Jr 1,17-19 <- KLIKNIJ
Zwieńczenie sceny powołania Jeremiasza jest rozkazem mobilizacyjnym: „Ty zaś przepasz biodra” - długą szatę podkasywano do drogi, pracy i walki (por. Wj 12,11; 2 Krl 4,29) - „wstań i mów wszystko, co ci rozkażę”: całość orędzia, bez selekcji pod publiczność. Motywacja jest surowa aż do bólu: „nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi” - Bóg traktuje posłańca poważnie; kapitulacja przed strachem ludzkim wydałaby proroka strachowi zwielokrotnionemu. Lista przeciwników obejmuje cały przekrój społeczeństwa: królowie judzcy, przywódcy, kapłani i „lud ziemi” - w epoce monarchii określenie pełnoprawnych obywateli-posiadaczy; Jeremiasz stanie sam przeciw wszystkim stanom.
Na tę samotność odpowiada obietnica przebudowy samego proroka: „Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi”. Nie obiecano mu zwycięstw w ludzkim sensie ani oszczędzenia cierpień - księga pokaże doły, dyby i szyderstwo - obiecano niezdobywalność: „będą walczyć przeciw tobie, ale cię nie zwyciężą, gdyż Ja jestem z tobą”. Formuła Obecności towarzyszy w Biblii powoływanym ponad siły (Wj 3,12; Joz 1,5.9); po latach, w godzinie załamania, zostanie Jeremiaszowi powtórzona niemal co do słowa (Jr 15,20) - takie obietnice trzeba odnawiać, bo wierność zużywa się w walce.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Dobór tego czytania na dzisiejsze wspomnienie ma swój zamysł: Jeremiasz i Jan Chrzciciel to prorocy poświęceni przed narodzeniem (Jr 1,5; Łk 1,15.41), obaj postawieni twarzą w twarz z królami, obaj przekonali się, że „nie zwyciężą cię” nie znaczy „nie zabiją cię”. Zwycięstwo proroka mierzy się nie długością życia, lecz tym, czy słowo zostało wypowiedziane do końca.
Mk 6,17-29 <- KLIKNIJ
Marek opowiada śmierć Jana w charakterystycznej dla siebie konstrukcji szkatułkowej: między rozesłaniem Dwunastu a ich powrotem (6,7-13.30) - misja Kościoła od początku toczy się w cieniu losu proroków. Powód uwięzienia jest nazwany bez osłonek: Jan mówił Herodowi Antypasowi - tetrarsze, „królem” tytułowanym tylko potocznie - „nie wolno ci mieć żony twego brata” (por. Kpł 18,16; 20,21). Prorok wypowiada prawo Boże władzy prosto w twarz;
Herodiada „zawzięła się na niego i chciała go zgładzić”. Portret samego Antypasa jest studium sumienia połowicznego: „czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę; ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał”. Fascynacja prawdą bez decyzji - stan, który nie może trwać wiecznie.
Rozstrzygnięcie przychodzi na urodzinowej uczcie dla dostojników, wyższych oficerów i znakomitości Galilei. Po tańcu córki Herodiady pada przysięga: „dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa” - formuła żywcem z Księgi Estery (Est 5,3.6; 7,2), tyle że tam królewska hojność otwarła drogę ocalenia ludu, tu otwiera drogę śmierci proroka; gorzka ironia intertekstu, tym większa, że wasal Rzymu żadnej „połowy królestwa” rozdawać nie mógł. Herod „zasmucił się głęboko”, lecz „przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników” nie chciał odmówić - honor towarzyski przeważył nad sumieniem. Głowa proroka na misie pośród półmisków: głos, który przeszkadzał, zostaje uciszony jako danie uczty. Miejsce kaźni tradycja, za Flawiuszem, wskazuje w twierdzy Macheront za Jordanem.
Ostatnie zdania mają ciężar zapowiedzi: uczniowie Jana zabierają jego ciało - Marek używa słowa ptōma, zwłoki, które powróci w jego Ewangelii tylko raz: o ciele Jezusa wydawanym Józefowi z Arymatei (15,45) - i składają je w grobie. Poprzednik wyprzedza Pana także w śmierci i pogrzebie; sam Jezus powie o nim: „Eliasz już przyszedł i postąpili z nim tak, jak chcieli” (Mk 9,13). Beda Czcigodny uchwycił szczególny rys tego męczeństwa: od Jana nie zażądano, by zaparł się Chrystusa - zażądano jedynie, by przemilczał prawdę; a umrzeć za prawdę znaczyło umrzeć za Chrystusa, który sam jest Prawdą. Męczeństwo Jana jest ostatnim proroctwem Starego Przymierza: wskazuje Baranka już nie palcem, lecz krwią.
