Reklama

Niedziela Małopolska

Duszpasterz odpowiada

Spoczynek w Duchu

CZYTELNICZKA „NIEDZIELI MAŁOPOLSKIEJ”: – Na pielgrzymce, podczas błogosławieństwa na zakończenie Mszy św., jedna z osób przewróciła się. Myślałam, że zasłabła, ale wytłumaczono mi, że „zasnęła w Duchu Świętym”. W kolejnych dniach przewracało się coraz więcej osób. Podczas ostatniej pielgrzymkowej Eucharystii „zasnęli” wszyscy oprócz mnie. Miałam wrażenie, że część osób specjalnie się przewraca. Dlatego chciałam zapytać, czym tak naprawdę jest „zaśnięcie w Duchu Świętym” i czy z moją wiarą jest coś nie tak, skoro ja nie upadam?

KS. JAN ABRAHAMOWICZ: – Opisana sytuacja może oznaczać tzw. spoczynek w Duchu. Polega on na tym, że w czasie modlitwy z nałożeniem rąk albo modlitwy o wylanie Ducha Świętego, ktoś nagle słabnie i upada. Nie jest to omdlenie. Podczas tego upadku nie czuje się bólu, a sam upadek nie pozostawia żadnych śladów na ciele. Spoczynek w Duchu nie jest wyrazem mocnej wiary osoby, która go doświadczyła. Może natomiast dać umocnienie w wierze poprzez towarzyszące mu uzdrowienie, pokój wewnętrzny czy odczucie miłości Bożej.
Czy jednak można pragnąć takiego upadku? Ks. Marian Rajchel, egzorcysta, przestrzega, że upadek dokonuje się na skutek Bożego dotyku, który powala zło obecne w życiu konkretnego człowieka. Szatan we mnie zostaje powalony mocą Boga. Bezpośrednią przyczyną zjawiska upadku jest obecność zła w człowieku. Dlatego bardziej trzeba się cieszyć z faktu, że się nie upada, niż z samego upadku! Nie doświadczyła Pani upadku? Proszę innym nie zazdrościć. Przeciwnie, cieszyć się i uwielbiać Boga, bo to znaczy, że nie ma Pani potrzeby uzdrowienia, gdyż została wcześniej oczyszczona Jego mocą.
Nazywa Pani to zjawisko „zaśnięciem w Duchu Świętym”. Kard. Leon Joseph Suenens (+1996), który z woli papieży przez wiele lat był opiekunem Odnowy w Duchu Świętym w Kościele katolickim, w dokumencie pt. „«Spoczynek w Duchu» jako kontrowersyjne zjawisko” podkreśla: „Nie należy przesądzać z góry, czy zjawisko to jest dziełem Ducha Świętego, zaleca się je nazywać po prostu zjawiskiem upadku. I chociaż może on przynieść pozytywne skutki, a nawet Pan Bóg może się nim posłużyć, to nie trzeba przeceniać tego rodzaju fenomenu”. Różne może też być jego źródło. Może bowiem pochodzić od Boga, od diabła lub od człowieka. Ten otrzymany od Boga, czyli w Duchu Świętym, jest źródłem ogromnego błogosławieństwa: człowiek zostaje uzdrowiony, zły duch wyrzucony, a osoba doświadcza uwolnienia. Zjawisko takie może być również nieautentyczne, gdy człowiek upada wskutek autosugestii albo pod wpływem złego ducha, który nie chce dopuścić do uwolnienia i sprawia, że ktoś zapada w pozorną śpiączkę. Sytuacja, w której wszyscy obecni na Mszy św. doznali zjawiska upadku, może budzić uzasadnione wątpliwości co do autentyzmu takiego zachowania. Biblia nie zna podobnego przypadku. A kard. Suenens wprost zaleca: „Bardzo ważne wydaje mi się, aby wszelkie zjawiska tego rodzaju wyłączyć z celebrowania liturgii”.
Rozeznawanie prawdziwości zjawiska rozciąga się na dłuższy czas i jest poszukiwaniem konkretnych owoców. A są nimi: umocnienie więzi z Chrystusem, większa dyspozycyjność w służbie Kościołowi, owoce Ducha Świętego, pogłębienie życia modlitwy czy wreszcie praktyczne wcielanie Ewangelii we własne życie. Jeśli zjawisko upadku pozostaje w skutkach bezowocne, świadczyć to może, że doświadczenie było pozorne, a jeśli nawet było autentyczne, to nie zostało należycie zrozumiane czy wykorzystane.
„Działanie Ducha Świętego objawia się raczej poprzez delikatne duchowe dotknięcia niż bardziej lub mniej spektakularne fizyczne przejawy. Duch Święty nie uznaje ludzkiego planowania: nie zgadza się na wyznaczanie Mu spotkań. Nie mieści się w naszych uprzednio ustalonych ramach. Trzecia Osoba Trójcy Świętej nie pracuje ani chaotycznie, ani jak automat; nie przestrzega naszego ustawiania się w kolejki ani naszych prefabrykowanych seansów. Wymyka się naszemu planowaniu i nie działa w zależności od atmosfery zbiorowego oczekiwania” (kard. L. J. Suenens).

2016-09-29 08:52

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ekumenicznie o Duchu Świętym - wywiad z Dariuszem Brunczem, szefem portalu ekumenizm.pl

2020-05-30 17:03

[ TEMATY ]

ekumenizm

Duch Święty

Fot. Graziako

Bazylika Matki Bożej Różańcowej w Lourdes – fragment mozaiki

"Niezwykle budujące jest słuchanie świadectwa innych, dlatego tak fundamentalne jest doświadczenie ekumeniczne, czerpanie z działania innych, do czego zachęca przecież wprost soborowy dekret o ekumenizmie 'Unitatis redintegratio', w którym Duch Święty wspominany jest ponad 40 razy" - mówi w rozmowie z KAI dr Dariusz Bruncz, red. naczelny portalu ekumenizm.pl.

Dawid Gospodarek (KAI): Przyjęło się przekonanie, że nauka o Trójcy Świętej jest doktryną, która nie dzieli chrześcijan. Wszyscy uznają jednego Boga w trzech Osobach. Jednak czy rzeczywiście tak jest?

Dariusz Bruncz: Myślę, że to duże uproszczenie. Oczywiście, są wypowiedzi dogmatyczne pierwszych siedmiu soborów ekumenicznych o Trójcy Świętej, a wokół nich niezliczone traktaty dogmatyków i mistyków wgłębiających się w życie wewnętrzne i ekonomię Trójcy Świętej, jednak to właśnie one ukazują, jak często odmienne może być postrzeganie Trójcy.

KAI: Wiadomo np. o kontrowersji filioque z chrześcijaństwem wschodnim, czyli o nauce o pochodzeniu Ducha Świętego. Czy na Zachodzie nie ma żadnych takich rozbieżności, mimo że chrześcijańskie wyznania różni często głęboko podejście do wielu doktryn? Nawet z przedstawicielami wspólnot, które wyłoniły się na fali pentekostalizmu?

- Kontrowersje związane z filioque nawiązują do odmiennych stanowisk w odczytywaniu trynitarnej tajemnicy na Wschodzie i Zachodzie. Spór ten ma również potężny ładunek konfliktu kanonicznego, sposobu, w jaki dodatek filioque został wtłoczony do symbolu wiary bez decyzji soboru ekumenicznego. Zachód zawsze wykazywał się większą tendencją kodyfikowania prawd wiary i doprowadzało to czasem do wrażenia, że Ducha Świętego traktowano jako woźnego usługującego przy dogmatycznych dywagacjach teologów. Gdy spojrzymy chociażby na spory między Wschodem a Zachodem, czy późniejsze kontrowersje wyrosłe w czasach reformacji, z przerażeniem można odkryć, jak łatwo przychodziło niektórym teologom orzekanie, gdzie Duch działa, a gdzie Go nie ma, a przecież Duch Święty nie kreśli linii demarkacyjnych dla działania Ewangelii, a „dyszy” kędy chce i uczestniczy w życiu Stworzenia także poza granicami Kościoła bez względu na to, jak je ktoś ustala.

KAI: A co z pentekostalizmem?

- Z pewnością jest to fascynujący fenomen, który przeorał w ciągu ostatnich 100 lat myślenie o Duchu Świętym, krajobraz wyznaniowy wielu krajów (szczególnie w obu Amerykach) i którego teologia staje się coraz bardziej dojrzała, sięgając nawet po inspiracje u starożytnych Ojców Kościoła. Nie jest też tak, że współczesny ruch zielonoświątkowy wymyślił coś zupełnie nowego i nieobecnego – ruchy odnowy wpisane są w dzieje Kościoła.

Wydaje mi się, że w kwestii pentekostalizmu należy zachować spokój i umiar, spoglądając na całą historię Kościoła, która nie zaczęła się przecież ani od reformacji ani w XX wieku. Przypomina mi się w tym kontekście wypowiedź prawosławnego teologa ks. dr. Andrzeja Kuźmy, który mówiąc o pentekostalizacji podczas weekendu formacyjnego wspólnoty Chemin Neuf w Łodzi (2019), stwierdził, że w Cerkwi prawosławnej nie mówi się o pentekostalizacji Kościoła, gdyż Duch Święty nieustannie przebywa w Cerkwi. Nigdy nie odszedł. Myślę, że te słowa są ważne dla wszystkich, także w formie przestrogi, aby z jednej strony nie urządzać się w wygodnych strukturach i celebrować święty spokój, ale też, aby w rewolucyjnej nadgorliwości i powołując się na bliżej nieokreśloną inspirację duchem czy Duchem, nie konstruować chrześcijaństwa od nowa. Potrzeba nam więcej wiary w prowadzenie Ducha i głębszej świadomości, że Kościół jako wspólnota wiary jest rzeczywistością pneumatologiczną, nieustannym uczestnictwem Ducha Przenajświętszego – jak pięknie podkreśla to duchowość mariawicka słowami brata abp. M. Michała Kowalskiego.

KAI: Dogmat o Trójjedynym Bogu jest jedną z najważniejszych doktryn. Towarzyszy chrześcijaninowi od samego chrztu. Jednak Karol Rahner stwierdził kiedyś, że mimo tego praktycznie chrześcijanie zdają się być monoteistami. Papież Franciszek parę lat temu nazwał Ducha Świętego „wielkim zapomnianym” w modlitewnym życiu chrześcijan.

- W teologii ewangelickiej Duch Święty odgrywa przemożną rolę – zarówno w nurcie luterańskim, jak i reformowanym. Mimo wewnętrznego zróżnicowania teologii ewangelickiej, widać wiele elementów wspólnych, ukazujących z kolei różnicę wobec rzymskokatolickiej refleksji nad Duchem Świętym – o ile w tradycji ewangelickiej nacisk położony jest na bezpośrednie doświadczenie wiary poprzez głoszone Słowo (z silnym, sakramentalnym dopowiedzeniem u Lutra), o tyle u rzymskich katolików widać zdecydowanie mocniejszą koncentrację na aspektach eklezjologicznych. Jednak z tego zróżnicowania nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków, że oto ewangelicy o Kościele nie mówią nic, a katolicy zasłaniają się Kościołem, zapominając o żywej relacji z Bogiem.

W luterańskim ujęciu Duch Święty jest tym, który odsłania prawdę o Chrystusie, ukazuje człowiekowi nie tylko jego kondycję, ale uczy, wpaja i objaśnia, kim właściwie jest Jezus Chrystus, a czyni to wewnętrznie i zewnętrznie, a więc nie tylko poprzez pobudzanie, rozpalanie i utrzymywanie płomienia wiary w sercu grzesznika, ale i poprzez zewnętrzne znaki łaski Bożej, a więc sakramenty.

Katechizmy Lutra prowadzą wprost do wniosku, że gdyby nie Duch Święty to nic nie wiedzielibyśmy o Chrystusie, a Kościół i cała jego powłoka to byłyby jedynie piękne budynki, ceremonie i wzniosłe idee, ale nic poza tym. Mówiąc dosadniej: bez działania Ducha Św. Wielki Piątek i Wielkanoc byłyby jedynie opowieścią o haniebnych torturach wędrownego kaznodziei z Nazaretu i jakiejś tam legendzie o pustym grobie, ale dzięki Duchowi Świętemu jest przecież zupełnie inaczej: krzyż jest orędziem przebaczenia i pojednania, a poranek Wielkanocny nowym stworzeniem świata dzięki Zmartwychwstałemu. Duch wypala w duszy człowieka rzeczywistość radosnej zamiany – Chrystus, który był bez winy, bierze cały grzech i przekleństwo na siebie, a człowiekowi darowuje świętość i powołanie do życia wiecznego. I na tym polega wielka misja Pocieszyciela i Ożywiciela, że odwraca uwagę od siebie i kieruje ją na Chrystusa. Z tym jednak wiąże się pewne niebezpieczeństwo, o którym mówił papież Franciszek, pewnego zapomnienia czy zredukowania Ducha do roli Wielkiego Funkcyjnego.

Reformowany teolog Hendrikus Berkhof podkreślił, że Duch jest czymś więcej niż instrumentem czy drugą stroną dzieła Chrystusa, a Jego przyjście do nas jest wielkim wydarzeniem w cyklu Bożego ratunku dla ludzkości. Na Zachodzie, a w sposób szczególny w protestantyzmie, istniała i wciąż istnieje tendencja do mniej lub bardziej radykalnego chrystomonizmu, który wypycha Ducha na obrzeża historii zbawienia. Zapomina się przy tym, że nie mielibyśmy żadnego zbawiennego pożytku z Ewangelii, gdyby to właśnie Duch nam o niej nie opowiedział, gdyby Duch nie wyszeptał nam tej tajemnicy przy Chrzcie Świętym.

KAI: Te treści mi brzmią znajomo, bardzo katolicko. Katolicka teologia, co widać chociażby w Katechizmie Jana Pawła II, też np. mocno podkreśla, że każdy zbawczy akt, zresztą nawet samo stworzenie, jest dziełem całej Trójcy; w tym dziele próbuje się nazywać role każdej z Osób. W jaki sposób w Kościołach luterańskich przejawia się w codziennym życiu pamięć o Duchu Świętym? Jak to wygląda w liturgii?

- W liturgii ewangelickiej Duch Święty pojawia się podczas każdego nabożeństwa – przy formułach trynitarnych, w Wyznaniu Wiary, a czasami w introitach danej niedzieli lub w święta. Także w modlitwach liturgii komunijnej mowa jest o Duchu Świętym, jednak tutaj w wielu Kościołach luterańskich, w tym polskim, smutny jest brak stałego elementu epiklezy. Wypowiadane są niekiedy modlitwy eucharystyczne, w których mowa jest o Duchu Świętym, za sprawą którego przyjmujemy prawdziwe Ciało i Krew Zbawiciela, ale niestety jest to rzadkość. Wynika to z pneumatologicznego założenia, że wystarczają Słowa Ustanowienia, Słowa samego Jezusa, w których i przez które działa przecież Duch Święty, stąd też w ujęciu luterańskim epikleza nie jest konieczna, ale to przecież nie znaczy, że jest niewskazana. Cieszę się, że następują zmiany w liturgiach i praktykach wielu Kościołów luterańskich.

Obecnie prowadzone są prace nad rewizją agend liturgicznych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce i mam nadzieję, że uwzględnione zostaną odpowiednie uzupełnienia. Trzeba podkreślić, że tutaj lepiej ‘spisują się’ Kościoły reformowane – trudno sobie wyobrazić reformowane nabożeństwo z Wieczerzą Pańską bez epiklezy.

KAI: W Kościele rzymskokatolickim kiedyś Zesłanie Ducha Świętego celebrowano jako jedno z najważniejszych, poprzedzała je uroczysta Wigilia, po nim następowała oktawa… Jak to wygląda w innych tradycjach na Zachodzie?

- W Kościele luterańskim jest oczywiście Święto Zesłania Ducha Świętego. Zmienia się kolor liturgiczny z białego na czerwony. W 2. Święto Zesłania Ducha Świętego również powinno odbywać się nabożeństwo. Dawniej w te święta przystrajano domy i kościoły zielonymi gałązkami, a na Śląsku Cieszyńskim istnieje do dziś tradycja praktykowana w gronie parafialnym i rodzinnym – wspólne smażenie jajecznicy w Zielone Święta po nabożeństwie.

Niezwykle uroczyście Święto Zesłania Ducha Świętego obchodzone jest przez mariawitów, szczególnie przez Kościół Katolicki Mariawitów, który w tym dniu wspomina szczególne posłannictwo Marii Franciszki. Co roku w Felicjanowie odbywają się uroczystości, na które przybywają wierni i sympatycy z całego kraju. Celebrowane są dwie msze święte przez kapłaństwo ludowe (zarówno kobiety, jak i mężczyzn) i siostry kapłanki, jest procesja z Przenajświętszym Sakramentem połączona ze śpiewem ‘Ciebie Boga chwalimy’. W liturgii obydwu Kościołów mariawickich odprawia się nowenny do Ducha Świętego i nabożeństwa w oktawie Zielonych Świąt. Podczas mszy świątecznej po wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu i jeszcze przed ministranturą (‘Wnijdę do ołtarza Bożego’) śpiewany bądź zmawiany jest hymn do Ducha Świętego. Z kolei po mszy na rozpoczęcie procesji kapłan intonuje hymn „Przez Twoje święte Ducha Zesłanie”, co liturgicznie zamyka okres wielkanocny.

Święto Zesłania Ducha Świętego jest też obchodzone w Kościołach zielonoświątkowych – nabożeństwa mają szczególną oprawę muzyczną, są modlitwy o dary Ducha, a w wielu Kościołach tego typu praktykuje się obrzęd modlitwy i nakładania rąk przez starszych zboru na wiernych. Wiele zborów organizuje też koncerty uwielbienia i czuwania modlitewne nawiązujące do wydarzeń z Wieczernika.

Ciekawostką jest to, że drugi dzień Zesłania Ducha Świętego jest dla zielonoświątkowców dniem ustawowo wolnym od pracy. U naszych niemieckich sąsiadów drugi dzień świąteczny to również święto ekumenii – w wielu miastach rzymscy katolicy i ewangelicy odprawiają wspólne nabożeństwa Słowa Bożego połączone później z agapą.

KAI: W katolickiej świadomości z Duchem Świętym mocno związane jest bierzmowanie. Czy w Kościele luterańskim jest coś podobnego?

- Nie można położyć znaku równości między konfirmacją a bierzmowaniem. Konfirmacja nie jest po pierwsze sakramentem i to dość młody fenomen w życiu Kościoła, powstały zresztą na kanwie ruchu przebudzeniowego. Konfirmacja może w pewien sposób przypominać bierzmowanie – jest jakby kolejnym, nowym etapem w chrześcijańskim życiu ewangelików, związanym chociażby z nabyciem praw do sprawowania urzędu matki lub ojca chrzestnego, ale najważniejszym jej sensem jest publiczne wyznanie wiary i przyznanie się do Kościoła oraz potwierdzenie wiary wyznanej na chrzcie.

Czasami błędnie się mówi o konfirmacji jako potwierdzeniu Chrztu Świętego. Nic bardziej mylnego! Chrztu nie trzeba potwierdzać, gdyż jest on skuteczny przez całe życie i jego ważność jest niezbywalna, ponieważ Chrzest jest dziełem Ducha. Konfirmacja oznacza potwierdzenie wiary wyznanej na Chrzcie przez rodziców i rodziców chrzestnych przez młodego człowieka.

Jeszcze do niedawna w większości Kościołów luterańskich konfirmacja była też pierwszym dniem przystąpienia do Sakramentu Ołtarza – od wielu lat, również dzięki doświadczeniom ekumenicznym, dąży się do rozdzielenia konfirmacji oraz pierwszego przystąpienia do Wieczerzy Pańskiej – od kilku lat także w Polsce. Tutaj jest wielka rola katechetów, a przede wszystkim rodziców sprawujących na mocy chrztu powszechne kapłaństwo, aby przygotować w rozmowie dzieci i rozeznać, czy są gotowe, aby przystąpić do Stołu Pańskiego.

KAI: Dziś Duch Święty kojarzony jest przede wszystkim z pentekostalizmem. Czy takie ruchy i idee pojawiają się też wewnątrz Kościołów, które odwołują się do Reformacji? Jak się na takie ruchy patrzy, jak się je ocenia?

- Ruchy pentekostalne nie mają jakiegoś szczególnego monopolu na Ducha Świętego (nikt nie ma!), aczkolwiek są najbardziej dynamicznie rozwijającym się ruchem współczesnego chrześcijaństwa. Sztandarowym przykładem jest Brazylia – największy katolicki kraj świata i zarazem największy protestancki kraj świata.

Z ruchami pentekostalnymi wiąże się wiele wyzwań, nie zawsze pozytywnych, stąd też w Kościele potrzebna jest czujność i odpowiednie rozeznanie, co służy Ewangelii albo – jak to się mówi w teologicznej tradycji luteranizmu – ‘co głosi Chrystusa’. Są oczywiście w przestrzeni Kościołów luterańskich, w tym także Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, parafie nieco bardziej charyzmatyczne i także one mają swoje miejsce w Kościele, a ten typ pobożności i zaangażowania należy z pewnością wspierać i rozwijać dla dobra całej Jednoty.

KAI: Co konkretnie można robić w ramach osobistej pobożności, żeby nie zapominać o Osobie i działaniu Ducha Świętego?

- Myślę, że odpowiedzią jest otwartość na wszelkie działania Ducha Świętego począwszy od lektury Pisma Świętego, innych tekstów natchnionych, jak najczęstsze przystępowanie do Wieczerzy Pańskiej. Duch wciąż przemawia do Kościoła i naucza, o czym przypomina liturgia, a wyraża pieśń ks. Paula Gerhardta, chyba najbardziej znanego luterańskiego pieśniarza: „Ty uczysz nas jak trzeba do Ojca modlić się; Twój głos przenika nieba. Ty zastępujesz mnie, kołacząc wciąż u bram i błagasz z taką mocą aż przyjdzie Ten z pomocą, co pomóc zdoła sam” (ŚE 230,4).

Niezwykle budujące jest również słuchanie świadectwa innych, dlatego tak fundamentalne jest doświadczenie ekumeniczne, czerpanie z działania innych, do czego zachęca przecież wprost soborowy dekret o ekumenizmie "Unitatis redintegratio" (1964), w którym Duch Święty wspominany jest ponad 40 razy! Stąd też należy wyzbyć się lęku i dostrzec subtelne ślady Ducha Świętego, trzeba wyciszyć własne fobie i pozwolić Duchowi działać, a Ten przemawia nie przez siłę i przemoc, ale w cichości i sposób nienachalny. W mariawickim Psałterzu Ducha Przenajświętszego w komentarzu do Psalmu 29 czytamy modlitwę duszy: „Duchu Święty, o jakże słodko brzmi słowo Twoje, o jakże cichy Boski Twój głos, najmniejszy szelest zagłusza go. Postaw mię, Duchu Święty, w skrytym zaciszu, gdziebym z Tobą jedynie obcować mogła, gdziebym słuchała Ciebie Samego w spokoju. Nakaż milczenie czczym zgiełkom świata, a zapanuje pożądana koło nas cisza i gwarna mowa ludzka nie dosięgnie naszego słuchu.” Co więc robić? Wyciszyć się w Duchu.

***

dr Dariusz Bruncz – redaktor naczelny ekumenizm.pl, publicysta Wirtualnej Polski, wykładowca akademicki Politechniki Warszawskiej, autor rozprawy doktorskiej „Tożsamość duchowa Europy w pismach Josepha Ratzingera/Benedykta XVI”.

CZYTAJ DALEJ

Dary Ducha Świętego – jak je zrozumieć?

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 16-17

[ TEMATY ]

Duch Święty

Adobe. Stock

Duch Boży nie dał nam innego podręcznika do dobrego życia ani innego mistrza jak tylko Jezusa.

Bardzo wiele osób wyznaje, że mają trudność ze zrozumieniem siedmiu darów Ducha Świętego, które otrzymali w czasie bierzmowania. Sprawa jednak nie jest tak skomplikowana, jak się wydaje. Chrześcijanie, podobnie jak Chrystus (= namaszczony), są namaszczeni mocą i mądrością Ducha Świętego, aby przeżyć dobrze życie i dojść do Boga w niebie. Jeśli ktoś odkryje Ducha Świętego w sobie, odkryje tym samym znaczenie Jego darów.

CZYTAJ DALEJ

Terytorialsi wspierają bezpieczne wakacje

Mając na uwadze zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży korzystającym ze zorganizowanego wypoczynku w okresie letnim, Mariusz Błaszczak minister obrony narodowej podpisał dziś decyzję, na mocy której Wojska Obrony Terytorialnej wyznaczone zostały do udzielenia wsparcia podmiotom organizujący taki rodzaj wypoczynku.

W celu zapobiegania rozprzestrzeniania się i zwalczania koronawirusa może wystąpić konieczność udzielenia wsparcia podmiotom organizującym wypoczynek dla dzieci i młodzieży. W związku z powyższym, w dn. 1 czerwca br. minister obrony narodowej, wychodząc naprzeciw potrzebom zasygnalizowanym ze strony resortu rodziny, pracy i polityki społecznej oraz resortu edukacji narodowej, podpisał decyzję, na mocy której polecił Wojskom Obrony Terytorialnej wsparcie tego typu podmiotów, w przypadku wystosowania wniosku Głównego Inspektora Sanitarnego lub wojewody w tej sprawie.

Jak podkreślił podczas swojej wypowiedzi Mariusz Błaszczak minister obrony narodowej - Żołnierze WOT otoczą opieką wszystkich tych, którzy będą organizowali wypoczynek dzieci i młodzieży w tym roku(…) Zależy nam na tym żeby młodzież i dzieci bezpiecznie mogły wypocząć podczas wakacji(…) Żołnierze WOT na postawie decyzji będą wspierać organizatorów letniego wypoczynku dzieci i młodzieży, przede wszystkim organizacje harcerskie. Odnosząc się do prowadzonej przez Terytorialsów od początku marca operacji „Odporna Wiosna” dodał - Żołnierze WOT są zawsze blisko, zawsze gotowi. Po raz kolejny udowodnili, że ich służba jest bezcenna jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Polski i Polaków. Minister Błaszczak odniósł się także do działalności infolinii wsparcia psychologicznego WOT, podkreślając jak dobrą pracę wykonano. Oznajmił również, że zmienia się formuła infolinii - Pod numerem tel. 800 100 102 organizatorzy letniego wypoczynku będą mogli uzyskać informacje na temat zasad, uwarunkowań prawnych i możliwości wsparcia ich działań przez wojsko polskie.

Na mocy podpisanej dziś decyzji do zadań Wojsk Obrony Terytorialnej należeć ma przede wszystkim prowadzenie szkoleń dla pracowników oraz personelu podmiotów organizujących wypoczynek dla dzieci i młodzieży na temat zasad bezpieczeństwa i przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Ponadto Terytorialsi mają odpowiadać za udzielanie pomocy medycznej i wykonywanie zadań sanitarno-higienicznych oraz przeciwepidemicznych na rzecz podopiecznych, pracowników i personelu ośrodków. W razie konieczności żołnierze mają zapewnić niezbędne wsparcie logistyczne oraz psychologiczne. Zobowiązani są również do odkażania pomieszczeń, sprzętu oraz pojazdów użytych do ww. zadań. Terytorialsi będą prowadzić również infolinię ułatwiającą uzyskanie informacji w tej sprawie. Jak podkreślił Dowódca formacji gen. dyw. Wiesław Kukuła - Celem naszych działań będzie ograniczenie możliwości zachorowania, ograniczenie możliwości transmisji koronawirusa, a w konsekwencji zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży

Podczas uroczystego podpisania decyzji obecni byli również przedstawiciele organizacji harcerskich - naczelnik Związku Harcerstwa Polskiego – harcmistrzyni Anna Nowosad oraz sekretarz generalny Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej - harcmistrz Wiesław Turzański, który w swojej wypowiedzi zaznaczył, że Dzień dzisiejszy jest takim momentem pewnego praktycznego przełożenia tego co się wydarzyło 22 lutego br., to jest dzień myśli braterskiej obchodzony w całym świecie harcerskim i skautowym, w tym dniu podpisaliśmy porozumienia o współpracy pomiędzy WOT a ZHP i ZHR(…) Dzisiejszy moment podpisania decyzji o wsparciu organizacji akcji letniego wypoczynku dla dzieci i młodzieży, również dla dzieci i młodzieży związanych z organizacjami harcerskimi, jest dla nas kolejnym przykładem praktycznego wsparcia(…) Stąd też bardzo serdecznie dziękuję w imieniu organizacji harcerskich, ale również myślę wszystkich innych rodziców, którzy powierzyli nam swoje dzieci, za tę inicjatywę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję