Reklama

Pod ojcowskim okiem św. Jana Pawła II

2016-10-19 08:56

Z o. dr. Krzysztofem Wieliczką OSPPE rozmawiał Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 43/2016, str. 12-14

Zdjęcia: s. Julia Knurek
Rzymski Dom Polski przy Via Cassia 1200 jest szeroko otwarty szczególnie dla wszystkich Polaków

Z o. dr. Krzysztofem Wieliczko OSPPE – administratorem Fundacji Jana Pawła II – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Jan Paweł II w sposób szczególny świętował trzecią rocznicę swojego wyboru na Stolicę Piotrową i powołał do życia fundację, która nosi jego imię. Działa ona od 16 października 1981 r. na polu religijnym, ale również kulturalno-naukowym. Papież w swej dalekowzroczności dostrzegał potrzebę kształcenia inteligencji katolickiej w krajach bloku sowieckiego, czemu miały służyć stypendia naukowe dla studentów z Europy Wschodniej – do dzisiaj z pomocy tej skorzystało ok. 1000 osób. Fundacja zajmuje się również opieką nad pielgrzymami w Rzymie, dla których udostępniony jest Dom Polski przy Via Cassia. Ale chyba największym osiągnięciem fundacji jest zgromadzenie olbrzymiej dokumentacji dotyczącej pontyfikatu Jana Pawła II oraz popularyzowanie na całym świecie papieskiego nauczania – służą temu również działające w 18 krajach koła i towarzystwa przyjaciół fundacji. Z okazji 35-lecia Fundacji Jana Pawła II przeprowadziłem rozmowę z jej administratorem – o. dr. Krzysztofem Wieliczko OSPPE.
W. R.

* * *

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Dokładnie 3 lata po wyborze na Stolicę Piotrową, 16 października 1981 r., Jan Paweł II powołał do życia fundację, która nosi jego imię. Jaki był cel jej powołania?

O. DR KRZYSZTOF WIELICZKO OSPPE: – Fundacja Jana Pawła II jest organizacją kościelną, non profit, która stawia sobie za cel popieranie i realizację inicjatyw o charakterze edukacyjnym, naukowym, kulturalnym, religijnym i charytatywnym, związanych z pontyfikatem Ojca Świętego Jana Pawła II. Głównymi celami fundacji są:
• zachowanie i rozwój duchowego dziedzictwa Jana Pawła II i kultury chrześcijańskiej;
• pomoc edukacyjna i stypendialna dla młodzieży z Europy Środkowo-Wschodniej i Azji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie;
• dokumentacja i studium pontyfikatu oraz upowszechnianie nauczania Jana Pawła II;
• opieka nad pielgrzymami w Rzymie – zwłaszcza z Polski i Europy Wschodniej.

– Gdzie znajduje się siedziba fundacji i jak jest ona zorganizowana?

– Oficjalna siedziba fundacji mieści się w Watykanie, jednak ze względu na charakter swej działalności jest ona zlokalizowana w kilku miejscach. I tak sekretariat administracyjny ma swoją siedzibę w Rzymie przy Via di Porta Angelica 63, Ośrodek Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II, a także Dom Polski dla pielgrzymów – przy Via Cassia 1200, natomiast dom fundacji dla stypendystów znajduje się w Lublinie przy ul. Bocznej Lubomelskiej 2. Każde z tych miejsc, chociaż spełnia różne funkcje, służy celom fundacji.

– Szczególną rolę w działalności fundacji odgrywa Ośrodek Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II. Co udało się zgromadzić w tym miejscu?

– Ośrodek Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II zajmuje się zabezpieczaniem dokumentów dotyczących pontyfikatu Jana Pawła II i dba o przekazywanie jego dziedzictwa przyszłym pokoleniom. Zgromadzona dokumentacja stanowi bogaty materiał do prowadzenia badań naukowych, których owocami są publikacje, sympozja, wystawy, a także artykuły popularyzujące myśl i dzieło Jana Pawła II. Biblioteka ośrodka liczy ok. 30 tys. woluminów; udostępnione są one do badań nad nauczaniem Jana Pawła II, większość z nich jest już zdygitalizowana.

– Na czym polega program stypendialny dla studentów z Europy Wschodniej i jakie są jego rezultaty?

– Fundacja Jana Pawła II przez pomoc stypendialną dla studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie bierze udział w kształceniu przyszłych elit intelektualnych krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Azji. Program stypendialny istnieje od 1990 r. W ciągu 26 lat działalności stypendialnej z pomocy Fundacji Jana Pawła II skorzystało ok. 1000 osób. Stypendyści pochodzili z: Białorusi, Bułgarii, Chin, Czech, Estonii, Gruzji, Kazachstanu, Litwy, Łotwy, Mołdawii, Rosji, Rumunii, Słowacji, Turkmenistanu, Ukrainy, Uzbekistanu i Węgier. Najliczniejszą grupę stypendystów stanowili kandydaci z Ukrainy, Białorusi i Litwy – do czasu włączenia tego kraju w struktury Unii Europejskiej. Na dzień dzisiejszy spośród naszych stypendystów mamy 3 profesorów, 76 doktorów, 88 osób z licencjatem i 522 magistrów.
Większość absolwentów fundacji wraca do swoich krajów rodzinnych i pracuje w różnych instytucjach państwowych i kościelnych. Wykładają na uniwersytetach państwowych i katolickich, w seminariach duchownych, katechizują w szkołach. Uczą języka polskiego, są tłumaczami w różnych firmach. Pracują w ambasadach, konsulatach, poradniach rodzinnych, prowadzą kursy przedmałżeńskie, są dziennikarzami w redakcjach czasopism religijnych i świeckich. Prowadzą własną działalność gospodarczą. Dwóch absolwentów fundacji otrzymało godności biskupie i pracują obecnie na Białorusi.
W bieżącym roku Fundacja Jana Pawła II obejmie opieką finansową i wychowawczą 145 stypendystów. Na pierwszy rok zostało przyjętych 36 osób (25 na studia magisterskie i 11 na studia doktoranckie). Połowa kandydatów pochodzi z Ukrainy, zaś pozostali – z Białorusi, Uzbekistanu i Indonezji.
Stypendystom w Lublinie oferujemy zamieszkanie w domu fundacji. Dom w Lublinie spełnia wiele funkcji, mieszka w nim obecnie 100 studentów. Jest on miejscem pracy duszpasterskiej prowadzonej wśród stypendystów. W domowej kaplicy pw. Świętych Cyryla i Metodego oraz św. Jana Pawła II stypendyści spotykają się na Eucharystii i różnych nabożeństwach, uczestniczą w cotygodniowej katechezie, gromadzą się na wspólnym przeżywaniu świąt. Dom w Lublinie to także miejsce spotkań stypendystów z poszczególnych państw, odprawiane są dla nich Msze św. w ich ojczystych językach. W domu fundacji co tydzień spotykają się studenci w grupach: Krąg biblijny i Katechezy papieskie. Przez jednego z naszych stypendystów prowadzony jest chór fundacji, który wielokrotnie w ciągu roku ubogaca liturgię. Coroczne rekolekcje są jeszcze jedną okazją, by nie tylko formować swój intelekt, ale też nie zaniedbać ducha. W ramach szeroko rozumianego duszpasterstwa należy wymienić organizację pielgrzymki do Rzymu, co kilka lat, turnieje piłki nożnej, wyjazdy na ogniska i majówki.

– W jaki sposób pomagacie pielgrzymom w Rzymie?

– Dom Polski Jana Pawła II przy Via Cassia zawsze się starał – i wciąż się stara – realizować postawione przed nim cele. Otwiera na oścież swoje drzwi dla przybywających tu pielgrzymów. Nie tylko zapewnia im dach nad głową i pokarm dla ciała, ale przede wszystkim troszczy się o wymiar duchowy pielgrzymowania. W kaplicy Domu Polskiego codziennie jest sprawowana Msza św. z homilią, jest okazja do spowiedzi, a wieczorem nabożeństwo eucharystyczne i Apel Jasnogórski. W tej wspólnej modlitwie wspominani są fundacyjni dobroczyńcy, żywi i zmarli. Wśród nich na pierwszym miejscu jest św. Jan Paweł II, o którym w tym domu mówią również bogate zbiory muzeum, a w szczególności relikwie jego krwi, które ze czcią przechowywane są w kaplicy. Muzeum fundacji obejmuje dary, które pielgrzymi ofiarowali Janowi Pawłowi II.

– Z jakimi instytucjami współpracuje fundacja, aby lepiej realizować swój główny cel zachowania dziedzictwa pontyfikatu Jana Pawła II?

– Ponieważ zakres działalności fundacji jest dość szeroki, wymaga to współpracy z różnymi instytucjami – zarówno świeckimi, jak i kościelnymi, głównie uniwersytetami, ambasadami, fundacjami. Ostatnio udało nam się zrealizować wspólnie z Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach kilka projektów i liczymy, że ta współpraca będzie się nadal owocnie rozwijać.

– Kto wspiera fundację finansowo?

– Funkcjonowanie fundacji jest możliwe dzięki hojności dobroczyńców z całego świata. Wielu z nich jest członkami kół i towarzystw przyjaciół fundacji.

– Czym są koła i towarzystwa przyjaciół fundacji?

– Obecnie jest 48 kół i towarzystw, które działają na 4 kontynentach w 18 krajach (Anglia, Belgia, Dania, Niemcy, Szwajcaria, Irlandia, Hiszpania, Szwecja, Francja, Polska, Kanada, Stany Zjednoczone, Meksyk, Wenezuela, Indonezja, Singapur, Arabia Saudyjska, Australia). Działalność kół i towarzystw nie ogranicza się tylko do zbiórki funduszy na rzecz fundacji, ale nade wszystko skupia się na rozpowszechnianiu nauczania Jana Pawła II w lokalnych środowiskach. Organizowane są międzynarodowe konferencje, sympozja, odczyty, koncerty, wystawy poświęcone osobie i nauczaniu Jana Pawła II.
Kluczowym aspektem działalności kół i towarzystw są cykliczne spotkania modlitewne, często poprzedzone Mszą św. i adoracją Najświętszego Sakramentu, a także rekolekcje, katechezy czy nawet piesze pielgrzymki do miejsc kultu maryjnego. Rozpowszechnione są wśród członków fundacji koła Żywego Różańca. Wielu z nich uczestniczyło w ŚDM w Krakowie, nie tylko jako pielgrzymi, ale także jako wolontariusze. Większość z kół przyjaciół fundacji zaangażowana jest w działalność na rzecz ubogich i bezdomnych. Młodzież kół fundacji w Dżakarcie czy w Nowym Jorku organizuje posiłki dla ubogich, natomiast członkowie koła fundacji w Meksyku wspierają sierociniec dla dzieci z ciężkimi wrodzonymi wadami.

– Jak fundacja chce uczcić 35-lecie swojego powstania?

– Każdy jubileusz jest okazją do podsumowań, zazwyczaj podaje się wtedy statystyki, organizuje konferencje. My jednak pragniemy, żeby jubileusz fundacji był świętem ludzi, wszystkich osób zaangażowanych w jej działalność. Ludzi dobrej woli, którzy tak pięknie pracują na rzecz Fundacji Jana Pawła II i szerzą jej cele w swych lokalnych społecznościach. Dlatego też program przewidziany jest tak, aby był to czas na spotkanie jako jedna wielka rodzina. Spotkanie na wspólnej modlitwie, rozmowie, radość bycia razem.
Uroczystości jubileuszowe mają miejsce w Rzymie i na Watykanie w dniach 22-24 października br. Głównym punktem jest uroczysta Msza św. w Bazylice św. Piotra. Przewidziane są także koncert, sympozjum, poświęcenie Złotej Księgi Jubileuszowej oraz spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem na prywatnej audiencji.

Tagi:
Jan Paweł II

Reklama

Prof. Vaněk: Jan Paweł II ważny również dla Czechów

2019-12-12 17:21

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Nie tylko dla Polaków Jan Paweł II odegrał kluczową rolę w obaleniu komunizmu. Podobnie był on postrzegany również w ówczesnej Czechosłowacji. Wskazuje na to prof. Miroslav Vaněk, który w Czeskiej Akademii Nauk jest dyrektorem instytutu historii współczesnej. Wziął on udział w rzymskiej konferencji z okazji 30-lecia aksamitnej rewolucji.

Vatican News
Prof. Vaněk

Podkreśla on, że coraz częściej Czesi powracają do tego wydarzenia i postrzegają je jako swoisty ideał. Przez ostatnich 30 lat ludzie się w Czechach wzbogacili, wiedzą, że ich kraj się rozwinął, ale nie są dzięki temu bardziej szczęśliwi, zadowoleni z życia. Dlatego chętnie powracają w pamięci do aksamitnej rewolucji, do panującego wówczas braterstwa i jedności. W tamtych wydarzeniach szukają orientacji na przyszłość. Ważne jest również to, że w tamtych chwilach kluczową rolę odgrywał Jan Paweł II.

„Rola Jana Pawła II była ogromna. Jego wpływ wykraczał poza granice Polski, a także Europy Wschodniej i Środkowej. Nie można go oczywiście postrzegać w oderwaniu od innych czynników zarówno w polityce międzynarodowej, jak i na szczeblu lokalnym w Czechosłowacji, NRD czy Polsce. One też odegrały swoja rolę i bez nich wszystko to byłoby niemożliwe. Jednakże znaczenie Jana Pawła II w tych wydarzeniach daleko wykracza ponad to wszystko – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Vaněk. – Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję być w Watykanie. I kiedy przechodziłem obok grobu Jana Pawła II, musiałem się zatrzymać. Miałem takie wewnętrzne poczucie, że powinienem tu za coś podziękować, bo i dla mnie było to bardzo ważne. W ówczesnej Czechosłowacji Jan Paweł II wpłynął na postawę wielu ludzi. Pamiętajmy, że tuż przed aksamitną rewolucją była przecież kanonizacja św. Agnieszki, w czym bezpośrednio przejawiała się papieska działalność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spowiedź jak to (nie)łatwo powiedzieć

2019-12-04 07:07

Ks. Krzysztof Podstawka
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 16-17

„Przynajmniej raz w roku spowiadać się” – przypomina nam jedno z przykazań kościelnych. Zasadniczo nie kwestionuje się potrzeby spowiedzi, czyli, jak precyzuje to Katechizm Kościoła Katolickiego – „poddania się miłosiernemu osądowi Boga” (n. 1470). W praktyce jednak różnie z tym bywa. Zdarza się, że spowiedź przysparza wielu trudności i rodzi liczne kontrowersje. Przyjrzyjmy się niektórym stereotypom myślenia o tym sakramencie

stock.adobe.com

„Nie chodzę do spowiedzi, bo nie mam grzechów. Nikogo nie zabiłem, nie okradłem, nie zdradzam żony/męża i co niedzielę chodzę do kościoła, to czym mam Panu Bogu głowę zawracać”...
Przede wszystkim nie wyobrażam sobie, by Bóg mógł ulec stanowi „zawrotu głowy”. Komu jak komu, ale Bogu na pewno „nic, co ludzkie, nie jest obce”. Przytoczona powyżej wypowiedź, dosyć znamienna zresztą i wyrażająca dość rozpowszechniony pogląd, stanowi – moim zdaniem – bardziej próbę samousprawiedliwienia się niż świadectwo własnej moralności. Przede wszystkim dziękowałbym Bogu za to, że ustrzegł mnie przed popełnieniem rzeczy ohydnej. Z troską pochyliłbym się natomiast nad tym, co mogło umknąć refleksji nad moim własnym życiem. Zakładam, że każdy człowiek jest zdolny do takiej refleksji i z pewnością prowadzi ją ze sobą samym w formie jakiegoś wewnętrznego dialogu. Stanięcie w prawdzie o swoim życiu uświadamia nam, że nie taki święty i nie taki straszny jest człowiek, jakim go malują. „Święty Jan Apostoł przypomina nam: «Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy» (1 J 1, 8). Sam Pan nauczył nas modlić się: «Przebacz nam nasze grzechy» (Łk 11, 4), łącząc wybaczanie sobie nawzajem win z przebaczeniem grzechów, jakiego udzieli nam Bóg” (KKK 1425).

„W czasie Mszy św. jest spowiedź powszechna – po co jeszcze konfesjonał? Dla mnie to trauma, której unikam jak ognia”.
Rzeczywiście, spowiedź nie jest łatwym doświadczeniem. Nieprzygotowana i niedbale przeprowadzona może prowadzić do różnorodnych traum, które rodzą się w konsekwencji nierozwiązanych problemów. Akt pokuty na początku Mszy św., zwany spowiedzią powszechną, nie jest sakramentem pokuty ani spowiedzią w pełnym znaczeniu. Jest stanięciem przed Bogiem w postawie skruchy, żalu z pragnieniem zmiany życia. Oczyszcza nas z grzechów lekkich, zwanych powszednimi, i przysposabia do pełnego uczestnictwa w Uczcie eucharystycznej, czyli do przyjęcia Ciała i Krwi Pańskiej. Zbawcza moc Eucharystii odpuszcza nam grzechy powszednie, ale nie grzechy śmiertelne. Niech nas nie zwodzi przekonanie, że uczestnictwo w Eucharystii zwalnia nas z obowiązku pozbycia się swych grzechów.

„Przez gardło mi nie przejdzie mówienie w konfesjonale o sprawach seksu. Ja nawet z mężem/żoną o tym nie rozmawiam, a co dopiero z księdzem... Jak mam niby o tym mówić: ile razy, z kim...? Czy to takie ważne? Przecież Pan Bóg dobrze wie, że nabroiłem(łam). A ciekawości księdza nie będę zaspokajać. Nie mówię o tym przy spowiedzi”.
Czy życie byłoby łatwiejsze i szczęśliwsze bez szóstego przykazania? Wątpię. Skoro Bóg je ustanowił, to coś w tym jest. Zbyt wiele nieszczęść i ogromnych tragedii wynikło z niegodnego używania i nadużywania ludzkiej płciowości. Wydaje się, że zbyt mało rozmawiamy o seksie z tymi, z którymi powinniśmy o nim rozmawiać. Zwłaszcza z tymi, za których jesteśmy odpowiedzialni (narzeczeni, współmałżonkowie, własne dzieci). Co do ciekawości księdza, proszę wierzyć, że jego ewentualne pytania służą jedynie doprecyzowaniu natury problemu, a nie zaspokajaniu własnej ciekawości. Mają pomóc w dotarciu do przyczyn grzechu, a w konsekwencji – w znalezieniu rozwiązania. Zatajanie grzechów nie tylko czyni spowiedź nieważną, ale również szkodzi temu, kto się spowiada, pozostawia go w sytuacji „wyjściowej”. Stwarza ryzyko bagatelizowania problemu i prowadzi do utrwalenia go, co naraża człowieka (oraz inne osoby) na ogromne niebezpieczeństwo.

„Od dziecka spowiadam się z kłamania/oszukiwania/plotkowania/intrygowania i... stale to robię. Nie wierzę, że uda mi się przestać, bo już próbowałem(łam). Po co ciągle powtarzać to samo, skoro i tak wiadomo, że swojej natury nie zmienię”...
Teologia przypomina, że łaska Boża buduje na naturze. Aby w pełni doświadczyć Bożej obecności i działania Boga w swoim życiu, należy pracować nad własnym charakterem. Tymczasem dość rozpowszechniony jest dziś pogląd wyrażający się w stwierdzeniu: „Jakiego mnie, Panie Boże, stworzyłeś, takiego mnie masz”. Sakrament pokuty pomaga w odkryciu swojej prawdziwej natury, czyli takiej, w jaką wyposażył nas Bóg. Istotną właściwością tej natury jest to, że jako ludzie jesteśmy, z natury właśnie, otwarci na Boga, na nieskończoność, wieczność, tajemnicę. Twierdzenie, że niemożliwe jest dokonanie zmiany w swoim życiu, świadczy o słabości wiary, nie tylko w Boga, ale również w swoje własne siły. Dla własnego dobra warto nad tą wiarą pracować, a spowiedź doskonale w tym pomaga. Każda praca, która ma przynieść spodziewany rezultat, wymaga nieustannej walki, wzlotów i upadków. Jedynie wtedy można się cieszyć z odniesionych sukcesów. To wszystko kształtuje charakter i zmienia krnąbrną ludzką naturę.

„Zadośćuczynienie? Czyli mam iść do szefa i mu powiedzieć, że od lat wynoszę z pracy różne rzeczy? Spalę się ze wstydu i dobrze będzie, jak mnie nie wyrzucą z pracy – więc na co to komu, jaka z tego korzyść? ”.
Faktycznie, zadośćuczynienie Bogu i człowiekowi, zwłaszcza temu, któremu wyrządziło się krzywdę, jest jednym z istotnych warunków sakramentu pokuty. Należy bezwzględnie naprawić to, co się „zepsuło” (względem rzeczy, osób, sytuacji). Sakrament ten nie ogranicza się jedynie do spowiedzi, czyli: ustnego wyznania grzechów uprawnionemu do ich wysłuchania kapłanowi i ewentualnego udzielenia przez niego rozgrzeszenia. Jest natomiast jednym z jego elementów, zwanych warunkami, czyli rachunku sumienia, żalu za grzechy, mocnego postanowienia poprawy oraz zadośćuczynienia właśnie. „Spalenie się ze wstydu” może się stać początkiem zadośćuczynienia, przywrócenia zniszczonej przez zły postępek sprawiedliwości. Wyrzucenie z pracy staje się bardziej ryzykowne w sytuacji, gdy o „recydywnej” kradzieży szef dowie się np. od innej osoby. Przyznanie się do winy może natomiast zostać odebrane jako wyraz uczciwości, nawet jeśli cnota ta niekoniecznie cieszy się w naszych czasach popularnością. Moim zdaniem, ryzyko wyrzucenia z pracy w takim przypadku jest znacząco mniejsze niż w sytuacji przyłapania na gorącym uczynku. Jeśli jednak wskutek popełnionych kradzieży przyszłoby pożegnać się z pracą, to zgodnie z przysłowiem – lepiej zawczasu dmuchać na zimne albo wypić to, co się nawarzyło. Najlepiej zaś dążyć do tego, by w każdej sytuacji być przyzwoitym.

„Mam się przyznać, że naopowiadałam(łem) nieprawdy koledze o jego narzeczonej, a on się tak wkurzył, że ją zostawił? Stracę przyjaciela, a oni i tak już ze sobą nie będą”...
Chciałoby się powiedzieć, że trzeba było pomyśleć wcześniej o ewentualnych konsekwencjach niepotrzebnego użycia języka. Kłamstwo zawsze i w każdej sytuacji jest złe i rodzi kolejne zło. W przytoczonym przypadku mamy do czynienia z niewłaściwie uformowanym sumieniem albo tzw. sumieniem niedojrzałym. Oto ktoś nazywa swoim przyjacielem osobę, której wyrządza krzywdę, przyczyniając się do zniszczenia jej związku. Czy w tej sytuacji można w ogóle mówić o przyjaźni? Co więcej, wypowiadający cytowane słowa występuje w roli wróżki, która dokładnie wie, jak potoczą się dalsze losy wspomnianej pary. Na postawione na początku pytanie odpowiem: Tak, trzeba się przyznać. Trzeba się przyznać nie tylko w konfesjonale, ale i wobec kolegi. Wyrządzona krzywda musi zostać naprawiona stosownie do miary wyrządzonego zła. Przyznanie się jest istotnym warunkiem takiego zadośćuczynienia. Jedynie na prawdzie można budować autentyczną przyjaźń. Przyjaźnie nieautentyczne nie istnieją.

„Proszę księdza, ja się nie chcę spowiadać, ale tam siedzi mój wnuczek i chcę mu pokazać, że też chodzę do spowiedzi. Mogę chwilę posiedzieć? ” (autentyczne zdarzenie).
Nie i jeszcze raz – nie! Tylko autentyzm rodzi naśladownictwo, które zaprowadzi do prawdy. Trzeba się wystrzegać wszelkich form kłamstwa czy udawania, zwłaszcza, a może przede wszystkim w tzw. dobrej wierze. Poza tym nie wolno symulować uczestnictwa w sakramentach. Zatroskanej o wiarę swojego wnuczka babci warto doradzić odbycie rozmowy, w której wyjaśniłaby dziecku, o co tak naprawdę chodzi w spowiedzi i czemu ona służy. Nic nie zastąpi rodzinnej katechezy i nikt nie jest bardziej odpowiedzialny za rozwój wiary dziecka niż jego najbliższe, rodzinne środowisko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

MOPS w Częstochowie wstrzymał wsparcie finansowe dla schroniska dla bezdomnych mężczyzn

2019-12-14 20:15

Ks. Mariusz Frukacz

MOPS w Częstochowie zaprzestał współpracy z Caritas w prowadzeniu jedynego i najstarszego Schroniska dla Mężczyzn w Częstochowie. Władze miasta chcą bezdomnych mężczyzn przenieść do odległego Bełchatowa.

Archiwum Straży Miejskiej

„Informacja ta o tyle jest przykra że poszkodowanymi są bezdomni traktowani jak “towar”, który można przewozić z miejsca na miejsce bez rozmowy i odpowiedniego przygotowania. Podopieczni są zbulwersowani – osobiście ich rozumiem – bo po raz kolejny traktowani są przedmiotowo i na zasadzie “za ile” możemy pozbyć się problemu” - pisze ks. Marek Bator, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej w oświadczeniu zamieszczonym na stronie Caritas częstochowskiej.

„Jest już zimno a oni będą przewożeni do Bełchatowa – bo “za tyle są warci” !!!! Jesteśmy bezradni w decyzji Włodarzy Miasta oraz zaskoczeni formułą w której jest tyle niejasności i przebiegłych mechanizmów zarządzania- lub jego braku. Schronisko to niewielki dom w którym możemy dać schronienie 45 osobom. To ludzie schorowani, bez środków do życia – a średnia wieku mieszkańców to 60 lat. Chcą mieszkać w Częstochowie – bo to są Częstochowianie!!!!!!!!!” – pisze ks. Bator.

Dyrektor Caritas częstochowskiej w rozmowie z „Niedzielą” wyraził nadzieję, że zostaną podjęte rozmowy, które doprowadzą do właściwego rozwiązania sytuacji, respektującej godność osób bezdomnych.

Bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej skierował apel do władz miasta i MOPS-u w Częstochowie o wstrzymanie decyzji, zwłaszcza ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i zimę.

„Zbliżają się święta. Niemal codziennie organizujemy spotkania dla ubogich i bezdomnych. W każdym mieście odbędą się wigilie dla potrzebujących. W tym kontekście szczególnie dziwi decyzja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie o zerwaniu współpracy z Caritas na prowadzenie Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn przy ul. Krakowskiej. W praktyce oznacza to konieczność wyprowadzenia z domu około 40 bezdomnych mężczyzn, głównie starszych i pochodzących z Częstochowy. Ze względów finansowych miasto proponuje im przeprowadzkę do ośrodka w Bełchatowie. Jedno z najstarszych przytulisk w mieście ma być zamknięte i to tuż przed rozpoczęciem zimy i przed świętami. Komuś zabrakło wyobraźni i serca! Proszę o modlitwę za mieszkańców tego przytuliska. Wielu z nich woli wrócić na ulicę niż jechać w obce miejsce. Wielu z nich w tym przytulisko znalazło nie tylko dach nad głową, ale miejsce pokoju i dochodzenia do zdrowia. Jeszcze bardziej proszę o modlitwę za władze miasta i MOPS-u o odłożenie tych decyzji i podjęcie rozmów i wszelkich możliwych działań, żeby ci ludzie mogli spędzić spokojnie święta i przeżyć kolejną zimę. Każde takie miejsce to dla nas wszystkich świadectwo naszego człowieczeństwa. Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my, ludzie, byli bardziej ludzcy” - napisał bp Przybylski na swoim profilu na Facebooku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem