Iz 55, 6-9 <- KLIKNIJ
„Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko”. Prorok mówi, że łaska ma swoją godzinę, a serce ludzkie swoje okna, które umieją się zamykać. Nawrócenie jest sprawą „teraz”, póki wołanie jeszcze w nas brzmi. Prawnik zna dobrze tę logikę z własnego podwórka. Istnieje tempus utile, czas użyteczny, w którym można skutecznie dochodzić swego prawa (por. kan. 201 § 2). Izajaszowe „dopóki jest blisko” to tempus utile zbawienia. Różnica polega na tym, że tu wierzycielem spóźnionych pozostaje Miłosierny. Treścią wezwania jest porzucenie drogi i zamysłów: „niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania”. Nawrócenie sięga głębiej niż korekta czynów. Dotyka sposobu myślenia. Obietnica jest bez zastrzeżeń: Pan „się zmiłuje”, bo Bóg nasz jest „hojny w przebaczaniu” (Wulgata: multus ad ignoscendum). Przebaczenie jest Jego stylem. Ostatnie wersety uzasadniają tę hojność w sposób, który zawstydza wszystkie ludzkie rachuby: „myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami… jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami”. To zdanie jest kluczem do dzisiejszej Ewangelii. Kto zmierzy Boga własną miarą słuszności, ten zgorszy się Jego dobrocią. Izajasz uczy pokory poznawczej. Bóg pozostaje większy od naszych systemów, także od naszych systemów sprawiedliwości.
Flp 1, 20c-24. 27a <- KLIKNIJ
Paweł pisze z więzienia, a pisze jak człowiek wolny: „Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele - czy to przez życie, czy przez śmierć”. Nie wie, jak skończy się proces, ale wie, po co żyje. Stąd zdanie, które stało się dewizą niezliczonych chrześcijan: „dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk” (mihi vivere Christus est et mori lucrum). Śmierć przestała być stratą, bo życie przestało być własnością. „Z dwóch stron doznaję nalegania”. Pragnie odejść i być z Chrystusem, „bo to o wiele lepsze”, a zarazem wie, że pozostać w ciele jest „bardziej konieczne” ze względu na wspólnoty. To jedyny w swoim rodzaju dylemat, spór dwóch miłości, z których żadna nie jest egoizmem. Paweł rozstrzyga go po apostolsku i wybiera to, co potrzebniejsze braciom. Pasterz mierzy własne życie pożytkiem owczarni. Wezwanie końcowe kryje w greckim czasowniku smaczek, którego adresaci nie mogli nie usłyszeć: „sprawujcie się w sposób godny Ewangelii” to dosłownie politeuesthe, czyli „postępujcie jak obywatele”. Filippi było rzymską kolonią szczycącą się ius Italicum. Obywatelstwo rzymskie stanowiło tam tytuł dumy (to właśnie w Filippi Paweł upomniał się o swoje prawa obywatelskie, Dz 16,37-38). Apostoł podejmuje tę dumę i przenosi ją wyżej. Wasza właściwa politeia jest w niebie (por. Flp 3,20, „nasza ojczyzna w niebie”). Żyjcie więc na ziemi jak obywatele tamtego miasta. Ewangelia ma swoje prawo obywatelskie i swoją godność obywatelską.
Mt 20, 1-16a <- KLIKNIJ
Przypowieść o robotnikach w winnicy jest zbudowana na realiach rynku pracy, które warto potraktować z prawniczą uważnością. Gospodarz „umówił się z robotnikami o denara za dzień”. Denar to zwyczajna dniówka. Zawarta zostaje klasyczna umowa najmu pracy (Rzymianin nazwałby ją locatio conductio operarum). Kolejne grupy idą do winnicy już bez ustalonej stawki, na słowo: „co będzie słuszne, dam wam”. O zmierzchu, zgodnie zresztą z Prawem, które kazało wypłacać najemnika przed zachodem słońca (por. Pwt 24,15), zaczyna się wypłata od ostatnich. I wybucha spór. Odpowiedź gospodarza pierwszemu z szemrzących jest małym arcydziełem języka prawnego: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy (non facio tibi iniuriam); czyż nie o denara umówiłeś się ze mną?” Umowa została dotrzymana co do joty, a umów należy dotrzymywać. To właśnie kanoniści podnieśli tę zasadę do rangi ogólnej, ucząc wbrew rygoryzmowi rzymskiemu (nuda pactio obligationem non parit, D. 2,14,7,4), że nawet gołe pakty rodzą obowiązek, pacta custodiantur (por. X 1,35,1). Sprawiedliwości, oddaniu każdemu, co jego (ius suum cuique tribuere, Ulpian, D. 1,1,10), stało się zadość w całości. Gospodarz nie zatrzymuje się jednak na sprawiedliwości: „czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę?” Hojność wobec ostatnich nie zabiera niczego pierwszym. Liberalitas nie narusza iustitiae, a nawet ją przewyższa. Zgorszenie rodzi się z zawiści: „czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Ojcowie czytali tę przypowieść na dwóch zegarach naraz. Hieronim w komentarzu do Mateusza widzi w robotnikach kolejnych godzin, także tych z jedenastej, pociechę dla nawróconych późno. Zapłatą jest samo Królestwo. Grzegorz Wielki w homilii o tej perykopie rozpisał godziny dnia na epoki świata i etapy ludzkiego życia, od poranka dziejów po wieczór starości, z jednym wnioskiem. Nikt nie jest wezwany za późno, dopóki trwa dzień. Bóg tej przypowieści płaci według swojej dobroci. Jest dokładnie taki, jak zapowiedział Izajasz. Jego myśli nie są naszymi myślami. Prawo Kościoła zaś, gdy definiuje swoją słuszność jako sprawiedliwość złagodzoną słodyczą miłosierdzia (por. glosę na 16 IX), próbuje być instytucjonalną pamięcią o tym Gospodarzu. „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”. W winnicy Pana liczy się wdzięczność.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
