Reklama

Wychowawca człowiekiem Miłosierdzia

2017-05-04 13:31

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 19/2017, str. 1, 3

Ks. Robert Gołęniowski

Orędzie o Bożym Miłosierdziu jest jedną z największych prawd dotykających istoty naszego chrześcijańskiego życia. Miłosierdzie to przede wszystkim głoszenie tajemnicy miłości Boga do każdego człowieka. Miłosierdzie to czynna Caritas pełniona w heroiczny sposób w świecie, który nastawiony jest na zdecydowanie inne wartości. Dar miłosierdzia ofiarowany został w sposób szczególny poprzez posługę skromnej zakonnicy s. Faustyny Kowalskiej, której wytrwałość w głoszeniu miłosierdzia doprowadziła do rozsławienia tego wymiaru duchowości, a ją samą na ołtarze w chwale świętości. Te głębokie treści stały się kanwą kolejnego już III Myśliborskiego Sympozjum Miłosierdzia, które 20 kwietnia odbyło się w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu.

Tym razem refleksją objęto temat: „Wychowawca człowiekiem miłosierdzia”. Wybór miejsca modlitwy, adoracji, rozważań teologicznych i dyskusji jest oczywisty. Myślibórz został naznaczony przez Boga charyzmatem głoszenia prawdy o miłości ofiarowanej przez Boga człowiekowi. To właśnie Myślibórz, a dokładnie świątynia pw. Świętego Krzyża została wybrana w objawieniach s. Faustyny, a potwierdzone to zostało poprzez powojenną obecność tutaj bł. ks. Michała Sopoćki, który niejako namaścił to miejsce dla chwały Bożego Miłosierdzia. Wieloletnia wytrwała praca sióstr oraz tutejszych kapłanów sprawiła, że kult Miłosierdzia Bożego nabrał w tym miejscu szczególnego wymiaru i znaczenia. Zaowocowało to decyzją abp. Mariana Przykuckiego, który 1 sierpnia 1993 r. powołał do życia sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Sanktuarium w Myśliborzu wpisało się w tym czasie w rozwój kultu miłosierdzia, którego największym świadkiem był św. Jan Paweł II.

Organizatorzy sympozjum, a więc sanktuarium w osobie kustosza ks. kan. Janusza Zachęckiego, Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, Wydział Teologiczny Uniwersytetu Szczecińskiego, Fundacja Społeczności Lokalnych Klaster Społeczny „Uwierz w Siebie” w Myśliborzu, Instytut im. bł. ks. M. Sopocki „Ignis Misericordiae”, jako naczelne zadanie postawili sobie przybliżenie uczestnikom kongresu szerokiego spectrum dotychczasowej wiedzy i pracy nad usystematyzowaniem różnorodnych aspektów miłosierdzia tym razem, jeśli chodzi o wymiar wychowania. Widoczne to było w doborze prelegentów oraz zaproponowanych tematów. Inauguracji sympozjum i powitania gości dokonali kustosz sanktuarium ks. kan. Janusz Zachęcki oraz starosta myśliborski Danuta Patkowska, burmistrz Myśliborza Piotr Sobolewski i ks. kan. Jerzy Tobiasz – prepozyt Kapituły.

Reklama

Tegoroczny temat dotyczył kwestii wychowania młodego pokolenia zaprosił wszystkich do głębokiego pochylenia się nad istotnymi aspektami pedagogicznymi, które mają swój związek z orędziem miłosierdzia. Jest to niewątpliwie bardzo ciekawe spojrzenie na wychowanie, które swój fundament wywodzi z prawdy o miłosierdziu. Bogactwo miłosierdzia obok zasadniczych treści dotyczących miłości Boga do człowieka, przebaczenia grzechów, podźwignięcia ze słabości czy także miłości czynnej okazywanej ludziom potrzebującym wsparcia niesie ze sobą również cechy związane z kształtowaniem serc i sumień, które mają być uwrażliwione na dokonywanie zasadniczych wyborów moralnych związanych z dobrem i złem. Organizatorzy sympozjum pragnęli ukazać, że nie może istnieć prawidłowe spojrzenie na całokształt życia bez zrozumienia wartości, którymi się człowiek kieruje. Ten świat aksjologii zostaje ukształtowany poprzez wieloletni proces formacyjny człowieka, szczególnie poprzez wszystkie działania wychowawcze.

Sympozjum zgromadziło wiele autorytetów pedagogicznych, profesorów i nauczycieli, którzy z doświadczenia pragnęli podzielić się swoim dziedzictwem uwrażliwiania na wartości, które mają wpłynąć na rozwój miłości realizowanej w codzienności poprzez rozwijanie prawdy o miłosierdziu. Po Eucharystii w auli Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego rozpoczęła się dwuczęściowa sesja, której animatorami byli ks. dr hab. prof. US Kazimierz Dullak – dziekan WT US i ks. dr Kazimierz Półtorak. W pierwszej części wygłoszono cztery referaty. Najpierw ks. dr hab. prof. US K. Dullak zaznajomił wszystkich z „Nauczycielską pasją ks. M. Sopoćki”, po czym dr hab. prof. US Anna Murawska zainteresowała wszystkich tematem: „Wychowanie i wartości w zdezorientowanym świecie”. Kolejny mówca ks. dr Adam Popławski SDB z pozycji salezjanina przeanalizował temat: „Problemy młodzieży a współczesne metody wychowawcze”. Ukoronowaniem pierwszej części było wystąpienie ks. dr. Kazimierza Półtoraka, który zaakcentował rolę „Animatora grup parafialnych jako człowieka miłosierdzia”. Druga część sympozjum poświęcona była tematyce: „Nauczyciel – wychowawca XXI wieku”. Prelegentami byli sami pedagodzy i wychowawcy, którzy dzielili się swoimi spostrzeżeniami dotyczących roli nauczyciela we współczesnym świecie, który ma za zadanie wszczepić w osobowość wychowanka trwały fundament posługiwania się hierarchią wartości, w której na pierwszym miejscu musi znaleźć się szacunek dla drugiego człowieka i obdarowywanie go szlachetnością swego serca. Tematy te były przybliżone przez Magdalenę Zarębską-Kuleszę – zachodniopomorskiego kuratora oświaty, dr Małgorzatę Wałejko z US, Bożenę Ferkaluk z ZSP w Dębnie, Joannę Obidowską-Kuczyńską z ZS w Myśliborzu oraz parę rodziców ze Szczecina Bożenę i Mirosława Hilickich.

Kolejna część sympozjum to sekcje tematyczno-dyskusyjne, które koncentrowały się nad refleksją dotyczącą obszarów działania wychowawczego. Podczas tego panelu osobno spotkali się księża kanonicy w ramach Myśliborskiej Kapituły Kolegiackiej, natomiast w auli odbyły się prezentacje działań pod wspólnym hasłem: „Nieprofesjonalny wychowawca w działaniu”. Swoimi doświadczeniami pracy na różnych odcinkach wychowawczych podzieli się: ks. Piotr Buda z Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Natalia Holicka z WH US o „Stretworkingu w pracy z młodzieżą”, Bożena Wierucka z UTW z tematem: „Seniorat w dziele wychowania” oraz kolejna para rodzicielska Dorota i Wilhelm Grzesiak ze Szczecina ze spojrzeniem na rolę ojca jako wychowawcy. Ukoronowaniem myśliborskiego spotkania była modlitwa Koronki do Bożego Miłosierdzia, którą poprowadziły gospodynie – siostry Jezusa Miłosiernego.

Zorganizowane w przeddzień Niedzieli Miłosierdzia Bożego sympozjum stało się podbudową do wymiany myśli wielu osób, które poświęciły się całkowicie misji zaszczepiania w sercach młodego pokolenia zdrowych treści, które mają oddziaływać na ich człowieczeństwo. Trzecie już sympozjum pokazało jak głęboką rzeczywistością jest Boże Miłosierdzia, które ma zawarte w sobie różne spojrzenia na tę rzeczywistość zawartą w objawieniu o miłosierdziu.

Tagi:
miłosierdzie sympozjum

Reklama

Papież do francuskich apostołów miłosierdzia: Bóg chce podźwignąć z każdej ludzkiej nędzy

2019-12-13 16:59

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie ma takiej ludzkiej nędzy, do której Bóg nie chciałby dotrzeć, której nie chciałby dotknąć i podźwignąć – powiedział papież, przyjmując w Watykanie przedstawicieli francuskich ruchów i stowarzyszeń, które zajmują się głoszeniem Bożego miłosierdzia. Przedstawiając ich Franciszkowi, kard. Philippe Barbarin zaznaczył, że odkrycie Bożego Miłosierdzia jest dla Kościoła ogromnym darem. Zawdzięczamy to Janowi Pawłowi II i jego następcom – przypomniał arcybiskup Lyonu.

Vatican Media
Papież do francuskich apostołów miłosierdzia

Franciszek zauważył, że tym, co jednoczy wszystkie te ruchy jest głoszenie światu radości miłosierdzia. „Miłosierdzie jest bowiem ostatecznym i najwznioślejszym aktem, poprzez który Bóg wychodzi na spotkanie i w którym otwiera nasze serca na nadzieję bycia kochanymi na zawsze, bez względu na naszą nędzę i nasz grzech – podkreślił Ojciec Święty. - Miłość Boża nie jest dla nas słowem abstrakcyjnym. Stała się widzialna i dotykalna w Jezusie Chrystusie. Podobnie też, «na tej samej częstotliwości», musi być ukierunkowana miłosierna miłość chrześcijan. Jak kocha Ojciec, tak też kochają Jego dzieci. Jak miłosierny jest On, tak też i my mamy być miłosierni”.

Papież wskazał na istotne miejsce miłosierdzia w nowej ewangelizacji. Od niego zależy wiarygodność Kościoła. Ważne jest jednak, aby ten, kto głosi miłosierdzie, sam go doświadczał w swoim sercu, aby trudy działalności dobroczynnej nie przytłumiły w nas czułości i współczucia.

„Autentycznym apostołem miłosierdzia można być, jak sądzę, tylko wtedy, kiedy samemu ma się głęboką świadomość tego, że się jest przedmiotem miłosierdzia ze strony Ojca i że sami z pokorą doświadczamy tego miłosierdzia, kiedy je praktykujemy – zaznaczył papież. - Św. Jan Paweł II napisał: «Musimy stale oczyszczać wszelkie nasze działania i wszelkie intencje działań, w których miłosierdzie bywa rozumiane i praktykowane w sposób jednostronny: jako dobro czynione drugim. Tylko wówczas bowiem jest ono naprawdę aktem miłości miłosiernej, gdy świadcząc je, żywimy głębokie poczucie, iż równocześnie go doznajemy ze strony tych, którzy je od nas przyjmują. Jeśli tej dwustronności, tej wzajemności brak, wówczas czyny nasze nie są jeszcze prawdziwymi aktami miłosierdzia»”.

Na zakończenie Ojciec Święty zachęcił francuskich apostołów miłosierdzia Bożego do kontemplacji żłóbka. Stanowi on bowiem zaproszenie do poczucia i dotknięcia ubóstwa, które Syn Boży wybrał dla siebie. Pośrednio jest to też wezwanie do naśladowania Go na drodze uniżenia, ubóstwa i ogołocenia, która ze stajni w Betlejem zaprowadzi Go na Krzyż – dodał Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Nagrodzono młodych literatów

2019-12-16 12:22

Anna Cichobłazińska

Ostatnie słowa św. Jana Pawła II stały się mottem 20. Konkursu Literackiego im. prof. Zofii Martusewicz: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję” – powiedział Papież Polak, gdy dowiedział się, że na Plac św. Piotra przybyły rzesze młodych ludzi.

Anna Cichobłazińska/Niedziela

Ostatnie słowa wypowiedziane tuż przed śmiercią mają szczególne znaczenie. To jak testament albo kwintesencja życiowych wędrówek, przemyśleń. Puenta, która spaja w całość wszystkie wypowiedziane wcześniej treści. Te słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane były do młodych. Uprzywilejowanych i ukochanych przez Papieża. Zawsze „było ich pełno” obok niego. I zawsze mogli na niego liczyć. Bo rzeczywiście całe swoje życie ich szukał”.

Do jubileuszowej edycji konkursu literackiego, któremu patronuje znana częstochowska polonistka Zofia Martusewicz, przystąpiło ponad 50 uczniów szkół średnich regionu częstochowskiego. Jury nagodziło pierwszym miejscem pracę Aleksandry Chazy z LO im. Kopernika, drugim Wiktora Dziwińskiego z LO im. Wł. Biegańskiego w Częstochowie, trzecim Martyny Sokołowskiej z ZS im. E. Kwiatkowskiego w Myszkowie. Wyróżniło prace: Daniela Jantosa z LO w Kłobucku, Kingi Wolbisz z LO Samorządowego i Wiktorii Marchewki z LO im. M. Kopernika w Częstochowie.

Wśród atrakcyjnych nagród dla młodzieży znalazło się również zaproszenie do Brukseli dla laureatki I miejsca wraz polonistą-opiekunem Szymonem Ziętalem, wystosowane przez europoseł Jadwigę Wiśniewską.

W czasie uroczystości wręczenia nagród, odbywającej się 11 listopada w auli parafii św. Zygmunta, głos zabrali uczniowie prof. Martusewicz i jednocześnie sponsorzy konkursu: dr Włodzimierz Chwalba i Stefan Rybicki, przypominając niezwykłą postać patronki. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater z jej przewodniczącymi: Romanem Krystem i Janem Szymą. Patronat nad konkursem sprawowała „Niedziela”.

Prof. Zofia Martusewicz

Była studentką prof. Ignacego Chrzanowskiego w Uniwersytecie Jagiellońskim. „Przedwojenna szkoła” – mówią o prof. Zofii Martusewicz jej uczniowie. Spotykają się na Mszy św. w jej intencji i zapalają świece na grobie należącym do rodziny Martusewiczów na cmentarzu św. Rocha. Ma w Częstochowie swoją ulicę i patronuje Konkursowi Literackiemu, który zainicjowali i sponsorują jej uczniowie już 20 lat. Do zamontowania przed Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza, gdzie uczyła, czeka już jej sylwetka z brązu, która stanie obok prof. Stanisława Wieruszewskiego. - Szczupła, drobna, miała niezwykłe poczucie humoru. Była bardzo wymagająca, ale najwięcej wymagała od siebie – wspomina swoją polonistkę dr Włodzimierz Chwalba. – Zadziwiała wiedzą, była twórcza, bardzo oczytana, zanurzona w kulturze europejskiej: filozofii, literaturze, muzyce, historii. Ceniła samodzielne myślenie, własne oceny. Choć surowa, cieszyła się autorytetem wśród uczniów - podkreśla. Do samej śmierci utrzymywała kontakt ze swoimi wychowankami. Zapraszała ich do siebie na herbatki i dyskusje. Po cichu wspierała ich w codziennych zmaganiach, choć sama niewiele miała ze swojej skromnej emerytury. Wielu uczniów zawdzięcza jej szczególną opiekę w czasie stanu wojennego i trudnych lat 80. ubiegłego wieku.

Prof. Zofia Martusewicz była osobą głęboko wierzącą. Niełatwa to postawa w czasach zniewolenia. Szykanowana, nigdy się nie skarżyła, choć trudno jej było związać koniec z końcem. Związana była z częstochowskim Nazaretem, jej siostra, Władysława, była nazaretanką. W czasie II wojny światowej włączyła się w tajne nauczanie w szkołach sióstr nazaretanek (jako siostra Arnolda). Prof. Martusewicz była też autorką książki o matce Franciszce Siedliskiej, założycielce zgromadzenia - „Obcując ze świętymi”, wydanej w 1988 r. 12. rocznicę śmierci Pani Profesor staraniem Stowarzyszenia Przyjaciół Gaude Mater i jego ówczesnego prezesa Jana Szymy, również wychowanka Pani Profesor, książka została wznowiona. Jak podkreśla pan Szyma, książka ta przyczyniła się do beatyfikowania Franciszki Siedliskiej przez Jana Pawła II.

Przeczytaj także: I miejsce w XX Konkursie Literackim im. prof. Zofii Martusewicz

Zobacz nagrodzoną pracę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem