Niektóre dziwne wypowiedzi niemieckich biskupów z okazji wyborów na szczeblu federalnym, krajowym i samorządowym wymagają wyjaśnienia z teologicznego punktu widzenia
- napisał kard. Müller w tekście opublikowanym w Rzymie.
Według niego biskupi są powołani do głoszenia Ewangelii, wzywania do nawrócenia i udzielania sakramentów, a nie do prowadzenia walki o większość polityczną.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie wolno im (...) wykorzystywać swojej duchowej władzy (...) na korzyść lub na niekorzyść jakiejkolwiek szczególnej partii politycznej
- podkreślił. Jego zdaniem byłoby to „nadużyciem autorytetu duchowego do celów politycznych”.
Niemiecki purpurat kurialny zaznaczył zarazem, że Kościół ma nie tylko prawo, ale i obowiązek przypominać politykom oraz wiernym o zasadach moralnych. Dotyczy to m.in. obrony godności człowieka, podstawowych praw, pokoju i sprawiedliwości społecznej. Nie oznacza to jednak - jego zdaniem - prawa do narzucania katolikom konkretnych preferencji partyjnych.
Kard. Müller szczególnie krytycznie odniósł się do przypisywania wszystkim wyborcom określonych partii, w tym AfD, skrajnych poglądów. Uznał za nieuprawnione przypisywanie milionom niemieckich obywateli „etniczno-rasowego sposobu myślenia”.
Trudno, a wręcz nie można (...) wyobrazić sobie, że miliony naszych niemieckich współobywateli przyjęłyby za swoją tak szaloną ideologię
- stwierdził.
Jego zdaniem takie podejście może prowadzić do alienowania części katolików. Biskup nie może dopuścić do sytuacji, w której wierni głosujący inaczej niż on czują się „niezrozumiani, zdradzeni i odrzuceni przez Kościół” - podkreślił.
Kard. Müller przypomniał, że w wyborach demokratycznych każdy katolik ma prawo poprzeć partię, której program uważa za najlepszy dla kraju, o ile nie zakłada ona stosowania środków niemoralnych.
To, która partia zdobędzie większość, duszpasterz powinien śmiało pozostawić wyborcom, a ochronę demokracji - właściwym organom państwowym
Reklama
- napisał.
Za „poważne zgorszenie” uznał natomiast sytuacje, gdy biskupi, księża lub instytucje katolickie występują ramię w ramię z „agitatorami polityczno-ideologicznymi”. Kościół - przestrzegł - zaczyna wówczas przedstawiać się jako „podmiot polityczny”, tracąc z pola widzenia swoją zasadniczą misję.
Kardynał odwołał się do konstytucji „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II, przypominając, że Kościół „nie został założony po to, by szukać ziemskiej chwały”, lecz by głosić Ewangelię i służyć człowiekowi. „Kościół nie jest partią polityczną” - przypomniał były prefekt Kongregacji nauki Wiary.
