Reklama

Niedziela Sandomierska

Wydobywać ze skarbca rzeczy nowe i stare

Rozpoczął się III Synod Diecezji Sandomierskiej. O tym historycznym wydarzeniu z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem rozmawia Lidia Dudkiewicz

Niedziela Ogólnopolska 19/2017, str. 16-17

[ TEMATY ]

wywiad

bp Krzysztof Nitkiewicz

Graziako/Niedziela

Zakrystia jasnogórska, 6 kwietnia 2017 r. Bp Krzysztof Nitkiewicz z red. Lidią Dudkiewicz i red. Marianem Florkiem przed kamerą TV „Niedziela”

Zakrystia jasnogórska, 6 kwietnia 2017 r. Bp Krzysztof Nitkiewicz
z red. Lidią Dudkiewicz i red. Marianem Florkiem przed kamerą
TV „Niedziela”

25 marca 2017 r. biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz dokonał uroczystego otwarcia III Synodu Diecezji Sandomierskiej. Dla tego liczącego prawie 200 lat Kościoła lokalnego jest to wydarzenie dziejowe. Zwołanie synodu nastąpiło w historycznym momencie - dokładnie w 25. rocznicę reorganizacji diecezji sandomierskiej w ramach nowego podziału administracyjnego Kościoła na mocy bulli papieża Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae populus”. Bp Nitkiewicz często powtarza łacińską sekwencję: „Tempora mutantur et nos mutamur in illis” - Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi. Odwołuje się do papieża Franciszka, który mówi, że mamy obecnie do czynienia nie tyle z epoką zmian, ile raczej z epokowymi zmianami. I wobec tych wyzwań Biskup sandomierski odważnie staje, aby szukać nowych dróg docierania Kościoła do człowieka. Dlatego hasło III Synodu Diecezji Sandomierskiej ujął w słowach: „Aby nieść światło Ewangelii”. Za ks. Giuseppe Dossettim - włoskim kapłanem społecznikiem - wyjaśnia, że synody diecezjalne wpisują się w proces dojrzewania Kościoła. „Musimy widzieć współczesne problemy, stawiać właściwe diagnozy i podejmować działania zgodne z Magisterium Kościoła. Chcemy wydobywać z naszego skarbca rzeczy nowe i stare (por. Mt 13, 52). Zacząć od tego, co udało się przed laty, a jednocześnie otworzyć się bezgranicznie na natchnienia Ducha Świętego”. Tak mówił bp Nitkiewicz w dniu otwarcia synodu.
L. D.

* * *

LIDIA DUDKIEWICZ: – W związku z otwarciem III Synodu Diecezji Sandomierskiej proszę Księdza Biskupa jako prawnika o wyjaśnienie istoty i celu tej inicjatywy.

BP KRZYSZTOF NITKIEWICZ: – Z prawnego punktu widzenia synod jest organem pomagającym biskupowi w kierowaniu diecezją. Ale tak naprawdę umożliwia on uczestniczenie bardzo szerokiego grona osób w jego władzy rządzenia, nauczania i uświęcania. Synod z języka greckiego oznacza wspólną drogę. Są dwa cele synodu. Z jednej strony ukazuje on, czym jest Kościół – stanowi więc objawienie Kościoła lokalnego i jest nawet nazywany epifanią Kościoła. Z drugiej strony – umacnia Kościół, a jednocześnie buduje pewną bazę prawną: przepisów, norm, zasad, instrukcji, które później będą służyły w codziennym życiu. Oczywiście, życie stwarza wiele różnych niespodziewanych sytuacji, ale musimy prowadzić duszpasterstwo i uczestniczyć w nim w sposób uporządkowany. Kościół jest społecznością zorganizowaną i potrzebuje prawa. W Kościele prawo, różne przepisy prawne służą zbawieniu. Nie stanowi się ich tylko po to, żeby karać winnych czy wydawać polecenia. Głównym celem prawa kanonicznego, także tego synodalnego, jest pomoc człowiekowi w dążeniu do zbawienia. I taki jest również cel naszego synodu.

– Proszę określić, w jakim momencie historycznym Ksiądz Biskup zwołuje III Synod Diecezji Sandomierskiej. Sięgnijmy też do poprzednich synodów Kościoła sandomierskiego. Kiedy i dlaczego zostały zwołane?

– I Synod Diecezji Sandomierskiej, któremu przewodniczył bp Marian Ryx, odbył się w 1923 r., po odzyskaniu niepodległości. Wiele spraw trzeba było wtedy uporządkować, określić, zdefiniować. Działo się to prawie 100 lat po utworzeniu diecezji. II Synod Diecezji Sandomierskiej otworzył bp Wacław Świerzawski w 1996 r., kilka lat po reorganizacji granic diecezji, kiedy to prawie połowa jej terytorium została erygowana jako nowa diecezja radomska, natomiast do naszej diecezji doszły spore obszary z diecezji przemyskiej, lubelskiej i tarnowskiej. Tak więc w granicach diecezji sandomierskiej znalazły się obszary zamieszkiwane przez ludzi przyzwyczajonych do różnych praktyk kościelnych, form pobożności, śpiewów itd. – to wszystko trzeba było usystematyzować. Dlatego bp Świerzawski zwołał synod, którego prace, przebiegające pod hasłem „Ut unum sint” (Aby byli jedno), zakończyły się w kwietniu 1999 r. Synod przyniósł owoce w postaci zawiązania wspólnoty diecezjalnej i jej umocnienia, ale promulgowane wówczas przepisy praktycznie nigdy nie weszły w życie. Chcemy się do nich dzisiaj odwołać. Synod zakończony 18 lat temu jest więc dla nas punktem wyjścia. Tamta praca nie zostanie zmarnowana, tamten trud będzie fundamentem, na którym będziemy budować w czasie prac obecnego synodu. Cieszę się, że biskup senior Wacław Świerzawski, który kończy 90. rok życia i w tym roku wchodzi w 25-lecie sakry biskupiej, w jakiś sposób przez swoją modlitwę uczestniczy w naszym synodzie.
Podczas inauguracji synodu zwróciłem uwagę, że wiele rzeczy się zmieniło i ciągle się zmienia. Zachodzą przemiany demograficzne, kulturalne, polityczne, ale przede wszystkim przemiany w naszej mentalności, dotyczące różnych dziedzin i zasad. Trzeba to wszystko zebrać, przedyskutować, zastanowić się i poddać pod dyskusję.

– Proszę przedstawić plan synodu i jego hasło. Jakich owoców można się spodziewać?

– Synod będzie się odbywał w trzech etapach. Pierwszy to przygotowanie dokumentu roboczego – „instrumentum laboris”. W tym celu obok komisji głównej zostały powołane następujące komisje synodalne: teologiczna, ds. kultu Bożego i dyscypliny sakramentów, ds. ewangelizacji, ds. duchowieństwa diecezjalnego, ds. instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego, ds. świeckich, ds. duszpasterstwa, ds. nauki i wychowania katolickiego, charytatywna, ds. dóbr doczesnych. Członkami komisji są duchowni, osoby zakonne oraz wierni świeccy. Komisje przygotują dokumenty robocze, które po roku powinny być gotowe. Następnie przez kolejny rok będziemy dyskutować nad różnymi zagadnieniami poruszonymi w tych materiałach – to drugi etap prac synodalnych. Dyskusja będzie się odbywała w zespołach synodalnych w dekanatach, a także w zespołach, które zostaną powołane w ramach różnych ruchów, wspólnot diecezjalnych, np. Ruchu Światło-Życie, KSM-u, katolickich centrów pomocy rodzinie itd. Owocem tej dyskusji będą uwagi, które posłużą przygotowaniu końcowego projektu dekretów i uchwał synodalnych. Trzeci etap synodu to dyskusja nad tymi projektami. Jeśli zostaną one przyjęte, to cały zbiór dokumentów synodalnych będzie promulgowany i wejdzie w życie. Prace przewidujemy na trzy lata.
Trzeba mieć świadomość, że synod to przede wszystkim czas łaski. Czuję, że Pan Bóg nam błogosławi, że nas prowadzi, zbliża nas do siebie i zbliża nas we wspólnocie, jednych do drugich. Wyraźnie widać, że synod diecezjalny stanowi formę aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła powszechnego. Mam nadzieję, że to jest już jeden z owoców naszego synodu.

– Synod prowadzony przez Księdza Biskupa z pewnością zauważy 200. rocznicę Kościoła sandomierskiego. Jakie w związku z tym są plany i oczekiwania?

– 30 czerwca 1818 r. papież Pius VII, męczennik, więziony przez 5 lat przez Napoleona, dokonał reorganizacji Kościoła w tzw. Królestwie Polskim, znajdującym się pod władzą cara. W ramach tej reorganizacji powstała diecezja sandomierska. Właśnie rozpoczynamy obchody roku jubileuszowego. Synod w jakiś sposób wpisuje się w ten rok. Będzie również wiele innych inicjatyw, propozycji, takich jak: pielgrzymki, sympozja, dyskusje, inicjatywy charytatywne, mające na celu uświadomienie drogi, którą z Bożą pomocą odbyliśmy do tej pory. Musimy również uświadamiać sobie to wszystko, czego Pan Bóg od nas oczekuje. Niewątpliwie synod pomoże nam być bliżej siebie także w celebrowaniu tego jubileuszu. Boję się wielkich, pompatycznych uroczystości, zawsze się skupiam na tym, co z tego pozostaje. Ufam, że nie będą to tylko wspomnienia i zdjęcia. Musimy zejść w głąb, przeżyć te wydarzenia przede wszystkim duchowo. Więcej – musimy przeżyć prawdziwe nawrócenie w sensie indywidualnym i wspólnotowym. Myślę, że nie zabraknie pomysłów, aby to wszystko podjąć i jak najlepiej realizować. Oczywiście, z asystencją Ducha Świętego.

– Pozostaje nam zadeklarować, że „Niedziela” tak jak do tej pory będzie służyć swoimi łamami, mikrofonem i kamerami, aby wzmacniać inicjatywy Kościoła sandomierskiego. Życzymy jak najgłębszego otwarcia na całe niebo, aby przez prace synodalne doprowadzić do bogatych owoców duchowych.

– Bardzo dziękuję Pani Redaktor Naczelnej za wsparcie i za życzenia. Z „Niedzielą” jestem związany od dziecka. Cieszę się, że jest obecna w życiu mojej diecezji. Dziękuję, że zrelacjonowała – nie tylko w edycji diecezjalnej, ale też na łamach ogólnopolskich – inaugurację synodu i deklaruje swoją pomoc w informowaniu o jego pracach. Sięgając pamięcią do lat 30. ubiegłego wieku, czyli czasów bp. Włodzimierza Jasińskiego, który później został biskupem łódzkim, widzimy, że tylko w samym Sandomierzu wychodziły wówczas cztery gazety katolickie. To pokazuje, jaki potencjał miała wówczas diecezja. Ale było też wiele problemów religijnych, politycznych, społecznych, które rozwiązywano przy pomocy mediów katolickich. Poprzedni biskupi zdawali sobie sprawę z tego, jak wielką rolę odgrywają mass media. Uważam, że powinniśmy być zawsze wdzięczni wszystkim, którzy tworzyli i tworzą „Niedzielę”, i nadal będą nas wspierać w tym wspaniałym dziele. Mówiłem przy okazji jubileuszu 90-lecia „Niedzieli”, że Wasz, a zarazem nasz tygodnik jest takim oknem, przez które patrzymy na świat, ale przez które również świat patrzy na nas. I za to chcę dzisiaj podziękować.

– Bóg zapłać za piękne słowa. Postaramy się nie zawieść zaufania.

2017-05-04 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Wicepremier Kaczyński wzmocni premiera

2020-09-25 16:53

[ TEMATY ]

komentarz

premier

Kaczyński Jarosław

PiS

Fot. wybierzpis.pl

Jest kilka powodów, dla których prezes PiS Jarosław Kaczyński wchodzi do rządu. Najważniejszy z nich to wzmocnienie pozycji Mateusza Morawieckiego w obozie władzy i jednoczesne poskromienie temperamentów wśród koalicjantów.

Według potwierdzonych informacji Jarosław Kaczyński ma w nowym rządzie zostać wicepremierem i szefem komitetu ds. bezpieczeństwa, który będzie nadzorował Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Sprawiedliwości, czyli kluczowe resorty siłowe.

Prezes największej koalicyjnej partii będzie stabilizował władze w Polsce tak, by poszczególni ministrowie współdziałali, a nie konkurowali między sobą. Skończy się także bieganie na Nowogrodzką, by poza rządem negocjować rożne decyzje. Władza wykonawcza dzięki temu będzie bardziej spójna, bo wszystkie najważniejsze decyzje w Polsce będą podejmowane w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Nie jest bowiem tajemnicą, że w rządzie i także poza nim są osoby, które mają ambicje polityczne, by przejąć władzę po prezesie Jarosławie Kaczyńskim. Dlatego też starają się osłabić pozycję Mateusza Morawieckiego, którego prezes PiS już praktycznie namaścił na swojego następcę.

Na razie większych tarć w rządzie nie będzie, bo po ostatnich sporach politycy raczej będą unikać konfrontacji. Jednak za kilka tygodni czekać nas może następny festiwal, bo najpierw będzie szczegółowa rekonstrukcja rządu zapowiadana od miesięcy, a później programowy kongres Prawa i Sprawiedliwości. Kaczyński mówił, że będzie to ważny etap reformy całej partii. Prawdopodobnie ma ruszyć proces stopniowego przekazywania władzy.

Zapowiada się więc bardzo ciekawa polityczna jesień, która - jak wiele na to wskazuje - może zostać brutalnie zatrzymana przez szalejącą pandemię koronowariusa. Wtedy polityczni wizjonerzy oraz polityczni fajterzy będą musieli zamrozić swoje plany, a ambicje odłożyć na bok.

CZYTAJ DALEJ

Wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego na pielgrzymim szlaku

2020-09-26 22:20

Archiwum WSD

Tradycyjnie przed rozpoczęciem wykładów, wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu pielgrzymuje do jakiegoś sanktuarium, aby prosić o łaski potrzebne na nowym etapie formacji i studiów. W tym roku było to sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu oraz św. Jana z Dukli.

Po dotarciu do Dębowca, przełożeni seminaryjni z rektorem ks. Rafałem Kułagą na czele, klerycy i siostry zakonne zapoznali się z historią sanktuarium i odwiedzili jego najważniejsze miejsca. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, który zachęcał w homilii do odczytywania Bożych znaków i podążania za nimi. Zauważył, że nieraz kwestionują one nasz świat ludzi i rzeczy. Są niepokojące jak łzy Najświętszej Maryi Panny w La Salette. Stanowią jednak okazję do tego, żeby pojednać się z Bogiem i odzyskać pełnię życia. Kaznodzieja, życzył wszystkim i sobie takiego nowego początku w roku jubileuszowym 200-lecia Seminarium. Po Eucharystii, Ojcowie Saletyni ugościli pielgrzymów obiadem.

Kolejnym etapem pielgrzymki było sanktuarium św. Jana z Dukli, gdzie odmówiona została Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Archiwum WSD

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję