Reklama

Wiadomości

Zafoliowany świat

Nie wiadomo, dlaczego Polacy tak bardzo polubili foliowe torebki, dlaczego nasi sprzedawcy i klienci niemal odruchowo pakują w nie dosłownie każdy drobiazg – od pęczka szczypiorku po fabrycznie opakowane wyroby przemysłowe, które spokojnie mogłyby się zmieścić w damskiej torebce lub w kieszeni

2017-02-01 10:02

Niedziela Ogólnopolska 6/2017, str. 42-43

[ TEMATY ]

społeczeństwo

Grzegorz Boguszewski

Statystyczny Polak w ciągu roku zużywa średnio 466 plastikowych toreb – ponaddwukrotnie więcej niż statystyczny obywatel Unii Europejskiej

Niedający się logicznie wyjaśnić, ale wyjątkowo powszechny zwyczaj pakowania wszystkiego w foliowe torebki być może wynika z cywilizacyjnych kompleksów pozostałych po zgrzebności szaroburego PRL-u, gdy towary w sklepie pakowano w szary papier lub w gazetę, a ludzie chodzili z prawdziwymi siatkami (początkowo z naturalnego sznurka, a później także z plastikowego).

W późnym PRL-u pojawił się powiew Zachodu: najprawdziwsze solidne plastikowe reklamówki z dumą obnoszone po ulicach polskich miast i miasteczek. Wyjeżdżający za granicę rodacy zbierali je tam skwapliwie, żeby przywieźć do kraju tego rodzaju skarby. Rozwinął się nawet bazarowy handel zachodnimi prawdziwymi reklamówkami (wcale nie były tanie).

Dziś statystyczny Polak w ciągu roku zużywa średnio 466 plastikowych toreb, czyli ponad dwukrotnie więcej niż statystyczny obywatel Unii Europejskiej. Tymczasem przeciętny Niemiec potrzebuje ich tylko 98, Fin – 5, a Duńczyk zaledwie 4. W Polsce mamy w dodatku wyraźną tendencję wzrostową – bo jeszcze kilka lat temu było to 300 toreb na rok – i to w czasie, kiedy Unia Europejska postanowiła walczyć z tymi uciążliwymi odpadami, aby w ciągu 10 lat liczba tego rodzaju sklepowych opakowań przypadających na statystycznego Europejczyka mogła spaść do 40.

Reklama

Kara więzienia i wysoka grzywna

Gdy tzw. foliówki zawładnęły światem, okazało się, jak wielkim są zagrożeniem dla środowiska naturalnego, bo np. ok. 50 tys. ton plastikowych toreb trafia co roku do oceanu i zabija ponad milion morskich ptaków i 100 tys. morskich ssaków, które traktują je jako pokarm. Naukowcy zaczęli też ostrzegać, że folia użyta do produkcji tych nadmiernie popularnych opakowań rozkłada się dopiero po kilkuset latach.

Sporo czasu minęło, zanim świat się opamiętał; nie tylko zaczęto nawoływać do rezygnacji z foliowych opakowań, ale też przede wszystkim podjęto badania nad sposobem ich utylizacji. Zaczęto je też zastępować torbami „biodegradowalnymi”, które jednakże okazują się równie, a może nawet bardziej nieprzyjazne środowisku, ponieważ w istocie nie ulegają całkowitej biodegradacji, a jedynie rozsypują się na polietylenowe drobinki (dzięki użytej do ich produkcji skrobi) – w środowisku pozostaje zatem jeszcze trudniejszy do likwidacji proszek. W dodatku takie „ekologiczne” foliówki nie nadają się do recyklingu.

Od pewnego czasu prawie cały świat bardzo poważnie traktuje ten foliówkowy problem. Całkowity zakaz używania toreb foliowych wprowadzono m.in. w Australii, na Alasce, w Japonii, na Korsyce, Mauritiusie, w Nowej Zelandii, RPA, w wielu regionach Francji. W Danii, Irlandii czy Bułgarii wprowadzono specjalne podatki, w wielu krajach w handlu detalicznym pobiera się dobrowolne opłaty. W Chinach supermarkety i inne sklepy mają zakaz udostępniania klientom darmowych torebek foliowych. Podobnie w północno-wschodnich Indiach – w Delhi za złamanie zakazu używania toreb foliowych grożą kary do 5 lat więzienia oraz bardzo dotkliwa grzywna.

Swojski recykling w ognisku domowym

W Polsce od kilku lat próbuje się podejmować pewne kroki, by przynajmniej ograniczyć ten problem, jednak jak dotąd właściwie bezskutecznie. Gdy w 2009 r. tylko próbowano wprowadzić pewien rodzaj opodatkowania (zalecanego przez Unię) używanych przez sklepy foliowych opakowań, sieci handlowe, a nawet niewielkie sklepy natychmiast zaproponowały klientom opłatę za torby. Mimo że rząd szybko wycofał się rakiem z tego pomysłu, to opłaty pozostały, a zużycie torebek wcale nie zmalało. Tym bardziej niepokojące jest, że bezpłatne – a więc chętnie przyjmowane przez klientów – pozostały te najcieńsze, z pozoru niewinne, ale najbardziej szkodliwe dla środowiska, jako że są dosłownie jednorazowe (ale w środowisku pozostają przez kilkaset lat).

W ostatnich latach w polskich sklepach, przede wszystkim w sieciach handlowych, sprzedawcy proponują klientom zapakowanie towaru i naprawdę rzadko się zdarza, by ktoś odmówił, bo przyszedł po zakupy z tzw. ekologiczną torbą, czyli po prostu z torbą wielokrotnego użytku. Całkiem niedawno w jednej z małych miejscowości Mazowsza widziałam scenę, jak pewien nabywca „Gazety Wyborczej” zrobił sprzedawczyni awanturę, że nie zapakowała mu tego cennego nabytku w torebkę...

Specjaliści od recyklingu odkryli, że polietylenowe foliówki mają doskonałą wartość opałową, nawet wyższą niż olej opałowy, a zatem tego rodzaju odpady mogą być wykorzystywane w energetyce. Ponoć energia odzyskana z jednej plastikowej torby pozwala oświetlać pokój 60-watową żarówką przez 10 minut, zaś podobne odpady z tworzyw sztucznych mogą znaleźć zastosowanie w przemyśle jako substytut koksu i ropy naftowej, np. przy wytopie stali. A zatem jeśli już tak bardzo uzależniliśmy się od plastikowych opakowań, to przynajmniej warto je skrupulatnie segregować.

Mieszkańcy polskich miast, wsi i miasteczek tę energetyczną właściwość wszelkich plastików odkryli już dawno; spalają je w piecach, nie bacząc na własne zdrowie. Zapewne nie wiedzą (albo ignorują ten drobny fakt), że jedynie w procesie prawidłowego spalania w bardzo wysokiej temperaturze (nieosiągalnej w domowych piecach) nie wydzielają się trujące gazy.

Poważnym problemem chyba długo jeszcze będzie to, że mimo prób podejmowanych od wielu lat nie dorobiliśmy się w Polsce efektywnego systemu odzysku tzw. surowców wtórnych, choćby zbiórki m.in. tych właśnie torebek, których używamy rekordowo dużo. Niestety, nawet nie wiadomo, ile z nich podlega recyklingowi. Wiadomo za to, że są masowo wyrzucane na dzikie wysypiska, do lasów, rowów, na pobocza dróg lub kończą swój żywot w „domowych ogniskach”.

Poniżej 50 mikronów, czyli unijne regulacje

W rozwiniętych krajach zachodnich pierwsze torby na zakupy z polietylenu pojawiły się na początku lat 60. XX wieku i już około połowy dekady wyparły popularne torby papierowe. Głosy niepokoju mówiące o potrzebie wielokrotnego ich zastosowania po raz pierwszy pojawiły się natomiast w czasie kryzysu naftowego w 1973 r. Mimo to produkcja reklamówek z tworzyw sztucznych (których wytwarzanie opiera się na ropie) wciąż wzrastała.

Obecnie co roku na wysypiska w Unii Europejskiej trafia ponad 8 mld torebek foliowych z ok. 100 mld wprowadzanych rokrocznie na rynek. Już przed kilkoma laty Komisja Europejska zaproponowała zmiany w unijnym prawie, które zobowiązywałyby kraje UE do ograniczenia zużycia jednorazowych plastikowych torebek. Chodzi o takie zapisy w stosownej dyrektywie (dotyczącej opakowań i odpadów opakowaniowych), aby państwa UE miały obowiązek podjęcia działań – jakich konkretnie, o tym mają decydować poszczególne państwa – w celu „ograniczenia stosowania szkodliwych dla środowiska toreb na zakupy o grubości poniżej 50 mikronów”.

W 2013 r. ówczesny komisarz UE ds. środowiska Janez Potočnik ogłosił, że KE chciałaby zezwolić 28 państwom członkowskim na wprowadzenie zakazu stosowania cienkich woreczków. Grubsze – worki na śmieci i inne – uznano za mniej szkodliwe, ponieważ częściej podlegają segregacji śmieci.

Warto zauważyć, że niektóre państwa UE już znacznie wcześniej na własną rękę wprowadziły stosowne dla swoich społeczeństw rozwiązania. I tak na początku 2011 r. we Włoszech weszła w życie ustawa o ochronie środowiska, zabraniająca używania zwykłych plastikowych i cienkich foliowych toreb i woreczków na zakupy. Zamiast tradycyjnych reklamówek wprowadzono tzw. opakowania alternatywne. W Holandii, aby zmniejszyć liczbę używanych foliówek, przy kasach m.in. w sklepach ekologicznych oraz w supermarketach ustawiono specjalne kule, w których klienci umieszczają lub z których biorą już używane torebki.

Jak informował 3 lata temu unijny komisarz, 12 państw Unii już wprowadziło bądź planuje wprowadzić stosowne prawne rozwiązania, 13 krajów zdecydowało się na działania oparte na dobrowolnych inicjatywach, a tylko 2 państwa – Polska i Cypr – nie podjęły jeszcze wówczas żadnych działań albo nie dostarczyły KE informacji o nich.

Brytyjski sukces i polska niepewność

Nawet delikatna sugestia Komisji Europejskiej w sprawie ograniczenia – zwłaszcza przez dodatkowe opodatkowanie – użycia opakowań z cienkiej folii wywołała wielką dyskusję wszystkich zainteresowanych stron. Tego typu ograniczenia nie mają racji bytu, gdyż nie odpowiadają idei europejskiego rynku wewnętrznego – argumentują przedstawiciele wielkich podmiotów i organizacji handlowych. Utrzymują, że jednorazowe woreczki nie muszą stanowić większego problemu ekologicznego, bo np. w Niemczech już niemal w 100 proc. utylizuje się opakowania z tworzyw sztucznych.

Najogólniej biorąc, plany KE w tej sprawie spotkały się ze sceptycznym przyjęciem także ze strony niektórych organizacji ochrony środowiska. Cóż z tych ograniczeń – mówiono – skoro plastik nadal będzie trafiać do mórz i oceanów jeśli nie w tej, to w innej formie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby skrupulatne przestrzeganie wyrzucania torebek na kontrolowane wysypiska i kierowanie ich do recyklingu. Potrzebna jest zatem przede wszystkim powszechna mobilizacja społecznej świadomości, a przedtem – rzecz jasna – solidna edukacja ekologiczno-środowiskowa.

Przodującym krajem, który już od roku na dobre żegna się z jednorazowymi plastikowymi torbami, jest niewątpliwie Wielka Brytania. Przeprowadzone niedawno przez Cardiff University badania wskazują, że wystarczyło wprowadzenie 5-pensowej opłaty za każdą reklamówkę, by Brytyjczycy zaczęli chodzić na zakupy z własnymi siatkami. Brytyjskie supermarkety i duże sklepy sprzedają o 85 proc. mniej foliówek. Okazało się też, że wprowadzenie opłaty zwiększyło świadomość ekologiczną oraz akceptację dla rządowej polityki ograniczania używania nie tylko plastikowych torebek, ale także innych opakowań; rozważa się tam podobną opłatę za plastikowe butelki, myśli się o szerokiej kampanii przeciw różnego rodzaju jednorazowym kubkom i pojemnikom z plastiku.

Polska, niestety, wciąż pozostaje w tyle. Ministerstwo Środowiska przygotowuje obecnie nowelizację ustawy, która, zgodnie z prawem unijnym, ma wprowadzić opłatę za torby foliowe wydawane przez sklepy. Ministerstwo zaznacza, że za wcześnie, by mówić o konkretnej wysokości opłaty, gdyż jej faktyczna wysokość zostanie określona po przeprowadzeniu szczegółowych analiz. Przewiduje się, że opłata recyklingowa w wysokości do złotówki za reklamówkę będzie wprowadzona najpóźniej od początku 2019 r.

Czy to zachęci Polaków do korzystania z toreb wielokrotnego użytku? Czy raczej stanie się asumptem do kolejnego protestu społecznego i awantury politycznej na skalę europejską (choć tym razem Komisja Europejska powinna być po stronie polskiego rządu)?

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niemiecki filozof: zanikający "zmysł religii” w społeczeństwie

2020-01-21 17:45

[ TEMATY ]

społeczeństwo

religia

freelyphotos.com

Znany niemiecki filozof Rüdiger Safranski widzi zanikający "zmysł religii” w społeczeństwie. W rozmowie z niemieckim dziennikiem „Press am Sonntag” powiedział, że widzi ten zanik zarówno w filozofii, jak i życiu codziennym.

Jednocześnie zastrzegł, że niekoniecznie oznacza to, że ta tendencja jest nieodwracalna nawet jeśli społeczeństwo zostanie zsekularyzowane to konfrontacja z migrantami może również oznaczać „nową konfrontację z religią”.

W każdym razie niemiecki filozof widzi „niewiarygodne pole napięcia” w odniesieniu do religii: „między zanikiem religii, tęsknotą za religią i strachem przed nią”. "Nigdy nie było takiej sytuacji" - podkreślił.

Z jednej strony istnieją „upolitycznione religie, które zagrażają liberalnemu duchowi”, z drugiej strony ludzie, którzy stracili więzi religijne, są coraz bardziej narażeni na ryzyko „stania się ofiarą nihilizmu, który zna tylko konsumpcję". "Utrata zmysłu religijnego idzie w parze z wypatroszeniem, utratą treści” - zaznaczył.

Safranski do kwestii miejsca religii w społeczeństwie nawiązał też przy okazji prezentacji biografii wybitnego niemieckiego poety Friedricha Hölderlina swojego autorstwa opublikowanej jesienią ub. r. (Hölderlin: Komm! ins Offene, Freund!). Jego zdaniem Hölderlin (1770–1843) zajmował się w swej twórczości przede wszystkim kwestią religii i pytał: „Co jest z jego osobistą religijnością? Jaki jest rodzaj religii w której on żył i cierpiał? " "To był dla mnie główny motyw, aby zająć się Hölderlinem, także zanim całkowicie zniknie, z intencją uratowania go dla mnie i oczywiście dla czytelników” - zaznaczył.

Zdaniem Safranskiego Hölderin miał bardzo bezpośrednie i niedogmatyczne podejście do religii. „Nie palił się do żadnego systemu religijnego, dogmatu ani monoteistycznego Boga, ale raczej oczekiwał chwil, które były otwarte na kontakt z Transcendencją. Dla Hölderlina mogło to być wywołane miłością, przyjaźnią lub doświadczeniami natury" - powiedział Safranski.

Rüdiger Safranski (ur. 1945) to znany i ceniony niemiecki filozof. Wiele z jego książek zostało przetłumaczonych na język polski m. in. monografie poświęcone niemieckim filozofom: Arthurowi Schopenhauerowi, Fryderykowi Nietzschemu, Martinowi Heideggerowi oraz prace filozoficzne: "Zło. Dramat wolności" i "Czas. Co on czyni z nami i co my czynimy z niego".

CZYTAJ DALEJ

Watykan: zakończono prace nad rewizją Księgi VI Kodeksu Prawa Kanonicznego

2020-01-24 17:59

[ TEMATY ]

Watykan

prawo kanoniczne

kary w Kościele

Vatican News

Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych zakończyła rewizję Księgi VI Kodeksu Prawa Kanonicznego (KPK) z 1983, mówiącej o sankcjach i karach w Kościele.

Obecnie biskupi i przełożeni generalni zakonów i zgromadzeń zakonnych będą mieli zmniejszony margines tajności i dyskrecji w decydowaniu o nakładaniu kar kanonicznych na duchownych winnych przestępstw.

Prace nad rewizją tej części KPK trwały ponad 10 lat, a uczestniczyli w nich także przedstawiciele różnych Episkopatów, wyżsi przełożeni zakonni oraz liczni eksperci. Nowe ujęcie niektórych przepisów dotyczy różnych rodzajów przestępstw: od atakowania jedności Kościoła i godności sakramentów po wykorzystywanie seksualne nieletnich przez duchownych.

Hiszpańska gazeta „Vida Nueva” zapowiedziała, iż zmiany w Kodeksie Prawa Kanonicznego będą przedmiotem obrad posiedzenia plenarnego Papieskiej Rady w lutym br. Po bardzo prawdopodobnym zatwierdzeniu jej przez to gremium nowy tekst otrzyma do przejrzenia Franciszek. I to do papieża będzie należało oficjalne ogłoszenie nowego brzmienia tej części Kodeksu, która z tą chwilą zacznie obowiązywać w całym Kościele.

„Intencją tych zmian jest przypomnienie, że na biskupie, oprócz przepowiadania i innych jego zadań, ciąży też obowiązek czuwania nad dyscypliną prawną w Kościele w swej diecezji. Jeśli opóźnia on podejmowanie decyzji i nie stosuje kar, niektóre sprawy pogarszają się, wdaje się «gangrena» i w końcu jedynym wyjściem jest wydalenie [winnego] ze stanu kapłańskiego” – powiedział hiszpańskiej gazecie sekretarz Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, bp Juan Ignacio Arrieta.

Wyjaśnił, że rewizja ma za zadanie właśnie „zapobiegać takim sytuacjom” i pragnie, aby „władze kościelne podejmowały środki, które w takich sytuacjach mogą mieć charakter kar, aby przywrócić sprawiedliwość i aby winny naprawił swe życie, a nie doprowadzał do sytuacji, w których trzeba stosować środki skrajne i ostateczne”.

Przygotowane obecnie zmiany winny zmniejszyć tajność w sprawach karnych ze strony biskupa diecezjalnego lub przełożonego zakonnego, który dotychczas „znajdował się w sytuacji bardzo trudnej”. Teraz dla odmiany jest jasne, że „ma uciec się do sankcji i jaka ona ma być, z uwzględnieniem okoliczności łagodzących lub obciążających” – oświadczył biskup. Zwrócił uwagę, że w świetle nowych przepisów niektóre kary, które dotychczas miały charakter fakultatywny, obecnie stają się obowiązkowe, np. w razie powtórzenia się danego przestępstwa. Ożywią one także procesy administracyjne, aby przyspieszyć działanie wymiaru sprawiedliwości, przewidując przy tym sankcje dla biskupów i przełożonych zakonnych, zwlekających ze stosowaniem kar wobec sprawców.

Jednocześnie bp Arrieta przestrzegł przed „demonizowaniem prawa karnego”, dodając, że obecna reforma dąży do zmiany myślenia w Kościele katolickim tak, aby prawo to było postrzegane nie jako „coś negatywnego”, ale jako jeszcze jeden sposób duszpasterskiego zarządzania Kościołem, „aby pomagać ludziom”.

Inny duchowny, ks. Eduardo Baura, profesor prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie, wskazał, że „kary kanoniczne chcą poprawić przestępcę, usunąć skandal i przywrócić sprawiedliwość”. Zauważył, że są pewne działania o szczególnie dużej szkodliwości dla Kościoła, a których społeczeństwo cywilne nie karze, ale na które trzeba odpowiadać i prawo karne „próbuje chronić wspólnotę”.

Sekretarz Papieskiej Rady wskazał ponadto, że nowa redakcja Księgi VI nie zmienia całego Kodeksu, ale uwzględnia całe ustawodawstwo, zatwierdzone w ostatnich latach przez św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka nt. przypadków pedofilii w Kościele.

„Sprawa ta sprowadza się do dwóch kanonów, bardzo zwięzłych i obejmujących wszystkie aspekty: wiek [ofiar], kary, obowiązek informowania o takich przypadkach. Wszystkie te wymagania zawierają obecne normy” – stwierdził bp Arrieta. Dodał, że istnieją ponadto normy szczególne, pozostające w zgodzie z KPK.

CZYTAJ DALEJ

Abp Neary: przyjąć objawienie z Knock to otworzyć się na Słowo

2020-01-25 17:41

[ TEMATY ]

objawienia

Knock

wikipedia.org

Dla Irlandczyków zaproszenie do Watykanu wizerunku Maryi z ich narodowego sanktuarium w Knock jest ważnym gestem ze strony Ojca Świętego. Przypomina im bowiem papieską wizytę w Irlandii w 2018 r. Zwraca na to uwagę abp Michael Neary. To właśnie na terenie jego archidiecezji Tuam w 1879 r. miało miejsce objawienie w Knock.

Jak zauważa abp Neary zdumiewającą rzeczą jest to, że kiedy dziś Irlandczycy powracają pamięcią do papieskiej podróży, to najczęściej wspominają właśnie jego wizytę w maryjnym sanktuarium i ciszę, która zapanowała pośród tłumu wiernych w czasie adoracji eucharystycznej z Papieżem.

26 stycznia, w pierwszą Niedzielę Słowa Bożego, do Watykanu zostanie przywieziona figura Matki Bożej właśnie z tego sanktuarium. Zostanie wystawiona przy głównym ołtarzu bazyliki św. Piotra podczas papieskiej Eucharystii. Jak podkreśla abp Neary, nie jest to przypadkowe. Podczas objawienia w Knock, Maryja nie powiedziała bowiem ani słowa. Wraz z Nią był natomiast obecny Jan Ewangelista, który trzymał w ręku księgę Pisma Świętego. To oczywista zachęta do słuchania Słowa Bożego.

„Knock ma wielki potencjał komunikacji, głoszenia Słowa Bożego. Objawienia w Knock zawierają w sobie wielkie przesłanie. Widzimy w nich Matkę Bożą, św. Józefa oraz Baranka Bożego i krzyż nad ołtarzem. Postacią, o której niekiedy się zapomina, a która również uczestniczyła w tych objawieniach, jest św. Jan Ewangelista z księgą Pisma Świętego. A skoro Maryja podczas objawień nie przemówiła, to wydaje się, że ukazała w ten sposób znaczenie Słowa Bożego. Lecz aby Słowo Boże mogło się w nas zakorzenić, niezbędne jest odpowiednie przyjęcie, potrzeba ciszy. W dzisiejszym świecie pada tak wiele słów, pomyślmy jedynie o różnego rodzaju czatach. Dlatego tym bardziej potrzebujemy ciszy, aby przyjąć Słowo, aby słuchać tego, co rzeczywiście się dzieje“ - powiedział Radiu Watykańskiemu abp Michael Neary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję