Ez 18, 25-28 <- KLIKNIJ
Reklama
„Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Ezechiel przytacza zarzut wygnańców i odpowiada na niego całym osiemnastym rozdziałem, z którego liturgia daje dziś zwieńczenie. Izrael na wygnaniu powtarzał przysłowie o ojcach, którzy jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom, w przekonaniu, że cierpi się za cudze winy. Prorok w imieniu Boga ogłasza zasadę, która była w tamtym świecie rewolucją: „umrze tylko ta osoba, która grzeszy”. Odpowiedzialność jest osobista. Trudno przecenić, co to zdanie uczyniło z ludzkim myśleniem o winie. Odpowiedzialność zbiorowa i dziedziczna, oczywistość archaicznych porządków, zostaje tu zakwestionowana u samych podstaw. Prawo Kościoła zbuduje na tym fundamencie całą swą naukę o poczytalności. Nikt nie podlega karze, jeśli czyn nie jest mu ciężko poczytalny z winy umyślnej lub nieumyślnej (kan. 1321 § 1), a domniemania działają na korzyść osoby. Grzech się nie dziedziczy jak dług rodowy. Wina jest zawsze czyjaś, imienna. Ezechiel idzie jednak dalej, i to jest właściwa pointa. Skoro odpowiedzialność jest osobista, to i nawrócenie jest zawsze możliwe. „Jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, którą uprawiał, a postępuje według prawa i sprawiedliwości, zachowa duszę swoją przy życiu”. Przeszłość nie jest wyrokiem. Człowiek nie jest sumą swoich akt. Bóg patrzy na to, kim człowiek się staje. To dokładnie ta logika, którą Jezus rozwinie dziś w przypowieści o dwóch synach. Liczy się końcowe „poszedł”.
Flp 2, 1-11 <- KLIKNIJ
Paweł błaga Filipian o jedność i daje jej receptę zdumiewająco prostą: „w pokorze oceniajcie jedni drugich za wyżej stojących od siebie”. Greckie tapeinophrosynē, pokora, było w świecie pogańskim słowem niemal obelżywym, oznaczało przyziemność niewolnika. Chrześcijaństwo uczyniło z niego cnotę królewską, bo odkryło ją w Bogu samym. Właśnie po to Paweł cytuje hymn: „to dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie”. Hymn o kenozie czytaliśmy w święto Podwyższenia Krzyża (zob. glossę na 14 IX). Dziś liturgia każe go usłyszeć jako normę życia wspólnego. Chrystus „nie skorzystał ze sposobności”, „ogołocił samego siebie”, „uniżył samego siebie”. To trzy czasowniki zstępowania, które Paweł stawia przed oczy wspólnocie skłóconej ambicjami. Spory we wspólnocie rodzą się z wielkości bronionych. Jedność rodzi się z wielkości oddanych. Nie ma innej drogi do zgody niż droga, którą przeszedł Bóg. Finał hymnu jest więc obietnicą: „dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył”. Uniżenie jest w chrześcijaństwie jedyną trajektorią, po której Bóg prowadzi do chwały. Augustyn radził uczniom. Chcesz być wielki, zacznij od bycia małym. Myślisz o budowli sięgającej wysoko, pomyśl najpierw o fundamencie pokory. Wspólnota, w której każdy kopie fundament pod drugiego, rośnie cała. Wspólnota, w której każdy buduje sobie wieżę, kończy jak Babel.
Mt 21, 28-32 <- KLIKNIJ
Przypowieść o dwóch synach jest krótka jak kazus i jak kazus zostaje przedłożona słuchaczom do rozstrzygnięcia: „co myślicie?” Pierwszy syn mówi „nie chcę”, potem żałuje i idzie. Drugi mówi „idę, panie”, i nie idzie. „Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?” Odpowiedź arcykapłanów i starszych jest jedyna możliwa. Pierwszy. Tym samym, jak Dawid przed Natanem, wydają wyrok na siebie. Jezus stosuje kazus bez znieczulenia: „celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”. Nie zamiast was, ale przed wami. Drzwi pozostają otwarte, kolejność jednak została odwrócona. Ci, którzy powiedzieli życiem „nie chcę”, uwierzyli Janowi i zmienili drogę. Ci, którzy ustami mówili „idę, panie”, nie ruszyli się z miejsca. Mateusz używa tu czasownika metamelomai, żałować, zmienić zdanie. Tym samym słowem opisał żal pierwszego syna, i tego samego żalu zabrakło przywódcom, „bo nawet wtedy, gdyście to widzieli, nie opamiętaliście się”. Ta przypowieść jest sądem nad religijnością deklaracji. Wola Ojca spełnia się w winnicy. Jezus powiedział to już w Kazaniu na Górze. Nie każdy, kto mówi „Panie, Panie”, wejdzie do królestwa (Mt 7,21; zob. glossę na 12 IX o Łk 6,46). Ezechiel dopowiada w dzisiejszym pierwszym czytaniu, że Bóg liczy drogę od punktu zwrotnego. Bezbożny, który zawrócił, żyje. W królestwie liczy się ostatni krok. Dopóki trwa dzień, każdy „nie chcę” może jeszcze stać się „poszedł”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu

