Reklama

Dla każdego znajdzie się robota

2016-09-08 09:59

Katarzyna Jaskólska
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 37/2016, str. 4-5

Piotr Jaskólski
Dominika Danielak jest odpowiedzialna m.in. za Centrum Wolontariatu, Program „Skrzydła”, Szkolne Koła Caritas i programy młodzieżowe

Z Dominiką Danielak rozmawia Katarzyna Jaskólska

KATARZYNA JASKÓLSKA: – W biuletynie Caritas pojawiła się informacja, że Szkolne Koła Caritas mogą się zgłaszać, a Ty przeprowadzisz im szkolenie.

DOMINIKA DANIELAK: – Szkolenia SKC to bardzo duże zadanie, które dostałam od ks. Stanisława Podfigórnego już na samym początku mojej pracy w Caritas. Rozruch Szkolnych Kół Caritas był i jest priorytetem. Sprawa wygląda tak, że chociaż zapisanych mamy w dokumentacji 35 SKC w diecezji, to tak naprawdę działających jest ledwie połowa z tego. Często stajemy wobec takiej sytuacji, że zmienia się proboszcz albo wikariusz, nauczyciel – opiekun koła idzie na zwolnienie lekarskie, a kolejna osoba nie przejmuje tych obowiązków i młodzież zostaje sama, a koło przestaje działać. Czasami dzwonię do jakiejś parafii i słyszę, że tak, było SKC, ale jakoś wszyscy o nim zapomnieli.
Dobre pół roku zajęło mi przekopanie się przez dokumentację i sprawdzenie, które SKC rzeczywiście działają. Potem przygotowałam sobie wstępny program, który SKC może zrealizować w ciągu roku szkolnego na swoim terenie. Rozesłałam to do szkół, w których było zakładane koło i część z nich odpowiedziała, że na razie koło ma przerwę w działaniu albo że nie ma osoby za to odpowiedzialnej.

– W jaki sposób dociera do szkół idea SKC?

– Wygląda to podobnie jak promocja „Skrzydeł”. Jest jedna niedziela w miesiącu, kiedy jadę do jakiejś parafii i mówię o Programie „Skrzydła”, w ten sposób pozyskuję darczyńców. Tak samo jeżdżę po diecezji i odwiedzam szkoły pod kątem Szkolnych Kół Caritas. Często jest tak, że nawet jeśli koło istnieje powiedzmy od 2011 r., to wolontariusze już są nowi, bo uczniowie się zmieniają. I wtedy muszę zacząć z nimi od początku. Realizuję z nimi szkolenie podstawowe „Ja, wolontariusz”. Mówię, kim jest wolontariusz, co to jest wolontariat, jakie działania można podjąć. Pytam ich, jak oni widzą siebie w takim działaniu, jakie mają pomysły. Tu też pojawiają się zajęcia warsztatowe, ale nie ma ich zbyt dużo. Na to przychodzi czas w drugiej fazie szkolenia: „Kreatywność w pracy wolontariusza”.
Oczywiście każde szkolenie tak naprawdę musi być dostosowane do grupy. Bazujemy na ogólnej tematyce, ale i tak wszystko trzeba dostosować do możliwości konkretnej szkoły. Poza tym część ćwiczeniowa jest zawsze dostosowywana do wieku wolontariuszy – inaczej się pracuje w podstawówce, inaczej z młodzieżą. W podstawówce jest zresztą najłatwiej, bo można wpleść w zajęcia różne tańce, zadania muzyczne bądź plastyczne. Natomiast ze starszymi uczniami opieramy się bardziej na dyskusji.
Szkolenie dla grupy już działającej trwa od 2 do 4 godzin. Albo odbywa się to w czasie lekcyjnym, albo po szkole. Przez cały czas opiekunowie mogą się kontaktować ze mną, że potrzebne jest takie szkolenie. Ustalimy wspólnie termin i tematykę. Szkolenia są oczywiście bezpłatne. SKC pokrywa tylko koszt dojazdu prowadzącego. Jeśli grupa nie dysponuje środkami, to rozwiązujemy to inaczej. Staramy się jednak, żeby zawsze grupa miała w to jakiś swój wkład, bo wtedy inaczej podchodzi do takich warsztatów, traktuje je poważniej.
Jeśli chodzi o jakiś przykład tego, co robimy na warsztatach, to w ostatnim czasie było to nagrywanie filmików. To akurat pomysł, który przyszedł do nas z archidiecezji gdańskiej. Na początku uczniowie podchodzili do tego opornie, ale później dali się wciągnąć. Mogę zdradzić, że te filmiki nie są tylko na warsztaty. Chcemy zrobić z nich coś większego, w ramach promocji SKC w diecezji.

– Jakie są Twoje wrażenia po spotkaniach z uczniami?

– Młodzież ma dużo pomysłów. Zauważyłam jednak, że dużym problemem w ich realizacji jest postawa opiekuna. W uczniach jest wielki potencjał dobra, są pozytywnie nakręceni i chcą działać. Niestety często wygląda to tak, że młodzież rzuca hasło, że chcą zrobić kiermasz albo przeprowadzić zbiórkę w szkole (nie tylko w sklepie czy w kościele). Mimo że koło nie działało już od jakiegoś czasu, oni sypią mi z rękawa pomysłami na akcje. Ale potem podchodzi do mnie pani opiekunka i mówi, że ona by tak jednak nie chciała, bo ma jeszcze dużo innych rzeczy na głowie i już jest blokada, bo młodzież bez opiekuna nie będzie mogła zrealizować swoich pomysłów na terenie szkoły. Dlatego tak cenni są opiekunowie, którym się chce, którzy są otwarci, potrafią zachęcić i umożliwiają przeprowadzenie akcji. Bo – tak jak mówiłam – w młodzieży jest zapał, ale potrzebują, by ich poprowadzić i motywować. Nie powinno się gasić w nich entuzjazmu.

– Nie wszędzie na szczęście tak to wygląda.

– Oczywiście. Są Szkolne Koła Caritas, które działają bez względu na to, czy Caritas diecezjalna ogłosi jakąś akcję, czy nie. Ale to od razu widać, że u nich jest nastawienie na formację duchową – mają comiesięczne, a nawet cotygodniowe spotkania, mają Msze św. To są ludzie, którzy wychodzą poza proponowany przez nas program, wymyślają swoje akcje, patrząc na lokalne potrzeby. I na przykład w Międzyrzeczu jest tak, że na każde spotkanie członkowie SKC przynoszą coś z żywności o długim terminie przydatności. Podczas takich spotkań zbierają ok. 30 kg tej żywności i w ten sposób pomagają ubogim rodzinom nie tylko z okazji Wielkanocy czy Bożego Narodzenia. I właśnie w Międzyrzeczu raz w miesiącu odprawiana jest Msza św. za wolontariuszy i za osoby korzystające z ich pomocy. Takich SKC jak to w Międzyrzeczu jest w diecezji więcej i to bardzo cieszy.

– Takie działania warto nagłaśniać.

– Tak, zwłaszcza że zdarza się, że SKC przeprowadziło jakąś akcję, ale nikt o tym nie wie. Dlatego staram się wyrobić w nich taki nawyk, żeby swoją dobrą pracę dokumentować. Nie po to, żeby się chwalić, ale żeby promować wolontariat. Trzeba złamać ten stereotyp, że młodzież tylko siedzi w domu i nic poza tabletem czy komputerem nie widzi. Uczę wolontariuszy, żeby robili zdjęcia – teraz jest moda na selfie, więc jest łatwiej. Mówię, żeby założyli sobie profil na Facebooku i wrzucali tam zapowiedzi wydarzeń i relacje z nich. Jeśli każdy z nich wysłałby to do kilkunastu swoich znajomych, to już zwiększa się liczba potencjalnych osób, które mogłyby włączyć się w akcję, a może nawet ktoś zainteresowałby się samym wstąpieniem do SKC. Reklama zupełnie za darmo.
Jeśli SKC ma już swój profil na Facebooku, to ja również udostępniam ich informacje na głównym profilu Centrum Wolontariatu. Jeżeli jakaś akcja jest czymś zupełnie nowym, to puszczam to dalej, w Polskę. Dzięki temu mamy fajną wymianę doświadczeń z innymi diecezjami.

– Kto powinien wyjść z inicjatywą założenia SKC?

– Myślę, że same parafie powinny zabiegać o to, żeby na ich terenie powstawały SKC. W wielu parafiach funkcjonują bardzo prężnie Parafialne Zespoły Caritas. Ale osoby tam zaangażowane są często w podeszłym wieku, chorują i zwyczajnie zaczyna brakować im sił. Gdyby na terenie parafii istniało również SKC, młodzież po pierwsze pomogłaby w bieżących akcjach, np. podczas zbiórek żywności, a po drugie – jeśli komuś w młodym wieku zaszczepi się idee wolontarystyczne – jest duża szansa, że ten człowiek po skończeniu szkoły będzie nadal chciał pomagać, tym razem już w ramach PZC. Szkolne Koła Caritas to inwestycja na przyszłość i warto podjąć taki wysiłek.
Księża proboszczowie wiedzą, gdzie pracuje ilu katechetów, łatwiej więc im dotrzeć do potencjalnych opiekunów. Na terenie każdej szkoły na pewno od razu znajdzie się kilku chętnych uczniów. Tak na dobry początek.
Dla tych, którzy nie wierzą, że wszędzie jest młodzież chętna do pomocy, podam przykład ostatniego Diecezjalnego Dnia Dziecka. Przyjechało 120 wolontariuszy. Byłoby ich więcej, ale zwyczajnie skończyły się miejsca w autobusie. Wystarczyło tylko puścić informację, że wolontariusze są potrzebni, a oni sami dzwonili i się zgłaszali.

– Czy tylko katecheta może być opiekunem SKC?

– Opiekunem koła może zostać każdy nauczyciel, to nie musi być katecheta. Zawiera się porozumienie ze szkołą i parafią. Proboszcz wtedy wyznacza księdza asystenta. Ja wysyłam dokumenty, które trzeba wypełnić. Po jakimś czasie uczniowie dostają legitymacje, koszulki, identyfikatory i różne gadżety, dzięki którym są rozpoznawalni. Organizowane jest też spotkanie z rodzicami i nauczycielami w szkole, żeby wiedzieli, czym dzieci się zajmują.

– Wspomniałaś wcześniej o duchowej formacji. Czy trudno przekonać do niej młodzież?

– Przyznam, że sama byłam tym zaskoczona, ale młodzież chce duchowej formacji. Na początku trochę nieśmiało proponowałam Mszę św. albo jakieś spotkanie połączone z rozważaniem konkretnego tematu. Myślałam, że są raczej nastawieni na samo działanie. Ale okazało się, że ta strona duchowa też jest dla nich bardzo ważna. Teraz po Światowych Dniach Młodzieży jest już w ogóle dużo takich propozycji z ich strony – chcą pielgrzymkę, chcą rekolekcje. To jest dla mnie nowe wyzwanie, bo nie chcę, żeby ta iskra w nich wygasła.

– Co trzeba mieć w sobie, żeby móc zostać wolontariuszem?

– Wystarczą tak naprawdę chęci. Bo dla każdego znajdzie się robota. W zależności od predyspozycji jeden wolontariusz będzie odwiedzał chorych, inny przeprowadzi zbiórkę, a jeszcze inny ogarnie pracę biurową. Tu nie ma ograniczeń.

– Jakieś plany na najbliższą przyszłość?

– 5 grudnia będzie Międzynarodowy Dzień Wolontariatu. Jeszcze nie mam pomysłu, jak to zostanie zorganizowane, ale na pewno chcę, żeby przedstawiciele wszystkich SKC z diecezji zebrali się w jednym miejscu. Z jednej strony zobaczą, że jest ich wielu, a z drugiej podzielą się swoim doświadczeniem z innymi. Chcę też, żeby poczuli, jak bardzo są potrzebni i że ich praca nie idzie na marne. A na razie zachęcam do szkoleń. Naprawdę warto. Można pisać do mnie: wolontariat.zg@caritas.pl albo dzwonić: 600-986-494.

Tagi:
wywiad Caritas

Reklama

„Tak, Pomagam” – zbiórka żywności Caritas

2019-12-05 08:07

ks. Wojciech Kania

Po raz XVII Caritas Diecezji Sandomierskiej włącza się w ogólnopolską akcję zbiórki żywności pod hasłem „Tak, Pomagam”. Wolontariusze Caritas w odpowiednich strojach i z identyfikatorami będą przeprowadzać zbiórkę w dniach: 6 grudnia 2019 roku (piątek) w godz.16.00 – 20.00; 7 grudnia 2019 roku (sobota) w godz. 9.00 – 14.00. Wszyscy, którzy chcą podzielić się z potrzebującymi, mogą składać artykuły z długim terminem przydatności do spożycia i łatwych w przechowywaniu. Wolontariuszom można przekazywać takie produkty jak: mąka, cukier, makaron, ryż, kasze, płatki kukurydziane, olej, konserwy, dżemy, przetwory warzywne i owocowe, herbata, kakao, słodycze, itp.

Archiwum Caritas

Na terenie Diecezji Sandomierskiej zbiórka żywności zostanie przeprowadzona w takich miejscach jak: Sandomierz, Tarnobrzeg, Milczany, Gorzyce, Stalowa Wola, Nisko, Rudnik nad Sanem, Jeżowe, Ostrowiec Świętokrzyski, Opatów, Chmielów koło Nowej Dęby, Skopanie, Bogoria Staszowska, Staszów, Samborzec, Janów Lubelski i Modliborzyce. Wolontariuszy będzie można spotkać w takich sklepach jak: Biedronka, Tesco, Lewiatan, Stokrotka, Delikatesy Centrum, Carrefour Market, Kaufland, Spar, Groszek, Mila.

Żywność zebrana w czasie tegorocznej zbiórki zostanie przeznaczona na przygotowanie paczek bożonarodzeniowych dla najuboższych rodzin z terenu Diecezji Sandomierskiej, które zwracają się z prośbą o pomoc do Caritas Diecezji Sandomierskiej. W ubiegłorocznej XVI bożonarodzeniowej zbiórce żywności w całej Diecezji Sandomierskiej zebrano w sumie 8 241,259 kg żywności i przygotowano z niej 550 paczek. Adwent to czas szczególny, otwórzmy nasze serca i podzielmy się dobrem z osobami ubogimi! Najmniejszy dar to dar serca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah: jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana!

2019-03-18 16:41

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie – uważa kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zabrał głos na temat trwającego obecnie kryzysu Kościoła.

Bożena Sztajner/Niedziela

Postrzega go z perspektywy zwyczajnych wiernych i ogromnej rzeszy porządnych księży. Kolejne odsłony słabości Kościoła zachwiały wiarą katolików i rzuciły cień podejrzenia na wszystkich kapłanów. Kard. Sarah chce im przywrócić ufność i pokój. Nie wątpcie, trwajcie przy nauczaniu Kościoła, bądźcie wytrwali w modlitwie, w Kościele zawsze będzie dość światła dla każdego, kto szuka Boga – pisze afrykański purpurat.

Nie lekceważy on jednak aktualnego kryzysu. „Kościół – zauważa - miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności”. To co się w nim dzieje, postrzega w bardzo radykalnych kategoriach, zapożyczonych od papieża Franciszka. Ujawniane dziś skandale widzi przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Twierdzi, że od dawna żyjemy tajemnicą Judasza. Zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. Niektórzy kapłani kwestionują znaczenie celibatu, roszczą sobie prawo do życia prywatnego, co jest sprzeczne z misją kapłana. Inni posuwają się tak daleko, że chcą mieć prawo do zachowań homoseksualnych – wylicza kard. Sarah.

Podkreśla on, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej. „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana” – pisze prefekt watykańskiej kongregacji, podkreślając, że to właśnie modlitwa musi być pierwszą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Tego kryzysu nie da się przezwyciężyć ludzkimi siłami. Kard. Sarah przestrzega też przed podziałami, tworzeniem frakcji w Kościele. Przyznaje, że biskupi i kapłani są niedoskonali, mają swoje słabości. Prosi jednak wiernych, by nimi nie gardzili, choć jak podkreśla, powinni od nich wymagać katolickiej wiary i sakramentów życia Bożego.

Kard. Sarah pisze o tym we wstępie do swego nowego książkowego wywiadu „Le soir approche et déjà le jour baisse” (Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił), który w środę 20 marca trafi do francuskich księgarń. Poprzednie dwa („Bóg albo nic” oraz „Moc milczenia”) okazały się światowymi bestsellerami. Tym razem prefekt watykańskiej kongregacji skupia się na duchowym kryzysie współczesnego świata. Wyznaje, że książka ta jest „krzykiem jego duszy”. „Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia – pisze afrykański purpurat. – Już niebawem stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem? My biskupi powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu” – dodaje kard. Sarah.

We wstępie do nowej książki wskazuje on również na szczególną rolę miłości do Następcy Piotra. Nie przypadkiem dedykuje tę pozycję dwóm papieżom: „Benedyktowi XVI, niezrównanemu w staraniach o odbudowę Kościoła, i Franciszkowi, wiernemu synowi św. Ignacego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem