Reklama

W moim rodzinnym domu

Obchody Roku Jubileuszowego, związane z 1050. rocznicą Chrztu Polski, 115. rocznica urodzin Prymasa Stefana Wyszyńskiego, 35. rocznica jego śmierci, 60. rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu, 51. rocznica Listu biskupów polskich do biskupów niemieckich oraz oczekiwanie na beatyfikację Prymasa Tysiąclecia, przywołały wspomnienie jednego z najpiękniejszych spotkań w moim rodzinnym domu

Niedziela Ogólnopolska 52/2016, str. 60-62

Archiwum autorki

Powitanie dostojnego gościa

Powitanie dostojnego gościa

Przez wiele lat mieszkałam na Kujawach – we wsi Jaksice, koło Inowrocławia. Mój tatuś urodził się w Jaksicach, gdzie przez lat 47 był organistą w parafii pw. św. Marcina. Mieszkaliśmy w organistówce. Tatuś całym sercem był oddany Kościołowi. Dwa razy w swoim życiu przebywał na urlopie. Mamusia, z pochodzenia góralka, była taka sama jak tatuś, który swoją pracę traktował jak służbę. I tak też rodzice wychowali mnie i brata. Najważniejszy był Kościół, a tak naprawdę On – Bóg.

Kard. Wyszyński, prymas Polski, odwiedził parafię pw. św. Marcina w Jaksicach, dwukrotnie. Po raz pierwszy – 12 sierpnia 1969 r. Dokonał wówczas wmurowania kamienia węgielnego i aktu erekcyjnego (ściana wschodnia kościoła) w nowo powstającej świątyni. Wcześniej istniał w Jaksicach piękny barokowy, drewniany kościół, wybudowany w 1750 r. przez ks. Andrzeja Rudnickiego. Niestety, pożar, który wybuchł 11 lutego 1962 r., całkowicie strawił świątynię. W kościele tym znajdował się wyjątkowy obraz Matki Bożej Pocieszenia, która trzymała Dzieciątko na prawej ręce, a nie na lewej. Takie obrazy spotyka się rzadko. Obraz miał ok. 400 lat. Na zezwolenie odbudowy świątyni parafianie czekali sześć i pół roku. W akcie erekcyjnym napisano: „Gdy na Stolicy Piotrowej zasiadał papież Paweł VI, Prymasem Polski był wówczas ks. kardynał Stefan Wyszyński wraz z biskupami pomocniczymi Lucjanem i Janem, wielkorządcą parafii w Jaksicach ks. Bronisław Kozubek, a organistą Pan Marian Jelonek, wtedy to dnia 12.08.1969 roku ks. kardynał Wyszyński poświęcił i wmurował kamień węgielny pod nowy kościół w Jaksicach”. Mszę św. w murach budującej się świątyni odprawił wówczas ks. kan. Roman Zientarski z Inowrocławia, a okolicznościowe słowo Boże wygłosił Ksiądz Prymas.

Po raz drugi prymas Stefan Wyszyński przybył do parafii w 1973 r., tym razem z wizytą kanoniczną, która trwała od 7 do 8 sierpnia. Było to 10 miesięcy po śmierci ks. Bronisława Kozubka, proboszcza, za którego czasów powstał nowy kościół. Tę wizytę pamiętam dokładnie, ponieważ organizowałam m.in. powitanie Księdza Prymasa. Dzieci wręczyły wówczas prymasowi Wyszyńskiemu bukiety róż i dojrzałe kłosy zbóż. Z kłosów tych Prymas był bardzo zadowolony. Smucił się jednak chłopiec, który je wręczał, ponieważ chciał też dać róże dostojnemu gościowi.

Reklama

Podczas tej wizytacji młodzież przyjęła z rąk Prymasa sakrament bierzmowania. Kard. Wyszyński udzielił także błogosławieństwa niemowlętom, spotkał się z zasłużonymi parafianami na śniadaniu zorganizowanym na plebanii i nawiedził cmentarz parafialny. Gościł w naszym domu. Ksiądz Prymas bacznie przyglądał się mieszkaniu, które było niewielkie. Jego uwagę zwrócił obraz Matki Bożej Częstochowskiej oraz... słoiki z ogórkami kiszonymi, stojące na dużej szafie, która znajdowała się w pokoju. Nie mieliśmy spiżarni, dlatego przetwory przechowywaliśmy właśnie w tym miejscu.

Organistówka istnieje nadal, jest najstarszym budynkiem w Jaksicach. Powstała w 1803 r. Znajduje się w niej 5 mieszkań. Mieszkał w niej nie tylko organista, także osoby niezwiązane zawodowo z parafią. Podczas wizyty rozmawialiśmy o pracy tatusia, o naszej rodzinie. Trudno było o intymność, ponieważ wówczas do naszego domu weszło sporo ludzi, którzy chcieli zobaczyć z bliska Prymasa. Towarzyszył mu m.in. jego sekretarz, przyszły prymas Józef Glemp. Pamiętam tę wizytę do dziś.

Drugiego dnia przed Mszą św. proboszcz ks. Zdzisław Borzyszkowski powiedział mi, że Prymas chce ze mną rozmawiać. Kard. Wyszyński był przy głównym ołtarzu. Siedział z boku, na ławie. Podeszłam, uklękłam i ucałowałam relikwie znajdujące się w jego pierścieniu. Prymas Wyszyński zapytał mnie wówczas – co było zaskakujące – czy jestem zmęczona. Zaprzeczyłam. Wręczył mi kolorowy wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, w formie medalika. Mam go po dziś dzień. Ksiądz Prymas wiedział, że należałam do grona osób, które przygotowywały program jego pobytu w naszej parafii. Byłam widoczna podczas prawie każdego spotkania. Stąd pewnie pytanie, które potwierdza jego troskę o człowieka. Kiedy ksiądz proboszcz zapytał mnie, o czym rozmawiałam z Prymasem, odpowiedziałam, żartując, że to jest tajemnica. Oczywiście przekazałam treść rozmowy. W sprawozdaniu po tej wizytacji Ksiądz Prymas napisał m.in., że podczas uroczystości bierzmowania dyskretnie pomagały dwie dziewczynki, ubrane w długie czarne spódnice i białe bluzki. Była to moja koleżanka Basia, wówczas Rybak, i ja. W tym sprawozdaniu wypowiedział się także na temat powiększenia naszego mieszkania. Było to możliwe po wyprowadzeniu się sąsiadów. Ksiądz Prymas, podobnie, jak papież Jan Paweł II, zawsze, nawet w tłumie, widział człowieka i go doceniał.

Reklama

Moja mamusia, ciężko pracując dla rodziny, była zawsze, z własnej woli, w cieniu ważnych wydarzeń, choć w nich uczestniczyła. Pracowała na ich rzecz z ogromnym zaangażowaniem. Ale Prymas Wyszyński zauważył także ją. Podczas uroczystego obiadu na plebanii, przygotowanego z okazji jego pobytu w parafii, mamusia obsługiwała gości, także Prymasa, który zwrócił się do niej następująco: „Ciociu, zostaw te półmiski z jedzeniem, niech oni (młodzi księża) obsłużą się sami. Ty odpocznij, masz spuchnięte nogi”. Mamusia była dumna i szczęśliwa, że mogła być blisko Prymasa. Zadbała na plebanii o detale. Podawała do stołu z tremą, ale i radością. Przygotowywała się do spotkania z Prymasem od momentu ustalenia daty wizytacji. Postanowiła, że wyhaftuje dla niego poduszkę (usypana była z drobiowego puchu), na której będzie spał. I tak też się stało. Piękna poszwa z tej „wyjątkowej” poduszki zachowała się po dziś dzień. W lipcu br. mamusia skończyła 90 lat. Jest rówieśniczką tygodnika „Niedziela”. We wrześniu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej została odprawiona Msza św. w jej intencji. Mamusia w niej uczestniczyła. Kult Maryjny w naszym domu był i jest na co dzień. Rodzice, kiedy mój brat i ja byliśmy jeszcze dziećmi, zawieźli nas na Jasną Górę i ofiarowali Matce Bożej.

Parafianie również chętnie uczestniczyli w przygotowaniach związanych z wizytacją. To był nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim – honor. Rolnicy postanowili, że będą chronić Prymasa w dzień i w nocy. Razem z tatusiem w tych przygotowaniach uczestniczył jeden z najstarszych ministrantów, lektor, Zygmunt Jaskulski, który wsparł mnie w napisaniu tego tekstu. Mogłam skonsultować pewne fakty i daty, za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Okazało się, że Zygmunt ma spisaną historię parafii i jest przygotowany na wszelkie pytania i odpowiedzi. Ma ponadto niesamowitą pamięć. Rodzina tatusia z kolei miała po prostu obowiązek pomagania. Tatuś wyznaczał „zadania”. Mąż siostry tatusia – Stanisław Siemianowski „pełnił służbę” nocą. Podczas śniadania z Prymasem na plebanii, siedząc blisko niego, opowiadał (kujawską gwarą), jak minęła noc. „Siedzę sobie, pilnuję, patrzę, a tu nagle podjeżdża samochód, który oświetlił plebanię. Przyjechali (Służba Bezpieczeństwa) sprawdzić, czy Prymas został na noc. Kiedy zobaczyli, że samochód, którym przyjechał do Jaksic, zaparkowany jest przy plebanii, odjechali. Całą noc byłem na werandzie z dużymi oknami. Widoczność miałem dobrą. Kiedy odwróciłem się w stronę drzwi, prowadzących z werandy na plebanię, nagle zobaczyłem proboszcza, który zamiast w butach przyszedł do mnie w... skarpetkach. Nie chciał obudzić Prymasa. Przyniósł mi piwo, żebym się napił... Było bowiem gorąco”. Prymas słuchał tej opowieści z ciekawością i serdecznością. Uśmiechał się, zapewne rozbawiła go również płynąca z serca gwara kujawska.

11 listopada 1973 r., podczas uroczystości odpustowej św. Marcina biskupa, tatuś mój został odznaczony medalem „Benemerenti”, przyznanym mu przez papieża Pawła VI. Medal ten, wraz z okolicznościowym dyplomem, wręczył tatusiowi biskup pomocniczy gnieźnieński Lucjan Bernacki. O tym, że tatuś ma zostać odznaczony, wiedziałam od pierwszych chwil. Przygotowywałam bowiem dla proboszcza informacje dotyczące pracy tatusia w charakterze organisty. Zachowałam w tajemnicy te plany. Chciałam, żeby tatuś był mile zaskoczony. I tak się stało. Był nie tylko zaskoczony, ale i bardzo wzruszony. Odznaczenie to było oczywiście pokłosiem wizytacji Prymasa Tysiąclecia w parafii Jaksice. Ksiądz Prymas docenił mojego tatusia, który, narażając życie podczas II wojny światowej oraz w czasach PRL-u, ryzykując utratę wolności, służył z oddaniem Bogu, Ojczyźnie i ludziom. Tak się złożyło, że nasi ojcowie, Księdza Prymasa i mój, byli organistami. Tatuś nie żyje od 31 lat. Spoczywa na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. „Do domu Ojca” „zaprowadziła” go Matka Boża, w przedostatnim dniu października – miesiąca Różańca świętego.

W kwietniu 1974 r. pojechałam z grupą dziewcząt, zaangażowanych w działalność parafialną, na doroczny odpust św. Wojciecha do Gniezna. Zaplanowałyśmy, że podejdziemy do Księdza Prymasa i wręczymy mu zdjęcie obrazu Matki Bożej Częstochowskiej z naszej świątyni oraz bukiet róż, podobnie jak to miało miejsce podczas wizytacji kanonicznej w Jaksicach. Nie byłyśmy pewne, czy uda nam się ten plan zrealizować. Powiódł się, co więcej – Ksiądz Prymas pamiętał nas. Tuż po gnieźnieńskich uroczystościach odpustowych przysłał na ręce proboszcza podziękowanie skierowane do nas, ludzi młodych. Na odwrocie obrazka z Panią Jasnogórską napisał: „Drogiej młodzieży z parafii Jaksice dziękuję za miły dar fotografii obrazu Matki Bożej z Waszego kościoła i z serca Wam błogosławię”. Obrazek ten podarował mi ówczesny proboszcz Zdzisław Borzyszkowski. Po latach postanowiłam przekazać go do Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w warszawskim Wilanowie, gdzie znajdują się także zdjęcia z wizytacji Prymasa w jaksickiej parafii w 1973 r. Przy tej okazji dziękuję p. Monice Słęckiej z muzeum za udostępnienie skanu cennego obrazka.

Ogromne znaczenie w moim życiu miało i ma to wyjątkowe spotkanie z Prymasem Tysiąclecia podczas wizytacji kanonicznej. Prymas interesował się moją przyszłością. Zachęcał mnie do podjęcia studiów na wydziale historii sztuki KUL-u. Życie moje jednak potoczyło się inaczej. Wybrałam dziennikarstwo na UW, gdzie przez ostatnie 5 lat prowadziłam zajęcia w ramach pracowni telewizyjnej, czego nie planowałam, oraz pracę w mediach. Jestem szczęśliwa, że byłam blisko tak wybitnej osobistości polskiego Kościoła, męża stanu i wielkiego patrioty, a także przyjaciela i wiernego sługi największego z Polaków – św. Jana Pawła II. Dane mi było także spotkać Papieża. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że mogę kiedykolwiek znaleźć się na imieninach u Ojca Świętego, połączonych z obchodami 25-lecia jego pontyfikatu. Tym bardziej trudno było przewidzieć, że dane mi będzie przygotować artystyczną oprawę tych wydarzeń – koncert zatytułowany „Błogosławiona siejba”, o którym pisałam również w tygodniku „Niedziela” (nr 45, 4 listopada 2012 r.). Spotkania te są moim największym życiowym skarbem. Dzięki nim wiem, że trzeba od siebie wymagać, choćby inni od nas nie wymagali i że po Bogu najważniejsza jest Polska.

2016-12-20 10:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

PRENUMERATA KRAJOWA
494,00 zł roczna
247,00 zł półroczna
123,50 zł kwartalna

Cena prenumeraty zawiera koszt wysyłki 1 egzemplarza.

Numer konta dla prenumeraty krajowej (złotówkowe):
86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

PRENUMERATA ZAGRANICZNA (kwartalna)
237,90 zł pocztą zwykłą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Ameryki

Przy zamawianiu prenumeraty zagranicznej półrocznej należy kwotę za prenumeratę kwartalną pomnożyć przez 2, a zagranicznej rocznej – przez 4.
Numer konta dla prenumeraty zagranicznej (dla wpłat złotówkowych):
kod BIC (SWIFT) BPKOPLPW PL 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

Zamów

TELEFONICZNIE:
tel. (34) 324-36-45,
centrala: tel. (34) 369-43-00
lub (34) 365-19-17

LISTOWNIE:
Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa

E-MAILEM:
kolportaz.niedziela@niedziela.pl

Wpłaty należy kierować na konto:
PKO BP I/O Częstochowa 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418
lub przekazem pocztowym pod adresem Redakcji:
Tygodnik Katolicki „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa.
W tytule przelewu należy wpisać rodzaj prenumeraty i edycję diecezjalną, którą chcą Państwo zamówić.

CZYTAJ DALEJ

Abp Depo w Kłobucku: Bądźcie strażnikami tego pomnika

2020-09-18 23:12

[ TEMATY ]

pomnik

abp Wacław Depo

Dni Długoszowskie

św. Jan Paweł II

parafia św. Marcina w Kłobucku

Maciej Orman/Niedziela

Abp Wacław Depo odmawia modlitwę poświęcenia pomnika św. Jana Pawła II

Abp Wacław Depo odmawia modlitwę poświęcenia pomnika św. Jana Pawła II

– Tak jak jesteście dzisiaj świadkami poświęcenia tego pomnika, tak bądźcie jego strażnikami – powiedział abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który 18 września przewodniczył Mszy św. w kościele św. Marcina – sanktuarium Matki Bożej Kłobuckiej i poświęcił pomnik św. Jana Pawła II.

Uroczystość wpisała się w trwające do niedzieli 20 września XIX Dni Długoszowskie w Kłobucku zorganizowane przez Ponadregionalne Stowarzyszenie Edukacyjne „Wieniawa”.

Zobacz zdjęcia: Poświęcenia pomnika św. Jana Pawła II w Kłobucku

W homilii abp Depo przypomniał krótko najważniejsze fakty z życia księdza arcybiskupa nominata Jana Długosza, kronikarza i proboszcza kłobuckiej parafii. Wymienił jego największe dzieła, które „wnoszą wkład w dzieje polski” – to księga uposażeń diecezji krakowskiej („Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis”) i roczniki. – Ta historia pokazuje nam pewną siłę duchową, o której zaświadcza również dzisiejsza Liturgia i nasza modlitwa przez pośrednictwo patrona Polski, św. Stanisława Kostki – zauważył metropolita częstochowski.

– W pierwszym czytaniu z Księgi Mądrości usłyszeliśmy, że Bóg ma kompletnie różną od naszej perspektywę spojrzenia na dar życia ludzkiego i mądrości: „Sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane”. Życie nieskalane to takie, w którym rozpoznając prawdę naszym umysłem, winniśmy kierować się ku dobru, które wybrane jest zawsze w wolności. Tego uczymy się zarówno od ks. Jana Długosza, jak i dzisiejszego patrona św. Stanisława Kostki – podkreślił abp Depo.

Hierarcha wyraził radość i wdzięczność organizatorom Dni Długoszowskich i zaznaczył, „że jesteśmy tutaj, aby prosić o szczególne światło Ducha Świętego, zwłaszcza dla ludzi młodych, którzy niedługo będą decydować o naszej przyszłości, o Ducha Prawdy, żeby przypomniał nam to, co odnosi się do Jezusa, naszego życia i wszelkich granic między prawdą a kłamstwem, dobrem i złem”.

Metropolita zwrócił uwagę, że „psychologowie i socjologowie religii coraz częściej mówią o potrzebie sacrum, świętości w kulturze jako czynniku niezbywalnym i konieczności zmagań na płaszczyźnie humanistycznej i religijnej, jeśli nie ma nastąpić deformacja i degradacja człowieka”. W tym kontekście zacytował Ericha Fromma: „Nie było takiej kultury w przeszłości i – jak się zdaje – nie może być takiej kultury w przyszłości, która by nie miała religii”.

– Św. Jan Paweł II, którego pomnik święcimy jako znak dla pokoleń, w wielu przemówieniach do ludzi nauki, sztuki i kultury sięgał samych korzeni, wskazując, że jeśli są one dobrze rozumiane, spotykają się w samym człowieku, służąc jego wszechstronnemu dobru. Za największe zaś zagrożenia współczesnego świata uważał błędne wizje człowieka i oderwanie go od dzieła Boga Stwórcy. Za nauką Soboru Watykańskiego II mówił wprost: „Stworzenie bez Stworzyciela zanika” – przypomniał abp Depo.

– To błędy antropologiczne stawały się i stają podstawą wszelkiego koloru rewolucji. Mimo że nasza epoka bez wątpienia jest epoką humanizmu i antropocentryzmu, to paradoksalnie jest również epoką najgłębszych degradacji człowieka, bo jak nigdy przedtem porzuciła wartości związane z Bogiem – kontynuował.

Za św. Janem Pawłem II podkreślił, że „Europa wciąż traci pamięć, pozbawiając się korzeni chrześcijańskich, a więc odniesienia do Chrystusa. Rozwija bowiem kulturę, która wyrzuca Boga z publicznej świadomości i nawet neguje Jego istnienie, uważając, że jest ono niemożliwe do udowodnienia, a religię spycha się do spraw prywatnych, zamkniętych we własnych kręgach i izdebkach”.

Abp Depo ubolewał, że mimo deklaracji i spotkań przywódców państw współtworzących Unię Europejską z Janem Pawłem II nie wpisano imienia Boga do Konstytucji dla Europy, a europosłowie „mówią o wartościach ogólnoludzkich, humanistycznych i europejskich, tylko nie chrześcijańskich”.

Przytoczył również fragment tekstu Zygmunta Krasińskiego „Polska wobec burzy” z 1848 r.: „Lękam się niekiedy o człowieczeństwo w tym wieku. Mogłoby na czas w tył się cofnąć. Człowieczeństwo albowiem tak, jak naród, tak, jak osobnik, ma wolną wolę i jeśli wybierze zło miast dobra, postęp swój na czas hamuje, zwraca w tył. (...) Stąd w republikanach czerwonych zamiary, godzące na wszelki ład i strój – wściekłe podrywy przeciwko rodzinie i własności – pogarda wszystkich religijnych podań rodu ludzkiego – natomiast niesłychane nabożeństwo do wszelakiego gwałtu – wreszcie dziecinna, dzika, namiętna żądza zupełnego zerwania z przeszłością, jak gdyby przeszłość mogła być kiedy odrzucona z harmonii czasu i podobna było nowy czas stworzyć dwójeczny tylko, a nie trójeczny, czas, składający się tylko z samej przyszłości i teraźniejszości”.

– Czy to nie dzieje się tu i teraz? Zwłaszcza ten atak przeciwko rodzinie i pogarda wobec wszystkiego, co składa się na religię – mówił abp Depo.

– Staniemy kiedyś przed Bogiem, niezależnie od tego, ile dzisiaj mamy lat. Św. Stanisław Kostka pokazuje nam, że można mieć zaledwie 18 lat i osiągnąć świętość i dojrzałość. Po wiekach, które dzielą nas od jego śmierci, Kościół wspomina jego imię. A jak będzie z naszym pokoleniem i z nami osobiście? – pytał metropolita częstochowski.

„Ziemio polska, ziemio ojczysta, zjednocz się przy Chrystusowej Ewangelii, w której krwawa ofiara Chrystusa ponawia się wciąż” – cytował ponownie św. Jana Pawła II. – Zjednocz się, aby każdy człowiek, który zna radość i gorycz bytowania na tej ziemi, mógł stawać się Jego uczniem poprzez przeciwstawianie się wszelkiej formie zła. Niech tajemnica Eucharystii pozwala nam odzyskiwać świadomość tej godności, która jest właściwa człowiekowi jako synowi i córce Boga samego – zakończył abp Depo.

Po Eucharystii odsłonięto pomnik św. Jana Pawła II, który stanął na Rynku jego imienia. Poświęcił go metropolita częstochowski. – Każdy, będzie przed nim stawał, nie tylko jako wobec symbolu, ale daru osoby papieża dla historii Kościoła i naszej ojczyzny, niech odkrywa prawdę, dobro i piękno – apelował abp Depo. W kontekście niedawnego znieważenia krzyża na Giewoncie przez zawieszenie na nim tęczowej flagi przez środowiska LGBT wzywał: – Tak jak jesteście dzisiaj świadkami poświęcenia tego pomnika, tak bądźcie jego strażnikami. Każdego pomnika, który stawiamy z wdzięczności Bogu i temu, który całował polską ziemię za każdym razem jak serce matki, musimy strzec i zachować dla przyszłych pokoleń jako symbol wierności Bogu i ojczyźnie.

Pomnik św. Jana Pawła II z brązu wykonała pracownia odlewu Mariusza Wasilewskiego w Krakowie, a jego autorem jest krakowski artysta rzeźbiarz Władysław Dudek. Pomnik przedstawia papieża stojącego na barce, z rozłożonymi i wzniesionymi ramionami. – Ma przypominać wszystko, co powiedział św. Jan Paweł II, jego oddanie Bogu i patriotyzm. Bliskie są mi jego przesłania i pielgrzymki. Mam jego ważniejsze dzieła, które studiuję i to pomaga mi w życiu – przyznał w rozmowie z „Niedzielą” – Władysław Dudek.

Andrzej Sękiewicz, prezes Ponadregionalnego Stowarzyszenia Edukacyjnego „Wieniawa”, dziękował m.in. ks. Wiesławowi Korpecie, proboszczowi parafii św. Marcina w Kłobucku i jej wiernym, którzy w 98% sfinansowali pomnik św. Jana Pawła II. – Zamierzaliśmy go wykonać już od 5 lat. Chcieliśmy, żeby stanął tu piękny i okazały pomnik. Takie pomniki jak ten Ojca Świętego czy Jana Długosza są po to, żeby przypominać i uczyć o uwiecznionych na nich osobach. Dla mnie są potrzebne, chociaż niektórzy uważają inaczej – powiedział „Niedzieli” organizator Dni Długoszowskich.

W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele kapituł – zawierciańsko-żareckiej i radomszczańskiej, siostry augustianki, przedstawiciele władz gminnych, powiatowych, samorządowych i parlamentarnych, Orkiestra Dęta Rędziny z kapelmistrzem Krzysztofem Gajowniczkiem, poczty sztandarowe, m.in.: Towarzystwa Krzewienia Tradycji Kawalerii Polskiej im. rtm. Witolda Pileckiego z Chrzanowa, Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych w Kłobucku, Stowarzyszenia Górników w Kłobucku, Regionu Częstochowskiego NSZZ „Solidarność”, straży pożarnej, policji i szkół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję