Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Polscy kapucyni w Sofii (2)

Niedziela szczecińsko-kamieńska 4/2017, str. 6-7

[ TEMATY ]

Polonia

kapucyni

Bułgaria

Leszek Wątróbski

Polonia sofijska przed prokatedrą

Pierwszego roku przyjechało nas trzech, drugiego dwóch – mówi o. Zbigniew Tęcza OFMCap, proboszcz parafii św. Józefa z Sofii. – Prowincja krakowska zaczęła prowadzić tu pracę duszpasterską. Dziś jest nas w Bułgarii 7 braci. W tej liczbie jest jeden rodzynek bułgarski, przygotowujący się przez wiele lat w Krakowie do duszpasterskiej posługi w ojczyźnie. W Bułgarii nie ma bowiem żadnego seminarium katolickiego. Klerycy wysyłani są za granicę, najczęściej do Włoch, Słowacji i Polski.

Największa parafia

Sofijska parafia jest zadziwiająco duża. Sięga od granicy z Serbią – aż do granicy z Grecją, czyli blisko 200 km. Jest to największa katolicka parafia w Bułgarii. Nominalnie jest tu około 5 tys. parafian, praktykujących zaś 3 tys. Liczba wiernych od lat powoli rośnie. Dzieje się tak z powodu trudnej sytuacji gospodarczej kraju. Nadal jest spore bezrobocie i brakuje pracy. Szczególnie trudna sytuacja panuje na prowincji. Ludzie w poszukiwaniu jakiegoś zajęcia przyjeżdżają do stolicy. Kiedy je znajdą i kiedy już się trochę dorobią, to zaczynają rozglądać się za kościołem. Chcą, aby ich dzieci posiadły formację duchową. Zaczynają je także wysyłać na katechezę. Dla nas jest to niepowtarzalna okazją do kontaktu z rodzicami.

Ciekawa jest także struktura narodowościowa parafii. Największą grupę stanowią miejscowi wierni, czyli Bułgarzy. Jest ich 70-80%. To widać najlepiej w uczestnictwie w niedzielnych liturgiach. Polaków jest zdecydowanie mniej. Rano, o dziewiątej, na polskiej Mszy św. zjawia się ich około 70-80 naszych rodaków. O godz. 10.30 na Mszy św. bułgarskiej kościół pęka w szwach. Bułgarów przychodzi z roku na rok coraz więcej.

Reklama

Są też sympatycy Mszy św. łacińskiej, którzy zjawiają się na Eucharystii o godz. 12. Jest też Msza św. odprawiana po angielsku w kaplicy obok Biblioteki Narodowej, a wieczorem druga Msza św. po bułgarsku. Polacy tu mieszkający, ze względu na dobrą znajomość bułgarskiego, uczestniczą też w nabożeństwach w różnych, dogodnych dla nich porach.

Są także parafianie pochodzenia hiszpańskiego, włoskiego, chorwackiego, libańskiego. Wierni ci korzystają też z łacińskiej liturgii. Dyplomaci zaś, Afrykańczycy czy Azjaci, korzystają z nabożeństwa po angielsku w kaplicy. Wieczorem zaś o godz. 18 przychodzą do nas na Msze św. zwykle ludzie młodzi, studenci wracający z aktywnego wypoczynku.

– Do kościoła mogłoby przychodzić trochę więcej Polaków – uważa o. Jarosław Babik OFMCap, proboszcz z Burgas oraz przełożony regularny Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Bułgarii. – Są oni natomiast najbardziej zdyscyplinowanymi parafianami i po Bułgarach najliczniejszą grupą narodową. Dla nich obecność na porannej, niedzielnej Mszy wraz z rodziną jest zawsze miłym obowiązkiem. Tak zostali przecież wychowani. Dla Bułgarów zaś ranny udział w nabożeństwie jest raczej trudny. Oni chcą odpocząć w domu po tygodniu pracy. Polacy są też przywiązani do tradycyjnych form pobożności. Chcę pochwalić wspólnotę polską, bo Polacy spotykają się ze sobą i nami, duszpasterzami, po niedzielnym nabożeństwie w kawiarence parafialnej, mieszczącej się w naszych piwnicach, w centrum pastoralnym. Polacy chcą tam pobyć razem i porozmawiać po polsku o imprezach kulturalnych organizowanych przez Instytut Kultury Polskiej czy Ambasadę Polską w Sofii.

Reklama

W działalności Polonii ważne miejsce zajmują też doroczne pielgrzymki do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Małko Tyrnowo w południowo-wschodniej Bułgarii nad granicą z Turcją. Szczególnie dużo pielgrzymów przybywa tam z Sofii ze stołecznej parafii.

– Problem cerkwi w Bułgarii jest bardzo złożony – mówi dalej o. Jarosław Babik OFMCap. – Tutejsza cerkiew prawosławna była przez ponad 500 lat pod panowaniem tureckim. W tym czasie wiara stała się czymś skrytym. W środowisku muzułmańskim chrześcijanie musieli się ukrywać albo przynajmniej nie obnosić ze swoimi wierzeniami. Karierę mogli robić wówczas tylko wyznawcy islamu. Ludzie musieli uważać, aby nie manifestować swojej wiary w społeczeństwie tureckim. Ośrodkami wspierającymi bułgarską kulturę i język były wówczas wyłącznie prawosławne klasztory. One skupiały chrześcijan i były ośrodkami życia duchowego w okupowanej Bułgarii.

Czasy komunizmu w Bułgarii wyrządziły przez minione lata ogromne szkody i spustoszenie w wierze. Większe niż 500-letnie panowanie Turków. Turcy pozwalali naszym braciom kapucynom na pracę duszpasterską od czasu, kiedy tu przybyli – tzn. od roku 1841. To były końcowe lata panowania Imperium Osmańskiego w Bułgarii.

Wyznania w Bułgarii

Muzułmanie mieli szacunek do wszystkich duchownych. Tego, niestety, nie da się powiedzieć o komunistach bułgarskich. Obecna sytuacja nie jest też dobra. Ludzie coraz bardziej zachwycają się konsumpcjonizmem i kapitalizmem. Mamy tu do czynienia z materializmem praktycznym.

Katolicy sofijscy żyją w morzu prawosławia, które dopuszcza do 3 rozwodów. Sakrament małżeński i obietnica małżeńska, że nie zostawię cię aż do śmierci, jaką składa się w Kościele katolickim, ma duży wpływ na kształtowanie naszej moralności.

Kolejna sprawa to zubożenie narodu. Nie jest przecież tajemnicą, że według europejskiego urzędu statystycznego północna część Bułgarii jest na ostatnim miejscu finansowym w rankingu 28 państw Unii Europejskiej, zaraz po Rumunii. Trzeba mieć świadomość kryzysu, który jest bardzo odczuwalny w tej części Europy. To też ma wpływ na wierzących, którzy aby rozmawiać o Bogu, muszą najpierw coś zjeść, a potem w coś się jeszcze ubrać. Muszą też zatroszczyć się o swoje dzieci. Potrzeba religijności spychana jest więc na dalszy plan. Paradoksem jest, że siostry Matki Teresy, które mają w Bułgarii 3 wspólnoty i 13 sióstr, nikogo nie pytają o to, czy jest wierzący, czy nie, tylko pomagają wszystkim.

W całej Bułgarii prowincja dziś zdecydowanie ubożeje. Rozwijają się wyłącznie duże ośrodki. Rozwija się więc stolica Sofia i nasza stołeczna parafia. Duży procent bułgarskiego społeczeństwa wyemigrował za granicę. Tam się napatrzyli i zrozumieli, że pieniądze to nie wszystko. Stąd chcą czegoś zupełnie innego. Wrócić jednak nie jest łatwo. Zacząć bowiem od nowa w Bułgarii jest rzeczą trudną. Nie jest też wcale łatwo wystartować z małym biznesem. Zbliżają się więc do Kościoła, gdzie czują się bardziej wolni i potrzebni.

Wiele rodzin prawosławnych przyprowadza do nas swoje dzieci na katechezę. Chcą integrować się z Polakami, których traktują jako osoby bardziej zdyscyplinowane. Polacy w środowisku bułgarskim budzą respekt i prestiż. Proces asymilacji dokonuje się jednak i w naszym środowisku i nie ma od niego odwrotu. Jednocześnie przebiega tu integracja. I nasi parafianie też jej ulegają. Pomógł w tym zasadniczo Rok Wiary. I osoba polskiego duchownego, nuncjusza apostolskiego abp. Janusza Bolonka, który obdarzony jest darem znajomości języków. Arcybiskup dużo podróżował po Bułgarii. Odwiedzając bułgarskie i polskie środowiska kościelne, integrował je latami.

Na pytanie: czym się różni katolicyzm bułgarski od polskiego ojcowie kapucyni odpowiedzieli: pielęgnujemy tu wiele polskich tradycji. Tak jest np. w okresie Wielkiego Postu, w czasie którego modlimy się przy grobach Pańskich. Tak jest we wszystkich ośrodkach w Bułgarii, w których duszpasterzujemy. Może Polacy patrzą głębiej na tę symbolikę, ale i Bułgarzy przed świętami zadają nam pytanie: gdzie jest wystrój świąteczny?

Tu w Bułgarii spotkanie kapłana z wiernymi jest bardziej personalne. W Polsce natomiast, może ze względu na liczbę wiernych, bardziej masowe – a zdecydowanie mniej indywidualne. Tutaj się zdobywa poszczególne dusze. Tutaj trzeba poświęcić więcej czasu na każdego parafianina, jego rodzinę i jego indywidualne problemy.

Podobnie indywidualnie wygląda tu kolęda. Dziennie można odwiedzić tylko kilku parafian. Z każdym przy tej okazji trzeba dłużej porozmawiać. Kolęda trwa więc przez wiele miesięcy i kończy się praktycznie dopiero przed Wielkanocą. W Bułgarii kolęda „ekspresowa” – po kilkanaście minut na rodzinę, jest nie do przyjęcia. Przypuszczam, że podobnie dzieje się w innych krajach Europy, w których katolicy stanowią mniejszość.

Nasza znajomość języka bułgarskiego jest konieczna do pracy duszpasterskiej.

Jesteśmy jednak nadal Polakami i nie wyzbywamy się myślenia i ducha polskiego. Dlatego też podczas niektórych świąt liturgicznych pewne ich fragmenty czy części prowadzimy dla Polonii po polsku. Nie chcemy zupełnie rezygnować ze swojej polskości.

Wyzwania duszpasterskie

– Jestem tu od 2000 r. – opowiada o. Zbigniew Tęcza OFMCap. – Z kazaniami weszliśmy tu z tradycją austriacką. Jeśli kazanie nie zostało wcześniej przygotowane i napisane na kartce, to znaczy, że kapłan jest do niego nieprzygotowany. Staramy się unikać takich sytuacji i szanować parafian. A czy ksiądz korzysta z tej kartki, więcej czy mniej, to już tylko jego sprawa.

Język bułgarski należy do wielkiej rodziny języków słowiańskich i Polakom zdecydowanie łatwiej się go uczyć niż np. Włochom. Język bułgarski jest uboższy, bo nie ma w nim przypadków oraz jednocześnie bogatszy, bo ma więcej czasów.

W Bułgarii wierni poczuwają się do odpowiedzialności, aby współtworzyć liturgię niedzielną. Osoby dorosłe pełnią np. z radością funkcję lektorów oraz chętnie służą przy ołtarzu, podając ampułki czy ręczniczek. Prowadzą też śpiew, intonując pieśni w czasie nabożeństwa. Zbierają wreszcie chętnie ofiary. W parafii mamy też czterech organistów, którzy grają społecznie, nie biorąc za to ani grosza. Nasza parafia sofijska jest jedną z największych parafii katolickich w Bułgarii. Ma też najwięcej grup, o których warto byłoby powiedzieć. Są tu wspólnoty: neokatechumenalna (3 grupy), trzeci zakon franciszkański, grupa modlitewna o. Pio, „Comunione e Liberazione”, modlitewna grupa biblijna, chór parafialny (2 grupy), ministranci, młodzieżowa grupa sportowa, polska misja katolicka, parafialna grupa charytatywna, redakcja gazety „Głos Kościoła”, grupa anonimowych alkoholików, grupa anonimowych narkomanów czy grupa anonimowych hazardzistów.

Katechizacja odbywa się na terenie parafii i w szkole polskiej oraz wśród dzieci anglojęzycznych. Przychodzi do nas też sporo innowierców. Głównie są to bracia prawosławni, czasem także bracia muzułmanie czy osoby poszukujące Boga.

W okresie komunistycznego reżimu katolików spychano na margines społecznego. Ludzie podający się za katolików nie mogli się wykształcić. Traktowano ich jak ludzi drugiej kategorii. Tak było do 1993 r. Po wejściu Bułgarii do Unii Europejskiej tutejsi obywatele zauważyli, że świat prawosławny szybko się kończy; że w całej zjednoczonej Europie panuje kultura zachodnia. Świat zachodni zyskał bardzo w oczach Bułgarów. Jak się dziś rozmawia z prawosławnymi, to oni już nie śmieją się z katolików i spoglądają na nich z respektem. Boją się też wchodzić do naszych kościołów. Zdarza się, że pytają nas, czy mogą wejść do środka i pomodlić się.

2017-01-18 14:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Bartoszewski: św. Dominik kierował się sercem

2020-08-08 16:18

[ TEMATY ]

kapucyni

franciszkanie

św. Dominik Guzman

dominikanie

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Zakon dominikanów obchodzi dzisiaj uroczystość swojego założyciela św. Dominika. W warszawskim klasztorze przy ul. Freta zgodnie z tradycją tego dnia Mszy św. przewodniczyli i głosili słowo Boże duchowi synowie św. Franciszka z Asyżu.

Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył o. Waldemar Grubka OFMCap, a kazanie wygłosił o. Gabriel Bartoszewski, również z zakonu braci kapucynów. Przypomniał, że dla św. Dominika zbawienie wieczne nie było pustym słowem, ale stało się jego główną troską duchową. Przepełniony duchem Bożym postanowił założyć zakon. Troskliwie opracował nową konstytucję i regułę zakonną. Poświęcił zakonowi całe swoje życie. Nigdy nie zaniechał działalności kaznodziejskiej.

- Jego duch był przepełniony modlitwą. Ukochał Boga już w młodości i bardzo wcześnie ofiarował Mu swoje życie poprzez swoją pobożność i wrażliwość - mówił o. Bartoszewski. Podkreślił, że Dominik był człowiekiem kierującym się sercem. Gdy zetknął się z nędzą ludzką, ten moment zmienił całe jego życie. Umiłowanie ubogich szczególnie przyciągało innych ludzi do niego.

O. Bartoszewski dodał, że św. Dominik pozostawił po sobie wrażenie osoby przepełnionej radością. - Miał także charyzmat duchowego wspierania ludzi. Dla swoich współbraci potrafił być towarzyszem duchowym. Ze czcią wspominając św. Dominika, przyjmijmy zobowiązanie składania świadectwa Jezusowi w każdym czasie – zaznaczył kapucyn i wskazał na fakt, że od samego początku zakon dominikański związany jest z Matką Bożą, a jego członkowie największą radość i pociechę duchową znajdują w oddaniu się Maryi.

Św. Dominik urodził się około 1170 roku w Caleruega w Hiszpanii. Pochodził ze znakomitego rodu kastylijskiego Guzmanów. Znany jest przede wszystkim jako założyciel Zakonu Kaznodziejskiego zatwierdzonego w 1216 r. przez papieża Honoriusz III specjalną bullą. Zmarł 6 sierpnia 1221 w Bolonii, gdzie został pochowany w kaplicy Braci Kaznodziejów.

Oficjalna nazwa założonego przez św. Dominika zakonu to po łacinie Ordo Praedicatorum (po polsku Zakon Kaznodziejów), stąd skrót przy nazwisku jego członków „OP”. Od imienia założyciela przylgnęła do zakonu potoczna nazwa dominikanie, po łacinie Dominicus. Przywołuje ona dwa słowa łacińskie Domini canes (dosłownie „psy Pana”). Stąd czasem czarno-biały pies jest używany jako symbol graficzny zakonu. Biel i czerń – od habitów takich kolorów.

Zakon dominikanów dał Kościołowi 4 papieży, 68 kardynałów, 13 patriarchów, 240 arcybiskupów i 1170 biskupów. Najbardziej znanym polskim dominikaninem, który sprowadził białych mnichów do Polski, był pochodzący z Kamienia Śląskiego na Opolszczyźnie św. Jacek Odrowąż. Habit zakonny nałożył mu osobiście św. Dominik.

Dziś uroczystość patronalną parafii świętują również dominikanie w drugim warszawskim klasztorze na Służewie. O godz. 17.15 ojcowie i bracia zapraszają na dziękczynny różaniec za parafian i wszystkich przyjaciół kościoła, a po nim o godz. 18.00 na uroczystą Mszę św. odpustową, w czasie której kazanie wygłosi br. Szymon Janowski OFMCap.

CZYTAJ DALEJ

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

Bożena Sztajner/Niedziela

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

PRENUMERATA KRAJOWA
494,00 zł roczna
247,00 zł półroczna
123,50 zł kwartalna

Cena prenumeraty zawiera koszt wysyłki 1 egzemplarza.

Numer konta dla prenumeraty krajowej (złotówkowe):
86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

PRENUMERATA ZAGRANICZNA (kwartalna)
237,90 zł pocztą zwykłą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Ameryki

Przy zamawianiu prenumeraty zagranicznej półrocznej należy kwotę za prenumeratę kwartalną pomnożyć przez 2, a zagranicznej rocznej – przez 4.
Numer konta dla prenumeraty zagranicznej (dla wpłat złotówkowych):
kod BIC (SWIFT) BPKOPLPW PL 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

Zamów

TELEFONICZNIE:
tel. (34) 324-36-45,
centrala: tel. (34) 369-43-00
lub (34) 365-19-17

LISTOWNIE:
Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa

E-MAILEM:
kolportaz.niedziela@niedziela.pl

Wpłaty należy kierować na konto:
PKO BP I/O Częstochowa 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418
lub przekazem pocztowym pod adresem Redakcji:
Tygodnik Katolicki „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa.
W tytule przelewu należy wpisać rodzaj prenumeraty i edycję diecezjalną, którą chcą Państwo zamówić.

CZYTAJ DALEJ

Unikalny wyścig zawodników ORLEN Team z dwóch odmiennych światów Formuły 1 i F1H2O

2020-08-15 13:54

[ TEMATY ]

Bitwa Warszawska

Marcin Kin

PKN ORLEN zaangażował się w obchody setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej organizując unikalny wyścig zawodników ORLEN Team z dwóch odmiennych światów Formuły 1 i F1H2O. Efektem starcia Roberta Kubicy i Bartłomieja Marszałka jest krótki film, który promowany będzie nie tylko w kraju, ale i zagranicą. Produkcja ma inspirować odbiorców do zgłębienia historii bitwy zwanej Cudem nad Wisłą.

Dokładnie 100 lat temu na przedpolach Warszawy starła się armia odrodzonego niespełna dwa lata wcześniej państwa polskiego z wojskami bolszewików maszerujących na Europę. Dzięki informacjom wywiadowczym, mądrym posunięciom taktycznym i odwadze żołnierzy na czele których stanął Marszałek Józef Piłsudski, Polacy pokonali Armię Czerwoną, broniąc nie tylko Warszawy, ale i niepodległości Polski.

- Naszym obowiązkiem jest pielęgnować pamięć o ważnych wydarzeniach w naszej historii. Jednym z nich była Bitwa Warszawska, która wpłynęła nie tylko na historię Polski, ale i całej Europy. Dzięki której nasz kraj jest dziś wolny, niezależny i daje możliwości rozwoju także naszej firmie. Organizując wyścig dwóch wspaniałych zawodników, reprezentujących Polskę na międzynarodowych arenach, chcieliśmy uświetnić tę wyjątkową rocznicę i dotrzeć także do młodszych pokoleń z przesłaniem tych, którzy w 1920 roku walczyli o Polskę – powiedział Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Marcin Kin

Inicjatywa która, w tym szczególnym okresie, zastąpiła dobrze już znany event motoryzacyjny VERVA Street Racing odbyła się w niedzielę, 9 sierpnia o godzinie szóstej rano. Zawodnicy ruszyli z jednej linii zlokalizowanej na wysokości Mostu Śląsko-Dąbrowskiego, aby na wysokości Mostu Poniatowskiego zawrócić i ponownie ruszyć do mety zlokalizowanej w tym samym miejscu co start. Zwycięzcą tej niecodziennej rywalizacji został Robert Kubica, wyprzedzając nieznacznie Bartłomieja Marszałka. Wyścig zwieńczony został symbolicznym, biało–czerwonym przelotem pilotów z ORLEN Grupy Akrobacyjnej Żelazny oraz niskim przelotem nad Warszawą Boeinga737 Józef Piłsudski.

Ze względów bezpieczeństwa i z powodu ograniczeń związanych z pandemią projekt został zrealizowany bez udziału publiczności. Jego celem było bowiem stworzenie unikalnego obrazu z wykorzystaniem nowoczesnych technik sztuki audiowizualnej. Autorem muzyki do klipu został – Jimek (Radzimir Dębski), który jako kompozytor, ma na koncie wspólne projekty z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia oraz Filharmonią Szczecińską. Jest także miłośnikiem sportów motorowych.

W realizację wydarzenia zaangażowanych było 91 osób ekipy telewizyjnej. Wykorzystano 33 kamery stacjonarne, 10 mobilnych oraz 62 kamery specjalne (tzw. on-boardy). Wyścig z powietrza rejestrowały dodatkowo 3 drony oraz 2 śmigłowce.

- Nie po raz pierwszy bolid „lądowej” Formuły 1 ściga się z bolidem F1H2O, ale po raz pierwszy są one w biało - czerwonym malowaniu, a sponsorem obydwu dyscyplin jest polska firma. Również po raz pierwszy za ich sterami zasiada dwóch Polaków. To wspaniale, że ta rywalizacja mogła się odbyć w Warszawie, na Wiśle, królowej polskich rzek. Jestem dumny, że w ten sposób możemy przypomnieć światu o wydarzeniach sprzed stu lat – powiedział Bartłomiej Marszałek, zawodnik ORLEN Team, kierowca bolidu motorowodnej Formuły 1.

- Polska ma burzliwą historię oraz swoich bohaterów, których czci. Bardzo się cieszę, że mogłem poprowadzić bolid Formuły 1 ulicami Warszawy i przyłączyć się do inicjatywy uczczenia 100 rocznicy bitwy, która się tu rozegrała i przyczyniła się do tego, że możemy żyć w wolnym kraju. – powiedział Robert Kubica, zawodnik ORLEN Team, członek zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN.

Obydwaj kierowcy wystąpili w kaskach, których projekty zostały wykonane przez znanych polskich artystów i nawiązywały do rocznicy. Projekt grafiki na kask dla Bartłomieja Marszałka przygotował Amadeusz Mierzwa, śląski grafik specjalizujący się w awangardowych przedsięwzięciach. Autorem wzoru malowania na kask dla Roberta Kubicy oraz identyfikacji wizualnej wydarzenia jest wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Patryk Hardziej.

W ramach obchodów 100 rocznicy Bitwy Warszawskiej PKN ORLEN został także mecenasem widowiska historycznego „1920. Wdzięczni bohaterom”: historia na żywo na PGE Narodowym. Jego premiera odbędzie się 15 sierpnia 2020 roku o godzinie 20.30 i będzie transmitowana w TVP. Widzowie tego multimedialnego spektaklu odkryją realia wojennej Warszawy sprzed 100 lat oraz historie ówczesnych bohaterów, będą świadkami walki, a potem triumfu w najważniejszej bitwie wojny polsko-bolszewickiej.

Zapraszamy do śledzenia mediów społecznościowych PKN ORLEN oraz ORLEN Team na których, do 30 sierpnia, będą publikowane materiały takie jak np. „making off” przedstawiające ciekawostki z okresu poprzedzającego produkcję oraz z planu zdjęciowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję