Reklama

Niedziela Kielecka

Święta Katarzyna spod Łysicy

Od imienia tej świętej w XV wieku wzięła swą nazwę jedna z najchętniej odwiedzanych miejscowości w regionie świętokrzyskim, położona u stóp Łysicy. Św. Katarzyna patronuje także kościołowi i parafii, a z okazji 200-lecia pobytu sióstr bernardynek w krużgankach kościoła zainstalowano oryginalną figurę świętej z XV wieku – z początków budowy kościoła i klasztoru. To bardzo cenny i w pewnym sensie ponownie odkryty nabytek

Niedziela kielecka 47/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

parafia

patron

św. Katarzyna

T.D.

Kościół i klasztor w Świętej Katarzynie

Kościół i klasztor w Świętej Katarzynie

Katarzyński odpust przypada 25 listopada u progu Adwentu, ale jak mówi ks. Jarosław Majka, proboszcz w Świętej Katarzynie – nie jest to odpust jedyny; kościół nosił kiedyś wezwanie Trójcy Świętej (jako budowany w miejscu znanym z dość intensywnych wierzeń pogańskich), jest także odpust Matki Bożej Anielskiej oraz, z racji obecności sióstr bernardynek – mocno zakorzenione w miejscowej tradycji odpusty: ku czci św. Antoniego i św. Franciszka.

Niemniej w dniu odpustu 25 listopada parafianie wzywają wstawiennictwa św. Katarzyny, a siostry praktykują nowennę ku jej czci oraz rozprowadzają broszurkę popularyzującą kult. W kościele, poza feretronem, są dwa wyobrażenia patronki. Jedno z nich to figura z XIX wieku, szacowana na ok. 1860-70. Być może jest to kopia figury cedrowej, sprowadzonej wg legendy z Ziemi Świętej, która miała spłonąć w pożarze, ale jest to nadal hipoteza.

Reklama

Natomiast najzupełniej pewna okazała się unikatowość figury św. Katarzyny, przeniesionej niedawno z kapliczki na słupie sprzed klasztoru do krużganków kościoła. Po skrupulatnym przebadaniu, figura okazała się jednym z najstarszych świadków historii budowy kościoła w Świętej Katarzynie.

Św. Katarzyna z krużganków

Figura umieszczona wysoko w kapliczce na słupie stała przed klasztorem od XIX wieku i wszyscy, łącznie z kolejnymi księżmi rektorami, kapelanami i proboszczami oraz siostrami, za taką, czyli pochodzącą z XIX wieku ją uważali. Jak doszło do pomyłki? Sprawę wyjaśnia ks. prałat Zygmunt Nocoń, historyk sztuki, poprzedni proboszcz, a obecnie kapelan sióstr.

Otóż w spisanej oryginalnie, inkaustem i z mnóstwem szczegółów Kronice Sióstr z lat 1870-80 znajdują się dokładne informacje na temat budowy owego słupa z 1872 r. Skrupulatny opis („dzień pochmurny, deszcz rosił… nazajutrz pogoda piękna, zaczęli brać fundament ludzie ze Świętej Katarzyny…”), z nazwiskami zaangażowanych gospodarzy, wyszczególnieniem fur piasku, kamienia, podaje wiele informacji, łącznie z tą, że „kamieniarz z Kunowa zaczął odnawiać figurę św. Katarzyny”. Z kolei w ogrodzie sióstr znajduje się figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, także z kamienia kunowskiego – to mogło zasugerować, że figura jest z podobnego okresu.

Reklama

Jej oryginalność dostrzegł półtora roku temu Janusz Cedro, ówczesny wojewódzki konserwator zabytków. Pękniętą, wyjęto ze słupa; specjalistyczne badania potwierdziły, że jest znacznie starsza. – Jest to jeden z najciekawszych przykładów rzeźby kamiennej gotyckiej. Być może ta rzeźba, pochodząca z XV wieku, czyli z czasu budowy kościoła pierwotnie znajdowała się w krużgankach, ale tego na pewno nie wiemy – mówi ks. Zygmunt Nocoń. Wyjaśnia, że jest to rzadko spotykane przedstawienie św. Katarzyny z glorią, czyli koroną podtrzymywaną przez aniołów, są także właściwe jej atrybuty: koło, miecz oraz ślady po herbie. Odrestaurowaną figurę umieszczono w krużgankach, w starannie zagospodarowanej wnęce, gdzie wcześniej stał konfesjonał. Podobną stylowo płaskorzeźbę – rodzaj tablicy pasyjnej – umieszczono tuż obok.

Natomiast w kapliczce słupowej nadal stojącej obok kościoła znajduje się obecnie kopia figury św. Katarzyny, wykonana przez konserwatora Grzegorza Wiatra.

Ks. Nocoń przypuszcza, że w klasztorze jeszcze w czasach gospodarowania tutaj bernardynów (czyli przed 1815 r.) były wota i przejawy czci związane ze św. Katarzyną, ale zaginęły wskutek zawieruch wojennych lub pożarów, będących plagą tego niezwykłego miejsca.

Piękna i mądra

Mimo że Święta jest popularna, historycy mają wiele wątpliwości dotyczących jej życia. Pamięć o niej przetrwała jako o majętnej, pięknej i jednej z najmądrzejszych kobiet w Aleksandrii, władającej kilkoma językami, swobodnie dyskutującej z uczonymi. Nie jest znana dokładna data jej urodzin, ale żyła prawdopodobnie na przełomie III i IV wieku. Jedna z legend głosi, iż zginęła śmiercią męczeńską w dniu 25 listopada. Wtedy obchodzimy jej święto.

Katarzynę przedstawia się najczęściej jako bardzo młodą kobietę z charakterystycznymi atrybutami: piórem (symbolizującym mądrość), kołem z nożami do łamania kości (odnoszącymi się do tortur, jakich doznała święta). Na głowie ma koronę. W dłoni często trzyma palmę symbolizującą męczeństwo, książkę oznaczającą wiedzę lub miecz nawiązujący do ścięcia.

Pobożni w puszczańskiej osadzie

Rycerz Jagiełły – odpowiednik współczesnego pracoholika szukającego odosobnienia – zapragnął zmiany życia i pokuty. Jak pisał ks. Tomasz Wróbel, podsumowując posługę sióstr bernardynek w l. 1815 – 1966, w roku 1399 pod Łysicą osiadł „niejaki Wacławek”, „zapalony duchem pobożności”. Własnym sumptem i z pomocą „jałmużny dobry ludzi” zbudował kościół z wieżą ku czci św. Katarzyny Męczennicy Aleksandryjskiej, gdzie umieścił przywiezioną z Ziemi Świętej figurkę i olej z jej grobu na Synaju. Przez jakiś czas wraz z Wacławkiem mieli przebywać benedyktyni.

Podróżujący tędy do Bodzentyna bp krakowski Jan Rzeszowski, widząc podupadający kościół św. Katarzyny, postanowił sprowadzić do puszczańskiej osady bernardynów. Do obsługi erygowanego w 1478 r. klasztoru i kościoła ku czci Trójcy Świętej, Matki Boskiej oraz św. Katarzyny, przeznaczył obszar na „pięć staj wokoło” z „czterema dymami”.

Tam, gdzie powstawały klasztory, krzewiło się życie religijne, kulturalne, gospodarcze. Tak też było i w Świętej Katarzynie. Nie ominęły jej jednak pożary. W 1534 r. spalił się klasztor z kościołem. Po odbudowie ponownie konsekrował go bp Piotr Gamrat w 1539. W XVII stuleciu kościół i klasztor rozbudowują się i otrzymują nowe urządzenia (m.in. organy, krużganki, zegar na wieży).

Przybywają bernardynki

Dekretem bp. Wojciecha de Boża Wola Górskiego z 1815 r. klasztor został nadany bernardynkom z Drzewicy. W maju 1847 r. pożar znów zniszczył kościół, bernardynki jednak nie opuściły św. Katarzyny, odbudowując go wraz z klasztorem. Przetrwały czasy ukazów carskich, kasacji, okupacji hitlerowskiej. Po wojnie klasztor prowadził kursy kroju, szycia, haftu oraz internat i – aż do 1962 – stołówkę. Obecnie w Świętej Katarzynie nadal żyją i pracują siostry bernardynki – mniszki Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu. Dzielą czas pomiędzy modlitwę w intencjach Kościoła, Polski, ludzi, którzy niezmiennie o nią proszą oraz pracę dla potrzeb klasztoru (nadal mają niewielkie gospodarstwo) i miejscowego kościoła (są zakrystiankami, organistkami).

Kościół przy turystycznej trasie

W św. Katarzynie jest od niedawna samodzielna parafia diecezjalna (wydzielona z Bodzentyna), erygowana dekretem bp. Kazimierza Ryczana w 2009 r. Wcześniej był tu rektorat.

Do położonej przy drodze na Kielce świątyni, do której przytuliła się klauzura, prowadzą małe krużganki. Uważny obserwator dostrzeże gotyckie okienko, ciekawe portale, pozostałości średniowiecznych murów. One są najstarsze, fragmentami z XIV wieku. Wnętrze świątyni i jej stan zewnętrzny są obrazem troski parafii i kolejnych duszpasterzy. Parafia jest niewielka, liczy ok. 1600 osób, z tendencją rozwojową, bo otoczenie jest atrakcyjne i piękne, a jego siłę napędową stanowią turyści. – Na Łysicę idą tłumy, część z tych tłumów bywa na Mszach św. w kościele – mówi ks. prob. Jarosław Majka. Zauważa (nareszcie!) odchodzenie w tej pięknej miejscowości od standardów rodem z PRL.

Wyposażenie kościoła jest stosunkowo nowe, z ostatnich dziesięcioleci, utrzymane w charakterystycznym stylu prostoty franciszkańskiej: w ołtarzu krzyż franciszkański, po bokach obrazy Matki Bożej Częstochowskiej i św. Franciszka, po prawej stronie przy oknie – figurka św. Katarzyny, klauzurowy chór i krata. O kościół zawsze dbają siostry bernardynki.

„Niech nawiedzający ten zaułek Polski wiedzą, że sławy Ojczyźnie nie przysparzali tylko pisarze stąd się wywodzący, czy partyzanci ostatniej wojny, lecz także nieznane, zamknięte za klauzurą Siostry Bernardynki” – napisał bp Kazimierz Ryczan we wstępie do publikacji „Klasztor pod Łysicą. Dwa wieki pobytu Sióstr Bernardynek” (2015), z której dzięki uprzejmości autora – ks. Zygmunta Noconia, miałam przyjemność korzystać.

2016-11-17 10:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czczona od stuleci...

Z osobą św. Katarzyny, która jako młodziutka dziewczyna zachwyciła swoją wiedzą sędziwych filozofów w Aleksandrii, związanych było od stuleci wiele kościołów i ołtarzy którym patronowała... Te najstarsze noszące jej wezwania patrocinia znajdowały się także w archidiecezji przemyskiej

W ikonografii chrześcijańskiej częstą sceną z życia św. Katarzyny są jej mistyczne zaślubiny. Wedle pięknej legendy Dzieciątko Jezus wraz z Matką Bożą pojawiło się we śnie Katarzyny i założyło jej na palec złoty pierścionek zaręczynowy. Temat ten podejmowali w malarstwie wybitni artyści, jak choćby Hans Memling, Łukasz Cranach Starszy czy Parmigianino.

CZYTAJ DALEJ

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od św. Faustyny!

2021-09-13 08:44

[ TEMATY ]

duchowość

niebo

św. Faustyna

Mazur/episkopat.pl

Cela s. Faustyny Kowalskiej

Cela s. Faustyny Kowalskiej

Każdy z nas przynajmniej kilka razy zastanawiał się „jak tam będzie?”. Czy Niebo to miejsce czy stan? Czy w Niebie może być nudno? Czy można być tam szczęśliwym będąc z dala od bliskich na Ziemi? Przekonajmy się! Oto kilka cytatów św. Faustyny mówiących o wizji Nieba.

„Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga – Ojca, Syna i Ducha Św., którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią” (Dz. 777)

CZYTAJ DALEJ

Święta Hildegarda na nowo odkrywana

2021-09-18 10:07

ks. Łukasz Romańczuk

o. Antoni Rachmajda

o. Antoni Rachmajda

Dziś przy parafii pw. św. Rodziny rozpoczęła się konferencja"Medycyna św. Hildegardy, w której nie ma chorób nieuleczalnych".

Zanim rozpoczęła się cześć wykładowa, uczestnicy sympozjum mieli możliwość uczestnictwa w Eucharystii, której przewodniczył ks. Przemysław Vogt, Diecezjalny Duszpasterz Rodzin, a homilię wygłosił o. Antoni Rachmajda, karmelita. Natomiast wszystkich obecnych na Mszy św. przywitał ks. Piotr Jakubuś, proboszcz parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję