Reklama

Polska

Siła i odwaga słonia

Niedziela Ogólnopolska 6/2017, str. 20

[ TEMATY ]

choroba

Paweł Kęska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mam na imię Ania i nie wiem, co dalej, nie wiem, co mam powiedzieć. Jak każdy człowiek mam mnóstwo marzeń. Są to takie proste marzenia i takie bardziej skomplikowane. Chyba największym moim marzeniem jest podróżować, uwielbiam podróżować. Możliwość pojechania w jakieś dalsze miejsca mnie nakręca. Uwielbiam spotykać ludzi z innych krajów i się im przyglądać, poznawać ich. I jeszcze takim moim marzeniem jest nauczyć się grać na gitarze. Nigdy nie grałam, ale uwielbiam gitarę. Chciałabym się nauczyć grać, ale może być ciężko.

Samochód

Lubię jeździć samochodem w dłuższe trasy, choć ostatnio jest to już dla mnie męczące, po takiej trzy- czy czterogodzinnej trasie jestem bardzo zmęczona. Ostatnio właśnie, kiedy byłam w dłuższej trasie, z tego zmęczenia trafiłam do szpitala, bo dostałam rzut choroby. Nie mogę szarżować tak jak kiedyś.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Choroba postępuje, ryzyko jest takie, że jeśli pójdzie dalej i unieruchomi mi prawą stronę, to wtedy oczywiste jest, że nie będę mogła prowadzić samochodu, bo będę stanowiła zagrożenie. Więc jak poczuję moment, że coś dzieje się z prawą stroną, to, niestety, będę musiała odpuścić. A jeśli nie będę mogła jeździć, to wtedy przestanę funkcjonować w ogóle, bo poruszam się i funkcjonuję dzięki temu, że jeżdżę autem.

Diagnoza

Reklama

Historia mojej choroby zaczyna się od tego, że potykałam się, gdy szłam prostą drogą, i nie wiedziałam, o co chodzi. Zwlekałam bardzo długo, by iść do lekarza, aż w końcu poszłam do internisty i dostałam skierowanie do neurologa. Pani neurolog kazała mi bardzo szybko zgłosić się do szpitala, bo prawdopodobnie jest to jakiś guz w głowie i być może zostało mi niewiele czasu. Jestem straszną płaczką i po wyjściu od lekarza całą powrotną drogę do domu płakałam. Nie zmobilizowało mnie to na tyle, aby pójść do szpitala – udałam się tam dopiero po 3 miesiącach albo po pół roku. Pani doktor już po wywiadzie ze mną stwierdziła, że według niej, to może być stwardnienie rozsiane. Tym bardziej że pytała, czy nie miałam wcześniej problemów ze wzrokiem, a ja rzeczywiście miałam takie problemy, okulista zapisał mi okulary. Nie było głębszego badania, a to prawdopodobnie było pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego. Diagnoza pani doktor się potwierdziła, miałam badanie rezonansem magnetycznym, w którym wyszło, że mam ogniska choroby i że jest to stwardnienie rozsiane. Wiedziałam, co to jest, dlatego że moja ciocia, siostra mojej mamy, miała tę chorobę. W momencie, kiedy mnie postawiono tę diagnozę, ona była już tzw. roślinką.

Pomyślałam, że to jest już koniec mojego życia, choć miałam wtedy dopiero 23 lata. Wróciłam do domu po tej diagnozie i tak naprawdę nic nie robiłam ze swoją chorobą. Byłam w trakcie studiów, chyba kończyłam licencjat, zastanawiałam się nad przerwaniem studiów ze względu na chorobę. Na początku jednak nie miałam trudności z chodzeniem czy z podstawowymi czynnościami i stwierdziłam, że nie chcę się poddać, skoro wszystko jest w porządku.

Choroba

W sumie kiedy patrzę na to wszystko z perspektywy czasu, to zastanawiam się, czy ta choroba nie zmienia mojego życia w sensie pozytywnym. W tej chwili jest gorzej i jest niepełnosprawność, jednak dużo takich sytuacji się zadziało, które nie wydarzyłyby się, gdyby nie choroba; podejmowałam wiele odważnych decyzji. Moja koleżanka Ula powtarza mi czasem: Anka, ty masz posturę kurczaka, ale siłę i odwagę słonia. To mnie nakręca do działania, choć teraz chyba robi się ze mnie kurczak.

Szpital

Reklama

Kiedyś powiedziałam mojej koleżance: Wiesz, ja lubię chodzić do szpitala. Wszystkie te wizyty w szpitalu były dla mnie niesamowite, bo spotykałam tam niezwykłe osoby, które często wspominam, choć czasem tyle czasu minęło. Gdy jestem w szpitalu, to nie mogę się napatrzeć na starsze osoby, bo one mają taki niesamowity uśmiech. Kiedy ostatnio byłam w szpitalu, to spotkałam panią Jadzię, która tak pięknie się uśmiechała, że nie mogłam od niej oderwać wzroku. Ona cieszyła się z najprostszych rzeczy, mimo że leżała, nie wstawała. Któregoś dnia pani pielęgniarka przewiozła ją na wózku. Jak wróciła, to się tak pięknie uśmiechała, tak się z tego cieszyła. Myślę, że radość z prostych rzeczy daje taki piękny uśmiech.

Leczenie

Choruję już 11 lat. Na początku było OK, choroba miała postać rzutową, co jakiś czas chodziłam do szpitala i dostawałam sterydy, nabierałam sił i wracałam do domu. Wszystko było w porządku. Od 2 lat choroba bardzo postępuje, zaczęłam chodzić o kuli, mam problemy z poruszaniem się i wykonywaniem prostych czynności, coraz częściej muszę prosić o pomoc, co jest niełatwe. Może przyjść taki moment, że choroba powali mnie całkowicie, sterydy już nie pomogą i zostanę w czterech ścianach. Może być ciężko. Nadzieję, że jeszcze będę funkcjonować, że wrócę do poprzedniej sprawności, że zrealizuję swoje marzenia, daje mi terapia komórkami macierzystymi. Bardzo bym chciała, aby one pomogły zatrzymać rozwój choroby. Wydaje mi się, że terapia komórkami macierzystymi może zadziałać i zadziała. Po weryfikacji okazało się, że w moim przypadku ta terapia może być przeprowadzona i dopytywałam w centrum medycznym, czy są przypadki, że z moim schorzeniem są dobre efekty leczenia. Powiedziano mi, że są widoczne, bardzo dobre efekty, przede wszystkim jest dużo większy komfort chodzenia, osoby prawie że biegają. Czekam na taki moment, kiedy będę mogła normalnie chodzić.

W serwisie www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na rzecz terapii komórkami macierzystymi dla Ani i będziemy ogromnie wdzięczni za każde wsparcie: pomagam.caritas.pl/pomozmy-ani-by-wrocila-do-sprawnosci/.

Wpłat można też dokonywać na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem „Ania_Caritas Polska 0501217”. Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas Polska wyemitowany został w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 30 stycznia br. Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

2017-02-01 10:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miłość jest modlitwą

Niedziela Ogólnopolska 6/2015, str. 16-17

[ TEMATY ]

wywiad

cierpienie

choroba

Archiwum

O rozumieniu choroby, odchodzeniu, godności człowieka chorego, bliskości i miłości z ks. Janem Kaczkowskim – prezesem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, bioetykiem i doktorem teologii moralnej – rozmawia Marta Jacukiewicz

MARTA JACUKIEWICZ: – W swojej książce napisał Ksiądz, że choroba to nie jest kara za grzechy...
CZYTAJ DALEJ

Wielka Brytania: ogromny wzrost sprzedaży Biblii

2026-01-13 15:48

[ TEMATY ]

Biblia

Wielka Brytania

Karol Porwich/Niedziela

Choć na Wyspach Brytyjskich liczba osób uczestniczących w niedzielnej Mszy św. wciąż nie powróciła do liczb sprzed pandemii, gwałtownie wzrosła tam sprzedaż Biblii. Rośnie też odsetek osób zadających sobie pytania o wiarę i doświadczających „głębokiego zachwytu lub zadziwienia wszechświatem” – prym wiodą wśród nich ludzie młodzi, w wieku 18-34 lat.

Do przeprowadzonych jesienią ubiegłego roku badań, zatytułowanych „Grateful Britain” („Wdzięczna Brytania”, co stanowi angielską grę słów z nazwą Wielka Brytania – Great Britain), nawiązuje The Tablet. Wyniki sondażu świadczą o tym, że ludzie ponownie i coraz intensywniej zaczynają zadawać sobie pytania o sens życia i jego aspekt duchowy.
CZYTAJ DALEJ

Bp Wołkowicz: Pan Bóg chce, byśmy całą wieczność cieszyli się Jego obecnością

2026-01-13 16:54

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Bp Zbigniew Wołkowicz w Domu Księży Emerytów w Łodzi

Bp Zbigniew Wołkowicz w Domu Księży Emerytów w Łodzi

Po to poszliśmy do seminarium, bo chcieliśmy być z Panem, bo czuliśmy, że On nas wzywa do szczególnej przyjaźni. Potem był tym, który jest tym, który nas posyłał, by robić wielkie rzeczy. Ale ciągle wraca do tego, żebyśmy pamiętali o tym, że najpierw powołał nas, żebyśmy z Nim byli. Teraz nas wezwał tutaj, do tego domu, do tego miejsca, ale to pierwotne powołanie ciągle jest ważne. Ciągle nas zachęca do tego, byśmy z Nim byli w tych sytuacjach, które nas spotykają tutaj, byśmy u Niego szukali siły, u Niego szukali oparcia i u Niego szukali światła. Końcowa umowa ciągle jest aktualna. Pan Bóg chce, byśmy całą wieczność cieszyli się Jego obecnością. - mówił bp Wołkowicz.

Już po raz drugi administrator Archidiecezji Łódzkiej - bp Zbigniew Wołkowicz - spotkał się z mieszkańcami łódzkiego Domu Księzy Emerytów. Ostatnio uczestniczył w wieczerzy wigilijnej z księżmi seniorami, a dziś rano celebrował wraz z nimi Eucharystię w kaplicy DKE. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję