Ap 21,9b-14 <- KLIKNIJ
Zaproszenie anioła - „chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka” - jest celowo zbudowane na tej samej formule, którą wcześniej zapowiedziano wizję Wielkiej Nierządnicy (Ap 17,1-3). Apokalipsa stawia naprzeciw siebie dwa miasta-kobiety: Babilon, cywilizację uwodzenia i przemocy, oraz Jeruzalem, wspólnotę wierności. Widzenie z „góry wielkiej i wyniosłej” podejmuje Ezechielową wizję nowej świątyni; Miasto Święte „zstępuje z nieba od Boga” - ostateczna wspólnota zbawionych nie jest produktem ludzkiej strategii, lecz darem, i jaśnieje „chwałą Boga” jak drogocenny kamień. Architektura ma sens teologiczny. Dwanaście bram z imionami dwunastu pokoleń synów Izraela pochodzi wprost z finału Ezechiela (Ez 48,30-35); bramy wychodzą na cztery strony świata - po trzy na wschód, północ, południe i zachód - miasto jest otwarte na wszystkie kierunki, z których Bóg zgromadzi swoich. Dwanaście warstw fundamentu nosi „dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka” - jak u Pawła: „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków” (Ef 2,20). W jednym obrazie spotykają się Izrael i Kościół; Bóg nie zrywa swojej historii, lecz prowadzi ją do pełni. W święto Bartłomieja szczególnego blasku nabiera zdanie o imionach wpisanych w fundamenty. O samym apostole Ewangelie synoptyczne mówią tylko w listach Dwunastu, zawsze obok Filipa - co od dawna skłania do utożsamienia go z Natanaelem, którego do Jezusa przyprowadził Filip. Euzebiusz z Cezarei przekazuje w „Historii kościelnej” tradycję o jego misji na Wschodzie, gdzie Pantajnos miał zastać pozostawioną przez niego Ewangelię Mateusza; tradycja ormiańska czci go jako swojego apostoła i męczennika. Apostoł nie jest w Kościele jedynie wspomnieniem - jest warstwą fundamentu, na którym Bóg wznosi wieczne miasto.
J 1,45-51 <- KLIKNIJ
Scena zamyka łańcuch pierwszych powołań czwartej Ewangelii, w którym wiara podaje się z rąk do rąk: Andrzej przyprowadził Piotra, teraz Filip odnajduje Natanaela. Jego wyznanie jest precyzyjne i po ludzku kompletne: „znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. I o ten ostatni człon rozbija się Natanael: „czy może być co dobrego z Nazaretu?” - miasteczko bez biblijnej metryki nie figurowało w żadnym scenariuszu mesjańskim. Filip nie wchodzi w spór; powtarza zaproszenie, które dzień wcześniej wypowiedział sam Jezus (1,39): „chodź i zobacz”. W tej Ewangelii wiara rodzi się nie z argumentów, lecz ze spotkania. Jezus wita nadchodzącego zdaniem, które jest egzegezą imienia Izraela: „oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu” - dolos, podstęp, to słowo, którym Septuaginta opisała Jakuba podchodzącego ojca (Rdz 27,35). Natanael jest Izraelem bez fortelu, Jakubem po oczyszczeniu. Wzmianka o figowcu pozostaje niedopowiedziana; tradycja rabiniczna zna figowiec jako miejsce studiowania Tory, a prorocy - jako znak mesjańskiego pokoju, gdy każdy zasiądzie „pod winoroślą i pod figowcem” (por. Za 3,10). Jedno jest pewne: Jezus widział go wcześniej, niż ten zdążył podejść - uprzedzające spojrzenie rodzi wyznanie: „Rabbi, Ty jesteś Syn Boży, Ty jesteś Król Izraela”. Augustyn dosłyszał w figowcu echo rajskich listków figowych: Chrystus widzi człowieka, gdy ten siedzi jeszcze w cieniu grzechu - i właśnie to spojrzenie wyprowadza go stamtąd. Odpowiedź Jezusa otwiera perspektywę większą, wprowadzoną pierwszym w tej Ewangelii uroczystym „zaprawdę, zaprawdę”: „ujrzycie niebo otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”. To sen Jakuba z Betel (Rdz 28,12) - z jedną zmianą: miejsce drabiny zajmuje Osoba. Odtąd „domem Boga i bramą nieba” (por. Rdz 28,17) jest sam Jezus; Natanael-Bartłomiej, prawdziwy syn Jakuba, zobaczy spełnienie snu swego praojca.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
