Nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego został Antonio Tajani – przedstawiciel największej grupy politycznej, czyli Europejskiej Partii Ludowej. W końcowej batalii pokonał on szefa socjalistów Gianniego Pittellę. Wiele wskazuje na to, że największym wygranym może jednak okazać się przewodniczący grupy liberałów, były premier Belgii Guy Verhofstadt, który notabene nie startował w tych wyborach. Wprawdzie na początku wystawił swoją kandydaturę, ale tuż przed głosowaniem ją wycofał. Poparł Tajaniego razem z pozostałymi europosłami ze swojej grupy. Zawarł też pisemne porozumienie, w którym obie frakcje zobowiązały się dawać odpór nacjonalistom i populistom dążącym do rozmontowania Unii Europejskiej zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz. Obie grupy zgodziły się co do uruchomienia specjalnego mechanizmu dyscyplinującego krnąbrne państwa członkowskie Unii, rzekomo naruszające praworządność i prawa podstawowe. Nie podano nazwy tych krajów, ale dla większości było oczywiste, że idzie o Polskę i Węgry.
Również w kwestiach personalnych liberałowie odnotowali sukces. Sam Verhofstadt miał uzyskać zapewnienie wzmocnienia swojej pozycji przedstawiciela PE i negocjatora w sprawie Brexitu. Wytargował prestiżowe stanowisko szefa konferencji przewodniczących komisji, które zabrano Jerzemu Buzkowi. Przeforsował też dwóch kolegów ze swojej frakcji na stanowiska wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego. Liczniejsi od liberałów Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy mają tylko jednego wiceprzewodniczącego. Verhofstadt również zapewniał, że należący do liberałów szefowie rządów nie będą przeciwstawiać się przedłużeniu kadencji Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej.
Nie jest jednak wykluczone, co wybrzmiewa w kuluarach PE, że gdy inne rządy się temu przeciwstawią, Verhofstadt sam będzie zabiegał o zajęcie miejsca Tuska. Cały czas pozostaje on bowiem nie tylko w grze, ale w awangardzie tzw. europejskich działań. Straszy prezydentem USA Donaldem Trumpem i wskazuje kierunki pogłębiania integracji europejskiej. Bez wątpienia szef liberałów jest wytrawnym graczem politycznym, choć przewodzi niewielkiej grupie politycznej. Jest ona dopiero czwarta pod względem wielkości w PE, w Europie traci popularność, ale w unijnych instytucjach ugrał wiele. Wprowadził też dużo zamieszania. Unijno-salonowe gry i podchody, niestety, znów rozmijają się z nastrojami obywateli Europy. Wyraźnie widać, że dążą oni do rozbicia zakulisowych układów, a nie do mocniejszego zaciśnięcia unijnego gorsetu.
Obecność unijnej flagi „godzi w laicki charakter państwa” – odkrył niedawno lider francuskiej skrajnej lewicy Jean-Luc Mélenchon.
Dlatego też domaga się on od prezydenta Francji, aby usunął ją z sali posiedzeń Zgromadzenia Narodowego, czyli odpowiednika naszego Sejmu. Argumentuje, że „flaga ma zbyt religijną, katolicką symbolikę i dlatego powinna być usunięta z niższej izby francuskiego parlamentu”. Przy okazji przypomniano sylwetkę Arsene’a Heitza – twórcy niebieskiej flagi, na której widnieje 12 złotych gwiazd. Ze zgrozą odnotowano, że był on gorliwym katolikiem. Pomysł czerpał z tekstu Apokalipsy św. Jana, rozdz. 12,1: „...a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”. Czyli Matka Boża! Notabene przedstawiona w taki sposób na cudownym medaliku. Jak takie symbole mogły się jeszcze uchować w zlaicyzowanej Unii? Skąd to niedopatrzenie? Może dlatego, że do dziś wielu prominentnych europejskich polityków i urzędników żyje w błędnym przeświadczeniu, iż 12 złotych gwiazd nawiązuje do pierwszych 12 państw członkowskich Unii Europejskiej. Niewykluczone, że naiwnie sądzą też, iż jest ona oficjalną flagą Unii. Nic bardziej błędnego. Taki pomysł był wprawdzie wpisany do eurokonstytucji, ale w demokratycznym referendum odrzucono go właśnie we Francji (2005 r.) i chwilę później w Holandii. W przyjętym traktacie lizbońskim zapis o unijnej fladze zniknął. Nie spodobało się to brukselskim eurofanatykom, którzy wbrew oficjalnym decyzjom przyjęli, że budząca kontrowersje flaga będzie symbolem Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej oraz innych unijnych agend, które zechcą ją zaaprobować. Weszła więc do naszych budynków tylnymi drzwiami. Francuzi w swoim parlamencie wywiesili ją dobrowolnie, no powiedzmy szczerze, demonstrując politycznie poprawny oportunizm, mający na celu ostentacyjne dezawuowanie demokratycznej woli swoich obywateli. W mniemaniu polityków tzw. klasa polityczna wie lepiej. Do eurokonstytucji zapis o fladze wprowadzał b. prezydent Francji Valéry Giscard d’Estaing z Konwentem Europejskim na przyprzążkę. Francuzi ją odrzucili, politycy francuscy przywrócili, a teraz znów chcą usunąć. Zadecydować ma prezydent Emmanuel Macron, ale tak naprawdę niewykluczone, że będzie to kanclerz Angela Merkel. Ciągle przewodzi ona niemieckiej chrześcijańskiej demokracji. Tylko czy jest ona jeszcze chrześcijańska? Bez wątpienia unijni decydenci wpadli w polityczno-ideologiczną pułapkę. W pogoni za federalizmem uczynili z unijnej flagi genetyczny kod pogłębiania integracji, nie przykładając zbytniej wagi do umieszczonej na niej symboliki i przesłania. Obecnie wycofanie unijnej flagi, jak chce francuska lewica, odebrane zostałoby bardziej jako zwycięstwo europejskich antyfederalistów niż lewackich laicyzatorów.
Ojciec Święty mianował abp. Mirosława Adamczyka nuncjuszem apostolskim w Albanii. Polak od 33 lat pełni służbę w dyplomacji watykańskiej. Do tej pory był papieskim przedstawicielem w Argentynie, a wcześniej m.in. w Panamie - informuje Vatican News.
Abp Mirosław Adamczyk ma 63 lata. Pochodzi z Gdańska. Pracę w dyplomacji watykańskiej rozpoczął w 1993 r., pracując kolejno na Madagaskarze, w Indiach, na Węgrzech, w Belgii, RPA i Wenezueli, a także w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Od 2020 r. był nuncjuszem apostolskim w Argentynie, wcześniej – w latach 2017 – 2020 – w Panamie, a jeszcze wcześniej: w Liberii, Gambii i Sierra Leone.
Oświadczenie rzecznika prasowego Warszawskiej Prowincji Zakonu Braci Kapucynów dotyczące bezprawnego wykorzystywania wizerunków br. Andrzeja Derdziuka.
Warszawska Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów informuje, że wszelkie materiały audiowizualne, w szczególności nagrania reklamowe pojawiające się w przestrzeni internetowej, w których rzekomo występuje br. Andrzej Derdziuk i które promują suplementy diety, lekarstwa lub inne produkty o charakterze komercyjnym, są materiałami fałszywymi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.