Reklama

Polityka

Ma być tak, jak było

W polskim wymiarze sprawiedliwości dzieje się naprawdę źle, co znajduje konkretne odzwierciedlenie choćby w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, gdzie zapadają coraz liczniejsze orzeczenia zasądzające wysokie odszkodowania od polskiego rządu nie tylko z tytułu złych rozstrzygnięć i złej jakości postępowania przed polskimi sądami, ale też przede wszystkim z powodu przewlekłości procesów.
O potrzebie niechcianej przez sędziów reformy wymiaru sprawiedliwości ze Stanisławem Piotrowiczem rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 40/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

Grzegorz Boguszewski

Stanisław Piotrowicz

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Panie Pośle, dlaczego tak pilnie potrzebujemy w Polsce reformy sądownictwa, skoro jego zacni przedstawiciele uważają, że nie powinno się niczego zmieniać?

STANISŁAW PIOTROWICZ: – Zacznijmy od tego, że w Polsce obowiązuje trójpodział władz, którym konstytucja nakazuje pozostawać we wzajemnej równowadze. A właśnie ta równowaga, w moim przekonaniu, została już jakiś czas temu bardzo poważnie zachwiana.

– A mówi się teraz, że to obecny rząd ją narusza...

– Przeciwnie, zamierza ją przywrócić! Bo przecież gołym okiem widać, że doszło do nadmiernego wzmocnienia pozycji władzy sądowniczej. Mamy w Polsce potężną armię ponad 10 tys. sędziów. Tylu nie ma w żadnym europejskim kraju poza Niemcami, gdzie ta liczba jest nawet odrobinę większa, ale Niemcy są krajem dwukrotnie większym niż Polska. W Anglii jest np. tylko 2,5 tys. sędziów.

– Liczy się jakość, a nie „ilość” wymiaru sprawiedliwości?

– Dokładnie tak. Ważne jest dobre prawo, ale także to, kto je stosuje i interpretuje.

– Sędziowie są wszak – jak to niedawno stwierdzili na własnym kongresie – najznakomitszą kastą ludzi w Polsce, Panie Pośle! Jak doszło do powstania tej ponoć nietykalnej dziś kasty?

– Moim zdaniem, poprzez nadinterpretację i wypaczenie zasady, że wielką wartością państwa demokratycznego są sądy i trybunały, a zwłaszcza niezawisłość i niezależność sędziowska. Oczywiście, nie kwestionuję tych zasad, jednak pod ich szyldem w Polsce zbudowano superwładzę sędziów. Niewątpliwie mamy dziś do czynienia z nadmiernym wzmocnieniem władzy sądowniczej.

– Jak się to objawia w codziennej praktyce wymiaru sprawiedliwości?

– Obserwujemy przede wszystkim ogromny brak zaufania do sądów i niezadowolenie obywateli z ich funkcjonowania. Ponad 90 proc. próśb o interwencję poselską dotyczy właśnie sądownictwa; wynika z nich, że niemal każdy, kto zetknął się z sądem, doświadczył wyniosłości sędziów i niesprawiedliwości.

– Majestat wyniosłości zamiast majestatu sprawiedliwości?

– Takie są odczucia obywateli. To przykre, ale właśnie to znalazło potwierdzenie na ostatnim kongresie środowiska sędziowskiego; wyartykułowała tę sędziowską butę sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego...

– Duma z wykonywanego zawodu, nawet popadanie w samozachwyt, to jeszcze nic zdrożnego prawnie, Panie Pośle...

– Rzeczywiście, można by się tylko z politowaniem uśmiechnąć, gdyby nie fakt, że w polskim wymiarze sprawiedliwości dzieje się naprawdę źle, co znajduje konkretne odzwierciedlenie choćby w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, gdzie zapadają coraz liczniejsze orzeczenia zasądzające wysokie odszkodowania od polskiego rządu nie tylko z tytułu złych rozstrzygnięć i złej jakości postępowania przed polskimi sądami, ale przede wszystkim z powodu przewlekłości procesów. Tymczasem środowiska sędziowskie nie dostrzegają tego problemu. Na kongresie sędziów nie było o tym mowy, nie mówiono o potrzebie uzdrowienia wymiaru sprawiedliwości, wręcz przeciwnie – to zgromadzenie zostało zwołane po to, aby zewrzeć szyki przeciwko jakimkolwiek reformom.

– Czy ten strach przed reformami naprawdę nie ma konkretnych, racjonalnych podstaw?

– Moim zdaniem, najzupełniej nie. Tymczasem już nawet całkiem drobne projekty zmian, podejmowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, są z góry oprotestowywane przez środowiska sędziowskie, w tym oczywiście przez Krajową Radę Sądownictwa. O wszelkich zmianach, zdaniem środowiska sędziowskiego, powinno decydować ono samo. To absurd.

– A jednak polskie środowisko sędziowskie zyskuje entuzjastyczne wsparcie rozmaitych europejskich gremiów.

– Mamy tu do czynienia z zupełnie niezrozumiałą sytuacją. Gdy byłem senatorem w latach 2005-07, byłem też członkiem KRS. Uczestniczyłem wówczas w międzynarodowym kongresie rad sądowniczych we Wrocławiu; już wtedy prezes naszej KRS w swym referacie narzekał na zagrożenia dla niezależności i niezawisłości polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jako przykład podał to, że o budżecie sądownictwa decydują władza ustawodawcza i wykonawcza. Dlaczego nie władza sądownicza?! – krzyczał z trybuny. Koledzy z innych krajów wylali wtedy na polskie sędziowskie głowy kubeł zimnej wody, chwaląc się, jak bardzo są zadowoleni z takiego właśnie stanu rzeczy we własnych krajach.

– W minionych latach niezbyt wiele mówiło się o szalejącej w Polsce korupcji – także w polskim wymiarze sprawiedliwości – dla której polskie sądy bywały zbyt pobłażliwe. Czy dziś można w jakiś bardziej konkretny sposób określić rozmiary tej patologii praworządnego państwa?

– Wciąż znamy tylko wierzchołek góry lodowej. W „państwie PO” zaprzeczano istnieniu korupcji, za to afery rozgrywały się we fleszach kamer i z przyzwoleniem instytucji państwa lub wręcz z błogosławieństwem prominentnych polityków... Widzimy, że bardzo zawiodły – jak w przypadku afery Amber Gold – niemal wszystkie instytucje oraz służby państwowe. A teraz, gdy próbuje się te służby mobilizować, wyposażać je w bardziej skuteczne instrumenty działania – mam tu na myśli choćby ustawę antyterrorystyczną – za każdym razem podnosi się larum oburzonych, związanych z opozycją polityczną, środowisk.

– Jakie patologie – oprócz korupcji – powinny być wyeliminowane przez dobrze przeprowadzoną reformę sądownictwa?

– Chodzi przede wszystkim o brak wymaganej w zawodzie sędziowskim apolityczności, czyli w istocie o pewien rodzaj korupcji politycznej – o zbyt często spotykaną stronniczość... Najlepiej opisuje to przypadek prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku w sprawie Amber Gold, który wykazał klasyczną dyspozycyjność wobec rządu Donalda Tuska, co przecież nigdy nie wyszłoby na jaw, gdyby nie prowokacja dziennikarska.

– Dlaczego wobec rządu Beaty Szydło i obecnego ministra sprawiedliwości sędziowie nie są już tak spolegliwi?

– Najwyraźniej temu środowisku zawsze chodziło o to, żeby służyć określonej grupie społecznej, określonym interesom, określonym politykom oraz o to, żeby dbać o własną pozycję, również materialną, i o własne przywileje. Teraz – co publicznie nie raz już przyznawano – chodzi o to, żeby było tak, jak było. Wydaje się, że o to przede wszystkim zabiega dziś środowisko sędziowskie.

– A nie o demokrację, praworządność oraz przestrzeganie trójpodziału władz, które nowy rząd, zdaniem tegoż zacnego środowiska, bezecnie narusza?

– To tylko parawan zasłaniający rzeczywiste intencje. Pozbawione wpływów środowiska nie mogą przecież krzyczeć, że oto zostały odsunięte od czerpania nadmiernych zysków, że tracą uprzywilejowaną pozycję, a więc krzyczą o zagrożeniu demokracji i wolności obywatelskich. Ilekroć słyszę te zarzuty, zawsze proszę o konkretne przykłady owych naruszeń i nigdy nie dostaję rzeczowej odpowiedzi.

– Jest jedna: zamach rządu PiS na Trybunał Konstytucyjny!

– Z upoważnienia Marszała Sejmu prowadziłem niedawno rozmowy z Komisją Wenecką, która bada tę właśnie sprawę. Odniosłem jednak wrażenie, że panowie przyszli na spotkanie dość znużeni i nie przejawiali większego zainteresowania tym, co starałem się im tłumaczyć, jakby zasadnicze rozmowy odbyli już z kimś innym...

– Jakie pytania Panu zadawano?

– Pytano przede wszystkim o to, czym wytłumaczę bunt sędziowski w Polsce i dlaczego środowiska sędziowskie tak jednoznacznie opowiadają się po stronie Trybunału Konstytucyjnego. Odpowiedziałem, że te środowiska wraz z opozycją zabiegają o to, by trybunał niezmiennie stał na straży tego, żeby w Polsce nic się nie zmieniło. Mimo że polscy obywatele oczekują zmian – co pokazały ostatnie wybory, że oczekują m.in. właśnie naprawy wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście, przedstawiłem też, jak wygląda obecna kondycja polskiego sądownictwa.

– Jak te wyjaśnienia zostały przyjęte?

– Panowie w żaden sposób nie drążyli tematu... Tylko ogólnikowo pouczali o niezależności trybunałów, o ostateczności ich orzeczeń i zadali pytanie, czy będą publikowane wyroki trybunału...

– Co Pan Poseł na to?

– Odpowiedziałem, że orzeczenia są publikowane, ale nie każda czynność prawna trybunału może być uznana za orzeczenie. Przywołałem też poprzedni raport Komisji Weneckiej, który bazował na nierzetelnym stanie faktycznym i wręcz mijał się z polskim prawem, co oczywiście odpowiednio udokumentowałem. Wyjaśniałem, że w naszej konstytucji jest zapisane, iż sądy i trybunały są niezależne, a sędziowie w orzekaniu niezawiśli, oraz że organizację TK i sposób postępowania przed nim określa ustawa. I że podobne zasady dotyczą sądownictwa powszechnego. Tymczasem teraz to właśnie środowisko sędziowskie chce samo dla siebie określać reguły funkcjonowania.

– Czyli że władza sądownicza niejako chciałaby odebrać kompetencje władzy ustawodawczej i wykonawczej?

– Tak. Bo jakim prawem mówi się większości sejmowej i ministrowi sprawiedliwości: wara od jakichkolwiek zmian, my wszystko wiemy najlepiej!? Sędziowie uważają, że tylko oni mają prawo decydować o tym, jak będą zorganizowane i jak będą działały sądy, chcą wpływać na kształt procedur sądowych i prawa.

– A nie mają do tego prawa?

– W konstytucji mamy zapis mówiący o tym, że projekty aktów prawnych dotyczących wymiaru sprawiedliwości winny być oceniane przez Krajową Radę Sądownictwa, ale to uprawnienie jest dziś wykorzystywane wyłącznie po to, by niczego nie zmieniać, zwłaszcza gdy chodzi o pozycję sędziów i ich interesy. Dziś ten protest środowiska sędziowskiego skrzętnie podchwytuje partia opozycyjna, która alarmuje całą Europę, że w Polsce dochodzi do naruszenia praworządności.

– Jednak rządowi nie udaje się przekonać do swoich racji nie tylko opozycji, ale także zewnętrznych obserwatorów...

– Cóż, chyba nie o rację tu chodzi. Posłaliśmy Komisji Weneckiej naszą konstytucję i ustawę w tłumaczeniu na j. angielski oraz stosowne wyjaśnienia. Ale okazuje się, że to jest bez znaczenia... Komisja Wenecka zdaje się kierować mniej prawem, a bardziej obowiązującą dziś w Europie ideologią. Mamy do czynienia z szerokim frontem obrony poprzednio rządzącej partii, która bardziej odpowiadała europejskiemu establishmentowi i jego interesom. Ma więc być w Polsce tak, jak było.

– Ale jednak nie będzie?

– Reforma sądownictwa w Polsce jest konieczna. Potrzebne są zmiany w celu odblokowania działania sądów – zmiany proceduralne oraz wyegzekwowanie tego, aby sędziowie zajmowali się tym, czym powinni się zajmować. Żeby to umożliwić, niezbędne jest uproszczenie procedur, doprowadzenie do tego, by sądy nie były obarczane wszystkimi drobiazgami – część ich dzisiejszych zatrudnień może być scedowana na inne instytucje (np. notariaty, różnego rodzaju sądy polubowne).

– W środowisku sędziowskim zapanował strach przed weryfikacją... Przewiduje się tego rodzaju działania?

– Z pewnością w wymiarze sprawiedliwości brakuje dziś rzetelnego postępowania dyscyplinarnego. Sędziowie, którzy sprzeniewierzyli się apolityczności, bezstronności i niezawisłości, nie powinni sprawować wymiaru sprawiedliwości. Obecnie sądy dyscyplinarne rozliczają sędziów głównie z zaniedbań urzędniczych (np. że nie piszą uzasadnień wyroków w odpowiednim terminie) lub obyczajowych. Nie dotykają tego, co jest najgłębszą istotą obecnej patologii... Należy zatem pilnie utworzyć odrębne i w pełni niezależne sądownictwo dyscyplinarne.

– Czy Polacy, tak mocno zdegustowani działaniem wymiaru sprawiedliwości na różnych szczeblach, będą wreszcie mogli liczyć na sprawiedliwość w polskich sądach?

– Właśnie do tego chcielibyśmy doprowadzić. Dziś całe środowisko prawnicze niemal bałwochwalczo powołuje się wyłącznie na prawo, na jego bezduszną literę, na jego bezwzględną nadrzędność, a zapomina o zapisie w konstytucji, że „Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. A więc i prawo, i sprawiedliwość. I o to właśnie chodzi Prawu i Sprawiedliwości.

* * *

Stanisław Piotrowicz
Polityk, prokurator, senator VI i VII kadencji, poseł na Sejm VII i VIII kadencji, w 2007 r. sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W VIII kadencji Sejmu zajmuje się m.in. sprawami związanymi z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego.

2016-09-28 08:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół… jak malowany

2020-08-05 07:21

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 32/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

renowacja

fresk

Jaczów

Ks. Adrian Put

Ks. Piotr Matus na tle XiV-wiecznego malowidła przedstawiającego św. Piotra

To jeden z najcenniejszych zabytków sakralnych diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, a na pewno jeden z najstarszych kościołów na ziemi głogowskiej ocalałych po II wojnie światowej. Zachowały się w nim, prawie w całości, gotyckie polichromie. Takich perełek nie ma zbyt wiele na naszym terenie.

W sprawie kościoła pw. św. Szymona i Judy Tadeusza w Jaczowie rozmawiałem z proboszczem ks. Piotrem Matusem już kilka miesięcy temu. – Przyjedź, a zobaczysz, to bardzo ciekawy obiekt – zapraszał. W końcu udało mi się odpowiedzieć na zaproszenie.

CZYTAJ DALEJ

UOKiK: 115 mln zł kary dla Biedronki

2020-08-10 10:21

[ TEMATY ]

gospodarka

sklep

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na właściciela sieci Biedronka - spółkę Jeronimo Martins Polska – karę w wysokości 115 mln zł - poinformował w poniedziałek Urząd. Biedronka naruszała prawa konsumentów, nieprawidłowo informując o cenach w sklepach - dodał.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował w komunikacie, że napływały do niego "liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka".

"Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie, niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska" - czytamy.

Jak wskazano, w jego trakcie Prezes Urzędu zlecił kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły skalę nieprawidłowego informowania o cenach w sklepach należących do JMP.

Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r. Dopiero wszczęcie postępowania pod koniec ubiegłego roku przyczyniło się do podjęcia przez właścicieli Biedronki działań, których celem ma być rozwiązanie stwierdzonych nieprawidłowości. Prezes UOKiK będzie monitorował skutki wdrażanych zmian, mających usunąć naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.

"Długotrwała praktyka spowodowała realne straty w portfelach konsumentów i bezpodstawne wzbogacenie się właściciela sieci ich kosztem. Dlatego zdecydowałem o nałożeniu na Jeronimo Martins Polska kary w wysokości 115 mln zł. Istnienie nieprawidłowości potwierdziła również sama spółka tłumacząc je błędami ludzkimi wynikającymi z dużej skali działalności. Nie wykluczamy, że tak rzeczywiście mogło być, nie usprawiedliwia to jednak w żadnym stopniu działania na niekorzyść klientów, tym bardziej, że przez długi czas przedsiębiorca – pomimo licznych nieprawidłowości wykrywanych przez Inspekcję Handlową - nie starał się systemowo rozwiązać tego problemu. Tak duży podmiot powinien dochować należytej staranności w swojej działalności, aby błędy w oznaczeniu nie dotykały osób kupujących w jego sklepach" - powiedział cytowany w komunikacie Chróstny.

Jak wskazał, cena jest jednym z najważniejszych kryteriów, jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. "Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość" – podkreślił prezes UOKiK.

Urząd podał przykładowe skargi konsumentów. Jedna z nich dotyczyła piersi z kurczaka.

"Zachęcony gazetka oraz kartką nad produktem postanowiłem zakupić Pierś z kurczaka w promocyjnej cenie 9.99zl. Po zrobieniu zakupów udałem się do kasy za towar zapłaciłem lecz w chwili zapłaty nie zauważyłem na paragonie że piersi są w cenie regularnej czyli 16.89 za kg (…)Poprosiłem o możliwość zwrotu towaru, lecz usłyszałem że niestety nie, bo z tym towarem opuściłem sklep i pani nie przyjmie go. Więc powiedziałem że to oszustwo i tego tak nie zostawię i zgłoszę to do UOKiK, inna z pań obsługi powiedziała +i co z tego, co nam zrobią+" - czytamy w przytoczonej przez UOKiK skardze.

Inna skarga dotyczyła papieru toaletowego, który był z wystawioną ceną 9,99 zł, a sprzedawano go po 16,99 zł. Jak wskazał autor skargi, "w przypadku zauważenia tego oszustwa, nie było możliwości zakupu papieru po cenie zgodnej z wystawioną".

Kolejna skarga dotyczyła zniczy. "Na palecie ze zniczami wisiała duża kartka z ceną za znicz. Przy zakupie dwóch zniczy miała być cena 7.99zł za sztukę. W kasie została naliczona inna cena 12,99 zł za sztukę. Po zwróceniu uwagi Pani kierownicze, poinformowała mnie że mogę jedynie zwrócić zakupione znicze" - czytamy.

UOKiK przypomina, że każdy sprzedawca ma obowiązek uwidocznienia ceny towaru. "Uniemożliwienie konsumentowi zapoznania się z ceną na etapie wyboru produktu jest poważnym naruszeniem jego prawa do rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji. Tymczasem kontrole Inspekcji Handlowej wykazały, że w sklepach Biedronka średnio aż 14 proc. towarów nie miało informacji o cenie" - podał Urząd.

UOKiK przekazał, że poza sankcją pieniężną, w sklepach Biedronka będzie musiała znaleźć się również informacja o prawach przysługujących konsumentom w przypadku różnicy w cenie na półce i w kasie o treści: "W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej (art. 5 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług)".

Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. (PAP)

autor: Aneta Oksiuta

aop/ pad/

CZYTAJ DALEJ

Turcja: trzy tysiące zakażonych koronawirusem po modlitwie w Hagii Sophii

2020-08-10 20:37

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

Katarzyna & Hakan Kaner

Około trzech tysięcy zakażonych koronawirusem – taki jest bilans sanitarny pierwszej muzułmańskiej modlitwy w zamienionym na meczet muzeum Hagii Sophii w Stambule, dawnej chrześcijańskiej katedry patriarchów Konstantynopola. Modlitwa odbywała się 24 lipca, w czasie pandemii, z udziałem 350 tys. ludzi zgromadzonych wokół budynku, epidemiolodzy spodziewali się więc nowych zakażeń.

Choć 500 zaproszonych gości, przebywających wewnątrz Hagii Sophii, znajdowało się w bezpiecznej odległości od siebie nawzajem, to czterej oficjele rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, którzy modlili się w pobliżu prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, jest w gronie zakażonych. Dystans zachowywano również w pobliżu Hagii Sophii, ale z dala od kamer telewizyjnych ludzi tłoczyli się tłumie.

Profesor Sarp Üner z Instytutu Zdrowia Publicznego na uniwersytecie Hacettepe w Ankarze zaznaczył, że na modlitwę do Stambułu przybyło wielu ludzi z całego kraju i to oni przekazali wirusa. – Myślę, że masowe zgromadzenie w Hagii Sophii zwiększy liczbę przypadków w Stambule. Na pewno czekają nas ciężkie dni – wskazał naukowiec.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję