Koh 11, 9 - 12, 8 <- KLIKNIJ
Kohelet kończy swą księgę tekstem, który zaskakuje po wszystkich „marnościach”, pochwałą młodości. „Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej… chodź drogami serca swego”. To nie ironia. Radość jest darem Boga i grzechem byłoby ją odrzucić. Zaraz obok stoi jednak memento: „wiedz jednak, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg”. Radość i sąd nie wykluczają się. Sąd nadaje radości powagę, radość odbiera sądowi grozę. „Usuń przygnębienie ze swego serca”. Melancholia nie jest cnotą. „Pomnij na Stwórcę swego w dniach swej młodości”, zanim przyjdą dni niedoli. Tu zaczyna się jedna z najpiękniejszych alegorii starości w literaturze świata. Dom, którego stróże drżą (ręce), silni mężowie się uginają (nogi), mielące ustają (zęby), okna ciemnieją (oczy), drzwi na ulicę się zamykają (uszy), głos ptaka budzi ze snu, a drogi napełniają się lękiem. Potem trzy obrazy śmierci. Zerwany srebrny sznur, stłuczona złota czasza, rozbity dzban u źródła. Poezja czyni tu to, czego nie potrafi traktat. Pozwala zobaczyć własny kres bez paniki, z elegijną czułością. „Wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał”. To zdanie sięga dalej niż cała reszta księgi, bo tchnienie wraca do Dawcy. Kohelet nie zna jeszcze jasnej nadziei zmartwychwstania, ale zostawia drzwi uchylone. Hieronim widział w tym wersecie zapowiedź prawdy o duszy wracającej do Stwórcy. Ostatnie hebel księgi, „marność nad marnościami”, brzmi już inaczej niż pierwsze, jak diagnoza zamknięta, czekająca na odpowiedź. Odpowiedź przyjdzie w Tym, który powie o sobie, że jest zmartwychwstaniem i życiem.
Łk 9, 43b-45<- KLIKNIJ
„Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów: «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi»”. Kontrast jest zamierzony i bolesny. W chwili szczytowego aplauzu, tuż po uzdrowieniu epileptyka, Jezus po raz drugi zapowiada mękę. Nie pozwala, by entuzjazm tłumu ustawił rozumienie Jego misji. Grecki czasownik paradidōmi, „będzie wydany”, stanie się technicznym słowem pasji. Wydany przez Judasza, wydany Piłatowi, wydany na krzyż. To samo słowo Paweł wpisze w opis ustanowienia Eucharystii: „tej nocy, której był wydany” (1 Kor 11,23). „Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie”. Łukasz z rzadką delikatnością opisuje niezrozumienie uczniów. Coś w nich samych i coś z Bożej pedagogii sprawia, że prawda o krzyżu wchodzi w nich powoli. Pełne zrozumienie przyjdzie dopiero po zmartwychwstaniu, gdy Zmartwychwstały „oświeci ich umysły, aby rozumieli Pisma” (por. Łk 24,45). Wiara ma swoje etapy. Nawet apostołowie potrzebowali czasu. Jest w tym fragmencie także lekcja pokory dla każdego ucznia: „bali się zapytać”. Lęk przed trudną prawdą zamyka usta, a zamknięte usta zostawiają człowieka sam na sam z niezrozumieniem. Ewangelia zachęca do odwagi pytań. Pan nie karci pytających, karci co najwyżej pewnych siebie. Kto pyta, ten idzie, choćby po omacku, za Tym, który i tak prowadzi drogą wiadomą tylko sobie, przez wydanie w ręce ludzi do rąk Ojca.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
