Reklama

Widziane z Brukseli

Berlin – Bratysława wspólna sprawa?

2016-09-28 08:34

Mirosław Piotrowski, poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl
Niedziela Ogólnopolska 40/2016, str. 43

Glyn Lowe Photoworks, 2 Million Views, Thanks / Foter.com / CC BY

Nie będzie przymusowych relokacji migrantów w Europie.

W stolicy Niemiec zakończyły się wybory. Lokalne. Partia kanclerz Angeli Merkel znów poniosła porażkę. Prominentni politycy CDU mówią otwarcie: „Wyborcy pokazali nam czerwoną kartkę”. Sytuacja staje się coraz bardziej nieprzyjemna zarówno dla chadeków, jak i dla samej Merkel, która zrezygnowała z wyjazdu do Nowego Jorku i nie wzięła udziału w ważnym posiedzeniu ONZ. Wolała zostać w Berlinie, aby tłumaczyć, rozmawiać... Wygrali socjaldemokraci, a CDU była druga. Nie to jednak boli najbardziej. Wysokie miejsce zajęła bowiem niezwykle krytyczna wobec Merkel Alternatywa dla Niemiec (AfD), która dotychczas nie miała tutaj swoich reprezentantów. Partia ta umieściła w berlińskim Landtagu 25 kandydatów, a Chrześcijańska Demokracja – o 6 więcej. Od 2 lat AfD ma swoich przedstawicieli także w Parlamencie Europejskim. Przez długi czas siedziałem na sali plenarnej w Strasburgu razem z europosłem AfD. Była to okazja do wymiany poglądów. Widząc, jak z miesiąca na miesiąc wzrasta poparcie dla jego partii, zagadnąłem: – Co wy tam, w Niemczech, takiego robicie? – Nic – odparł. – Tylko krytykujemy Merkel za jej politykę migracyjną. Problem musi być poważny, skoro partia ta ma już swoich przedstawicieli w 10 (na 16) landach, a kolejne wybory tuż-tuż. Także do Bundestagu – za rok. Problem uchodźców i migrantów obecny był również na nadzwyczajnym nieformalnym szczycie Rady Europejskiej, który zorganizowano w Bratysławie. Jakkolwiek formalnie temat ten wypadł z jego agendy, to szczyt faktycznie przypieczętował zmianę kursu Unii w kwestii migracji. Do Bratysławy przybyła kanclerz Merkel, ale nie zaproszono premier Wielkiej Brytanii Theresy May. Wiadomo – Brexit, pominięto więc Wielką Brytanię, choć to nietraktatowe i nieeleganckie. Przywódcy 27 krajów Unii, płynąc statkiem po Dunaju oraz konsumując roboczy obiad, zastanawiali się nad przyszłością. Nie tylko Unii, ale i własną. Po spotkaniu w świat popłynął jeden mocny przekaz: nie będzie przymusowych relokacji migrantów w Europie, kary za ich nieprzyjmowanie nie wchodzą w grę, a dominować będzie „elastyczna solidarność” w tym zakresie. Oznacza to zwycięstwo Grupy Wyszehradzkiej, czyli Polski, Węgier, Czech i Słowacji. Niewykluczone, że niebawem grono V4, jak w skrócie nazywa się sojusz, się powiększy. Kandydat na prezydenta Austrii zdążył już złożyć stosowną deklarację, a wybory w grudniu. Po nich przyjdą kolejne – w Niemczech, we Francji i w innych krajach Unii.

Tagi:
polityka Unia Europejska

Polityka rolna musi być sprawiedliwa

2019-10-29 12:48

Rozmawia Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 40-41

O polityce rolnej, dotacjach i zadaniach europejskiego rolnictwa z Januszem Wojciechowskim – już wkrótce komisarzem UE do spraw rolnictwa, rozmawia Piotr Grzybowski

European Union 2019

PIOTR GRZYBOWSKI: – Przede wszystkim – serdecznie gratulujemy nominacji na funkcję komisarza do spraw rolnictwa Unii Europejskiej.

JANUSZ WOJCIECHOWSKI: – Bardzo dziękuję, choć myślę, że gratulacje należą się głównie państwu polskiemu, które objęło bardzo istotny obszar odpowiedzialności Unii Europejskiej, którym jest rolnictwo – niesłychanie ważne dla całej Europy, ale szczególnie dla Polski.

– Wspólna polityka rolna została zapoczątkowana ponad 50 lat temu, jako jeden z kluczowych obszarów, którymi zajmuje się UE. Dlaczego w dalszym ciągu jest potrzebna?

– Powróćmy do czasów Konrada Adenauera, Charles’a de Gaulle’a czy Amintore Fanfaniego, ówczesnego premiera Włoch. Ci politycy, przywódcy europejscy mieli wizję i wyobrażenie tego, co jest potrzebne Europie. Wiedzieli, że potrzebne jej jest prowadzenie wspólnej polityki rolnej, ponieważ europejska społeczność musi mieć zabezpieczenie żywnościowe. Europa potrzebuje pewności, że wyżywi się sama, że nie będzie zdana na import żywności. Poza tym rolnictwo to nie jest tylko kwestia żywności, to także troska o środowisko czy krajobraz. Jest to po prostu strategicznie ważna sprawa. Dlatego rozpoczęto realizację wspólnej polityki rolnej i ona się sprawdziła mimo wcześniejszych różnych doświadczeń i słabości. To jest polityka, która zakończyła się sukcesem, aczkolwiek zagrożeń jest wiele. Europejskie rolnictwo jest w trudnej sytuacji i nie od razu jest możliwe osiągnięcie oczekiwanych rezultatów.

– Funkcja, którą Pan lada moment obejmie, jest jedną z kluczowych w Komisji Europejskiej. Dlaczego jest tak ważna?

– Dyrekcja Generalna ds. Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich zarządza prawie 1/3 budżetu, a więc są to ogromne pieniądze – w granicach 400 mld euro na 7 lat. Poza tym to również kwestia bezpieczeństwa – polityka bezpieczeństwa. Mówimy zwykle o bezpieczeństwie obronnym – żeby nas nikt nie napadł, o bezpieczeństwie politycznym, energetycznym, klimatycznym – żebyśmy np. nie zamarzli w zbyt chłodnym klimacie. Musimy też jednak pamiętać o bezpieczeństwie żywnościowym – żeby nikt nie umarł z głodu. Polityka rolna to właśnie zabezpieczyła. Bez wsparcia, bez pomocy, która jest udzielana na poziomie unijnym, europejskie rolnictwo nie mogłoby istnieć. W wielu krajach dopłaty rolnicze stanowią dużą część dochodu rolników. W krajach takich jak Finlandia rolnictwo w ogóle by nie istniało, gdyby nie dopłaty unijne. Dlatego tak ważne jest prowadzenie wspólnej polityki rolnej. To jest ogromna rola osób ją realizujących. Dzięki wspólnej polityce rolnej i ogromnemu wsparciu w ogóle mamy rolnictwo.

– Wspomniał Pan o budżecie, który jest największym z przewidzianych na ten dział Komisji Europejskiej. W jakim kierunku będzie on realizowany?

– W swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim mówiłem o tym, że europejskie rolnictwo musi być bardziej konkurencyjne, innowacyjne, bardziej zielone, nastawione na środowisko, a polityka rolna – bardziej skuteczna i bardziej sprawiedliwa. Rolnictwo konkurencyjne musi być rolnictwem wspieranym przez dotacje, a więc wszelkie pomysły, żeby ograniczać budżet UE, jeśli chodzi o rolnictwo, nie są dobre, ponieważ rolnictwo ma przed sobą ogromne wyzwanie. Ono musi być innowacyjne. Tu jest duże pole dla różnych badań naukowych, które przydadzą się rolnikom w konkretnej pracy. Bardzo się cieszę, że 10 mld euro ma być przeznaczone właśnie na badania naukowe w dziedzinie rolnictwa. Kolejną pozycją budżetową jest zielona polityka rolna, czyli przywiązywanie większej wagi do ochrony środowiska, do kwestii związanych z klimatem. To jest duża szansa akurat dla takich krajów jak Polska. Małe gospodarstwa mają możliwość dostać dodatkowe pieniądze, oczywiście pod warunkiem działania prośrodowiskowego.

– Nie tak dawno Zjednoczona Prawica w swojej kampanii wyborczej zapowiadała, że jednym z kluczowych elementów, o które będzie zabiegać w przyszłym budżecie unijnym, jest zwiększenie dopłat dla rolnictwa. Jak Pan widzi możliwość realizowania tego postulatu?

– Jesteśmy na dobrej drodze, choć – proszę mi wybaczyć – nie chcę o tym szczegółowo opowiadać, bo to jest kwestia m.in. różnego rodzaju politycznych i dyskretnych form negocjacji. Jest natomiast powszechna świadomość, że nie da się dalej uzasadniać tego, iż dopłaty do hektara są różne w różnych krajach członkowskich. Także w obrębie państw członkowskich tzw. Starej Unii. Nie ma żadnego uzasadnienia, że np. jeden rolnik dostaje 100 euro na hektar, a drugi 1000 euro. To trzeba ujednolicić. Krótko mówiąc, polityka rolna musi być sprawiedliwa. Mamy to wszystko policzone, wiadomo, o ile trzeba zwiększyć budżet UE, żeby można było wszystkim państwom członkowskim, które otrzymują zaniżone dopłaty, wyrównać dotacje do obecnego średniego poziomu europejskiego. Kwota rzędu niespełna 10 mld euro to zabezpieczy. Potrzebna będzie jednak batalia polityczna, żeby taką zgodę uzyskać, żeby wyrównanie dopłat było w miarę pełne.

– Wspomniał Pan, że jednym z Pańskich celów na nadchodzącą kadencję jest zwiększenie konkurencyjności rolnictwa. A jak to osiągnąć na rynku polskim?

– Ogromna szansa tkwi w produkowaniu żywności w zdrowy sposób, tzn. produkcji ekologicznej, w zgodzie z naturą, bez pseudonowoczesności. Rolnictwo, a zwłaszcza ta jego część, która się wiąże z hodowlą zwierząt, to nie może być taśma produkcyjna. Nie może być tak, że podstawą do prowadzenia hodowli zwierząt, które są surowcem dla przemysłu mięsnego, jest logika: im mniejszy koszt, tym większy zysk. To trzeba odrzucić. Rolnictwo ma na celu coś więcej niż tylko zarabianie pieniędzy. Rolnictwo ma do spełnienia pewną misję, którą jest troska o środowisko, o klimat, o dobrostan zwierząt. To jest zadanie europejskiego rolnictwa. Ja będę bardzo mocno stał na straży tych zasad.
W trakcie wysłuchania w europarlamencie wyjaśniałem jednak, że to nie może być realizowane na siłę, że rolnicy nie mogą być zmuszani do tego, by spełniali wyższe standardy środowiska, klimatu czy ochrony zwierząt. Muszą być do tego odpowiednio zachęcani, np. przez programy premiujące tych, którzy z własnej woli będą chcieli poprawiać dobrostan zwierząt, ograniczać emisję dwutlenku węgla itd. W tym obszarze jest bardzo wiele możliwości, a ich katalog cały czas się rozszerza. Naprawdę można robić dobre i ciekawe rzeczy przy wykorzystaniu do tego środków unijnych.

– Na światowym rynku żywności jest bardzo duża konkurencja. Czy są jakieś obszary, na których można by poprawić efektywność rolnictwa w Unii Europejskiej, w tym w Polsce?

– Myślę, że europejskie rolnictwo, jeśli chodzi o ilość produktów, nie ma szans w wyścigu z Ameryką Północną, Ameryką Południową czy częścią Azji. Europejskie rolnictwo jest zdecydowanie bardziej kosztowne. Z jednej strony – wyższe koszty pracy w Europie, wyższe koszty wynikające z różnych ograniczeń środowiskowych, klimatycznych stanowią spore obciążenie. Z drugiej jednak – jeżeli rolnictwo będzie odpowiednio wspierane, zwłaszcza w działaniach ekologicznych, to stworzy się wielka szansa dla niego w Europie, a jeszcze większa w Polsce. Któż, jeśli nie polskie rodzinne gospodarstwa jest lepiej przystosowany, żeby np. hodowlę świń prowadzić w cyklu zamkniętym? Własnego chowu prosięta, własne pasze do dokarmiania tych zwierząt i dostawa do najbliższych ubojni – nie 500 km, ale 50, powiedzmy, nie dalej... Tu naprawdę można zrobić dużo dobrego.

– Czy i w jakim stopniu polskie rolnictwo może czerpać z doświadczeń innych państw i jakie są przed nim wyzwania?

– Oczywiście, trzeba czerpać z doświadczeń wszystkich państw, które odnoszą jakieś sukcesy. Szansą polskiego rolnictwa jest to, że polityka rolna Unii Europejskiej będzie bardziej elastyczna, tzn. dostosowana do poszczególnych państw. Porównajmy sytuację w Polsce i w sąsiednich Czechach – podczas gdy u nas linia gospodarcza to mniej niż 10 ha, w Czechach to już ponad 130 ha. Oczywiste więc jest, że nie da się tutaj zastosować jednej koncepcji. Nie można mieć jednej terapii na różne choroby.
Jakie największe wyzwania stoją przed polskim rolnictwem? Myślę, że wykorzystanie szansy, która się wiąże z otwartym i pozytywnym nastawieniem do ochrony środowiska i klimatu. Jeżeli polscy rolnicy będą chcieli wykorzystać różne programy wpisane właśnie w tę ideę, to naprawdę może to zaowocować sukcesem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przebaczenie w praktyce

2019-11-19 12:02

Ks. Jarosław Grabowski

Przebaczenie to jedno z największych i najtrudniejszych wymagań, jakie stawia nam wiara chrześcijańska. Gdyby istniało jedno słowo wyrażające sedno chrześcijańskiego przesłania, byłoby nim niewątpliwie słowo : „przebaczenie”.

slonme/pl.fotolia.com

Mamy przebaczać: naszym wrogom, nieprzyjaciołom, tym, którzy nas skrzywdzili, a nawet tym, którzy zadali nam cierpienie. Jak bardzo jest to trudne, dobrze o tym wiemy. Codziennie jednak wypowiadamy słowa modlitwy: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (por. Mt 6, 12).

Podstawą przebaczenia jest odkupienie. To znaczy, że dobry Bóg wyzwolił nas z niewoli grzechu i zła. Przez grzech, który oddzielił ludzkość od Boga, wszyscy zasłużyli na potępienie. Ale w Jezusie Chrystusie – Odkupicielu człowieka – Bóg okazuje nam miłosierdzie, darowuje nam nasze długi. Ten akt przebaczenia wiele kosztuje. Krzyż Chrystusa jednak pokazuje jasno, że Pan Bóg nie przebacza grzechów, za które grzesznik nie żałuje, których nie pragnie naprawić. Przebaczenie nie polega na udawaniu, że zło nie istnieje, na zapominaniu o złu.

Przebaczyć to znaczy, pamiętając zło, stawić czoło całej jego odrazie, to znaczy żałować za nie i pokutować. Przebaczenie to wyrzeczenie się zarówno uraz, jak i pragnienia ich wyrównania (zemsty). Na poziomie emocji przebaczenie oznacza zanik osobistych animozji, pretensji, a na poziomie konkretnych działań oznacza anulowanie długu czy sprawiedliwej kary. Jezus stawia warunek: jeśli prosisz Boga o przebaczenie, musisz przebaczyć tym, którzy cię skrzywdzili. Na zakończenie Modlitwy Pańskiej, zawartej w Ewangelii według św. Mateusza, Jezus mówi wprost: „Jeśli bowiem darujecie ludziom ich przewinienia, to również i wam daruje Ojciec Niebieski” (6, 14-15).

Przebaczenie nie oznacza pobłażliwości wobec zła, zgorszenia czy wyrządzonej krzywdy. Wyjście z dobrą wolą naprzeciw komuś, kto nas skrzywdził, wymaga wielkiej siły ducha, wewnętrznej wolności, a przede wszystkim wymaga głębokiej i żywej wiary. Aby naprawdę szczerze wyznać: „przebaczam ci!”, na przykład wobec żałującego swych czynów mordercy bliskiej osoby, trzeba mieć wielką motywację, która płynie z wiar. Trzeba mieć wiarę, aby powiedzieć: „przebaczam Ci!”. To jest siła i odwaga!.

„Przebaczenie oczyszcza mnie, nie zaś mojego winowajcę. Przebaczenie oczyszcza z pragnienia odwetu” (ks. Józef Tischner). Wydaje się ono niejako sprzeczne z rozumem, bo ten zawsze będzie się sprzeciwiał, będzie szukał odwetu, wyrównania krzywd. Dlatego przebaczenie w gruncie rzeczy jest dziełem serca, a nie rozumu.

Przebaczenie w praktyce nie jest prostym gestem, nad którym potrafimy zapanować. Ono jest drogą, procesem wyzwalania się, którego nie możemy podjąć inaczej, jak tylko współdziałając z łaską Bożą. Najważniejsze jest nasze zdecydowanie się na przebaczenie, nasze: „chcę przebaczyć”. To jest punkt wyjścia do dalszej pracy nad przebaczeniem, które stopniowo ma ogarnąć nasze serce.

Ono jest trudne, ale możliwe. Zdolność przebaczenia jest oznaką naszej wielkości i duchowej siły. Jesteś wielki, gdy potrafisz przebaczyć.

Fragmenty pochodzą z książki: ks. Jarosław Grabowski „Przewodnik dla pytających o wiarę” wyd. Edycja św. Pawła, Częstochowa 2014 Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek przybył do Tajlandii

2019-11-20 07:50

tom (KAI) / Bangkok

Franciszek przybył do Tajlandii. O godz. 12.03 (6.03) Airbus 330 „Giovanni Battista Tiepolo” włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem wylądował na lotnisku w Bagkoku. Motto wizyty w Tajlandii, która potrwa do 23 listopada związana jest z 350. rocznicą utworzenia pierwszego wikariatu apostolskiego w tym kraju brzmi: „Uczniowie Chrystusa, uczniowie misjonarze”. Jest to 32. podróż zagraniczna papieża Bergoglio w trakcie której odwiedzi jeszcze Japonię w dniach 23-26 bm.

episkopat.pl

U stóp schodów samolotu papieża powitał członek Rady Koronnej, który ofiarował mu wieniec z kwiatów. Franciszek przywitał się z reprezentantami tajlandzkich władz, z arcybiskupem Bangkoku kard. Francis Xavier Kriengsak Kovithavanij i biskupami. Ojciec Święty pozdrowił grupę dzieci w tradycyjnych strojach. Oddano honory wojskowe.

Na płycie lotniska była też grupa wiernych z flagami watykańskimi i tajlandzkimi.

Podczas ceremonii powitania papieżowi towarzyszyła jako tłumacz jego 77-letnia kuzynka Ana Rosa Sivori. Urodzona w Argentynie salezjanka mieszka i pracuje w Tajlandii od ponad 40 lat.

Z lotniska Franciszek udał się do nuncjatury apostolskiej w centrum Bangkoku, która jest jego rezydencją w czasie pobytu w Tajlandii.

W pierwszym dniu wizyty nie przewidziano żadnych oficjalnych wydarzeń z udziałem papieża.

Oficjalny program pielgrzymki rozpocznie się 21 bm. W stolicy Tajlandii Bangkoku papież spotyka się m.in. z 92-letnim Sathit Maha Simaramem Najwyższym Patriarchą Buddyjskim w świątyni Wat Ratchabophit i królem Maha Vajiralongkornem „Rama X”.

Ponadto papież w Bangkoku spotka się z biskupami kraju, kapłanami katolickimi i zakonnikami, przedstawicielami innych kościołów i religii, a także chorymi i niepełnosprawnymi. Na Stadionie Narodowym papież odprawi Mszę św. Natomiast pod koniec wizyty w Tajlandii, w piątek wieczorem czasu lokalnego, w katedrze w Bangkoku planowana jest Msza św. z udziałem młodych katolików. W sobotę rano Franciszek odleci do Japonii.

Oficjalnym tłumaczem papieża będzie jego kuzynka Ana Rosa Sivori.

Okazją dla papieskiej wizyty w Tajlandii jest 350-lecie istnienia Kościoła katolickiego w tym królestwie. Wśród 69 milionów mieszkańców Tajlandii żyje tylko 300 tys. katolików. Poza Tajlandczykami na spotkaniach z papieżem oczekiwani są też w Bangkoku katolicy z krajów sąsiedzkich Laosu i Kambodży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem