Reklama

Światowe Dni Młodzieży – reaktywacja

2017-03-08 12:54

Brygida Gucwa
Edycja legnicka 11/2017, str. 6-7

Monika Breitenfellner-Pasiut i Dorota Dzielędziak
Z burmistrzem Kirchundem

Światowe Dni Młodzieży powinny nadal trwać – tak powiedział Franciszek. Żeby odwiedziny naszej grupy w Polsce miały dalsze efekty, zapraszamy Was do pobytu w Kirchundem” – tymi słowami Elmar Greiten – koordynator i organizator wyjazdu na ŚDM z niemieckiej diecezji Padeborn – zaprosił młodzież z Kamiennej Góry z rewizytą w rejon Nadrenii Północnej Westfalii.

Odpowiadając na zaproszenie, parafia Matki Bożej Różańcowej w Kamiennej Górze zorganizowała wyjazd młodzieży do Niemiec (20-24 lutego). Ks. Paweł Adres przebywał z 50-osobowa grupą w parafii Kirchundem. W przygotowanie i przebieg wyjazdu zaangażowały się uczestniczące w ŚDM Dorota Dzielędziak, Ewa Kociołek oraz Monika Breitenfellner-Pasiut, która pełniła też nieocenioną rolę tłumacza. Grupa została zakwaterowana w należącym do KAB (Die Katholische Arbeitnehmer-Bewegung czyli Ruchu Pracowników Katolickich) hotelu Joseph Gockeln Haus w Rahrbach.

Drogowskazy

Opracowany przez niemieckich organizatorów plan pobytu naszej grupy był bardzo bogaty i urozmaicony. Przebiegał on pod hasłem „ŚDM – Reaktywacja”. Początkiem realizacji projektu była Eucharystia. Wraz z ks. Pawłem Najświętszą Ofiarę sprawował miejscowy proboszcz ks. Heribert Ferber oraz ks. Reinhard Lenz z Freudenbergu, który był w Polsce i w Legnicy razem z niemiecką grupą ŚDM. Witając nas powiedział m.in. – Macie w Polsce, w Krakowie, dwie Drogi Światłości – św. Jana Pawła II i św. Siostrę Faustynę, którzy są drogowskazem miłosierdzia dla współczesnego świata. Zostaliśmy ze sobą połączeni we wspólnocie braterstwa, która jest wyrazem miłosierdzia. Życzę wam Bożego błogosławieństwa na czas pobytu w Niemczech oraz na każdy dzień życia.

Reklama

Natomiast ks. Paweł Adres odwołał się do słów św. Jana Pawła II, że nie będzie jedności pomiędzy narodami, jeżeli nie będzie jedności ducha. A jedność ducha najlepiej i najbardziej wyraża się w Eucharystii i we wspólnej modlitwie. W oprawę liturgii Mszy św. zaangażowała się niemiecka grupa „Horyzont”, z którą podzieliliśmy czytania i wspólnie śpiewaliśmy pieśni w dwu wersjach językowych – w tym hymn ŚDM „Błogosławieni, miłosierni.”

Smak chleba

Następny dzień rozpoczęliśmy od nietypowej atrakcji – zwiedzenia dużej, nowoczesnej piekarni. Jej właściciel osobiście pokazał nam cykl produkcyjny pysznego pieczywa, którego smak poznaliśmy podczas wspólnego śniadania w piekarni oraz w czasie hotelowych posiłków.

Zostaliśmy też zaproszeni do katolickiego gimnazjum Maryi Królowej w Altenhundem, gdzie nasza młodzież uczestniczyła w różnych zajęciach szkolnych. Pobyt w szkole zakończył się wspólną modlitwą w klasztornym kościele. Podczas oficjalnego spotkania miało miejsce powitanie naszej grupy przez burmistrza Kirchundem Andreasa Reinery. Nawiązał on do ŚDM w Polsce, które nadal są żywe w sercach i wspomnieniach niemieckich uczestników, organizujących cykliczne spotkania, aby dzielić się doświadczeniem wiary zaczerpniętej od papieża Franciszka i młodzieży świata w Krakowie. Zaproszenie naszej grupy było wyrazem podziękowania za świadectwo wiary oraz gościnność Polaków. Polska młodzież w ludowych strojach krótko zaprezentowała nasze miasto i powiat, którego najcenniejszą perłą jest sanktuarium w Krzeszowie oraz wręczyła Burmistrzowi chleb z kamiennogórskiej piekarni i albumy ukazujące piękno i bogactwo krajobrazowe oraz duchowe naszej diecezji.

Oficjalnie

W oficjalnym spotkaniu uczestniczyli także księża z okręgu duszpasterskiego Kirchundem, w skład którego wchodzi 12 parafii. Dyrektor okręgu ks. Heinrich Schmidt i ks. Paweł Adres podpisali Dyplom Przyjaźni, nawiązujący przyjacielskie relacje z parafią Matki Bożej Różańcowej w Kamiennej Górze. Na dyplomie w obu językach umieszczono napis: „Razem zakorzenieni w Jezusie Chrystusie. Okręg Duszpasterski Kirchundem i Okręgowy Związek Olpe-Siegen KAB bardzo serdecznie dziękuje za gościnę podczas Światowych Dni Młodzieży 2016 w Polsce i za dni ponownego spotkania 2017” w Niemczech. W modlitwie i poprzez wspólną wiarę pozostańmy nadal w trwałej przyjaźni”.

Bez kompleksów

Słowa wdzięczności za ŚDM i świadectwo wiary Polaków skierowała także przedstawicielka rady parafialnej, której córka miała okazję być w Krakowie. Natomiast ks. Reinhard Lenz zachęcał naszą młodzież, aby pozbyła się „kompleksu Wschodu”, czyli smutku i narzekania, aby żyć radością Ducha Świętego działającego w Kościele. Radość tą po raz kolejny – na życzenie Gospodarzy – nasza grupa wytańczyła i wyśpiewała wraz ze słowami hymnu ŚDM.

Dopełnieniem dnia była Eucharystia dla mieszkających tu emigrantów z Polski, sprawowana przez ks. Pawła w sanktuarium Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Kohlhagen.

Oficjalne spotkanie z przedstawicielami miejscowej władzy miało miejsce także w Wuppertalu, który jest partnerskim miastem Legnicy. Zostaliśmy przyjęci przez panią wiceburmistrz w sali obrad ratusza. Następnie zobaczyliśmy największą atrakcję tego miasta – liczacą ponad 100 lat kolej, której wagoniki zawieszone są na wysokości 8 m nad powierzchnią ziemi. 10 km jej trasy przebiega nad rzeką na wysokości 12 m od lustra wody. Z Wuppertalu udaliśmy się do Kolonii, gdzie podziwiliśmy pomnik przedstawiający trzy etapy życia św. Edyty Stein. Odwiedziliśmy też kościół św. Marcina, Muzeum Rzymskie, „most zakochanych” oraz stare miasto. Głównym celem pobytu w Kolonii było nawiedzenie największego i najważniejszego kościoła – katedry św. Piotra i Najświętszej Maryi Panny. Wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO budowla jest siedzibą arcybiskupstwa, wizytówką Kolonii i całych Niemiec. Przedmiotem szczególnego kultu są tutaj relikwie Trzech Króli, które mogliśmy zobaczyć z bliska. Z inicjatywy organizatorów ks. Paweł sprawował tu Eucharystię, podczas której nasz licealista Piotr miał zaszczyt grać na katedralnych organach.

Modlitwy

W ostatnim dniu zostaliśmy zaproszeni do Międzyzakładowego Ośrodka Szkoleniowego firmy LEWA w Attendorn, gdzie uczestniczyliśmy w warsztatach szkoleniowych. Młodzież z zainteresowaniem zobaczyła jak programuje się roboty, które następnie wykonują np. elementy do samochodów. Zakład powstał na terenie byłego szpitala, gdzie znajduje się istniejący do dziś niewielki szpitalny kościół św. Barbary. Posługuje w nim polski kapłan ks. Tomasz Choiński, który opowiedział nam historię tego miejsca. Dzięki jego uprzejmości mieliśmy w tym kościele możliwość krótkiej adoracji Najświętszego Sakramentu i wspólnej modlitwy.

Następnie udaliśmy się do XIV-wiecznej kolegiaty św. Jana Chrzciciela. Zachwyciło nas w niej barokowe wnętrze – pochylone kolumny, piękne witraże, ambona i organy, na których Piotr także miał możliwość zagrać.

Z racji kończącego się karnawału, który w rejonie Kolonii jest hucznie świętowany, w naszym hotelu odbyła się dyskoteka, w której uczestniczyła także niemiecka młodzież. Przy dobrej muzyce i smacznym jedzeniu zabawa przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych.

Jak w niebie

Zakończeniem feryjnego pobytu młodzieży w Niemczech była Eucharystia sprawowana przez ks. Pawła i ks. Reinharda Lenza w hotelowej kaplicy. Wzajemnym podziękowaniom nie było końca. Gospodarze dziękowali nam za świadectwo żywej, naturalnej wiary, dzięki której „czuli się z nami jak w niebie”. We wszystkich zwiedzanych miejscach – nie tylko sakralnych – towarzyszyły nam flagi i banery ŚDM oraz hymn „Błogosławieni, miłosierni”, a ks. Paweł „nie opuścił” żadnej okazji do modlitwy i publicznego oddawania czci Panu Bogu. Byliśmy świadkami wiary także dla siebie nawzajem. Ks. Paweł „odkurzał” konfesjonały w niemieckich kościołach i służył z posługą sakramentu pokuty, z której korzystała nasza młodzież.

Dziękując organizatorom za niezwykłą gościnność i wszelkie dobro, które stało się naszym udziałem, ks. Paweł z upoważnienia proboszcza, ks. Piotra Smolińskiego, zaprosił niemiecką młodzież do ponownego odwiedzenia Polski i pobytu w naszej parafii.

Należy jeszcze podkreślić, że ten atrakcyjny pod wieloma względami wyjazd kamiennogórskiej ŚDM-owej młodzieży do Niemiec był dofinansowany przez Burmistrza Kamiennej Góry, Urzędy Gminy w Kamiennej Górze i w Lubawce oraz ks. proboszcza Piotra Smolińskiego. Natomiast koszty naszego pobytu w Niemczech w znacznej części pokrywali Gospodarze – za co wszystkim Dobrodziejom składamy serdeczne Bóg zapłać!

Tagi:
spotkanie zaproszenia

Reklama

„Pielgrzymometr” nie szaleje, brakuje ponad 9000 miejsc!

2019-12-10 10:48

Agata Pieszko
Edycja wrocławska 50/2019, str. V

Wrocław w najbliższym czasie czeka zarówno ogromny zaszczyt, jak i wyzwanie – ugoszczenie kilkunastu tysięcy młodzieży, która od 28 grudnia 2019 r. do 1 stycznia 2020 r. będzie przeżywać w stolicy Dolnego Śląska 42. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé. Czy jesteśmy na to gotowi?

Agata Pieszko
Gościnne okno Taizé

Dokładnie 21 września przy ul. Piastowskiej 1a otworzono Centrum Przygotowań 42. Europejskiego Spotkania Młodych. Wtedy w mieście pojawili się bracia z ekumenicznej wspólnoty Taizé wraz z wolontariuszami. Od tego czasu na dobre ruszyła organizacja ESM 2019. Od 30 września co poniedziałek o godz. 20.15 w C.O.D.A „Maciejówka” na placu Nankiera 17a każdy może wziąć udział we wspólnej modlitwie ze śpiewem kanonami i adoracją krzyża. Taki zwyczaj pojawił się także w wielu parafiach, duszpasterstwach i wspólnotach archidiecezji wrocławskiej. Modlitwy zostały poszerzone o warsztaty śpiewu kanonami, czy spotkania z wolontariuszami w kościołach. Z początkiem grudnia upłynął pierwszy termin zgłaszania uczestników, i mimo że organizatorom udało się nawiązać kontakt z ponad setką wrocławskich i podwrocławskich parafii, na tamten moment brakowało nadal 9725 miejsc!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Jana od Krzyża

Benedykt XVI - papież

Audiencja generalna, 16 lutego 2011 r.


św. Jan od Krzyża

Drodzy bracia i siostry,
Dwa tygodnie temu przedstawiłem postać wielkiej mistyczki hiszpańskiej Teresy od Jezusa. Dziś chciałbym opowiedzieć o innym ważnym świętym z tych ziem, duchowym przyjacielu św. Teresy, który wraz z nią reformował karmelitańską rodzinę zakonną: św. Janie od Krzyża, ogłoszonym Doktorem Kościoła przez Piusa XI w 1926 roku i nazywanym w tradycji Doctor Mysticus - Doktor Mistyczny.

Jan od Krzyża urodził się w 1542 r. w małej wiosce Fontiveros w pobliżu Avili, w Starej Kastylii jako syn Gonzalo de Yepesa i Cataliny Alvarez. Rodzina była bardzo biedna, gdyż ojciec, pochodzący ze szlachty toledańskiej, został wypędzony z domu i wydziedziczony za to, że poślubił Catalinę, ubogą tkaczkę jedwabiu. Osierocony przez ojca w dzieciństwie, Jan jako 9-latek przeniósł się z matką i bratem Franciszkiem do Medina del Campo koło Valladolid, będącego ośrodkiem handlowym i kulturalnym. Uczęszczał tam do Kolegium Doktrynarzy, wykonując także różne najprostsze prace dla sióstr z kościoła-klasztoru św. Magdaleny. Następnie, ze względu na swe przymioty ludzkie i wyniki studiów, był najpierw pielęgniarzem w szpitalu [Niepokalanego] Poczęcia, a później w kolegium jezuitów, świeżo utworzonym w Medina del Campo: Jan wstąpił tam w wieku 18 lat i przez trzy lata studiował nauki humanistyczne, retorykę i języki klasyczne. Pod koniec formacji miał już jasne rozeznanie co do własnego powołania: życia zakonnego i wśród wielu zakonów obecnych w Medina, poczuł się wezwany do Karmelu.

Latem 1563 rozpoczął nowicjat u karmelitów w tym mieście, przyjmując imię zakonne Maciej. W następnym roku wysłano go na prestiżowy Uniwersytet w Salamance, gdzie przez trzy lata studiował sztuki i filozofię. W 1567 został wyświęcony na kapłana i wrócił do Medina del Campo, aby odprawić swą prymicyjną Mszę świętą, otoczony miłością najbliższych. Właśnie tutaj doszło do jego pierwszego spotkania z Teresą od Jezusa. Spotkanie to było decydujące dla obojga: Teresa przedstawiła mu swój plan reformy Karmelu, obejmujący również męską gałąź zakonu i zaproponowała Janowi, aby przyłączył się do niej „dla większej chwały Boga”; młodego kapłana tak bardzo zafascynowały idee Teresy, że stał się wielkim orędownikiem tego projektu. Oboje będą wspólnie pracować kilka miesięcy, podzielając ideały i propozycje, aby jak najszybciej otworzyć pierwszy dom karmelitów bosych: nastąpiło to 28 grudnia 1568 w Duruelo - samotnym miejscu w prowincji Avili. Wraz z Janem utworzyli tę pierwszą zreformowaną wspólnotę męską trzej inni jego towarzysze. Odnawiając swe śluby zakonne według pierwotnej reguły, cała czwórka przyjęła nowe imiona: Jan nazwał się wówczas „od Krzyża”, jak będzie później powszechnie znany. Pod koniec 1572 r., na prośbę św. Teresy, został spowiednikiem i wikariuszem klasztoru Wcielenia w Avili, w którym święta byłą przełożoną. Były to lata ścisłej współpracy i przyjaźni duchowej, która wzbogaciła oboje. W owym czasie powstały też najważniejsze dzieła terezjańskie i pierwsze pisma Jana.

Przystąpienie do reformy karmelitańskiej nie było łatwe i przysporzyło Janowi nawet wielkich cierpień. Najdramatyczniejszym zdarzeniem było w 1577 jego porwanie i uwięzienie w konwencie karmelitów dawnej obserwancji w Toledo i niesprawiedliwe oskarżenie, jakie potem nastąpiło. Święty pozostawał uwięziony przez wiele miesięcy, poddawany upokorzeniom i ograniczeniom fizycznym i moralnym. Napisał tam, obok innych utworów poetyckich, słynną Pieśń duchową. W końcu w nocy z 16 na 17 sierpnia 1578 udało mu się uciec w sposób "awanturniczy", chroniąc się w klasztorze karmelitanek bosych w tym mieście. Święta Teresa i jego towarzysze z ogromną radością świętowali jego uwolnienie i po krótkim okresie odzyskiwania sił Jan udał się do Andaluzji, gdzie spędził dziesięć lat w różnych konwentach, zwłaszcza w Grenadzie. Pełnił coraz ważniejsze urzędy w zakonie aż po wikariusza prowincjalnego i uporządkował swe rozprawy duchowe. Wrócił następnie na swą ziemię ojczystą jako członek zarządu generalnego terezjańskiej rodziny zakonnej, cieszącej się niemal całkowitą samodzielnością prawną. Zamieszkał w Karmelu w Segovii, sprawując urząd przełożonego tej wspólnoty. W 1591 zrzekł się wszelkiej odpowiedzialności i miał wyjechać do nowej prowincji zakonnej w Meksyku. Przygotowując się do długiej podróży z dziesięcioma innymi towarzyszami wycofał się do samotnego konwentu w pobliżu Jaén, gdzie poważnie zachorował. Jan znosił z bezprzykładną pogodą i cierpliwością wielkie cierpienia. Zmarł w nocy z 13 na 14 grudnia 1591, gdy jego współbracia odmawiali Oficjum poranne (Jutrznię). Pożegnał się z nimi słowami: „Dziś odchodzę, aby śpiewać Oficjum w niebie”. Jego doczesne szczątki przeniesiono do Segovii. Beatyfikował go Klemens X w 1675, a kanonizował Benedykt XIII w 1726.

Jan jest uważany za jednego z największych poetów lirycznych literatury hiszpańskiej. Istnieją cztery główne jego dzieła „Droga na Górę Karmel”, „Noc ciemna”, „Żywy płomień miłości” i „Pieśń duchowa”.
W „Pieśni duchowej” święty Jan przedstawia proces oczyszczania duszy, a mianowicie stopniowe radosne posiadanie Boga, dopóki dusza nie dojdzie do odczucia, że kocha Boga taką samą miłością, jaką On kocha ją. „Żywy płomień miłości” rozwija tę perspektywę, opisując bardziej szczegółowo stan przemieniającego zjednoczenia z Bogiem. Jan zawsze odwołuje się w porównaniach do ognia: tak jak ogień im bardziej rozpala się i pochłania drewno, tym bardziej staje się płomieniem, tak też Duch Święty, który w ciemną noc wygładza i „oczyszcza” duszę, z czasem ją oświeca i rozgrzewa, jak gdyby była płomieniem. Życie duszy jest nieustannym świętem Ducha Świętego, który pozwala zakosztować chwały zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

„Droga na Górę Karmel” ukazuje wędrówkę duchową z punktu widzenia stopniowego oczyszczania duszy, niezbędnego do osiągnięcia szczytów doskonałości chrześcijańskiej, symbolizowanej przez szczyt Góry Karmel. Takie oczyszczenie jest proponowane jako droga, na którą człowiek wkracza, współpracując z Bożym działaniem, aby uwolnić duszę z wszelkiego przywiązania czy uczuć sprzecznych z wolą Bożą. Oczyszczanie to, które - aby osiągnąć jedność miłości z Bogiem powinno być całkowite - rozpoczyna się od oczyszczenia życia zmysłowego, następnie przechodzi w to, które uzyskuje się za pomocą trzech cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości, oczyszczających intencje, pamięć i wolę. „Noc ciemna” opisuje aspekt "bierny", czyli interwencję Boga w ten proces "oczyszczania" duszy. Sam tylko wysiłek ludzki nie wystarcza bowiem, aby dotrzeć do głębokich korzeni skłonności i złych nawyków osoby: może jedynie je wyhamować, ale nie wykorzenić całkowicie. Aby to uczynić, konieczne jest specjalne działanie Boga, który radykalnie oczyszcza ducha i przygotowuje go do miłosnej jedności z Nim. Św. Jan określa takie oczyszczenie jako „bierne” właśnie dlatego, że choć akceptuje je dusza, to dokonuje się dzięki tajemniczemu działaniu Ducha Świętego, który niczym płomień ognia pochłania wszelką nieczystość. W tym stanie dusza jest poddawana wszelkiego rodzaju próbom, jak gdyby znajdowała się w nocy ciemnej.

Te wskazania dotyczące głównych dzieł Świętego pomagają nam zbliżyć się do ważnych punktów jego obszernego i głębokiego nauczania mistycznego, którego celem jest opisanie niezawodnej drogi do osiągnięcia świętości, stanu doskonałości, do którego Bóg powołuje nas wszystkich. Według Jana od Krzyża wszystko to, co istnieje, stworzone przez Boga, jest dobre. Przez stworzenia możemy dojść do odkrycia Tego, który pozostawił w nich swój ślad. Wiara jest bowiem jedynym źródłem danym człowiekowi, aby poznał Boga takim, jakim On jest sam w sobie, jako Boga Jedynego w Trójcy. Wszystko to, co Bóg chciał przekazać człowiekowi, powiedział w Jezusie Chrystusie, swym Słowie, które stało się ciałem. Jezus Chrystus jest jedyną i ostateczną drogą do Ojca (por. J, 14,6). Wszelkie rzeczy stworzone są niczym wobec Boga i nic nie znaczą poza Nim: w związku z tym, aby osiągnąć doskonałą miłość Boga, wszelka inna miłość musi dostosować się w Chrystusie do Bożej miłości. Stąd św. Jan od Krzyża nalega na potrzebę oczyszczenia i ogołocenia wewnętrznego, aby przemienić się w Bogu, który jest jedynym celem doskonałości. „Oczyszczanie” to nie polega na zwykłym fizycznym braku rzeczy lub ich używania: tym, co czyni duszę czystą i wolną, jest bowiem wyeliminowanie wszelkiej nieuporządkowanej zależności od rzeczy. Wszystko jest umieszczone w Bogu jako centrum i celu życia. Długi i żmudny proces oczyszczania wymaga oczywiście wysiłku osobistego, ale prawdziwym bohaterem jest Bóg: wszystko, co może uczynić człowiek, to „dostosować się”, być otwartym na działanie Boże i nie stawiać mu przeszkód. Żyjąc cnotami teologalnymi, człowiek się uwzniośla i nadaje wartość swojemu zaangażowaniu. Rytm wzrastania w wierze, nadziei i miłości idzie w parze z dziełem oczyszczenia i ze stopniowym jednoczeniem się z Bogiem, aż do przemienienia się w Nim. Gdy osiąga się ten cel, dusza zanurza się w samym życiu Trójcy Świętej, tak że św. Jan mówi, iż dochodzi ona do miłowania Boga tą samą miłością, jaką On ją kocha, gdyż kocha ją w Duchu Świętym. Dlatego właśnie Doktor Mistyczny twierdzi, że nie ma prawdziwego zjednoczenia w miłości z Bogiem, jeśli nie osiąga ono swego szczytu w jedności trynitarnej. W tym najwyższym stanie święta dusza poznaje wszystko w Bogu, nie musi już przechodzić przez stworzenia, aby dotrzeć do Niego. Dusza czuje się teraz zalana przez Bożą miłość i w pełni w niej się raduje.

Drodzy bracia i siostry! Na koniec pozostaje pytanie: czy ten święty ze swoją wielką mistyką, z tą płomienną drogą na szczyty doskonałości ma coś do powiedzenia nam, zwyczajnemu chrześcijaninowi, żyjącemu w warunkach dzisiejszego życia lub czy jest wzorem, przykładem jedynie dla niewielu wybranych dusz, które mogą rzeczywiście wejść na tę drogę oczyszczenia, mistycznego wznoszenia się? Aby znaleźć odpowiedź, musimy przede wszystkim pamiętać, że życie św. Jana od Krzyża nie było „lataniem na mistycznych obłokach”, ale było to bardzo twarde, bardzo praktyczne i konkretne życie zarówno reformatora zakonu, gdzie napotykał mnóstwo oporów, jak i przełożonego prowincjalnego czy też w więzieniu swych współbraci, gdzie był narażony na nieprawdopodobne zniewagi i fizyczne znęcanie się. Było to ciężkie życie, ale właśnie w czasie miesięcy spędzonych w więzieniu napisał on jedno ze swych najpiękniejszych dzieł. Możemy w ten sposób zrozumieć, że droga z Chrystusem, pójście za Chrystusem, „Droga" nie jest dodatkowym ciężarem do już dostatecznie ciężkiego brzemienia naszego życia, nie jest czymś, co czyniłoby to brzemię jeszcze cięższym, ale jest czymś zupełnie innym - światłem, mocą, która pomaga nam nieść ten ciężar. Jeśli ktoś nosi w sobie wielką miłość, to dodaje mu ona jakby skrzydeł i znosi on znacznie łatwiej wszystkie trudności życiowe, ponieważ nosi w sobie to wielkie światło; jest nim wiara: być kochanym przez Boga i pozwolić, aby być kochanym przez Boga w Jezusie Chrystusie. To pozwolenie, aby być kochanym, jest światłem pomagającym nam nosić brzemię każdego dnia. Świętość zaś nie jest naszym bardzo trudnym dziełem, ale właśnie ową „otwartością”: otwieraniem też okien naszej duszy, aby mogło wejść światło Boże, niezapominanie o Bogu, gdyż właśnie w otwarciu na Jego światło odnajdujemy moc i radość odkupionych. Módlmy się do Pana, aby pomógł nam znaleźć tę świętość, pozwolić się Bogu miłować, co jest powołaniem nas wszystkich i prawdziwym odkupieniem.
Dziękuję.

kg, st (KAI)/Watykan

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niechciany pomnik

2019-12-15 15:43

Beata Pieczykura

– Dopóki my żyjemy, król Jan III Sobieski stanie na Kahlenbergu w Wiedniu. Pomnik monarchy jest darem Polaków dla Europy, a nie dla Wiednia – powiedział Piotr Zapart, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Króla Jana III Sobieskiego w Wiedniu na Kahlenbergu, 15 grudnia na Jasnej Górze. Podkreślił, że na celu przywrócenie pamięci o Janie III Sobieskim, jednym z najsłynniejszych europejskich władców, który „jako obrońca wiary chrześcijańskiej ruszył, aby Europa zachowała wartości i swój kształt”.

Beata Pieczykura/Niedziela

Pomnik króla Jana III Sobieskiego, pierwotnie przeznaczony dla Wiednia, odwiedza miasta historycznie związane z monarchią. Od 15 grudnia do 3 stycznia jest prezentowany na Jasnej Górze przed bramą Lubomirskich. Był pokazywany w Krakowie. Po Częstochowie odwiedzi m.in. Warszawę, Brzeg, Nysę.

15 grudnia na Jasnej Górze uroczystość zorganizowały Fundacja Order Jana III Sobieskiego oraz Międzynarodowy Komitetu Budowy Pomnika Króla Jana III Sobieskiego w Wiedniu na Kahlenbergu. Rozpoczęła je Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Beata Pieczykura/Niedziela

Pomnik autorstwa rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja (3 m wys., ok. 7,5 m dł., odlany w Gliwicach) przedstawia króla Sobieskiego na koniu, z buławą, którą wskazuje kierunek natarcia. Za nim – w bryle wykonanej w brązie – widać skrzydła husarskie, głowy koni i postaci biorących udział w obronie Europy przed armią Imperium Osmańskiego.

Związki króla Sobieskiego z Matką Bożą Częstochowską przypominają ojcowie paulini z Jasnej Góry. Maryi właśnie władca przypisywał Wiktorię Wiedeńską, jako wyraz dziękczynienia za tryumf oręża polskiego nad Turkami pozostawił w klasztorze wiele pamiątek, takich jak m.in. wieczna lampka, przedmiot przypominający fragment husarskiego skrzydła, tureckie kołczany, tuziny strzał oraz tarcza z wielkiej żółwiej skorupy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem