Ef 4, 1-7. 11-13 <- KLIKNIJ
Paweł pisze jako „więzień w Panu” i właśnie z więzienia wzywa do życia „w sposób godny powołania”. Greckie axiōs, godnie, to język wagi. Życie ma ważyć tyle, ile waży otrzymane wezwanie. Pierwszymi ciężarkami na tej szali są cnoty ciche. Pokora, cichość, cierpliwość, znoszenie siebie nawzajem w miłości. Jedność Kościoła nie utrzymuje się sama. Trzeba ją „zachowywać” z gorliwością, jak strzeże się skarbu, „dzięki więzi, jaką jest pokój”. Siedmiokrotne „jedno” brzmi jak uroczysta formuła wyznania. Jedno Ciało i jeden Duch, jedna nadzieja, jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg i Ojciec wszystkich. Ta litania jedności jest fundamentem, na którym dopiero można mówić o różnorodności: „każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego”. Różnice w Kościele pochodzą z hojności jednego Dawcy. Lista posług, apostołowie, prorocy, ewangeliści, pasterze i nauczyciele, ma jeden cel: „dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego”. Urząd w Kościele istnieje dla wzrostu wszystkich, aż dojdziemy do „człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa”. Dzisiejszy patron jest żywą ilustracją tej nauki. Mateusz, powołany od celniczego stołu, został ewangelistą, a jego księga do dziś „przysposabia świętych”. Łaska według miary daru Chrystusowego uczyniła z poborcy podatków filar Kościoła.
Mt 9, 9-13 <- KLIKNIJ
Powołanie Mateusza Ewangelista opisuje z oszczędnością, która sama jest teologią: „Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną». A on wstał i poszedł za Nim”. Żadnych negocjacji, żadnego okresu próbnego. Spojrzenie, słowo, decyzja. Celnik był w Izraelu figurą podwójnie skompromitowaną, kolaborantem na usługach okupanta i człowiekiem żyjącym z nadużyć. Rabiniczne tradycje stawiały celników obok złodziei, a ich świadectwo nie miało wartości. Właśnie takiego człowieka Jezus powołuje do Dwunastu, a pierwsza Ewangelia będzie nosić jego imię. Uczta w domu Mateusza jest skandalem obyczajowym i teologicznym. Oto „wielu celników i grzeszników” przy jednym stole z Jezusem. Wspólnota stołu w tamtej kulturze oznaczała komunię życia, dlatego pytanie faryzeuszów jest poważne: „dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” Odpowiedź Jezusa łączy przysłowie z proroctwem. Najpierw pada obraz lekarza: „nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. Potem przychodzi zadanie domowe z Ozeasza: „idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Jezus każe uczonym wrócić do Pisma, które znają na pamięć, a którego nie zrozumieli. Zdanie ostatnie jest programem całej misji: „nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Beda Czcigodny zamknął tę scenę w formule, którą Kościół uczynił niemal tytułem Mateuszowego święta: Jezus ujrzał celnika i „ponieważ wejrzał nań z miłosierdziem i wybrał go, rzekł mu: pójdź za Mną”, po łacinie miserando atque eligendo. Te dwa słowa, wybrane po wiekach za biskupią i papieską dewizę Franciszka, streszczają dzisiejszą Ewangelię. Miłosierdzie nie czeka, aż człowiek stanie się godny. Samo go wybiera i tym wyborem czyni godnym.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
