Reklama

Aspekty

Istota Fatimy

Z ks. dr. Andrzejem Oczachowskim rozmawia Kamil Krasowski

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 44/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

Fatima

objawienia maryjne

Karolina Krasowska

Ks. dr Andrzej Oczachowski jest proboszczem parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Łagowie

Ks. dr Andrzej Oczachowski jest proboszczem parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Łagowie

KAMIL KRASOWSKI: – Jak w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej wyglądają przygotowania do 100. rocznicy objawień fatimskich? Czy planowane są obchody okrągłej rocznicy tych wydarzeń?

KS. DR ANDRZEJ OCZACHOWSKI: – Diecezja uczestniczy w nowennie przygotowującej do setnej rocznicy objawień fatimskich. Poszczególne dekanaty diecezji realizują pielgrzymki do Rokitna oraz nabożeństwa przeżywane w duchu objawień fatimskich. Bp Tadeusz Lityński na rok przed setną rocznicą objawień zdecydował, żeby to diecezjalne przygotowanie miało taki właśnie charakter i było jednym z punktów programu duszpasterskiego w naszej diecezji, co bardzo wyraźnie uświadomił nam, księżom, na spotkaniu duszpasterskim, które odbyło się pod koniec sierpnia w Paradyżu i bardzo mocno wybrzmiewa w tych pielgrzymkach. Samo pielgrzymowanie dekanatów do sanktuarium w Rokitnie stanowi już jednak pewne kontinuum i pewną dłuższą tradycję, ponieważ w takim właśnie diecezjalnym duchu zostało zaproponowane, a następnie zainicjowane przez bp. Stefana Regmunta w 2011 r. Wówczas zrodziło się też takie oddolne pragnienie, aby to dzieło kontynuować i w taki właśnie sposób wypełnić czas, który pozostał nam do obchodów jubileuszu objawień w Fatimie, aby to nasze przygotowanie faktycznie wybrzmiało i rzeczywiście było pełne. Natomiast same obchody setnej rocznicy dopiero przed nami, więc jeszcze nie jest znany dokładny program.

– No właśnie. Od pewnego czasu, tak jak Ksiądz wspomniał, w ramach pierwszych sobót miesiąca są praktykowane pielgrzymki z poszczególnych dekanatów do sanktuarium w Rokitnie. Jak wyglądają takie pielgrzymki? Czy są jakieś szczególne nabożeństwa?

– Zapraszamy zawsze na wspólne pielgrzymowanie z Międzyrzecza do Rokitna. Jest to piesza pielgrzymka, która trwa ponad 2 godziny z programem modlitewnym wyłącznie. Po drodze odmawiamy trzy Różańce, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, śpiewamy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny i pieśni maryjne. Od samego początku towarzyszy jej taki zamysł, żeby miała wyłącznie modlitewny charakter do tego stopnia, że brakuje czasu na jakąś konferencję czy prelekcję, dlatego że pielgrzymi – tak jak pamiętam te nasze początki – pragnęli po prostu się modlić. Na początku odmawialiśmy tylko jeden Różaniec, co z czasem się rozrosło i teraz faktycznie odmawiamy trzy Różańce po drodze. W sanktuarium w Rokitnie o godz. 11.00 jest zawsze Msza św. z pielgrzymami danego dekanatu, ze słowem Bożym, które rozwija wątek objawień i tajemnic fatimskich oraz oczekiwań, pragnień czy wręcz żądań Matki Bożej podejmowania tego nabożeństwa. Na kilka lat zostało podzielone, jaki dekanat przybywa w daną pierwszą sobotę miesiąca do Rokitna. Informujemy pielgrzymów, że mogą się dołączyć do tej pieszej pielgrzymki z Międzyrzecza do Rokitna, która ma już jednak pewną swoją tradycję. Sama pielgrzymka liczy średnio od 40 do 50 uczestników z różnych miejscowości. Przedział wiekowy pielgrzymów jest naprawdę zróżnicowany. Najmłodszy uczestnik ma 5 lat, najstarsi ok. 60. Idą dzieci i młodzież, a wśród dorosłych dominuje grupa wiekowa 40- i 50-latków. Kondycja uczestników jest istotna i ważna, bo nie wszyscy są w stanie przejść trasę 12 km. Grupa inicjująca pochodzi z Łagowa, natomiast od dłuższego czasu dołącza się grupa osób z Sulęcina, a także pielgrzymi z Międzyrzecza, Świebodzina i Żar. Jest to grupa trochę niezależna od tego dekanalnego pielgrzymowania z racji tego, że ma swoją historię i swój rytm, ale myślę, że jedno z drugim się splata i teraz jest to jakby jedna i ta sama rzecz.

– O co tak naprawdę chodzi w nabożeństwach pierwszych sobót miesiąca? Jakie są warunki z tym związane?

– Nabożeństwa pierwszosobotnie są odpowiedzią na wyraźną prośbę, a nawet żądanie Matki Bożej wyrażone w 1917 r. w Fatimie, ażeby w pięć pierwszych sobót miesiąca praktykować nabożeństwo wynagradzające Jej Niepokalanemu Sercu. Pięć sobót dlatego że – jak mówiła Maryja – Jej Niepokalane Serce jest znieważane pięcioma obelgami: przeciw Jej Niepokalanemu Poczęciu, przeciw Jej Dziewictwu, przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu oraz obelgami polegającymi na braku wychowania młodego pokolenia w szacunku do Matki Najświętszej oraz braku uszanowania Jej świętych obrazów i ikon. Maryja podała też, jak ma to nabożeństwo wyglądać. Powiedziała wprost, że wiąże się z tym spełnienie czterech warunków: spowiedzi św., Komunii św. wynagradzającej, medytacji nad jedną z tajemnic różańcowych i odmówienie Różańca. Po Mszy św. w Rokitnie zawsze jest medytacja nad jedną z tajemnic różańcowych oraz Różaniec, bo z czterech warunków, o które Matka Boża prosiła w Fatimie, staramy się wszystkie wypełnić.

– Co Matka Boża obiecała tym, którzy będą praktykować to nabożeństwo?

– Obietnice zawsze są tutaj istotne, dlatego że mają trochę siłę zachęcającą: „Spróbuj, warto, bo coś tam na końcu na ciebie czeka”. Maryja obiecuje to, co może obiecać zawsze najpiękniejszego – pomoc w zbawieniu człowieka; pomoc, bo to Jezus zbawia, a Maryja zapowiada, że pomoże w doprowadzeniu do zbawienia i będzie obroną na sądzie po śmierci dla człowieka, który praktykuje pierwsze soboty miesiąca. Ktoś, kto już odprawił nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca, uświadamia sobie, że przecież może dalej je kontynuować i wówczas mija się z myślą, że coś za to go czeka, bo już te obietnice jakby się na nim zrealizowały. Pozostaje jednak wewnętrzne pragnienie, żeby teraz uczcić Niepokalane Serce Maryi i wynagradzać Mu jeszcze bardziej. Myślę, że tak myślą ci, którzy zasmakowali nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca, że to podejmuje się później dalej, w kolejnych miesiącach i latach, dla samej idei wynagradzania i zbliżania się do Niepokalanego Serca Maryi.

– Jak wcześniej wyglądała praktyka pierwszych sobót miesiąca w naszej diecezji?

– W wielu parafiach diecezji były i wciąż są rozbudowane procesje fatimskie z figurą Matki Bożej i Różańcem w 13. dzień miesiąca w szczególności od maja do października. Nie jest to jednak odpowiedź na prośbę Matki Najświętszej z objawień fatimskich. Owszem, jest ono pięknym nabożeństwem i można je podejmować. Natomiast jeśli ktoś chce żyć w duchu fatimskim i realizować fatimskie polecenia czy płynące z objawień fatimskich prośby Matki Bożej, to powinien realizować pierwsze soboty miesiąca w duchu wynagradzającym związanym z czterema warunkami. To jest istota Fatimy, istota prośby Matki Najświętszej, aby wynagradzać Jej Niepokalanemu Sercu. Przyznam się szczerze, także jako duszpasterz praktykujący pierwsze soboty miesiąca, że ta świadomość dociera do nas z biegiem czasu. My się wychowujemy w praktykowaniu pierwszych sobót miesiąca, do istoty tego nabożeństwa. Sam uczestniczę i mam w swojej parafii procesje fatimskie, na które przychodzi wielu ludzi i w żadnym wypadku nie chciałbym z tego rezygnować. Natomiast myślę, że przychodząc na te procesje, uświadamiamy sobie bardziej, na czym polega istota nabożeństwa fatimskiego, podjęcie oczekiwań Matki Bożej, tego wynagradzającego kultu i modlitwy wynagradzającej w pierwsze soboty miesiąca. Podobnie w diecezji myślę, że istnieje ewolucja od bardzo mocno, silnie rozwiniętych procesji fatimskich, także tych w Rokitnie, do przyjęcia na siebie w pierwsze soboty miesiąca zobowiązania wynagradzania Niepokalanemu Sercu przez spełnienie czterech warunków, o których mówiła Maryja.

– Czy znane są Księdzu owoce nabożeństw pierwszych sobót miesiąca?

– Na pewno wzrost świadomości, czym są objawienia fatimskie, czym jest w ogóle duch fatimski i jakie są oczekiwania Matki Najświętszej. Ci, którzy pamiętają o pierwszych sobotach miesiąca, wiedzą tak naprawdę, o co chodziło w Fatimie. Mają świadomość, że Fatima była czymś bardzo ważnym w historii świata i Kościoła obok innych objawień maryjnych znanych i zaakceptowanych przez Kościół. Wydaje się, że Fatima ma najszersze oddziaływanie i wiąże się z praktykowaniem szczególnego sposobu pobożności i spełnieniem ważnego nabożeństwa, które Maryja wprost określa, wyznacza i uczy, jak je prowadzić, co nie znaczy, że te inne dotychczasowe formy są mniej ważne. Natomiast tu jest wprost z nieba dane nam pouczenie. Myślę, że ważnymi owocami są świadomość zreflektowania tego oraz bezinteresowność praktykowania pierwszych sobót miesiąca, bo na to zwracamy ogromną uwagę. Nie jest tak, że czynię to ze względu na obietnicę, ale przede wszystkim z pragnieniem, aby wynagradzać. To trudne duchowe przeżycie i intelektualne przyjęcie tej prawdy, że czynię to dla Niepokalanego Serca Maryi. To abstrakcyjne pojęcie wręcz, bo przecież Matka Boża jest w chwale Nieba, jest Królową Nieba i Ziemi, posiada wszystko w pełni, a my teraz mamy wynagradzać Jej Niepokalanemu Sercu. Wydaje się to jakimś abstrakcyjnym tematem, a jednak ktoś, kto podejmuje to nabożeństwo wynagradzające, wzrasta w takim przeczuciu, że powinien to czynić, bo o to prosi Matka Boża, więc to pragnienie, żeby dać z siebie coś dla Matki Bożej, jest owocem podejmowania trudu pierwszych sobót miesiąca.

2016-10-27 09:31

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Portugalia: nie będzie zwolnień pracowników sanktuarium w Fatimie

2020-09-10 10:53

[ TEMATY ]

Fatima

StockPhotosArt/stock.adobe.com

Portugalscy biskupi nie zgadzają się z planem władz Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie dotyczącego zwolnień jego pracowników. Rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Portugalii ksiądz Manuel Barbosa ogłosił, że ewentualne zwolnienia mogą mieć miejsce, ale tylko z inicjatywy samych pracowników.

W rozmowie z portugalskimi mediami ks. Barbosa zaznaczył, że portugalscy biskupi nie zgadzają się z planami rektoratu sanktuarium fatimskiego, aby w ślad za spadkiem darowizn na skutek epidemii koronawirusa doszło do masowych zwolnień. Duchowny przypomniał, że w opublikowanym we wtorek komunikacie portugalscy biskupi podkreślili, iż kłopoty finansowe sanktuarium fatimskiego nie mogą być powodem do przeprowadzania zwolnień. Zaznaczył jednak, że biskupi solidaryzują się w pełni z władzami sanktuarium w Fatimie oraz wyrażają uznanie za prowadzoną przez nie pracę.

Zamiar rozwiązania umów o pracę z częścią załogi sanktuarium w Fatimie ujawniła na początku września Carmo Rodeia, rzecznik prasowa tego miejsca kultu maryjnego. Wyjaśniła, że plan ten wynika z drastycznego spadku darowizn ,kiedy sanktuarium zostało zamknięte pomiędzy połową marca a końcem maja z powodu epidemii. Dodała, że rozważane jest zwolnienie około 50 z 300 pracowników tego miejsca kultu maryjnego, które dotychczas co roku odwiedzało średnio około 6 mln osób.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Zakończyła się kolejna tura rozmów liderów PiS ws. przyszłości Zjednoczonej Prawicy

2020-09-24 20:34

[ TEMATY ]

polityka

Adobe.Stock.pl

W czwartek po godz. 20 zakończyło się kolejne posiedzenie kierownictwa PiS w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy.

Dotyczyło ono oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski - poinformowała w czwartek rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

W spotkaniu, które trwało ok. 3 godzin, uczestniczyli prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, wicepremier minister kultury Piotr Gliński, szef MON Mariusz Błaszczak, szef MSWiA Mariusz Kamiński, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, wiceprezesi PiS Adam Lipiński oraz Antoni Macierewicz, b. marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Wiceminister obrony Marcin Ociepa z Porozumienia poinformował w czwartek w RMF FM, że członkowie Zjednoczonej Prawicy umówili się, żeby kontynuować rozmowy koalicyjne w piątek. (PAP)

ipa/ brw/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję