W regionach Północno-Zachodnim i Południowo-Zachodnim od 2016 r. trwa zbrojny konflikt między siłami rządowymi a separatystami. Jednym z narzędzi separatystów był bojkot szkół. Według UNICEF zamknięto ponad 6 tys. placówek, co dotknęło ponad 800 tys. dzieci. Międzynarodowa organizacja pozarządowa Save the Children podaje, że uczniowie w regionie Północno-Zachodnim stracili średnio trzy i pół roku nauki.
Przemoc nigdy nie jest dopuszczalna. Niech to będzie jasne
- podkreślił abp Bettencourt w przesłaniu opublikowanym przed rozpoczęciem 7 września nowego roku szkolnego. Zwrócił uwagę, że dzieci są „najbardziej bezbronnymi członkami społeczności”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
O dramatycznych skutkach konfliktu mówił także bp George Nkuo z Kumbo, jednego z głównych ognisk przemocy separatystycznej.
Prawo dzieci do edukacji nie może podlegać negocjacjom
- zaznaczył. Według hierarchy porwania i tortury stały się w regionie powszechne, a tysiące mieszkańców uciekają z domów.
Diecezja Kumbo prowadzi program „Giving Someone a Future” („Daj komuś przyszłość”), którego celem jest finansowanie edukacji dzieci z ubogich rodzin.
Przed rozpoczęciem roku szkolnego część separatystów wycofała się z dotychczasowego wezwania do bojkotu. Rada Zarządzająca Ambazonii (AGovC) zaapelowała do rodziców o umożliwienie dzieciom powrotu do szkół. Podobne stanowisko zajęli przedstawiciele tymczasowego rządu separatystów.
Nie organizujemy już bojkotów szkolnych. Chcemy, aby nasze dzieci wróciły do szkół
- powiedział John Mbah Akuroh z Konsorcjum, organizacji opowiadającej się za niepodległością anglojęzycznych regionów Kamerunu.
Konflikt, który rozpoczął się od protestów przeciwko marginalizacji ludności anglojęzycznej, doprowadził do śmierci tysięcy osób, masowych przesiedleń i poważnego kryzysu edukacyjnego.
