Reklama

Świat

Dom, którego już nikt nie pilnuje

Atak na Moście Westminsterskim w Londynie to tylko jeden z przejawów wojny. Ta wojna toczy się już dziś w Europie i zbiera coraz bardziej obfite żniwo

Niedziela Ogólnopolska 14/2017, str. 12-13

[ TEMATY ]

Europa

terroryzm

AFP PHOTO/CHRIS J RATCLIFFE/East News

Nadchodzi wiosna terroru... nie jest to jednak zjawisko samoistne, pozbawione kontekstu. Gdyby nie zapoczątkowana w 1979 r. tajna operacja CIA „Cyclone”, wirus radykalnego pojmowania „dżihadu” nie rozlałby się tak szeroko. Gdyby nie inwazja z 2003 r. w Iraku, „arabska wiosna”, śmierć Kaddafiego i „rewolucja syryjska” z 2011 r. – nie mielibyśmy dziś setek tysięcy uchodźców, szantażu prezydenta Erdoğana i fali zamachów terrorystycznych w wielkich miastach Europy. To jednak tylko pierwsze zapowiedzi tego, co może czekać Stary Kontynent, jeżeli nie nastąpi zmiana sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Obraz sytuacji

„Państwo Islamskie” (ISIS, DAESZ) powoli kończy swój dotychczasowy żywot. Szyickie milicje i irackie wojsko mozolnie odbijają z rąk islamistów największe miasto, które znajdowało się pod ich panowaniem – iracki Mosul. W rękach ludzi Abu-Bakra al-Baghdadiego pozostały jedynie dwa duże syryjskie miasta – Rakka i Dajr az-Zaur oraz obszary pustynne. Do ataku na nie sposobią się właśnie armia Baszara al-Asada oraz sprzymierzone z nią oddziały Hezbollahu i milicji plemiennych. Wspomagają je Rosja i Iran. Niestety, w im większych opałach znajdzie się samozwańczy kalifat, tym bardziej zdeterminowane i bezwzględne instrukcje będzie on wysyłał do swoich zwolenników. Te instrukcje będą rozpowszechniane w dziesiątkach zachodnioeuropejskich meczetów, które znalazły się pod kontrolą salafitów i wahabitów, wspieranych przez tajne fundusze płynące z Arabii Saudyjskiej.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że ISIS jest dziś swoistą franczyzą, marką, która pod swoimi symbolami grupuje ludzi niestabilnych emocjonalnie oraz wszelkiej maści radykałów i zwyrodnialców, to sytuacja staje się jeszcze bardziej poważna. Nie muszą istnieć żadne nici łączące potencjalnych zamachowców z instytucjami ISIS czy formacjami Al-Kaidy. Wszelkie „przyznawanie się” do udanych ataków zawsze następuje ex post. Taka natura islamskiego terroryzmu stwarza ogromne problemy służbom specjalnym, które nie są w stanie przewidzieć ani miejsc potencjalnych ataków, ani też sposobu ich organizacji. Trudno także wytypować, kto właśnie sposobi się do morderczej akcji. Instrukcje potrzebne do uprawiania terrorystycznego procederu przenikają przez sieć internetową. Często przesyłane są w ukryty sposób na platformach do gier, które cieszą się powodzeniem wśród milionów graczy na całym świecie.

Reklama

Ludzi, którzy mordują w imię Allaha, łączą jedynie dwie cechy: albo znaleźli się pod wpływem fanatycznych imamów, albo też są tak głęboko sfrustrowani lub mają zaburzenia psychiczne, że poszukują jedynie pretekstu, aby zemścić się na bliźnich (za swoje prawdziwe lub domniemane poniżenia). Dopóki zatem nie zniszczy się sieci propagowania radykalnego salafizmu i idei wahabickich, dopóty w Europie będą się tliły ogniska nienawiści prowadzącej do zbrodni. To właśnie imamowie szerzący nienawiść do innowierców mają na rękach krew ofiar każdego z zamachów dokonywanych w Europie.

Każdy, kto zamienia doktrynę islamu w gotowy pomysł na państwo i społeczeństwo, jest dziś potencjalnym zagrożeniem. Sytuacji nie ułatwia też fakt, że większość islamskich szkół interpretujących Koran uznaje prymat religii nad narodowością czy prawem państwowym. Dla wyznawcy islamu ojczyzną jest właśnie islam, a z tego wynikają bardzo poważne konsekwencje.

Atak

Europa i Bliski Wschód to – choćby z racji położenia geograficznego – naczynia połączone. Nie od dziś geostratedzy wiedzą, że każdy niepokój na Bliskim Wschodzie rodzi falę uchodźców, która szturmuje granice bogatych krajów europejskich.

Reklama

Szukając przyczyn dzisiejszych zagrożeń i wzrastającej presji konfrontacji nieprzystających do siebie kultur, nie można zamknąć oczu na fakty. A te są takie, że zarówno „arabska wiosna”, jak i „rewolucja syryjska” były sprowokowane przez służby specjalne Stanów Zjednoczonych. Dziś niekorzystne zjawiska z tym związane są podsycane także przez Turcję – najbliższego sojusznika USA na Bliskim Wschodzie. Jeśli dodamy do tego zamęt panujący w Iraku, którego głównymi sprawcami są wprost ludzie z lobby naftowo-wojskowego Stanów Zjednoczonych, to pytanie, kto uczynił ten region tak niestabilnym, staje się po prostu retoryczne.

Oczywiście, Bliski Wschód od dawna był przedmiotem gry politycznej – najpierw Wielkiej Brytanii i Francji, a potem ZSRR i USA.

Atak na stabilność Europy dopiero się rozpoczął. Niestety, fala uchodźców będzie przybierała na sile, musimy bowiem zdać sobie sprawę z faktu, że wojny w Iraku i Syrii oraz niepokoje w Jemenie i kilku innych krajach sprawiły, iż swoje domy musiało opuścić prawie 13 mln ludzi. Za tą falą stoi następna, dużo bardziej potężna – imigracja z większości krajów Afryki. Kiedy zamordowano Muammara Kaddafiego, dla analityków stało się jasne, że padła naturalna bariera, która oddzielała biedną Afrykę od bogatej Europy.

Libańskie obserwacje

Kilka dni temu wróciłem z Libanu. Byłem tam w miejscach, gdzie zbiegają się wszystkie ścieżki uchodźców z Bliskiego Wschodu. W bejruckich obozach Sabra i Szatila trwa niespokojne bulgotanie. W Szatili, do której od wielu lat boją się zapuszczać bejruccy taksówkarze, na przestrzeni równej dwóm boiskom do piłki nożnej od wielu lat żyje ponad 25 tys. uchodźców z Palestyny, teraz dołączyły do nich tysiące uciekinierów z Syrii. Dzielnica pęka w szwach. Gdyby wszyscy mieszkańcy Szatili naraz wyszli ze swoich nędznych pokoi i mieszkanek, to nie starczyłoby dla nich miejsca na jej nędznych i wąskich uliczkach.

W całym Libanie – gdzie mieszka niespełna 4,5 mln ludzi – obecnie przebywa prawie 2 mln wojennych uciekinierów. Wśród tych ludzi uwijają się nie tylko pospolici przestępcy, handlarze narkotyków czy stręczyciele, ale także emisariusze najbardziej radykalnych organizacji terrorystycznych. Dla człowieka, którego życie zamyka się w 2 dolarach dziennie, sumy oferowane przez radykałów to bogactwo. Tak powstają nowe zastępy młodych ludzi gotowych na wszystko. Są oni poddawani praniu mózgów i instruowani, jak udawać zwykłych uciekinierów, aby potem zakładać konspiracyjne sieci na terenie europejskich państw. Dziś instrukcje sporządzania skutecznych i prostych ładunków wybuchowych znajdują się w sieci internetowej. Nie trzeba wielkiej wiedzy, aby stworzyć śmiercionośną bombę.

Najbardziej prężne w Libanie są grupy werbunkowe „Państwa Islamskiego”, różnych mutacji Al-Kaidy oraz powstałych w Egipcie Bractwa Muzułmańskiego i Partii Wyzwolenia (Hizb at-Tahrir). O dziwo (dla zachodniego czytelnika czy widza), największymi zaporami przed tym radykalizmem okazują się wcale nie struktury regularnej armii libańskiej i państwowych służb bezpieczeństwa, ale organizacje o charakterze szyickich armii – mniejszy Haraket Amal i potężna (jak na libańskie warunki) Partia Boga – Hezbollah. Zwłaszcza Hezbollah jest solą w oku zarówno amerykańskich, jak i izraelskich służb i dyplomacji. Trzeba jednak wiedzieć, że gdyby nie Hezbollah, fanatycy z ISIS zarządzaliby już wieloma rejonami Libanu i urządziliby tu rzeź chrześcijan i szyitów. Właściwie granicę między Libanem a zrewoltowaną Syrią ochraniają dziś zbrojne oddziały Hezbollahu, które stoczyły już niejedną bitwę z fanatykami spod flagi „Państwa Islamskiego”.

Wnioski

Oficjalne media państw zachodnich nie spełniają już swoich funkcji, jeśli chodzi o realne informowanie o zagrożeniach. Nikt nie chce przerwać zmowy milczenia wokół źródeł zamachów terrorystycznych. Jednym z najpoważniejszych jest działalność fanatycznych imamów, którzy głoszą idee salafickie. To tak uproszczona i zwulgaryzowana wersja islamu, że łatwo staje się polityczną ideologią dla wszystkich odrzuconych ekonomicznie i społecznie.

Europa jest zbyt słaba i zbyt bogata, aby nie stać się celem ogromnych fal emigracji. Przybysze z krajów islamskich nie tylko nie chcą integrować się z miejscowymi społecznościami, ale też – czując słabość europejskich przywódców – będą w sposób naturalny starali się narzucić swoje warunki życia. Jeżeli jedyną reakcją na kolejne zamachy będą marsze protestacyjne i infantylne akcje solidarnościowe, to zagrożenie będzie, niestety, rosło.

W próżnię religijną – jaką stała się Europa Zachodnia – wciśnie się nowa, mało tolerancyjna religia. Islam jest dziś młody i prężny – w islamskich społeczeństwach większa część populacji nie przekroczyła jeszcze czterdziestki, a Europa – na skutek propagowania aborcji, konsumpcyjnego stylu życia i braku poszanowania dla rodziny – przeżywa największy w swoich dziejach kryzys populacyjny. Chrześcijaństwo, które przez wieki skutecznie ochraniało Stary Kontynent przed islamskim naciskiem, osłabło i schowało się do niewielkich enklaw. Pustka i konsumpcjonizm zachęcają do sięgnięcia po europejskie bogactwa.

Czy istnieje zatem jakaś droga ratunku?

Owszem, i tu wniosek jest tyleż banalny, co oczywisty – Europę znów może uratować chrześcijaństwo. Tylko czy ktoś z europejskich biurokratów będzie chciał to zobaczyć?

2017-03-29 10:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Morawiecki: rzeź Woli była największą jednorazową masakrą ludności cywilnej w Europie w trakcie II wojny światowej

2020-08-05 14:12

[ TEMATY ]

Europa

II wojna światowa

pl.wikipedia.com

Rzeź Woli była największą jednorazową masakrą ludności cywilnej w Europie podczas II wojny światowej. Był to wyrok na Polaków, odwet za wybuch Powstania; potworne ludobójstwo musi być upamiętniane i dokumentowane - napisał w środę premier Mateusz Morawiecki.

Morawiecki przypominając o przypadającej na środę 76. rocznicy rzezi na Woli przypomniał słowa Botwela do Marii Stuart z dramatu Juliusza Słowackiego "Maria Stuart": "Serca zbrodnią skalane, zbrodni się nie boją", które jego zdaniem stanowią "odzwierciedlenie niemieckiej polityki wobec Narodu Polskiego podczas II wojny światowej"

"Auschwitz, Majdanek, Treblinka, Sztutowo – te nazwy znane są na całym świecie. Są symbolami ludobójstwa dokonanego w imię totalitarnej ideologii, zbrodniczego systemu niemieckiego nazizmu. Do tych potworności, jakie były dokonane przez niemieckich zbrodniarzy, należy +rzeź Woli+, kiedy w ciągu 10 dni (2 – 12 sierpnia) Niemcy wymordowali ok. 65 tysięcy mieszkańców Warszawy podczas Powstania Warszawskiego" - czytamy we wpisie szefa rządu na Facebooku.

Premier przypomniał, że 5 sierpnia 1944 r. zginęło ok. 30 tysięcy Polaków. "Potworne ludobójstwo, dokonane na mieszkańcach Warszawy, musi być upamiętniane i dokumentowane. Część spalono żywcem, tysiącom przed rozstrzelaniem kazano trzymać w rękach drewniane deski, by stosy masowo mordowanych prędzej ulegały spopieleniu na podwórkach i skwerach, służących oprawcom za monstrualne krematoria" - napisał Morawiecki.

"Rzeź Woli była największą jednorazową masakrą ludności cywilnej w Europie podczas II wojny światowej. Był to wyrok na Polaków, odwet za wybuch Powstania. Stanowił część niemieckiego planu likwidacji Narodu Polskiego. Tego narodu, który +od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze+, jak uzasadniał zbrodnie Himmler. A po zniszczeniu Narodu Polskiego +historycznie polski problem nie będzie problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas+" - dodał.

Morawiecki stwierdził, że "żaden z niemieckich zbrodniarzy, którzy byli odpowiedzialni za +rzeź Woli+, nie poniósł kary".

"Potworne ludobójstwo, dokonane na mieszkańcach Warszawy, musi być upamiętniane i dokumentowane. Nigdy nie wolno zapomnieć o jakże licznych bezbronnych dzieciach i ich rodzicach, masowo i bezlitośnie zabijanych za ich pragnienie wolności i za przynależność do polskiego narodu. Cześć Ich Pamięci!" - napisał szef rządu.

Rzeź mieszkańców stołecznej Woli trwała od 5 do 7 sierpnia 1944 r. W masowych egzekucjach zamordowano - według różnych szacunków - od 40 do 60 tys. mieszkańców dzielnicy. Ludzie byli rozstrzeliwani, a ciała zabitych palono. Eksterminacja na dużą skalę zakończyła się 7 sierpnia, jednak w mniejszym stopniu trwała aż do 12 sierpnia, kiedy gen. Erich von dem Bach-Zelewski wydał zakaz mordowania ludności cywilnej. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

mro/ godl/

CZYTAJ DALEJ

W czwartek inauguracja II kadencji prezydenta Andrzeja Dudy

2020-08-05 16:51

[ TEMATY ]

prezydent

Andrzej Duda

Krzysztof Sitkowski KPRP

Andrzej Duda złoży w czwartek przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i rozpocznie drugą, pięcioletnią kadencję prezydencką; wygłosi orędzie przed ZN i przejmie zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. Z uwagi na epidemię koronawirusa podczas uroczystości w Sejmie obowiązywać będą szczególne środki ostrożności.

12 lipca odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w której Andrzej Duda zdobył 51,03 proc. (10 mln 440 tys. 648 głosów), uzyskując reelekcję. Kandydat KO Rafał Trzaskowski osiągnął wynik 48,97 proc. (10 mln 18 tys. 263 głosy). W poniedziałek Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w pełnym składzie orzekła o ważności wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta.

W czwartek 6 sierpnia zakończy się pierwsza kadencja Andrzeja Dudy i tego właśnie dnia odbędzie się uroczystość jego zaprzysiężenia na drugą pięcioletnią kadencję na stanowisku prezydenta RP.

O godz. 10 na sali plenarnej Sejmu rozpocznie się posiedzenie Zgromadzenia Narodowego (wspólne obrady Sejmu i Senatu), przed którym Andrzej Duda złoży przysięgę oraz wygłosi orędzie inaugurujące drugą kadencję. Zgodnie z konstytucją, prezydent obejmuje urząd po złożeniu wobec ZN następującej przysięgi: "Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem". Przysięgę można zakończyć słowami: "Tak mi dopomóż Bóg".

O złożenie przysięgi poprosi prezydenta marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Ona też będzie odczytywała kolejne fragmenty przysięgi, Andrzej Duda będzie powtarzał je za nią.

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski przekazał PAP, że po zakończeniu ZN prezydent spotka się z Konwentami Seniorów Sejmu i Senatu.

W związku z epidemią koronawirusa w czwartek w Sejmie będą obowiązywały szczególne środki ostrożności. Ograniczeń dotyczących liczby uczestników jednak nie ma, ponieważ - jak tłumaczyła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska (PiS) - możliwości takiej nie przewiduje regulamin Zgromadzenia Narodowego.

Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska przekazała, że podczas Zgromadzenia będą przestrzegane wszelkie procedury sanitarno-epidemiologicznymi; każdy z parlamentarzystów i zaproszonych gości będzie miał mierzoną temperaturę i otrzyma maskę. W liście do posłów minister poprosiła, aby na korytarzach i po zakończeniu uroczystości zachowywać dystans społeczny. W dniu Zgromadzenia Narodowego, dla osób niebędących parlamentarzystami, wejście będzie możliwe tylko za okazaniem zaproszenia. Przez wejście główne wchodzić będą goście VIP zaproszeni na Galerię i zajmą tam co drugie miejsce. Dla pozostałych gości zostaną przygotowane dwie sale odsłuchowe: Salę Kolumnową oraz salę nr 118.

Kaczmarska przekazała też, że każdy klub parlamentarny będzie miał swój sektor na sali plenarnej i to przewodniczący klubów będą decydować jak rozmieszczą parlamentarzystów podczas Zgromadzenia Narodowego.

Do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas przesłał rekomendacje dot. środków bezpieczeństwa podczas Zgromadzenia. Są to m.in.: zapewnienie dodatkowych pojemników z płynem dezynfekującym oraz wyposażenie uczestników w rękawiczki i maseczki ochronne o klasie bezpieczeństwa co najmniej FFP2, dokładne wywietrzenie pomieszczeń na dwie godziny przez rozpoczęciem uroczystości, a w trakcie Zgromadzenia - zapewnienie zachowanie niezbędnego dystansu, a po opuszczeniu Zgromadzenia zapobieżenie "tworzeniu się naturalnych spontanicznych grup w kuluarach i na korytarzach".

Pinkas zwrócił się też do marszałek Sejmu o przekazanie informacji, aby parlamentarzyści podejrzewający u siebie choroby układu oddechowego powstrzymali się od udziału w uroczystości.

Według informacji PAP, na Zgromadzeniu Narodowym będzie obecna zdecydowana większość parlamentarzystów PiS. "Do tej pory nie otrzymałem żadnych sygnałów ze strony naszych parlamentarzystów, żeby miało ich nie być. Oczywiście mogą być takie sytuacje, że ktoś w ostatniej chwili nie przyjdzie albo ma jakieś obawy zdrowotne, ale raczej będą to pojedyncze przypadku w klubie PiS" - zadeklarował jeden z członków władz klubu.

Prezydium klubu Koalicji Obywatelskiej podjęło decyzję, że klub KO wyśle na Zgromadzenie Narodowe niewielką delegację pod przewodnictwem marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. W delegacji nie będzie liderów partii tworzących KO, m.in. szefa PO Borysa Budki. Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska powiedziała PAP, że większość posłów i senatorów klubu Lewicy - ok. 40 osób - weźmie udział w ZN. Klub Koalicji Polskiej-PSL-Kukiz15 ma reprezentować ok. 15 parlamentarzystów, m.in.: prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, Paweł Kukiz oraz Stanisław Tyszka.

Szef sejmowego koła Konfederacji Jakub Kulesza przekazał PAP, że w posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego oprócz niego wezmą udział posłowie Janusz Korwin-Mikke, Krzysztof Bosak (b. kandydat na prezydenta), Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Michał Urbaniak, Krystian Kamiński i Krzysztof Tuduj.

Z informacji PAP wynika, że w obradach Zgromadzenia Narodowego nie wezmą udziału byli prezydenci Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski, byli premierzy: Ewa Kopacz, Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz oraz były marszałek Sejmu i b. szef MSZ Radosław Sikorski, b. marszałek Sejmu i b. szef PO Grzegorz Schetyna, a także prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Obecny ma być były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Po uroczystości w Sejmie Andrzej Duda uda się do Pałacu Prezydenckiego, gdzie o godz. 11.15 odbierze meldunki od dowódcy Garnizonu Warszawa gen. dyw. Roberta Głąba oraz komendanta Służby Ochrony Państwa majora SOP Pawła Olszewskiego.

Po tej uroczystości prezydent uda się do Archikatedry św. Jana Chrzciciela, gdzie w południe zostanie odprawiona msza św. w intencji ojczyzny i prezydenta. Mszy będzie przewodniczył, podobnie jak pięć lat temu, przewodniczący KEP apb Stanisław Gądecki.

Szczerski poinformował, że po zakończeniu mszy św. prezydent odda hołd swoim nieżyjącym poprzednikom na urzędzie prezydenta RP; złoży wieńce i kwiaty w miejscach upamiętnienia Gabriela Narutowicza, Stanisława Wojciechowskiego, Ignacego Mościckiego i Lecha Kaczyńskiego.

O godz. 14 na Zamku Królewskim odbędzie się uroczystość ponownego objęcia przez Andrzeja Dudę przewodnictwa w kapitułach Orderu Orła Białego oraz Orderu Odrodzenia Polski. Pięć lat temu uroczystość ta była połączona z odznaczeniem prezydenta oboma orderami, tym razem Andrzej Duda obejmie ponownie przewodnictwo w kapitułach tych orderów. Zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach, prezydent z tytułu wyboru na ten urząd staje się Kawalerem Orderu Orła Białego, Wielkim Mistrzem Orderu i przewodniczy Kapitule Orderu. Staje się też Kawalerem Orderu Odrodzenia Polski klasy I i przewodniczy Kapitule jako Wielki Mistrz Orderu.

Później, o godz. 15.30, na pl. Piłsudskiego odbędzie się uroczystość przejęcia przez Andrzeja Dudę zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi. Przewidziano wystąpienie prezydenta.

Głowa państwa jest najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych. Mianuje szefa Sztabu Generalnego i innych dowódców, nadaje stopnie wojskowe. W czasie pokoju sprawuje pieczę nad wojskiem za pośrednictwem ministra obrony narodowej, zaś na czas wojny - mianuje, na wniosek premiera, Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych. To właśnie prezydent, także na wniosek premiera, w razie bezpośredniego, zewnętrznego zagrożenia, zarządza powszechną lub częściową mobilizację i użycie sił zbrojnych do obrony RP. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ mro/ ipa/ mrr/ par/

CZYTAJ DALEJ

ONZ wzywa do szybkiego otwarcia szkół po kryzysie związanym z koronawirusem

2020-08-05 19:47

[ TEMATY ]

szkoła

ONZ

koronawirus

Adobe.Stock

Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała przewodnik, który ma przyczynić się do jak najszybszego ponownego otwarcia szkół po kontroli na koronawirusa. Ma on pomóc rządom poszczególnych krajów w realizacji planów oświatowych – oznajmił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres 4 sierpnia w Nowym Jorku.

Według niego pandemia doprowadziła do największego w historii załamania się system oświatowego. W ponad 160 krajach zamknięto wszystkie placówki oświatowe, co oznaczało przerwanie nauki przez miliard uczniów. „Obecnie stoimy w obliczu katastrofy pokoleniowej, która może zmarnować niewyobrażalny potencjał ludzki, osłabić dziesięciolecia postępu i pogłębić głęboko zakorzenione nierówności” – ostrzegł sekretarz generalny ONZ.

Oświadczył, że dziś najważniejszą sprawą jest uznanie edukacji za priorytet polityki przez poszczególne państwa. Przekonywał, że decyzje, które teraz będą podejmowały rządy i ich partnerzy, „będą miały trwały wpływ na miliony młodych ludzi i perspektywy rozwoju krajów w nadchodzących dziesięcioleciach”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję