„To piękny dar dla Kościoła, a zwłaszcza dla młodych ludzi – mówi o warsztatach muzyczno-liturgicznych bp Grzegorz Suchodolski, który odpowiada w Konferencji Episkopatu Polski za duszpasterstwo młodzieży i apostolstwo świeckich – W ostatnich latach widzimy w Polsce ogromne ożywienie i pogłębienie świadomości liturgicznej. Młodzież, ale też dorośli, na nowo zachwycają się w liturgią, i śpiewem pieśni, które, choć mają niekiedy po kilkaset lat, na nowo przemawiają do nich za sprawą pięknych aranżacji. To promieniuje także poza Polską: pielgrzymi z innych krajów, którzy uczestniczyli m.in. w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie i modlili się z nami na w Casa Polonia podczas Jubileuszu Młodzieży w Rzymie, byli pod wrażeniem piękna muzyki, w którą także mogli się włączyć. Dlatego z wdzięcznością przyjmuję wiadomości o kolejnych warsztatach muzyczno-liturgicznych, organizowanych w różnych stronach Polski”.
Warsztaty wpisują się w potrzebę troski o liturgię i muzykę sakralną, o której mówił Leon XIV w katechezie podczas ostatniej audiencji ogólnej. O ich fenomenie i zarazem prostocie opowiada nam jeden z ich współtwórców, kompozytor, dyrygent i multiinstrumentalista Hubert Kowalski, który od ponad 23 lat prowadzi sesje warsztatowe i przygotowuje nowe, wielogłosowe aranżacje tradycyjnych utworów religijnych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Spotkanie muzyki z duchowością
Reklama
„W Polsce przeżywanie wiary jest bardzo mocno osadzone w liturgii. Dla mnie, jako muzyka, naturalne było pochylenie się nad muzyką w liturgii i zastanowienie się, w jaki sposób mogę zaprosić jak najszerszą społeczność do głębokiego i właściwego przeżywania wiary, także poprzez posługę muzyczną” – mówi Hubert Kowalski. Jak wyjaśnia, profil warsztatów ukierunkowany jest na to, by zaprosić tych, którzy chcą posługiwać śpiewem, by troszczyli się równocześnie o rozwój muzyczny i duchowy. „Moje doświadczenie pokazuje, że piękno tej posługi jest najbardziej wyraziste i jest ona najgłębsza, gdy te dwie płaszczyzny się spotkają”.
Formuła warsztatów liturgiczno-muzycznych jest zazwyczaj bardzo podobna. Weekendowe spotkanie, otwarte dla wszystkich, niezależnie od muzycznego doświadczenia. W programie: wspólna modlitwa, konferencje o liturgii i muzyce oraz próby muzyczne, podczas których uczestnicy – chórzyści i instrumentaliści – przygotowują kilka pieśni i części stałych Mszy świętej w wielogłosowej aranżacji, by modlić się nimi na zakończenie warsztatów, podczas Mszy św. w katedrze, kościele parafialnym, czy klasztorze – w zależności od tego, gdzie odbywało się spotkanie.
Nieustanne wzbudzanie zachwytu
„Za każdym razem, podczas każdej sesji dzieje się coś innego. Choć formuła warsztatów jest powtarzalna, to w ich treści jest zawsze coś nowego, jakiś nowy, ożywczy powiew, który sprawia, że wiele osób chce ponownie brać w nich udział” – mówi Hubert Kowalski. Jak podkreśla, fenomen tych spotkań polega na „nieustannym wzbudzaniu zachwytu i przekazywaniu go dalej”.
Reklama
„W pierwotnym Kościele apostołowie przekazywali wiarę, którą sami się zachwycili. Nie byli w stanie zostawić tego zachwytu dla siebie, ale szli i przekazywali go kolejnym osobom. Tu jest trochę podobnie: ktoś przyjeżdża na sesję warsztatową i mówi: jakie to jest świetne! Chciałbym w ten sposób śpiewać w Kościele!”. Wielu wraca do swoich parafii i tam dzieli się tym samym sposobem myślenia o liturgii i muzyce, zakłada parafialne chóry i organizują podobne warsztaty w swoich środowiskach. „Przeżywanie piękna rodzi w człowieku zachwyt. I ten zachwyt jest naszym przywilejem, niezależnie od wieku” – dodaje kompozytor.
Skala? Co najmniej Stadion Narodowy
W coraz większej liczbie parafii i duszpasterstw można spotkać chóry, zainspirowane warsztatową sesją, której uczestnicy odkryli w sobie zdolności i powołanie, z których wcześniej nie zdawali sobie sprawy. Pytany o ich liczbę i skalę zjawiska, Hubert Kowalski nie ma gotowej odpowiedzi. „Kilka lat temu próbowałem wyobrazić sobie ile osób mogło wziąć udział w warszatach, które prowadziłem. Myślę, że wypełniliby co najmniej nasz Stadion Narodowy (ok. 60 tys. miejsc)”.
Biorąc pod uwagę, że warsztaty organizują także inni muzycy i liturgiści, ostateczną liczbę nie sposób oszacować. Zauważalna jest natomiast zmiana, jaka dokonuje się w parafiach na terenie całej Polski. „Jeden z biskupów diecezjalnych mówił mi niedawno: panie Hubercie, na przestrzeni lat regularnie wizytuję parafie i muszę powiedzieć, że – choć grupy muzyczne mają oczywiście różny poziom – wyraźnie odczuwa sie w nich sposób myślenia, który przekazujecie podczas sesji warsztatowych” – przyznaje kompozytor, który zachwytem nad muzyką i liturgią zaraża zarówno w małych parafiach i wspólnotach, jak też podczas największych wydarzeń, jak Światowe Dni Młodzieży, czy ogólnopolskie koncerty uwielbienia z udziałem tysięcy młodych ludzi.
Reklama
I rzeczywiście, wśród konkretnych choć dyskretnych zmian, wymienić można m.in. znaczący powrót tradycyjnych pieśni liturgicznych czy maryjnych, których piękne teksty uwydatnia nowa czterogołosowa harmonia; częstszą i lepiej rozumianą obecność łaciny, w której śpiewane są części stałych Mszy św. i niektóre pieśni; większą troskę o spójność i głębię liturgii, widoczną chociażby podczas celebracji Triduum Paschalnego czy adwentowej Mszy Roratniej. Przede wszystkim jednak przekonanie, że do spotkania z Panem Bogiem w liturgii i śpiewie zaproszony jest każdy.
Odkryć na nowo skarby Kościoła
„Czuję w obowiązku przekazać kolejnym pokoleniom piękno tego, co było wcześniej. Wydaje mi się, że nie da się bazować tylko na tym, co się tworzy współcześnie i odcinać się od tego, co było wcześniej tak samo jak trudno pozbawić się jakiejkolwiek refleksji historycznej – wyjaśnia Hubert Kowalski – Bardzo podobnie jest też z muzyką. To, że dziś gramy czy aranżujemy utwory w pewien sposób, ma swoje źródła w baroku, w klasycyzmie, czy jeszcze gdzieś indziej. Myślę więc, że tym bardziej niewłaściwe jest odcinanie się od tej tradycji w Kościele, skoro możemy sięgać po zabytki kultury starsze niż na przykład historia danego kraju, czy społeczności”.
Jak przypomina, w Polsce mamy wiele pięknych pieśni z poprzednich stuleci, do dziś śpiewanych w Kościele. „Mam do nich ogromny szacunek, choć zdarza się, że starsze pokolenie śpiewa je jakby ‘odruchowo’, a młodzi nie do końca są nimi zachęceni – mówi – Moją rolą jest to, żeby, samemu przeżywając ich piękno w treści i melodii, zharmonizować je w nowy sposób, który będzie można wykonywać w Kościele. I dziękuję Bogu za to, że mam możliwość spotykania ludzi, którzy mówią, że w tych aranżacjach odkryli te utwory na nowo, że na przykład są w szoku, jak niesamowicie głęboki jest ich tekst”.
Od św. Ambrożego do Millennium Chrztu Polski – historia zapisana w pieśniach
Reklama
Pytany o przykład takiego utworu, wskazuje między innymi hymn „Te Deum”, śpiewany na tradycyjną polską melodię. „Za każdym razem, kiedy przygotowujemy go podczas warsztatów, zachęcam, żeby uzmysłowić sobie, że ten tekst pochodzi z IV w. Jak wielka jest waga sięgnięcia po taki tekst, który jest nawet starszy, niż istnienie Państwa Polskiego! Dotykamy w Kościele niezwykłego zabytku! Opowiadam też o tym, że wedle niektórych badań jego pierwsze zwrotki mogły powstać w Mediolanie, w środowisku św. Ambrożego, podczas jego dialogu ze św. Augustynem, przy jego chrzcie. Iluż wierzących i przez jak wiele wieków śpiewało ten tekst! I my także śpiewamy go dziś w prawie niezmienionej formie!”. Kolejnym odkryciem jest dla śpiewających fakt, że polska melodia „Te Deum” powstała w roku 1966 z okazji tysiąclecia Chrztu Polski.
Niezwykła droga do Kościoła
Pisząc o odnowie liturgii w Polsce, nie można pominąć przynajmniej dwóch środowisk, które od dziesięcioleci rozbudzają w polskiej młodzieży liturgiczną i estetyczną wrażliwość. Po pierwsze, ojców dominikanów, których „znakiem rozpocznawczym” są Msze święte akademickie z pięknymi wielogłosowymi śpiewami, dbałością o liturgię i tłumem młodych ludzi. Po drugie: Ruchu Światło-Życie, który w oparciu m.in. o dokumenty soborowe pokazuje młodzieży głębię i piękno celebracji i znaków liturgicznych. Dziś można śmiało powiedzieć, że dzięki warsztatom liturgicznym i kompozytorom, którzy – tak, jak Hubert Kowalski – nadają tradycyjnym utworom nowe wielogłosowe aranżacje – piękno liturgii ukryte w jej tekstach i melodiach jest na wyciągnięcie ręki każdego, także tych, którzy dotąd nie czuli się związani ze wspólnotą Kościoła.
„Kilka lat temu zainicjowałem pomysł, by przez cały rok przygotowywać w parafiach chór rodziców, którzy zaśpiewają podczas Pierwszej Komunii Świętej swoich dzieci. I są tego nieprawdoodobne owoce” – opowiada. Jak wyjaśnia, dorośli włączają się w przygotowania nie ze pobudek religijnych, ani nawet estetycznych, ale ze względu na dziecko. Choć są niektórzy są daleko od wiary i brak im umiejętności wokalnych, wspólne przygotowania i odpowiednie podejście sprawiają, że w pierwszokomunijnej uroczystości uczestniczą jako wielogłosowy chór.
„Dzieci widzą swoich rodziców, prowadzacych śpiew. A proboszczowie mówią mi, że ci dorośli, których wcześniej nie widywali w kościele, teraz co tydzień są z dziećmi na Mszy świętej. Zdarzyło się, że jednej z parafii, w której po raz kolejny przygotowywałem chór rodziców na Pierwszą Komunię, nagle zgłosili się do mnie rodzice sprzed roku i mówią: słuchaj, ale my na rocznicę naszych dzieci też byśmy zaśpiewali! I tak w jednej z parafii miałem ‘podwójny zestaw’: pięćdziesięcioro dorosłych, śpiewających na niedzielnej Mszy!” – mówi Hubert Kowalski, nie kryjąc wzruszenia. „To nowa forma działania, która przez piękno i muzykę prowadzi do odkrywania Pana Boga”.
