w Eucharystii to już strzegomska tradycja. Jest ona nie tylko wielką ucztą dla oczu, bo grupy folklorystyczne zawsze przychodzą na nie do kościołów w regionalnych strojach, ale i uszu, ponieważ zespoły chętnie dołączają do tej modlitwy muzykę i religijny śpiew w swoim wykonaniu.

– Na ten dzień czekamy rok z niecierpliwością, a czas nam się bardzo dłuży – mówił proboszcz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła ks. Marek Babuśka. – Folklor gromadzi w dniach festiwalu w naszym mieście cudownych ludzi, przedstawicieli, różnych kultur, różnych języków. W tym też wyraża się wielkość Pana Boga, że możemy się z nimi razem modlić – podkreślał, witając uroczyście grupy folklorystyczne z Tajwanu, Serbii, Rumunii, Pavullo, „Przodkowian” z Kaszub, ale też zespoły dolnośląskie, jak: „Goczałkowianie”, „Dobromierzanie”, „Marzenie” z Kłodzka, „Rozmaryn” z Bogatyni i „Kostrzan”. – Cieszymy się – dodawał – z obecności wielu gości, który porę festiwalu wybierają specjalnie na przyjazd do naszego miasta. Tak dobrego festiwalu nie byłoby, gdyby nie wasze umiłowanie do narodowej kultury – podkreślał, dziękując za udział uczestnikom festiwalu oraz licznie zgromadzonym na Mszy św. parafianom. Swoje pozdrowienia skierował też do przedstawicieli władz: senatora RP Wiesława Kiliana oraz gospodarzy miasta: burmistrza Zbigniewa Suchyty i przewodniczącego Rady Miejskiej Strzegomia Tomasza Marczaka, uczestniczących w Mszy św. Po jej zakończeniu proboszcz jeszcze raz z uznaniem podkreślił piękno folkloru reprezentowanego przez zaproszone zespoły, prosząc, by nadal dbały o ten bezcenny dar, jaki jest kultura ludowa i tradycja, świadczące wraz z językiem i wyznawaną wiarą o narodowej tożsamości. W kościele pw. Zbawiciela Świata i Matki Bożej Szkaplerznej w Eucharystii, która trwała w tym samym czasie, uczestniczyły zespoły folklorystyczne: „Zeliesko” ze Słowacji, Zespół Pieśni i Tańca „Wałbrzych”, który jest zaliczany do najbardziej aktywnych dolnośląskich zespołów folklorystycznych szczycących się bogatym dorobkiem i występami na świecie na bardzo wielu festiwalach folklorystycznych, oraz zespół ludowy z Proboszczowa „Fudzijamki”. Mszy przewodniczył proboszcz parafii ks. Marek Żmuda, który członków młodego zespołu ludowego ze Słowacji – z kraju sąsiadów – przywitał bardzo uroczyście w ich języku.

Reklama

Zespoły folklorystyczne nadały Mszy św. piękną, muzyczną oprawę, a zaprezentowane na niej piękne religijne pieśni wzbudziły podziw i uznanie. Swoją wdzięczność za nie wierni okazali brawami. Po Mszach zespoły przeszły do centrum miasta, gdzie razem z gośćmi festiwalu odtańczyły na Rynku poloneza na kilkaset par. Nie oznaczało to wcale końca festiwalu, bo na mieszkańców oczekiwał jeszcze poczęstunek z regionalnych potraw i smakołyków przygotowanych przez zespoły i oferowany na ich stoiskach narodowych, a także blisko sześciogodzinny przegląd zespołów dolnośląskich na estradzie w Parku Miejskim.

W tym roku Międzynarodowy Festiwal Folkloru w Strzegomiu odbył się po raz 25. w historii miasta. Burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta, który tańczył kiedyś w Zespole Pieśni i Tańca „Kostrzanie” i jest jedną z osób, które ten festiwal ćwierć wieku temu zainicjowały, ma wielki powód do dumy, bo impreza ma oddanych sercem licznych fanów nie tylko w mieście, ale też w skali regionu i kraju. Z każdym rokiem przybywa mu też przyjaciół w odległych krajach na świecie.

– Nasze zespoły uczestniczą w Mszach św. od zarania, a pierwszym zespołem ze zagranicy, który zaprowadziliśmy, by pokazać mu kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła był ludowy zespół z Bułgarii – wspomina Zbigniew Sychyta. – To wszystko rodziło się spontanicznie. Wcześniej byliśmy w Bułgarii i oni nas zabrali do swojego monastyru, który był zachwycający. Po ich przyjeździe do Strzegomia my pokazaliśmy im naszą bazylikę, a najwłaściwszym czasem wydała się nam wtedy Msza św., bo ta najpiękniej się prezentuje, gdy jest pełna modlących się ludzi. Od następnego festiwalu to się potoczyło już samo... i stało się cennym i powtarzanym regularnie punktem festiwalowego programu. Dał temu kiedyś światło śp. ks. prał. Stanisław Siwiec, a kontynuują teraz wraz z nami proboszczowie obu strzegomskich parafii. – Sam nie wyobrażam sobie już naszego festiwalu folkloru bez obecności zespołów na niedzielnych Mszach św. i tej barwnej parady na Rynku, na której zespoły bawią się razem z mieszkańcami – podkreśla burmistrz Strzegomia.

Tagi:
festiwal folklor Strzegom

Reklama

Śniadanie na trawie

2019-09-03 13:09

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 36/2019, str. 3

To była wielka niespodzianka dla najmłodszych mieszkańców Strzegomia. Po raz pierwszy podczas dorocznego Festiwalu Folkloru zorganizowano spotkanie zespołów z dziećmi. Miejscem, gdzie się ono odbyło – pod hasłem festiwalowego „Śniadania na trawie” wpisanego do oficjalnego programu imprezy – był parafialny ogród przy bazylice mniejszej

archiwum organizatorów
Dzieci z przedszkoli w ogrodach bazyliki

Tradycja to bogata skarbnica każdego narodu przekazywana z pokolenia na pokolenie, dotyczy ludowych obrzędów, obyczajów, pieśni, tańców i melodii, a także obchodzenia religijnych świąt. Jej kultywowanie jest potrzebne nie dlatego, że ktoś nam każe, ale dlatego, że sami czujemy potrzebę przynależności do niej. Chcemy i często tęsknimy do tej przynależności: do rodziny, społeczności, narodu, kiedy jesteśmy daleko! Umiłowania tej tradycji trzeba jednak nauczać od dziecka. Ciekawym sposobem na to okazało się festiwalowe „Śniadanie na trawie”, które obyło się 9 sierpnia w parafialnym ogrodzie obok bazyliki, na które zaproszono dzieci z przedszkoli, a za pośrednictwem ogłoszeń w kościołach także młodych mieszkańców Strzegomia, którzy do przedszkoli nie chodzą, ale przyszli pod opieką rodziców, babć, dziadków czy starszego rodzeństwa.

Zaproszone na spotkanie zespoły folklorystyczne z różnych części świata dawały krótkie występy, a po ich zakończeniu odpowiadały z pomocą tłumaczy o strojach ludowych, w których tańczono, i oryginalnych ludowych instrumentach, na których grano. A nade wszystko, co było sednem spotkania, każda grupa folklorystyczna przedstawiała ludowe zabawy dla dzieci ze swoich krajów, ucząc ich zasad małych strzegomian. A było w czym przebierać i czym się cieszyć, bo na całym świecie w zabawach dla dzieci liczy się: spryt, zwinność oraz regularność czynności, które wywołują radość i śmiech. Na zakończenie dzieci usiadły na trawie – na rozłożonych kocykach – i zjadły pożywne śniadanie, które dla nich przygotowano. Poczęstunek zapewnili gmina Strzegom, parafia przy bazylice oraz rodzice, którzy przygotowali cześć kanapek i ciasta. – To bardzo mądre, by zaszczepiać od dziecka tę ciekawość folkloru i tradycji innych narodów, jak zrobiono to podczas tego festiwalu, oczywiście pamiętając też o naszym folklorze, czego przykładem było zaproszenie zespołu „Kostrzanie”– mówił proboszcz parafii ks. Marek Babuśka. – Zarówno organizatorzy festiwalu, jak i nasza parafia, która udostępniła ogród, mieliśmy pewne obawy, czy to śniadanie dla dzieci się uda, ale frekwencja i klimat, w jakim przebiegło, były znakomite. Uważam, że jego formuła się sprawdziła i warto ją kontynuować także za rok – podkreślił proboszcz!

W tej chwili, po starannych remontach murów obronnych, parafialny ogród przy bazylice wygląda przepięknie i jest powód, by go pokazywać jak najczęściej. Korzysta z tego miejsca coraz częściej pobliska szkoła podstawowa, organizowane są w nim również parafialne spotkania z okazji bierzmowania i rocznicy Komunii św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wanda Błeńska świadkiem wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego

2019-09-22 09:40

ms / Poznań (KAI)

Polska lekarka dr Wanda Błeńska znalazła się w gronie świadków wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego. W najbliższym czasie zostanie zaprezentowana strona internetowa poświęcona misjonarce w 10 językach świata.

www.tvn24.pl

Wśród świadków wiary obchodzonego w Kościele powszechnym w październiku br. Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego znaleźli się m.in. św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Franciszek z Asyżu czy św. Franciszek Ksawery.

Na portalu YouTube można już zapoznać się z filmem o działalności misyjnej dr Błeńskiej dostępnym w kilku językach. Strona, która zostanie wkrótce zaprezentowana, umożliwi poznanie historii jej życia i opinii wielu osób na jej temat. Przesłanie życia misjonarki zostanie streszczone w hasłach „wiara”, „misje”, „człowiek”, „pacjent”, „skromność”, „marzenia”.

Witryna będzie dostępna w języku polskim, angielskim, hiszpańskim, portugalskim, włoskim, chińskim, arabskim, rosyjskim, niemieckim i francuskim.

Kilka dni temu franciszkanie w Ugandzie otworzyli ośrodek zdrowia im. Wandy Błeńskiej w miejscowości Matugga pod nazwą „Wanda Matugga Health Center”. Pierwszej dziewczynce, która urodziła się tam 20 września, rodzice nadali imię Wanda. Dofinansowania sprzętu medycznego dla ośrodka udzieliło polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Jeśli Stolica Apostolska wyrazi zgodę, wkrótce powinien też rozpocząć się proces beatyfikacyjny pochodzącej z Poznania lekarki, która przez 43 lata pomagała trędowatym w Ugandzie. Przygotowaniami do procesu zajmuje się z polecenia abp. Stanisława Gądeckiego ks. Jarosław Czyżewski, u którego można składać świadectwa na temat życia misjonarki (jaroslaw.czyzewski@archpoznan.pl).

Wanda Błeńska (1911-2014) uzyskała dyplom lekarski na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego w 1934 r. Po II wojnie światowej, w której uczestniczyła jako żołnierz Armii Krajowej, uzyskała też dyplom Instytutu Medycyny Tropikalnej i Higieny na Uniwersytecie w Liverpoolu.

W 1950 r. wyjechała do Ugandy, gdzie w Bulubie nad jeziorem Victoria ofiarnie oddawała się służbie chorym, zwłaszcza trędowatym. Dzięki poznańskiej lekarce tamtejsza placówka sióstr franciszkanek zyskała światową sławę, a centrum szkoleniowe szpitala nosi nazwę „Wanda Blenska Training Centre”.

Doktor Błeńska otrzymała od papieża Jana Pawła II najwyższe odznaczenie przyznawane świeckim zaangażowanym w życie Kościoła, Order Świętego Sylwestra. Jest honorową obywatelką Ugandy i miasta Poznania.

W stolicy Wielkopolski działa Szkoła Społeczna im. dr Wandy Błeńskiej. Jej imię nadano Akademickiemu Kołu Misjologicznemu w Poznaniu. W 2018 r. została wybrana przez mieszkańców „Poznanianką stulecia”. Wanda Błeńska zmarła w 2014 r. w wieku 103 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem