Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Żeby Polska była Polską

„Marsz Niepodległości to przesłanie, które brzmi: My jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami i tak ma pozostać. Dzisiaj możemy powiedzieć, że święcimy pierwsze radosne triumfy tej dobrej przemiany, w której powoli zaczynamy żyć. Od tej pory już zawsze będziemy dumni z naszej Ojczyzny” – stwierdza prof. Jan Żaryn.

Koniec wieku XVIII okazał się dla Polski niezwykle dramatyczny. Po latach szlacheckiej anarchii kraj nasz został na tyle osłabiony, że nie był w stanie oprzeć się potędze Rosji, Austro-Węgier i Niemiec. W rezultacie w roku 1795 Polska po trzecim rozbiorze została całkowicie wymazana z mapy świata. Niepodległość odzyskaliśmy znowu w 1918 r. I wojna światowa i udział w niej dotychczasowych zaborców, którzy wystąpili przeciwko sobie (Niemcy z Austro-Węgrami przeciwko Rosji), bardzo pomogła Polsce. Nasi okupanci bowiem, którzy utracili sporo krwi w konflikcie, nie mieli już sił, aby zatrzymać Polskę w swym „uścisku” – i tak rozpoczęła się nasza droga do odzyskania niepodległości…

2016-11-03 09:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niedziela nie może się obyć bez „Niedzieli”

2020-03-25 12:49

Niedziela Ogólnopolska 13/2020, str. 3

[ TEMATY ]

edytorial

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni! To wielki test solidarności i odpowiedzialności.

Drodzy Czytelnicy!

Tytuł naszego tygodnika niby ten sam, a jakby trochę inny, bo przecież każda niedziela jest teraz dla nas inna. To niedziele tęsknoty za Eucharystią, za możliwością spokojnego, rodzinnego spotkania w szerszym gronie, niedziele w zamyśleniu, bo przecież nasze jutro jest jeszcze bardziej niepewne niż zwykle...

W tym czasie nie wolno nam jednak zapomnieć o kilku kwestiach, które pozwolą przetrwać czas pandemii w pokoju, a może nawet w pogodzie ducha. Przypomina mi się stare polskie przysłowie: „Pan Bóg coś na nas dopuści, ale nas nie opuści”. Wyraża ono prostą wiarę w to, że Bóg jest bliski człowiekowi w każdym czasie, nie tylko w trudnych chwilach. On jest Miłością i mówi do nas: „Nie bój się, mała trzódko” (Łk 12, 32). On nas przytula, pochyla się nad każdym z nas. I jest z nami – a „jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8, 31). Dlatego zachowując wszelkie środki ostrożności, nie wychodząc z domu, zachowajmy spokój. I pozwólmy Bogu wlewać w nasze serca radość.

Może ten trudny czas to dobra okazja, by zobaczyć Boga również w drugim człowieku? Minister zdrowia – prof. Łukasz Szumowski daje nam wszystkim chyba największe poczucie bezpieczeństwa, jakie w obecnej sytuacji dać można. Wziął teraz na swoje barki bardzo wiele, podejmuje szybkie i trudne decyzje, bo tego wymaga od niego sytuacja, i nade wszystko zawierza nas Bogu (str. 24-25). Czy można sobie wyobrazić lepszego dowódcę w czasie walki? Rząd, obciążony wielką odpowiedzialnością, potrzebuje naszej modlitwy. Potrzebują jej lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i cierpiący... Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni!

Może Tobie, Drogi Czytelniku, nasza Niedziela da promyk światła w tym trudnym czasie, może będzie namiastką normalnej niedzieli, tej, do której się przyzwyczaiłeś? Może w tej tęsknocie za Bogiem w Eucharystii, której doświadczamy wszyscy, zechcesz poczytać o sprawach ważnych więcej niż zwykle? Nie musisz wychodzić z domu – możesz kupić nasz tygodnik przez internet (www.e.niedziela.pl). My Ciebie też, Drogi Czytelniku, potrzebujemy. Oczywiste jest to, że jako redakcja także przeżywamy trudne chwile, podobnie jak wielu przedsiębiorców, sprzedawców itp. Koronawirus odbija się szerokim echem w życiu każdego i dotyczy nas coraz bardziej bezpośrednio. Ktoś znajomy zachorował, ktoś ma mamę pielęgniarkę i się o nią niepokoi, ktoś ma męża lekarza... Inny martwi się, czy jego zakład pracy podniesie się po tym wszystkim, czy będzie do czego wracać.

Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni! To wielki test solidarności i odpowiedzialności. Wierzę – wiem, że w tym trudnym czasie potrafimy być wszyscy razem, że potrafimy się zjednoczyć, by to dawało nam siłę, że potrafimy się ubogacać, stawiając Boga na pierwszym miejscu. My także, Drogi Czytelniku, pragniemy Cię ubogacić – tak, jak umiemy. Może pocieszyć jakimś tekstem, może dać Ci do myślenia, może wlać w serce nutę optymizmu... Wierzymy, że dobry Bóg pozwoli nam przybliżyć się do siebie, bo czasem stawia nas w trudnych sytuacjach po to, by coś w nas zmienić. Dajmy Mu się prowadzić.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: Czternastu zakonników-misjonarzy zmarło w klasztorze w Parmie

Czternastu zakonników ksawerianów zmarło ostatnio w klasztorze w Parmie, na północy Włoch, gdzie szerzy się koronawirus. Przypuszcza, że to nim zostali zakażeni misjonarze, którzy wcześniej przebywali na różnych kontynentach i byli narażeni na różne choroby.

W Parmie znajduje się dom Zgromadzenia Braci Świętego Franciszka Ksawerego, w którym mieszka kilkudziesięciu zakonników, przede wszystkim seniorzy po powrocie z misji w Afryce, Azji i Ameryce Południowej.

Media zauważają, że zakonnicy ci ze względu na miejsca swej posługi mieli zawsze podwyższoną odporność. Ostatnio w ciągu niespełna dwóch tygodni zanotowano tam wśród nich serię zgonów.

"Śmiertelność jest nadzwyczaj wysoka. Nie możemy potwierdzić, że to z powodu koronawirusa, bo nie wykonano testów z wyjątkiem jednego współbrata; wyniku jeszcze nie znamy"
- powiedział cytowany przez prasę przełożony ksawerianów we Włoszech Rosario Giannattasio. Jak zaznaczył, o sytuacji zawiadomiono miejscowe władze sanitarne.

Pomieszczenia w budynku zostały zdezynfekowane, a zakonnicy mają kwarantannę.

"Nasza diecezja płaci bardzo wysoką cenę pod względem liczby ofiar" - powiedział biskup Parmy Enrico Solmi. W mieście i okolicach zmarło ostatnio pięciu proboszczów.

CZYTAJ DALEJ

Ekumeniczna modlitwa za miasto

2020-03-29 21:04

ks. Rafał Kowalski

Wspólne błogosławieństwo na zakończenie modlitwy ekumenicznej.

- Milczenie Boga jest czasem na rachunek sumienia – mówił abp Józef Kupny w czasie modlitwy ekumenicznej w katedrze wrocławskiej.

Dziś (29 marca) po południu w pustej, wrocławskiej katedrze, odbyło się nabożeństwo ekumeniczne, w którym uczestniczyli: abp Józef Kupny metropolita wrocławski, bp Waldemar Pytel z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego oraz bp Włodzimierz Juszczak z Kościoła Greckokatolickiego. Hierarchowie modlili się o ustanie pandemii koronawirusa, powierzali sprawy chorych, służb medycznych i sanitarnych – modlili się za Wrocław.

Najpierw zostały odczytane fragmenty Pisma Świętego, następnie pasterze Kościołów wygłosili krótkie rozważania na temat wiary (bp Pytel), nadziei (bp Juszczak) i miłości (abp Kupny ). Nabożeństwu towarzyszył śpiew kanonów Taizé.

Bp Włodzimierz Juszczak w rozważaniu o nadziei podkreślił, że na dzień dzisiejszy nie mamy dobrych wiadomości. Rośnie liczba ludzi zarażonych i ofiar śmiertelnych wirusa.

- Boimy się skutków ekonomicznych, a także skutków społecznych. Najbardziej przeraża to, że na dzień dzisiejszych nikt nie może nam podać daty ustania światowej pandemii. Warto przypomnieć chrześcijańską definicję nadziei: chrześcijanin oczekuje spełnienia się obietnic zawartych w słowie Bożym – tłumaczył pasterz.

Bp Waldemar Pytel mówił o wierze, która musi iść w parze z wytrwałością.

- Nie można wierzyć jedynie trochę, zaufać Bogu tylko do pewnego stopnia. Nie można z Chrystusem przejść części drogi. Wiara to często wiele prób w dążeniu wciąż do tego samego celu. Od dziesięcioleci nie było tak wielkiego i groźnego kryzysu jak ten i z niejednych piersi wyrywa się wołanie Piotra: „Panie, ratuj!”. Na to wołanie Jezus natychmiast wyciągnął rękę, chwycił i powiedział: „Człowieku małej wiary, dlaczego zwątpiłeś? Odwagi. Ja jestem”. Doświadczamy bardzo ciężkiej próby, a zachorowań ma być o wiele więcej, ale wiara w troskę Boga o świat jest nam konieczna – mówił.

W słowie skierowanym do wiernych abp Józef Kupny odniósł się do słów z Księgi Proroka Izajasza. (Iz 52,13-53,4):

„Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego. Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści”.

Po odczytaniu fragmentu wrocławski metropolita wygłosił refleksję na temat miłości:

- Autor natchniony mówi tutaj o zewnętrznym wyglądzie Sługi, o pogardzie, jaka Go spotyka, o chorobie, o karach cielesnych – był więziony, oszpecony, zdruzgotany, a do grobu złożono Go jak osobę godną pogardy. Można powiedzieć, że cierpienie sługi jest cierpieniem całkowitym, totalnym. Dlaczego to cierpienie takie jest? Wyjaśnienie zawiera ostatnie zdanie: On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. W tym okresie Wielkiego Postu na nowo uświadamiamy sobie, że Jezus z miłości do nas bierze na siebie wszystkie nasze choroby duszy i ciała, mówi: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a ja was pocieszę. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy uginacie się pod ciężarem choroby, nieszczęścia, bólu fizycznego i duchowe, którzy boicie się o swoje życie, o życie swoich bliskich. Przyjdźcie do mnie wszyscy poranieni, zawiedzeni, doświadczający osamotnienia, braku ludzkiej miłości, wejdźcie i złóżcie to u moich stóp. Z miłości do nas Jezus to wszystko bierze na siebie i za cenę cierpienia i śmierci krzyżowej uwalnia ans od śmierci i przeprowadza do życia. Znamienne jest to, ze na każdym etapie Męki Chrystus nie przestaje myśleć o człowieku, idzie w milczeniu, pełen boleści. Nie oskarża, nie podnosi swej ręki, aby osądzić: biernych za bierność, czyli za milcząca zgodę na Jego cierpienie, a prześladowców za ich postępowanie. Ten czas milczenia, pomimo okrutnego cierpienia jest szansą dla wszystkich, jest czasem na refleksje o swoim życiu, konfrontacji swojego życia z ofiarowaniem miłości Bogu. To milczenie Boga jest czasem na rachunek sumienia, na nawrócenie. Czyż my dzisiaj nie jesteśmy uczestnikami tamtego wydarzenia? Czyż i my nie spotykamy się z milczeniem Chrystusa? Co ci powiedział Chrystus na twój grzech, na to, że jesteś letni, że nie masz dla Niego czasu, nie masz czasu na codzienną modlitwę, że żyjesz w niezgodzie z bliskimi, że obrażasz, krzywdzisz, że jest w tobie tyle zaciekłości, gniewu? Co ci powiedział Chrystus na to, że wstydzisz się wyznawać Go publicznie, że nie sprzeciwiasz się niesprawiedliwości? Co ci powiedział? Nic, po prostu nic. Tak, jak wtedy w Ogrodzie Oliwnym i w drodze na miejsce swojej śmierci. Niektórzy mają Bogu za złe Jego milczenie w obliczu zła i ludzkich grzechów, chcieliby, aby wzniósł swoją karzącą rękę i wymierzył złu sprawiedliwość. Nie mają racji. Milczenie cierpiącego Chrystusa było wtedy i jest dzisiaj próba ratowania człowieka. Jezus daje czas na nawrócenie, na rachunek sumienia, na pojednanie z bliźnimi, na naprawienie krzywd. Wymowa Chrystusowego cierpienia nie została wtedy należycie odczytana, może tylko przez Piotra, który gorzko zapłakał and swoim grzechem i przez tych nielicznych, którzy przez miłość jednoczyli się z Chrystusem. Niestety, Judasz nie wykorzystał tej wielkiej szansy. Nie zrozumiał, że milczenie Jezusa było dla niego szansą. Niestety, to dzieje się i dzisiaj, niektórzy mogą odczytywać milczenie jako słabość Jezusa, jako bierne poddanie się złu. Wobec braku wykorzystania przez wielu tej szansy, jaką jest milczenie, jedyny argument, jaki Chrystusowo pozostaje, to krzyż. Chrystus podąża na Golgotę, by dobrowolnie przyjąć śmierć krzyżową, by z wysokości krzyża objawiła się całemu światu nieskończona miłość Boga. Św. Jan po wielu latach napisze: Myśmy poznali i uwierzyli Miłości. Czy poznawszy Miłość potrafisz Jej uwierzyć? Będąc Miłością Chrystus nie miał innego sposobu, wybrał ten – mękę, cierpienie, krzyż, abyśmy mogli żyć. Epidemia, jaka dotknęła naszą Ojczyznę, Europę i cały świat przypomina nam nie tylko o kruchości ludzkiego życia, ale także o tym, że konsekwencje naszych decyzji osobistych dotykają zawsze większego grona ludzi. Wszyscy zdajemy dziś egzamin z miłości bliźniego, z umiejętności rezygnowania z własnych pragnień na rzecz większego dobra. W obliczu zagrożenia zdrowia, życia, nie ma i nie może być o decyzjach nieodpowiedzialnych. Nie jest tylko i wyłącznie naszą sprawą to, czy pozostaniemy w domu, czy będziemy unikać większych zgromadzeń, ani czy dostosujemy się do zaleceń służb odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo. Niech każdy zrobi to, co w jego mocy, by ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się epidemii. Wiem, że dla nas wszystkich to również test z wiary i zaufania Jezusowi Chrystusowi, ale pamiętajmy, ze epidemia, choroba, cierpienie, opuszczenie, śmierć to nie są twarze Pana Boga. Bóg nigdy nie przychodzi, aby niszczyć. Bóg przychodzi, aby kochać i by uczyć nas miłości. Chrystus jest zawsze blisko tych, którzy cierpią i którzy ze swoim cierpieniem przychodzą do Niego. Bóg chce zawsze naszego dobra i w tej wierze chcemy wzajemnie się umacniać – ja chcę was umocnić, i w tym duchu przeżywam z wami to trudne doświadczenie.

Nabożeństwo zakończyło błogosławieństwo pasterzy Kościołów.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję