Reklama

Czas pamięci

2016-09-08 09:59

Helena Maniakowska
Edycja toruńska 37/2016, str. 6-7

Helena Maniakowska
Krystyna Buniak

Z Krystyną Buniak, Sybiraczką, sekretarzem Zarządu Oddziału Związku Sybiraków w Toruniu, rozmawia Helena Maniakowska

HELENA MANIAKOWSKA: – O Sybirakach wiele już się pisze, bo do 1989 r. był to temat zakazany. Faktem jest coraz mniejsza ich obecność wśród nas. Ten czas wywózek na Syberię był ogromnym trudem życiowym i próbą siły ducha. Czy wspomina Pani jakieś dobre momenty z tego okresu?

KRYSTYNA BUNIAK: – Dobrych momentów było bardzo mało, ponieważ byłam wówczas 13-letnim dzieckiem i ciężko pracowałam w tajdze przy wydobywaniu żywicy, walczyłam z głodem i mrozem. Zima trwała tam od września do maja następnego roku. Jednak najszczęśliwszym momentem tam, na Syberii, było na pewno spotkanie z moim ojcem. Myśleliśmy, że on nie żyje. Mój ojciec Antoni Maciejewski, żołnierz wojny z bolszewikami (1919-21), aresztowany przez NKWD w listopadzie 1939 r. został skazany jako społecznie niebezpieczny element na 8 lat i przebywał w łagrze o zaostrzonym rygorze w obłasti archangielskiej na kole podbiegunowym. Tam ciężko pracował i chorował. Po porozumieniu Sikorski-Majski został zwolniony z łagru. Jednak słaby i wycieńczony nie mógł wstąpić do armii Andersa. Wcześniej miał kontakt z ciocią z rodzinnej Nowogródczyzny i wiedział od niej, gdzie my jesteśmy, znał nasz adres na Syberii. My też mieliśmy bardzo rzadki kontakt z tą ciocią. Przyjechał do nas, z dużym trudem pokonując pociągiem trasę ok. 8 tys. km. Najbliższa stacja kolejowa od nas była oddalona o 100 km. Przeszedł osłabiony te 100 km, a mnie pracującą tego dnia w tajdze powiadomiono o powrocie ojca. To było dla mnie niesamowite spotkanie! Cieszyłam się z jego obecności i podziwiałam jego wytrwałość w dotarciu do nas, przecież był ogromnie osłabiony chorobą, głodem i niewolniczą pracą. Dał też tym samym dowód wierności i miłości do rodziny. Chciał, abyśmy w tym nieszczęsnym dla nas czasie byli razem. Niestety, ojciec był z nami tylko rok. Ciężko pracował, chciał zarobić na minimalne utrzymanie, ale był bardzo słaby i zmarł w czasie epidemii tyfusu, kiedy cała nasza rodzina leżała chora. Bratu Zygmuntowi udało się dotrzeć i wcielić do armii Andersa. Następnie przez Bliski Wschód przybył on z wojskami do Włoch i walczył pod Monte Cassino. Zginął, mając zaledwie 20 lat, 17 maja 1944 r., w przeddzień zdobycia szczytu i klasztoru.
Innym czasem radości tam, na Syberii, były nasze – zesłańców – spotkania po pracy, gdy śpiewaliśmy pieśni patriotyczne, modliliśmy się wspólnie. Próbowaliśmy pisać wiersze, a moja mama, która była nauczycielką, odtworzyła z pamięci sztukę teatralną „Stańko powstaniec” (epizod dramatyczny z powstania styczniowego w trzech aktach oprac. ks. dr Franciszek Harazim, salezjanin, przyp. HM). Odegraliśmy tę sztukę w baraku na korytarzu, a ja byłam Stańkiem, głównym bohaterem.

– Czy była tęsknota za czymś, za kimś?

– Naszą główną tęsknotą rodzinną był niepokój i tęsknota za ojcem, potem także za bratem. Jednak podstawową tęsknotą od początku tej 6-letniej zsyłki, z roku na rok była tęsknota do Ojczyzny. Z nastaniem każdej wiosny żywiliśmy wszyscy nadzieję, że do niej wrócimy i nie traciliśmy w to wiary przez długich 6 lat pobytu na nieludzkiej ziemi. Czekanie na powrót do Polski stanowiło sens naszego trudnego życia. „Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił…”. Prawdziwą wartość tych słów Adama Mickiewicza znają tylko ci, których bez ich zgody, tej ojczyzny pozbawiono.

– Co teraz koi ból wspomnień?

– Moje życie było bardzo trudne, pełne chorób i nieszczęść, na wspomnienia nie było możliwości ani czasu. Trzeba było walczyć o przetrwanie, pracować i nadrabiać braki w wykształceniu. Warto też przypomnieć, że wspomnienia syberyjskie były do 1989 r. zakazane. Urodziłam się w woj. nowogródzkim, k. Lidy. Z Syberii w 1946 r. nie wróciliśmy na swoją ziemię, do swego domu. Początkowo mieszkałam i pracowałam w Szczecinku, a od 1967 r. mieszkam w Toruniu. Jestem emerytowaną nauczycielką. Wykształcenie średnie i wyższe (filologia polska na UMK) zdobyłam w trybie zaocznym. W zawodzie przepracowałam 45 lat, w tym ostatnie 22 lata jako polonistka w I LO im. M. Kopernika w Toruniu. Do dzisiaj mam wspaniały kontakt z moimi byłymi uczniami – dzwonią do mnie, wspierają i pomagają w najtrudniejszych momentach życia.
Aktualnie w Związku Sybiraków pełnimy dyżury, spotykamy się przy okazji rocznic sybirackich, świąt państwowych, organizujemy spotkania opłatkowe na święta Bożego Narodzenia, ostatnio wydaliśmy książkę zawierającą nasze losy: „Syberyjskie wspomnienia” (kom. red. Michał Antonowicz i inni, ISBN 978-83-65118-26-4, Toruń 2016). Jest nas coraz mniej… Nowymi członkami związku stają się żony zmarłych Sybiraków, czasem dzieci, bo wnuki nie mają już raczej czasu. Dzięki staraniom związku powstały w Toruniu znaki pamięci: tablica w krużganku kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obelisk na cmentarzu Ofiar II Wojny Światowej, pl. Sybiraków na Rubinkowie, szkoła im. Zesłańców Sybiru i obok niej ostatnio poświęcony pomnik. Dzięki tym znakom chcemy przechować i przekazać pamięć o tragicznych losach Sybiraków, bo mamy nadzieję, że więcej zesłań w historii Polski nie będzie. Często spotykamy się z młodzieżą wielu szkół, szczególnie pierwszych klas gimnazjum i liceum, przekazując jej nasze trudne przeżycia.

– Proszę o kilka zdań do młodzieży...

– Wojna jest okrutna – giną nie tylko żołnierze na polu walki, ale cierpi też ludność cywilna. Apeluję do młodych, aby docenili to, że żyją w wolnej Polsce, że mogą się kształcić, bawić, żyć normalnie. Pytajcie, kochani, rodziców, dziadków o historię waszych rodzin. Szukajcie kontaktów z ludźmi, którzy przeżyli okupację i niemiecką, i sowiecką. Zainteresujcie się głębiej historią Polski! Powinniście też cenić rodzinę jako wspólnotę, która uczy przede wszystkim wiary w Boga i przekazuje wiele pozytywnych wartości, bo to właśnie głównie wiara w Boga pomogła nam przetrwać trudny czas zesłania na Syberii. Bądźcie patriotami. Zwiedzajcie świat, ale wracajcie do Polski, bo to jest wasza ojczyzna.

Tagi:
wywiad Sybiracy

Reklama

Uroczystości Sybirackie w Legnicy

2019-10-08 14:19

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 41/2019, str. 5

26 września Sybiracy Ziemi Legnickiej obchodzili uroczyście 30-lecie istnienia swojego Koła, połączone ze wspomnieniem Dnia Sybiraka i 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej

Ks. Piotr Nowosielski
Eucharystii jubileuszowej przewodniczył biskup legnicki

Uczestnicy zgromadzili się najpierw w legnickim kościele pw. Świętej Trójcy, aby wziąć udział we Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego. Wśród przybyłych znaleźli się min. przedstawiciele parlamentu, samorządu, związków, organizacji i stowarzyszeń, poczty sztandarowe, służby mundurowe, delegaci Zarządu Głównego Związku Sybiraków w osobach Ryszarda Jarosza i Romana Janika, przedstawiciele Zarządu Oddziału Legnickiego i oczywiście Sybiracy i ich bliscy. W gronie duchowieństwa był natomiast obecny ks. prał. Władysław Jóźków, pełniący funkcję kapelana Sybiraków również od 30 lat. Wszystkich przybyłych przywitała Alfreda Demska, prezes zarządu Koła Związku Sybiraków w Legnicy.

Podczas Mszy św., w której przygotowanie włączyli się przedstawiciele Sybiraków, w homilii biskup legnicki mówił: – My, którzy się tutaj zbieramy, stajemy w duchu otwartości, by przyjmować Boże przesłanie, przesłanie światła i pokoju, które istnieje wszędzie tam – od czasu, kiedy przyszedł Jezus Chrystus – gdzie człowiek doświadcza ciemności, obcego jarzma, przemocy, zniewolenia, krzywdy.

Hierarcha zwrócił uwagę, że podczas Liturgii wykorzystywane są teksty o Matce Bożej Królowej Pokoju – Tej, która jest w służbie Księcia Pokoju.

– Modlimy się, obejmując modlitwą nas zgromadzonych, ale i wszystkich, którzy doświadczają jakiegokolwiek zniewolenia. Obejmujemy nią zmarłych, w szczególności Sybiraków. Jako chrześcijanie, uczniowie Jezusa, modlimy się także za tych, którzy w przeszłości czy dzisiaj zgotowali ludziom taki los, który w wymiarze ludzkim pozbawia ich godności, wolności, szczęścia. Oni też potrzebują światła, przebaczenia. Pan Bóg ma to wszystko w swoim zamyśle i panuje nad tym wszystkim, my dochodzimy do odkrywania tylko pewnych zrąbków tajemnicy – mówił biskup Zbigniew. – Kiedy tu się modlimy, stajemy w pokorze, szczególnie ci, którzy doświadczyli niesprawiedliwości, jaką była wywózka na Sybir i znoszenie tej nocy upokorzenia i czasem niezrozumienia, jakie było po powrocie do Ojczyzny. Te wszystkie trudności w nas, mogą stawać się światłem, jeśli będziemy mieli odniesienie do owej Służebnicy Pokoju, która dlatego jest Matką i Królową Pokoju, bo przyjęła niesprawiedliwość. Modlimy się o to, byśmy umieli i chcieli korzystać z posługi tej Służebnicy – zachęcał biskup legnicki.

Po Mszy św. odbyło się spotkanie przy Pomniku Zesłańcom Sybiru na Placu Sybiraków, gdzie złożone zostały wiązanki kwiatów. Trzecia część uroczystości miała miejsce w Klubie Nauczyciela, a złożyły się na nią: część artystyczna w wykonaniu młodzieży Zespołu Szkół Muzycznych, wręczenie odznaczeń i dyplomów oraz wystąpienia zaproszonych gości.

Z okazji jubileuszu zostało przygotowane przez prezes Alfredę Demską opracowanie, dokumentujące 30-lecie istnienia Legnickiego Koła Sybiraków. Przypomniano w nim, że Oddział Wojewódzki Związku Sybiraków w Legnicy powstał 2 kwietnia 1989 r., a od 7 kwietnia rozpoczęło swą działalność Koło Związku Sybiraków. Jego pierwszą siedzibą był lokal przy ul. Moniuszki 9 w Klubie Seniora. Po ukonstytuowaniu się zarządu opracowano plan pracy oraz wytyczne, według których można było przyjmować kandydatów starających się o wstąpienie do związku.

Na przestrzeni kolejnych lat nie zabrakło też inicjatyw, utrwalających w społeczeństwie pamięć Polaków żyjących, zniewolonych i pomordowanych na nieludzkiej ziemi. Wśród nich znalazły się m.in.: ołtarz „Golgota Wschodu” w kościele Świętej Trójcy w Legnicy, liczne tablice pamiątkowe i symboliczne mogiły Sybiraków, m.in.: w legnickiej katedrze, w kaplicy i na cmentarzu komunalnym w Legnicy, w Miłkowicach, Obelisk Sybiraków w Kunicach, ufundowanie sztandaru, nadanie nazwy „Plac Sybiraków” i odsłonięcie na nim pomnika „Zesłańcom Sybiru”, promocje wydawnictw, spotkania z młodzieżą szkolną i wiele innych.

– My, Sybiracy, jesteśmy grupą ludzi bardzo dojrzałych wiekowo, ale póki możemy, działamy, jesteśmy aktywni, bo uważamy, że jest to nasz obowiązek wobec tych, którzy nie powrócili z „nieludzkiej ziemi” oraz tych, którzy przeżyli to piekło i po powrocie do Ojczyzny dożyli sędziwych lat. Wielu z nich już umarło. Liczba Sybiraków maleje w zatrważającym tempie: początkowo nasze koło liczyło 639 członków, w 2002 r. – 540 osób, a na koniec 2018 r. już tylko 227 osób. Jest nas coraz mniej i borykamy się z różnymi chorobami, ale należymy do pokolenia, które się nie poddaje, więc działamy – deklaruje pani prezes Demska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Post w intencji ks. Piotra Pawlukiewicza

2019-11-29 09:16

Red.

Ks. Piotr zmaga się z chorobą w ogromnej pokorze. Przez wiele lat robił to po cichu – nic o niej nie mówiąc, nie czekając na politowanie. W tej chwili wszyscy wiemy, że choroba jest nieustępliwa, powoduje coraz większe cierpienie. Potrzebne jest leczenie, operacje. Ksiądz Piotr też coraz więcej o niej mówi. Społeczność zgromadzona na Facebooku rozpoczyna post w intencji kaznodziei!

Nagranie „Łagiewnicka »22«, spotkanie z ks. Piotrem Pawlukiewiczem, maj 2016”, Faustyna 2016

„Boli?

– Bólu nie czuję. To ograniczenie ruchowe, brak koordynacji. Przewróciłem się już może z 30, 40 razy.

– Czyli żartów nie ma?

– Bywa niebezpiecznie. Jak upadam, np. ze schodów, to myślę, żeby jakoś ręce pochować i przyjąć ciałem ciężar uderzenia.

– To choroba Parkinsona?

– Tak.

– Można ją zatrzymać?

– Można ją spowolnić i to się w dużym stopniu udaje. Ale po jakimś czasie zawsze sunie do przodu. Pół milimetra, centymetr, ciągle dalej”. („Idę po śmierć, idę po życie” Krzysztof Tadej)

Organizatorami inicjatywy są profile Dopóki walczysz - Konferencje ks. Piotra Pawlukiewicza i Kazania inne niż wszystkie, które ewangelizują na portalu Facebook.

Organizatorzy zapraszają:

Proponujemy tutaj formułę: post i modlitwa w określony dzień – 2 grudnia – w dowolnej formie. Może o chlebie i wodzie, a może odmawiając sobie mięsa/słodyczy?

Pościć można także i w inne dni, również wcześniej (do czego zachęcamy), ale 2 grudnia zarezerwujmy sobie jako szczególny dzień w modlitwie i poście za ks. Piotra. 2 grudnia to dzień szczególny – początek adwentu - okresu, który kończy się narodzinami Chrystusa. Wierzymy, że i nasza modlitwa może wiązać się z narodzinami.

„Niektórzy mówią mi o cudzie. Tak, rzeczywiście byłby to spektakularny cud, gdybym z tego wyszedł i rozstał się z panem Parkinsonem”. („Spowiedź ks. Pawlukiewicza” Paweł Kęska)

O cudzie być może nie mamy śmiałości mówić, ale o uldze w cierpieniu - tak. To dobry moment, aby dobry Bóg dał dużo zdrowia i siły.

---

Boże Ojcze Wszechmogący

oto My Twoje dzieci

urzeknięci słowami Jezusa,

Twojego jednorodzonego Syna

"O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje,

Ja to spełnię." J14,14

Prosimy Cię, abyś dał księdzu Piotrowi Pawlukiewiczowi

zdrowie i siłę oraz uświęcał Duchem Świętym,

aby mógł pełnić Twoja wolę tak,

aby nadal mógł poruszać nasze serca,

abyśmy mogli bardziej rozumieć Twoje słowa,

abyśmy mogli być lepszymi Twoimi dziećmi,

aby na ziemi nastała jedna rodzina.

---

Jako tygodnik "Niedziela" zachęcamy serdecznie do włączania się w akcję modlitewną w intencji ks. Piotra!

strona wydarzenia: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rokitno: Maryja, młodzi i Eucharystia

2019-12-07 22:30

Kamil Krasowski

W Rokitnie i Grodowcu 7 grudnia odbyły się Adwentowe Wieczory Młodych. Ich hasłem były słowa: "Eucharystia daje życie", nawiązujące do nowego programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce.

Karolina Krasowska
Do Rokitna przyjechała młodzież z północnych dekanatów diecezji

- Chcemy tutaj czuwać wraz z Maryją, oczekując na przyjście Pana Jezusa, a zarazem uświadamiać sobie, że On kiedyś przyjdzie na końcu czasów, ale też czuwać by dobrze duchowo przeżywać zbliżające się wspomnienia tajemnicy Wcielenia  - mówi diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec, który czuwał z młodymi w Rokitnie.

Hasłem tegorocznych spotkań modlitewnych dla młodych były słowa nawiązujące do programu nowego roku duszpasterskiego w Polsce.

- Kościół mówiąc o Eucharystii chce wskazać miejsce, skąd młodzi mogą czerpać siłę i inspirację do tego, aby dobrze przeżyć swoje życie, wskazując że w Eucharystii spotykamy żywego Jezusa. Tu młodzi mogą przyjść ze swoimi troskami, problemami i uzyskać pokrzepienie, zrozumienie. Gdy przyjmują Pana Jezusa do swojego serca, On osobiście dotyka ich wszystkich przeciwności, trudności, problemów, ale także umacnia ich swoim Ciałem i swoją Krwią do tego, aby pokonywali grzech i byli mężnymi świadkami - mówi ks. Łukasz Nycz, koordynator ds. formacji stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, który skierował do młodych homilię w czasie Mszy św. i wygłosił katechezę.

Do Rokitna przyjechało ok 600 młodych ludzi. - Przyjechałem tutaj razem z uczestnikami rekolekcji z Jackówki z Paradyża jako dopełnienie służby liturgicznej. Jako młodzi chcieliśmy tutaj uczestniczyć. Spotkanie młodych ludzi w takim miejscu, jak Rokitno, bardzo umacnia. Mam nadzieję, że jak stąd wyjadą będą mieli silniejszego ducha i na pewno wyjadą stąd mocniejsi - powiedział Jacek ze Świebodzina



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem